Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób z ADHD - struktura gdy umysł się rozprasza

Strona 1 / 2

Wpisy: 1505
Rozpoczynający temat
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się czy ktoś jeszcze kombinował z rytuałami mając ADHD, bo to jest osobny temat i trochę mnie to ostatnio nurtuje. Mam na myśli taką sytuację kiedy budujesz jakiś rytuał, starasz się trzymać struktury, a po dziesięciu minutach siedzisz i nie wiesz jak to się stało, że myślami jesteś już gdzieś zupełnie indziej. Albo gorzej, przerywasz w połowie i nie wróciłeś do tego od tygodnia. Czy to w ogóle ma sens przy rozproszonym umyśle? I czy ktoś znalazł jakiś sposób żeby rytuał miał realną strukturę, a nie tylko założenia na papierze?


Odpowiedz
190 odpowiedzi
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest pytanie które mnie też kręci, bo sam mam rozproszony umysł, choć nigdy oficjalnie nie diagnozowany. U mnie największy problem to przejście od codziennego chaosu do stanu skupienia. Rytuał wymaga jakiegoś przejścia, a ten próg wejścia bywa za wysoki kiedy głowa gna w pięciu kierunkach. Próbowałem skracać, upraszczać, ale nie o to chyba chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Interesujące podejście, ale chcę się tu trochę zatrzymać. W starszych tradycjach słowiańskich rytuał nigdy nie był czymś, co człowiek robił sam w ciszy i skupieniu. Miał swoją własną dynamikę, muzykę, ruch, powtarzanie gestów. To nie skupienie było celem, tylko zaangażowanie ciała. Może właśnie ten wymiar fizyczny jest tym, czego brakuje kiedy ktoś z rozproszonym umysłem próbuje siedzieć nieruchomo i medytować nad świeczką.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Mokosza To co mówi Mokosza jest według mnie kluczem do tego tematu. Bodily engagement, żeby użyć angielskiego określenia, czyli zaangażowanie zmysłów jest tym co de facto zakotwicza uwagę. Zapach, dotyk, ruch ręki. Kiedy robię rytuał ze świeczką, kadzidłem i ciągłym powtarzaniem jakiegoś sformułowania na głos, moje myśli nie mają tej samej swobody ucieczkowej co w ciszy. To nie magia, to po prostu mechanizm uwagi.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Sauwak Ale czy to nie jest tak, że jesli ktoś naprawdę mocno się rozprasza, to i ten zapach po chwili przestaje wystarczać? Znam osoby które mówią że kadzidło to u nich tło, ktore przestaje rejestrować po dwóch minutach. Co wtedy? Trzeba co chwilę dodawać nowy bodziec?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Dalia to jest bardzo dobre pytanie i dokładnie to obserwowałem u siebie. Jest taki efekt w neuropsychologii, habituation, czyli dosłownie przyzwyczajenie zmysłowe. Mózg przestaje rejestrować bodziec który jest stały. Dlatego zmiana zapachu w trakcie, zmiana tempa oddechu, zmiana pozycji ciała, to może być zamierzona część rytuału, nie jego zakłócenie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Wiciol Zostawmy runy na chwilę bo mnie bardziej interesuje coś co powiedział Wiciol na początku. Ten problem z przerywaniem w połowie i niepowracaniem. Znacie to z własnego doświadczenia? Bo moim zdaniem to jest osobny temat, to nie jest kwestia skupienia podczas rytuału, tylko poczucia winy i oporu który narasta po przerwanym działaniu. I ten opór sprawia że za następnym razem próg wejścia jest jeszcze wyższy.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Sauwak tak, to jest dokładnie ten mechanizm. I to jest chyba największa pułapka. Rytuał niezakończony zaczyna ciążyć jak otwarta pętla. W NLP mówi się o Efekcie Zeigarnik, że niezakończone działania zostają aktywne w pamięci. Może warto budować rytuały z wyraźnym punktem wyjścia który można uruchomić nawet jeśli przychodzisz po dwóch tygodniach przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie że tu dotykamy czegoś ważniejszego, mianowicie czy w ogóle rytuał musi mieć określony czas trwania? Ja zaczęłam robić krótkie, dosłownie trzy do pięciu minut, ale za to regularnie. I to dało mi więcej niż jeden długi rytuał raz na miesiąc gdzie połowę czasu spędzam na walce z własnymi myślami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Piolun to brzmi sensownie, ale mam jedno ale. Niektóre rytuały mają swój rytm i czas, który wynika z ich struktury, nie z własnej decyzji. Jeśli pracujesz z lunarnymi cyklami albo z konkretnym układem planet, to nie zawsze możesz skrócić do pięciu minut bez zmiany charakteru całości. Czy ty wtedy w ogóle ich nie robisz, czy jednak jakoś adaptujesz?


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97 dobre pytanie, szczerze to mieszam. Te mocniej osadzone w cyklu robię pełniej, ale wtedy przygotowuję je dosłownie etapami przez kilka dni, żeby sam moment rytuału był krótki i intensywny, a nie długi i rozlazły. To trochę jak podzielenie na wiele wejść zamiast jednego maratonu.


Odpowiedz
Wpisy: 504
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja bym tu dodała jedną runę. Dagaz jest świetna przy ADHD bo jej energia jest właśnie o przejściu progowym, o tej chwili kiedy coś się zmienia. Wizualizacja Dagaz na początku rytuału może działać jak anchor dla umysłu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Monisia_M poczekaj, bo nie chcę żeby ktoś to przeczytał i wziął za pewnik. Dagaz to runa przebudzenia i przełomu, ale jej użycie jako punktu zakotwiczenia uwagi to już interpretacja, nie ugruntowana tradycja. Nie mówię że to zły pomysł, ale żebyśmy mówili jasno co jest tradycją a co osobistą adaptacją.


Odpowiedz
(@monisia_m)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 504

@Filomena no ale tradycja też się różni w zależności od systemu runowego, nie ma jednej prawdy w tym temacie.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Monisia_M oczywiście, nie twierdzę że jest jedna prawda. Mówię tylko że warto odróżniać kiedy mówimy o tym co wywodzi się z konkretnego systemu, a kiedy o własnej praktyce. To drugie nie jest gorsze, ale ma inną podstawę. I przy takich rozmowach, gdzie ktoś szuka pomocy, ta różnica jest istotna.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

O matko, to jest dokładnie mój problem. Zaczęłam pewien rytuał z oczyszczeniem przestrzeni i nie skończyłam bo przyszedł telefon i potem przez kilka dni nie mogłam się przemóc żeby wrócić, bo czułam że już jest nieważny albo zniszczony. Czy to w ogóle ma sens co czuję? Że przerwany rytuał jest jakby nieskuteczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 563

@Dzidka.2 To co opisuje Dzidka.2 jest znane i powraca w wielu tradycjach. Przerwanie rytuału jest kwestią intencji, nie perfekcji wykonania. W praktykach słowiańskich przerywano rytuały z różnych przyczyn, choćby nagłych, i był sposób na domknięcie, często symboliczne, przez gest, słowo albo po prostu świadome podjęcie go od nowa. Niedokończony rytuał nie jest zniszczony, jest po prostu otwarty.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

A skoro jesteśmy przy tej otwartości to mam pytanie do bardziej doświadczonych. Czy da sie zbudować rytuał w taki sposób że on sam ma wbudowany mechanizm powrotu? Coś jak punkt kontrolny w grze. Żeby móc wejść na nowo bez poczucia że się zaczyna od zera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Celtyk to jest bardzo ciekawe podejście i odpowiem na nie poważnie. Tak, da się. Ja stosuję coś co roboczo nazwałem kotwicem powrotu, konkretny fizyczny gest, na przykład dotknięcie konkretnego kamienia albo zapalenie tej samej świecy, który sygnalizuje kontynuację, nie nowe wejście. Mózg tego uczy się przez powtórzenie i po jakimś czasie sam powrót do gestu daje efekt zakotwiczenia gdzie zależy.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

Chyba nigdy tak o tym nie myślałam. U mnie rytuały są dość spontaniczne i teraz zastanawiam się czy to nie jest właśnie powód, że rzadko kończę z tym samym poczuciem co zaczęłam. Nie mam żadnego punktu powrotu, żadnego fizycznego markera. Każdy raz jest jak od nowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Emi_94 pisałaś że każdy raz jest jak od nowa i to mnie bardzo uderzyło, bo ja mam dokładnie to samo i przez długi czas myślałam że to moja wina, że jestem niepoważna albo niezdyscyplinowana. A może to po prostu kwestia tego że nikt nam nie powiedział że rytuał może mieć taką kotwicę powrotu jak Wiciol opisał? Ja w każdym razie zamierzam spróbować z tym kamieniem.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Emi_94 to co opisujesz to jest coś co w praktyce robi bardzo wiele osób i rzadko się o tym mówi wprost. Spontaniczność ma swoją wartość, nie zaprzeczam, ale spontaniczny rytuał bez żadnego markera to jest jak zdanie bez kropki. Czy masz w ogóle jakiś stały element, cokolwiek, który pojawia się za każdym razem?


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 263

@Sauwak no właśnie nie. Raz zapalam świecę, raz nie, raz mam kadzidło, raz nie. Jedynym stałym elementem jest chyba to że robię to wieczorem, ale to mało.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak wieczór to już coś. Pora dnia jako marker jest lepsza niż nic. Ja też zaczęłam od pory i to już dało jakiś rytm, zanim w ogóle pomyślałam o fizycznych elementach. Pytanie tylko czy nie jest tak, że wieczór bywa różny, raz masz energię, raz jesteś padnięta i wtedy i tak pomijasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 263

@Piolun no właśnie tak, jak jestem zmęczona to odpuszczam i potem czuję się z tym źle. Jakby rytuał zamiast pomagać zaczął być kolejnym obowiązkiem na liście.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest klasyczna pułapka z perfekcjonizmem wokół regularności. Rytuał staje się ciężarem kiedy zamiast go robić zaczynam się zastanawiać czy robię go wystarczająco dobrze albo wystarczająco często. Zastanawiam się czy to jest problem szczególnie silny u osób z rozpraszającym się umysłem, bo tam ta lista niedokończonych rzeczy w głowie jest i tak długa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Tadek97 trafnie. Jest nawet badanie Judith Beck z CBT dotyczące właśnie tego mechanizmu, kiedy aktywność terapeutyczna albo duchowa zamienia się w źródło lęku zamiast ulgi. Przy ADHD ten efekt jest silniejszy bo system nagrody działa inaczej, nie ma odroczonej nagrody, jest tylko natychmiastowa. Jak rytuał nie daje szybkiego poczucia sensu, porzuca się go. Dlatego ten fizyczny marker ma podwójną funkcję, nie tylko zakotwiczenie uwagi, ale też natychmiastowy sygnał dla mózgu że coś się zaczyna.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Wiciol Czyli de facto mówisz że ten kamień albo świeca to jest taki reset dla układu nerwowego przed wejściem w rytuał? Bo to trochę zmienia jak o tym myślę. Dotąd uważałem to za ornament, coś co robi się bo tradycja, a nie dlatego że ma konkretne działanie.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 563

@Celtyk w tradycjach przedchrześcijańskich te elementy materialne nigdy nie były ornamentem. Ogień, woda, kamień, ziele, każdy z nich miał przypisaną funkcję w porządku świata, nie tylko w konkretnym rytuale. Pytanie czy traktujemy je instrumentalnie czy jako uczestników, i to jest podział który zmienia cały charakter praktyki.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Mokosza to interesujące rozróżnienie. Uczestnik a nie dekoracja. Ale jak to przekłada się na kogoś kto ma problem z rozpraszaniem? Czy traktowanie kamienia jako uczestnika nie wymaga właśnie skupienia, którego brakuje?


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Niekoniecznie. Traktowanie czegoś jako uczestnika może być prostsze niż skupienie się na abstrakcji. Jak masz kamień w ręku i mówisz do niego, nawet w myślach, to twój umysł ma konkretny adres dla uwagi. To nie jest skupienie przez wolę, to jest skupienie przez relację.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Mokosza To co Mokosza opisuje jest bardzo bliskie temu co w starszych systemach runicznych określano jako nawiązanie kontaktu z bytem przed właściwą pracą. Ale żeby nie odchodzić za daleko od tematu, powiem tylko że ta logika jest spójna ze współczesną neuronauką, orientacja na obiekt zewnętrzny angażuje inną sieć uwagi niż skupienie wewnętrzne. I ta pierwsza jest łatwiejsza do utrzymania.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Filomena Czyli wychodzi na to że sensowniejsze jest zorganizowanie miejsca rytuału jako pola z kilkoma punktami uwagi niż próba skupienia sie na jednym? Bo ja zawsze myslałam odwrotnie, że im prościej tym lepiej, im mniej obiektów tym mniej rozpraszania. A teraz nie jestem pewna.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dalia zależy co rozumiesz przez prostotę. Jeden kamień, jedna świeca i określony ruch ręki to może być prostota i jednocześnie wielość punktów angażujących różne zmysły. Problemem nie jest liczba obiektów tylko czy są ze sobą powiązane w logiczną całość dla wykonującego.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Sauwak okej, to rozumiem. Pytam bo sama próbowałam kiedyś zrobić rytuał bardziej rozbudowany przestrzennie i zamiast się skupić to zaczełam myślec co gdzie postawić i straciłam wątek zanim w ogóle zaczęłam.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Dalia To co Dalia opisuje to jest coś co znam bardzo dobrze i chyba wiele osób z rozpraszającym się umysłem to przeżyło. Faza przygotowania jest osobnym problemem od samego rytuału. Jeśli przestrzeń jest improwizowana za każdym razem, to samo jej układanie zjada już zasoby uwagi zanim cokolwiek się zaczęło. Dlatego u mnie przygotowanie przestrzeni jest osobnym, stałym etapem, zawsze taki sam układ, zawsze te same miejsca. Żeby w momencie samego rytuału nic nie wymagało decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

O, to jest coś na co nigdy nie wpadłam a ma sens. Że przygotowanie to nie część rytuału tylko coś przed nim, coś zautomatyzowanego. Muszę to przemyśleć, bo u mnie te dwa etapy są wymieszane i faktycznie często tracę energię zanim dojdę do clou.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra ale ile tego przygotowania można robić? Jak mam robić rytuał raz w tygodniu to nie będę spędzać godziny na układaniu przestrzeni za każdym razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Bronek01 nikt nie mówi o godzinie. Jeśli masz stały układ to pierwsze kilka razy zajmuje czas, a potem to są dosłownie minuty bo wszystko ma swoje miejsce. Chodzi o to żeby to była procedura, nie improwizacja.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

I właściwie to jest trochę jak z gotowaniem. Jak robisz coś po raz piętnasty to już nie myślisz gdzie co leży, ręce same sięgają. Ten automatyzm jest tu celowy, żeby móc skierować uwagę na to co ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra, automatyzm to automatyzm, ale jak długo to trwa zanim coś zaczyna działać samo? Bo mówicie że kilka razy i już, ale ja próbowałem różnych rzeczy i za każdym razem wychodzi inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Bronek01 a jak bardzo inaczej? Bo jeśli za każdym razem zmieniasz elementy albo kolejność to siłą rzeczy nie wchodzi w nawyk. Pytanie co konkretnie zmieniasz.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie sedno, że nie chodzi o liczbę powtórzeń tylko o to czy powtarzasz tę samą sekwencję. Jak za każdym razem robisz coś innego, nawet nieznacznie, to mózg nie ma wzorca do nauczenia. I nie mówię tego jako regułkę, sama przez to przechodziłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Piolun ale czy to znaczy że rytuał musi być totalnie sztywny? Bo ja mam problem ze sztywnymi schematami, jak coś narzucam sobie zbyt restrykcyjnie to po tygodniu rezygnuje.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Sztywny to złe słowo. Raczej chodzi o rdzeń, który zostaje stały, a reszta może być elastyczna. Weź za przykład jakikolwiek rytuał cykliczny w tradycji ludowej, nie wszystkie szczegóły były niezmienne, ale pewne gesty, pewne słowa, pewien kierunek, to nie ruszało. Wokół tego rdzenia było miejsce na warianty.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 563

@Sauwak Dokładnie to. W praktyce słowiańskiej mówi się o kościach rytuału, tych elementach bez których czynność traci swoją naturę. Wszystko inne to ciało, które może być różne zależnie od pory, stanu, potrzeby. Ale kości muszą być.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Mokosza a jak rozpoznać co jest kością a co jest ciałem? Pytam serio, bo to nie zawsze jest oczywiste, szczególnie jak się składa rytuał samodzielnie a nie dziedziczy z tradycji.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 563

@Celtyk Dobra metoda to zabrać kolejno poszczególne elementy i sprawdzić czy bez nich coś zasadniczo się zmienia. Nie chodzi o efekt bo to trudniej ocenić, chodzi o to czy bez danego elementu czujesz że to wciąż ten sam rytuał. Jak tak, to może być ciało. Jak nie, masz kość.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Mokosza To jest zbliżone do tego jak w pracy z runami rozróżnia się galdr, czyli warstwę dźwiękową i vibration w sensie wewnętrznej intencji, od fizycznego gestu. Można wykonać gest bez galdr i odwrotnie. Ale jest punkt który jeśli go usuniesz przestaje to być w ogóle praca z runą. Identyczna logika.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Mokosza I z perspektywy ADHD to jest bardzo konkretna wskazówka praktyczna. Zamiast pytać ile elementów mam mieć, warto zadać sobie pytanie które z nich realnie przenoszą mnie w stan gotowości a które są tam bo kiedyś je dodałem i nie sprawdziłem czy coś wnoszą. Rytuał zrośnięty z rozproszeniem jest wtedy kiedy ma za dużo ciała i za mało kości.


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Wiciol O, to jest coś co mogę od razu sprawdzić na tym co robię. Bo u mnie naprawdę chyba nawarstwiło się dużo elementów przez czas i może połowa z nich jest już tylko z przyzwyczajenia. Ale jak to sprawdzasz Wiciol? Po odczuciu czy jest jakiś inny sposób?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
Rozpoczynający temat
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Po odczuciu głównie, ale sprawdzam też czy bez danego elementu wchodzę wolniej w skupienie czy wcale. Jeśli wolniej to może być pomocne, ale nie kluczowe. Jak wcale albo zupełnie inaczej to znak że to kość. Trochę jak diagnoza przez odjęcie.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

A czy to nie jest tak że to się zmienia z czasem? Że coś co kiedyś było ważne przestaje być, albo odwrotnie, jakiś drobny gest nagle staje się centralny? Bo u mnie tak było ze świecą, zaczynałam jako dekoracja a teraz jak jej nie ma to coś jest nie tak.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Emi_94 tak, i to jest nawet ciekawe. Rytuał jest trochę jak żywy organizm, pewne elementy stają się ważniejsze przez samą regularność. Świeca którą zapalasz pięćdziesiąty raz ma już inny ciężar niż ta którą zapalałaś pierwszy.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97 No właśnie, i to jest coś czego nie da się zaplanować z góry. Nie możesz wiedzieć z wyprzedzeniem że właśnie ta świeca stanie się centralnym punktem. To wyłania się z praktyki, nie z planowania.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Piolun Okej ale jak mam ADHD i moje skupienie skacze to jak mam w ogóle wyczuć co jest kością jeśli za każdym razem mam inne odczucia? Raz kamień wydaje mi sie ważny, raz zupełnie mnie nie rusza.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bronek01 to jest akurat pytanie które powinno być na początku tego wątku a nie po czterdziestym poście. Szczerze, zmienność odczuć to nie jest błąd, to jest cecha. Pytanie jest inne, czy potrzebujesz żeby rytuał był stabilny pomimo tej zmienności, czy chcesz żeby podążał za stanem. To są dwa zupełnie różne modele.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

O, nie myślałem o tym jako o dwóch modelach. Jak wyglądałby ten drugi, że rytuał podąża za stanem? Bo intuicyjnie czuję że to bardziej mi pasuje ale nie wiem jak to zbudować żeby nie było totalnego chaosu.


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Celtyk stały rdzeń, zmienna otoczka, i co ważne, świadomy wybór tej otoczki przed wejściem a nie improwizacja w trakcie. Czyli: wiem że dzisiaj mam mało skupienia, wybieram wariant krótszy. Nie dodaję elementów losowo w połowie bo mi coś do głowy przyszło. To wymaga chwili decyzji na wejściu, ale potem sekwencja idzie sama.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Sauwak I tu dochodzimy do czegoś co dla mnie osobiście było przełomem. Warianty przygotowujesz nie wtedy kiedy zaczynasz rytuał tylko wcześniej, kiedy masz jaśniejszy umysł. Wariant A na dobry dzień, wariant B na gorszy, wariant C kiedy masz dosłownie dziesięć minut. Wybór wariantu to nie improwizacja, to decyzja według wcześniej ustalonego klucza.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Wiciol Okej, warianty A, B, C to brzmi logicznie, ale jak realistycznie wygląda to przygotowanie? Bo ja jak siadam żeby coś zaplanować to i tak zaczynam od dobrego zamiaru a kończę na niczym. Jak wy w ogóle do tego siadacie?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bronek01 Szczerze? Nie siadam specjalnie do planowania wariantów. Wyszło to organicznie przez obserwację co działa a co nie w konkretnych stanach. Dopiero po jakimś czasie wstecznie to nazwałem wariantem A i B. Może na tym polega różnica, że nie planuje się od zera tylko opisuje to co już gdzieś istnieje w praktyce.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Wiciol To co powiedział Wiciol o opisywaniu wstecz tego co już istnieje jest ważne. Ja przez długi czas próbowałam budować rytuał od strony teorii i nie wychodziło. Dopiero jak przestałam planować a zaczęłam zapisywać co faktycznie robię gdy jest mi dobrze w trakcie, to zobaczyłam wzorzec. I ten wzorzec stał się rytuałem.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Piolun ale to wymaga najpierw kilku razy gdy jest dobrze, żeby w ogóle było co zapisywać. Dla kogoś kto rzadko wchodzi w dobry stan to jest trudne wyjście. Jak ktoś ma te dobre momenty nieregularnie to może minąć dużo czasu zanim coś wyłapie.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 263

@Filomena Właśnie dlatego ja przez długi czas robiłam notatki po każdym rytuale, nie w trakcie bo to niszczy przepływ, ale zaraz po. I nie opisywałam całości tylko ten jeden moment kiedy coś się wyraźnie zmieniło. Jeśli w ogóle był. Miesiącami nie widziałam z tego nic użytecznego a potem nagle zaczęłam widzieć że to zawsze był ten sam element.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bronek01 a ten problem z siadaniem do planowania i kończeniem na niczym, to dotyczy ogólnie czy tylko rytuałów? Bo jeśli ogólnie, to może kwestia nie jest w strukturze rytuału tylko w tym jak podchodzisz do każdej czynności wymagającej z góry organizacji.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Sauwak generalnie, nie tylko rytuały. Ale w rytuałach jakoś bardziej boli, bo mam wrażenie że to powinno mi pomagać a robi kolejny chaos.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bronek01 I wracając do tematu Bronka, bo trochę od tego odpłynęliśmy, problem z inicjowaniem planowania można ominąć właśnie przez ten minimalny zapis po fakcie. Nie musisz siadać i projektować struktury od zera. Możesz przez kilka tygodni robić cokolwiek i tylko notować co się działo. Wariant pojawi się sam.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Wiciol Dobra, to jest wykonalne. Ale mam jeszcze jedno pytanie do całej tej rozmowy o kościach i ciele rytuału. Jak to działa gdy robisz rytuał z kimś innym? Bo ostatnio próbowałem z kumpleem i kompletnie nie wiedziałem jak to zsynchronizować.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Bronek01 O, to jest zupełnie inne zagadnienie. Robiłam kiedyś coś z siostrą i to było dziwne doświadczenie, bo ona ma inny rytm i inne tempo i przez chwile czułam że siedzimy obok siebie w dwóch różnych rytualach a nie w jednym.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Dalia a to niekoniecznie jest złe, zależy co chciałyście osiągnąć. W niektórych tradycjach nordyckich wspólna obecność przy rytuale nie oznaczała że obie osoby robią dokładnie to samo w tym samym czasie. Jedna mogła prowadzić, druga trzymała przestrzeń. To różne funkcje, ale oba potrzebne.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Filomena Ale jak to wygląda konkretnie, trzymanie przestrzeni? To jest coś co można wytłumaczyć komuś bez doświadczenia kto chce uczestniczyć ale nie wie jak?


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Piolun to jest właśnie jeden z trudniejszych elementów do przekazania wprost. Można powiedzieć że chodzi o świadome bycie obecnym bez wchodzenia z własną energią do centrum, ale to brzmi jak nic konkretnego. W praktyce uczyłam tego że osoba trzymająca przestrzeń skupia się na oddechu i utrzymaniu spokoju fizycznego, nie na intencji rytuału. Intencja należy do prowadzącego.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Filomena No i tu mnie trochę urwało, bo Filomena zaczęła tłumaczyć trzymanie przestrzeni i urwało się. Ale to co zdążyła napisać brzmi sensownie - że jest jakaś rola dla osoby która nie prowadzi aktywnie. Mnie ciekawi jednak czy to da się w ogóle robić spontanicznie, bez wcześniejszego ustalenia kto co robi. Bo z tą siostrą to właśnie nie ustalałyśmy nic i stąd może te dwa oddzielne rytuale zamiast jednego.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Notatki po rytuałach, to jest cos o czym słyszę tu kolejny raz i serio się zastanawiam dlaczego tego jeszcze nie robię. Ale Emi jak to wygląda u ciebie praktycznie, to jest jakiś dziennik, aplikacja, kartka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 263

@Dzidka.2 u mnie zwykły notes, celowo nieładny i bez linii żebym się nie czuła że muszę kaligrafować. Piszę tam dosłownie kilka zdań, często niegramatycznie. Jak próbowałam robić to w aplikacji to zaczęłam formatować i tracić czas na strukturę zamiast na treść.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest ciekawy punkt, że ładny dziennik może być pułapką. Sam wpadłem w to z kartami, kupiłem specjalny notes i potem nie chciałem go niszczyć nieporządnymi wpisami. Skończyło się na tym że go nie używałem w ogóle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Celtyk to jest klasyczny problem perfekcjonistyczny który przy ADHD potrafi być mocniejszy niż średnio. Mózg który ma problem z inicjowaniem zadań szczególnie nie lubi jak do zadania dochodzi jeszcze presja zrobienia go dobrze. Dlatego brzydki notes to prawdopodobnie lepszy system niż piękny.


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dawne praktyki zresztą nigdy nie zakładały estetycznego dokumentowania. Wiedza przechodziła ustnie albo w formie skrótów które rozumiał tylko ten kto je tworzył. Może to nie przypadek że te systemy były trwałe, nie wymagały idealnej formy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Mokosza, ale tutaj mamy jednak trochę inną sytuację, bo te dawne praktyki były przekazywane w konkretnym środowisku, które samo w sobie tworzyło kontekst i pamięć. Ktoś pracujący samodzielnie nie ma tego zewnętrznego środowiska które podtrzymuje wzorzec. Stąd notatki mogą pełnić podobną funkcję.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 563

@Sauwak to prawda, nie zaprzeczam. Mówiłam bardziej o samej formie zapisu niż o tym czy w ogóle zapisywać. Prosta forma, skrót, znaczek, to może działać tak samo jak elaborat.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dokończyłam myśl, bo faktycznie urwało. Chodziło o to że osoba trzymająca przestrzeń siedzi świadomie, oddycha głębiej, skupia uwagę na pomieszczeniu a nie na sobie. Nie zamiera, po prostu nie inicjuje żadnych ruchów dopóki prowadzący nie skończy. Czy da się to robić bez ustalenia - nie wiem. U mnie zawsze było wcześniej powiedziane wprost kto co robi, nawet jeśli to zajęło minutę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Filomena a jak to ustalałaś? Pytam bo z tym kumpleem to siedzieliśmy i obaj chyba czekaliśmy aż ten drugi zacznie. I w końcu jeden z nas coś powiedział nie w tym momencie co trzeba i cały klimat się rozłatał.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bronek01 To co opisuje Bronek to klasyczny problem wspólnego rytuału bez wyznaczonych ról. Jeden prowadzi, drugi wspiera - i to musi być powiedziane przed, nie wynikać samo z siebie. Szczególnie jeśli obie osoby mają podobne podejście i żadna naturalnie nie dominuje w danym kontekście.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Sauwak ale co jeśli ta dynamika jest odwrotna niż zwykle? U mnie z siostrą to ona normalnie bardziej przejmuje inicjatywę w życiu codziennym, ale przy rytuale kompletnie zamierała i robiła wrażenie jakby czekała na moje prowadzenie. Nie mam pojęcia czy to coś znaczy czy po prostu była niepewna.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
Rozpoczynający temat
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Przy ADHD dochodzi do tego jeszcze jeden element - kiedy robisz rytuał z kimś, to ta druga osoba może mimowolnie pełnić funkcję zewnętrznej kotwicy. Dosłownie jej obecność i spokój mogą utrzymywać twoją uwagę dłużej niż byś to zrobił sam. Ale to działa tylko jeśli ta osoba rzeczywiście jest spokojna i skupiona. Jeśli ona też błądzi myślami, to zamiast kotwicy masz dwa dryfujące statki.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Wiciol To co mówi Wiciol zgadza się z tym co wiem o zewnętrznej regulacji przy ADHD. Mózg ADHD faktycznie lepiej utrzymuje skupienie w obecności innej osoby - to się nawet nazywa body doubling i jest dość dobrze opisane. Problem polega na tym że nie każdy partner rytualny to rozumie i może nieświadomie zacząć dopytywać, komentować, poruszać się - i zamiast kotwicy robi się dodatkowe źródło rozproszenia.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97 body doubling to znałam z kontekstu pracy i nauki, ale nie przyszło mi do głowy że to może mieć zastosowanie przy rytuałach. To trochę zmienia jak o tym myślę. Czy to oznacza że sam fakt obecności kogoś wystarczy, czy ta osoba musi wiedzieć co robi i aktywnie trzymać tę przestrzeń?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Piolun dobra to pytanie i szczerze nie wiem czy jest jedna odpowiedź. Z tego co czytałem, sam fakt obecności kogoś skupionego na swoim zadaniu może wystarczyć jako zewnętrzna regulacja. Nie musi to być wspólny rytuał. Ale jeśli chcesz żeby obie osoby były w tej samej przestrzeni rytualnej, to sama obecność chyba nie wystarczy - musi być jakieś wspólne uziemienie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słyszę w tej rozmowie założenie że wspólny rytuał musi być zsynchronizowany w czasie. Ale w praktykach które znam, część rytuałów zakłada że każda osoba przechodzi przez swój własny fragment, a połączenie jest przez intencję i przestrzeń, nie przez to że robią to samo w tej samej sekundzie. Może warto zapytać co właściwie chcecie zrobić razem - czy sam rytuał, czy raczej wspólną przestrzeń do robienia go.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Mokosza to jest właśnie coś czego nie ustaliliśmy. Myślałem że chodzi o to samo, on pewnie myślał tak samo, ale może mieliśmy różne wyobrażenie. Jak właściwie się o to pyta kogoś przed rytualem? Bo to brzmi strasznie formalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

U mnie takie rozmowy przed rytualem zaczęły wyglądać naturalnie dopiero jak przestałam je traktować jako briefing a bardziej jako wspólne ustalanie klimatu. Nie pytam czy ty chcesz prowadzić czy trzymać przestrzeń, tylko mówię jak sobie wyobrażam ten czas i pytam jak oni to widzą. To wychodzi mniej sztucznie.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Emi_94 ale co jak ktoś w ogóle nie wie jak to widzi, bo nigdy wcześniej nie robił czegoś takiego? Bo to Bronek opisuje chyba taką sytuację - ten kumpel może nie miał żadnych wyobrażen i dlatego czekał. Wtedy to ty musisz powiedzieć jak będzie a on się dopasowuje, i właściwie nie ma tu wiele do ustalania.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 263

@Celtyk tak, masz rację, przy kimś bez doswiadczenia to bardziej jedno osoba proponuje i mówi co i jak. Ale wtedy warto powiedzieć że ta druga osoba nie musi nic robić oprócz bycia obecną i że nie ma złego momentu na przerwę jeśli coś im nie gra. To zdejmuje presję z nich i paradoksalnie poprawia skupienie.


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Emi_94 To jest bardzo pomocne bo miałam podobny dylemat, chciałam zrobić coś z koleżanką która jest sceptyczna i bałam się że ona będzie się wiercić albo komentować co chwila. Ale może gdybym powiedziała że może po prostu siedzieć i nic nie robić to by to przeszło lepiej. Nie przyszło mi to do głowy wcześniej.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dzidka.2 Sceptyk który siedzi cicho jest lepszy niż entuzjasta który za dużo reaguje na każdy element. Przynajmniej przy tych rytualach gdzie skupienie jest istotne. Sam miałem raz sytuację gdzie ktoś bardzo chciał uczestniczyć, komentował każdy ruch i w pewnym momencie musiałem po prostu zakończyć bo nie mogłem wrócić do skupienia.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Sauwak I tu wraca kwestia ADHD wprost - jeśli jesteś osobą która już bez tego ma problem z odcinaniem się od zewnętrznych bodźców, to dobór osoby do wspólnego rytuału jest bardziej krytyczny niż dla kogoś bez tych trudności. Jeden entuzjastyczny ale niespokojny uczestnik potrafi zdemolować całą sesję. Nie dlatego że ma złe intencje, po prostu obecność pewnych typów uwagi rozbija skupienie.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Wiciol, a jak ty do tego podchodzisz, masz jakieś kryteria kogo zapraszasz do wspólnych rytuałów? Albo co obserwujesz żeby sprawdzić czy ktoś się nadaje do takiej roli?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Piolun patrzę przede wszystkim jak ktoś siedzi w ciszy. Nie w rytuałach, po prostu w zwykłej rozmowie kiedy jest pauza. Czy wypełnia ją natychmiast czy daje jej trwać. To dość dobry sygnał. Poza tym obserwuję czy potrafi skończyć temat bez domknięcia - bo rytuał często nie kończy się puentą i ktoś kto potrzebuje zamkniętych narracji będzie miał z tym problem.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: