Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób z ADHD - struktura gdy umysł się rozprasza

Strona 2 / 2

Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawy filtr, chociaż znam osoby które świetnie trzymają przestrzeń rytualną a w codziennej rozmowie są niespokojne i gadatliwe. Kontekst sprawia że się inaczej ustawiają. Nie wiem czy to reguła czy wyjątek, ale spotkałam to kilka razy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Mokosza To co Mokosza mówi jest ważne i chyba niedoceniane. Znam kilka osób które w codziennym życiu są głośne, impulsywne, ciągnie je do gadania, a przy rytuale po prostu się przestawiają. Jakby kontekst nadpisywał ich domyślny tryb. Więc może lepszym filtrem niż obserwowanie kogoś przy kawie jest krótka próba - poproszenie żeby razem siedzieli w ciszy przez kilka minut przed właściwym rytualem. Jak ktoś przez to przejdzie bez komentarza, to jest dobry sygnał. Jak zaraz zaczyna pytać co teraz robimy, to wiadomo.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Próba ciszy to dobry pomysł ale jak to zaproponować bez wychodzenia na dziwaka? Nie każdemu da się powiedzieć, hej, zanim zaczniemy, posiedzmy pięć minut w milczeniu i zobaczymy jak ci idzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 263

@Bronek01 można to ująć inaczej, nie jako test tylko jako część samego rytuału. Że zaczyna się od wyciszenia razem i to jest po prostu element tego co robicie. Wtedy nie ma nic dziwnego, bo to nie jest egzamin tylko wejście w klimat. Poza tym jeśli ktoś naprawdę chce wziąć udział, to nie będzie protestował przy pięciu minutach ciszy.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Emi_94 to ma sens i przy okazji rozwiązuje inny problem, bo przy ADHD samo wejście w stan skupienia trwa dłużej niż u przeciętnej osoby. Kilka minut wspólnej ciszy na początku daje czas na to przestawienie. Więc to nie jest tylko filtr dla partnera, to też bufor dla siebie.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97 czyli ta wspólna cisza pełni dwie funkcje jednocześnie? To ciekawe że coś co działa jako wejście dla jednej osoby, przy okazji mówi ci coś o drugiej. Nigdy tak o tym nie myślałam. A ile ta cisza musi trwać żeby cokolwiek z niej wynikało? Bo pięć minut to jedno, ale dwie minuty to zupełnie inne doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Długość tej ciszy zależy od tego co po niej następuje i jaki rytm ma cały rytuał. Przy krótszych, prostszych działaniach nawet minuta wystarczy, bo to tylko reset. Przy czymś bardziej rozbudowanym, gdzie chcesz żeby obie osoby były naprawdę w tym samym miejscu, pięć minut to minimum. Ale szczerze? Jakość tej ciszy jest ważniejsza niż czas. Możesz siedzieć dziesięć minut i myślami być gdzie indziej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Mokosza Wróćmy na chwilę do tego co Mokosza powiedziała wcześniej, że kontekst sprawia że niektórzy ustawiają się inaczej. Mnie to zastanawia od strony ADHD właśnie dlatego, że regulacja uwagi u mnie mocno zależy od kontekstu. W pewnych miejscach i sytuacjach skupiam się bez wysiłku, w innych nie daję rady nawet przy dobrych chęciach. I zastanawiam się czy dobieranie miejsca rytuału może działać podobnie jak dobieranie osoby, czyli tworzyć zewnętrzny kontekst który narzuca rytm zanim w ogóle zaczniesz.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak się sprawdza jakość tej ciszy u siebie, a co dopiero u partnera? Nie mam na myśli że człowiek musi mieć głowę zupełnie pustą, bo wiadomo że to nierealne, ale skąd wiesz kiedy jest wystarczająco? Pytam serio bo zawsze mi się wydawało że albo jestem skupiona albo nie i nie ma żadnej skali pomiędzy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dalia to nie jest skala skupienia tylko jakość obecności. Możesz mieć głowę pełną myśli i mimo to być obecna ciałem, oddechem, uwagą na przestrzeń. To jest inne niż mentalna cisza i moim zdaniem bardziej użyteczne przy rytuale, bo myśli i tak wrócą, a ten zakorzenienie w przestrzeni możesz utrzymać.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Sauwak, a jak to wyjaśnisz komuś kto nie ma doswiadczenia z takimi stanami? Bo jak mówisz obecny ciałem to dla mnie ma sens, ale kolega któremu próbowałem tłumaczyć coś podobnego patrzył na mnie jakbym mówił po chińsku. Skończyło się na tym że powiedziałem, po prostu oddychaj i nie gaś telefonu i jakoś wyszło.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Celtyk i to był dobry impuls. Nie gaszenie telefonu to konkretna czynność, skupienie się na oddechu to konkretna czynność. Przekładanie abstrakcji na zadania to jedyna droga do kogoś kto nie ma słownika do tego tematu. Filozofowanie na wejściu tylko komplikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Miejsce na pewno ma znaczenie i to nie tylko przez symbolikę. Przestrzeń która ma swój porządek, swoje przedmioty na stałych miejscach, pewien zapach, coś znajomego w sensie fizycznym, to wszystko obniża poziom nowego bodźca który mózg musi przetworzyć. Im mniej rzeczy do zarejestrowania jako nieznane, tym mniejsze ryzyko że uwaga pójdzie gdzieś indziej. Przy ADHD to ma tym większe znaczenie bo mózg nie filtruje bodźców tak samo jak u innych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Filomena to wszystko bardzo pomaga zrozumieć, bardzo dziękuję za to wyjaśnienie. Ale mam pytanie, bo ja robię rytuały głównie w domu i zawsze w tym samym miejscu, ale nie zawsze czuję że to działa tak samo. Czy to może zależeć od tego w jakim stanie wchodzę do tego miejsca, a nie od samego miejsca?


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Dzidka.2 tak, stan w jakim wchodzisz do przestrzeni jest co najmniej tak samo istotny jak sama przestrzeń. Miejsce może mieć wszystko na swoim miejscu i nadal nie działać jeśli wchodzisz do niego po kłótni albo w silnym rozedrganiu. To nie znaczy że rytuał jest niemożliwy, tylko że najpierw trzeba zaadresować własny stan zanim zaadresujesz cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

To wraca do kwestii wejścia w rytm, o której rozmawialiśmy wcześniej. I znowu, przy ADHD jest to trudniejsze bo dysregulacja emocjonalna idzie w parze z problemami z uwagą. Możesz być w bardzo silnym rozedrganiu właśnie dlatego że musiałeś przejść przez trudny dzień zanim zacząłeś. Dlatego te bufory na początku rytuału, cisza, oddech, stałe czynności, mają podwójną rolę. Nie są tylko wejściem, są dosłownie regulacją.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97, a czy przy partnerie który nie ma ADHD te bufory są takie same? Pytam bo mam wrażenie że dla kogoś bez tych trudności ta faza wejścia może wyglądać jak niepotrzebne przedłużanie, a to mogłoby tworzyć napięcie zanim w ogóle zaczniesz.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Piolun dokładnie to mi się przydarzyło z tym kumplem. Zacząłem od kilku rzeczy które chciałem zrobić zanim przejdziemy do meritum i po chwili widziałem że on czeka aż skończę te wstępy i zaczniemy cokolwiek. Kompletnie inne tempo.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 263

@Bronek01 to jest trudne i nie ma na to jednego rozwiązania. Ale mogłoby pomóc powiedzenie wprost że dla ciebie ta wolna część jest już rytualem, a nie przygotowaniem do niego. Jak ktoś wie że to co się dzieje ma już znaczenie, to mniej mu się wydaje że czeka.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Piolun zadała ważne pytanie i myślę że odpowiedź jest nie. Dla osoby bez trudności z uwagą bufor może być miły ale nie jest konieczny. Kłopot polega na tym że wspólny rytm wyznacza ten kto ma wolniejsze wejście, bo pośpieszanie kogoś w takim momencie rozbija więcej niż pomaga. Jeśli partner tego nie rozumie, to z czasem ta różnica zaczyna tworzyć napięcie nawet przy dobrych intencjach po obu stronach.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Mokosza To co Mokosza mówi dotyczy czegoś szerszego. Wspólny rytuał zakłada że obie osoby chcą dostosować swoje tempo do pewnej wspólnej przestrzeni, a nie że jedna narzuca a druga się dopasowuje. Jak to nie jest obopólne, to prędzej czy później jedna z osób zaczyna czuć że jej coś w tym układzie nie gra, nawet jeśli nie potrafi tego nazwać. I wtedy cały ten projekt wspólnej praktyki zaczyna się kruszyć od środka.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Wiciol To co Wiciol mówi o obopólności jest dla mnie kluczowe i myślę że właśnie tu leży większość problemów we wspólnych rytuałach. Nie chodzi o to żeby mieć identyczne potrzeby, tylko żeby obie osoby rozumiały że to co robi druga ma swoje uzasadnienie. Jak jeden z partnerów traktuje bufory drugiego jako jego dziwactwo, to nawet najlepiej zaprojektowany rytuał będzie generował napięcie.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Filomena ale jak to wytłumaczyć komuś kto po prostu nie rozumie tego mechanizmu? Mój kumpel nie ma złej woli, on po prostu widzi że ja coś robię i nie wie dlaczego, i czeka kiedy skończymy te preludium. Jak mu wytłumaczyć że preludium to już część rytuału bez wchodzenia w długie opowieści o tym jak działa mój mózg?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bronek01 może zamiast tłumaczyć, po prostu nazwij to inaczej przy nim. Nie mów że to przygotowanie albo wejście, powiedz że tak właśnie zaczyna się ten konkretny rytuał. Że pierwsza część jest wolna i cicha. Bez teorii, bez wyjaśnień. Jak to stanie się częścią schematu od początku, przestanie wymagać uzasadnienia.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Sauwak To ciekawe bo przy ADHD jednym z problemów jest właśnie to że musimy sobie i innym nieustannie tłumaczyć zachowania które dla nas są naturalne. A w kontekście rytualnym to szczególnie irytujące, bo ciągłe werbalizowanie rozbija klimat który chciałeś zbudować. Sauwak ma rację że lepsza jest struktura niż wyjaśnienia, ale co jeśli ta struktura sama w sobie wymaga dogadania na początku?


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97 to chyba jest nieuniknione przy pierwszych wspólnych rytuałach, że trzeba ustalić schemat. Ale może to ustalenie powinno się dziać poza samym rytuałem, żeby nie tracić tego wejścia? Jakieś zwykłe gadanie przy herbacie tydzień wcześniej że tak właśnie to wygląda i tyle.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Piolun dobrze to ujmuje. Rozmowa o rytuale i sam rytuał to dwie różne przestrzenie i mieszanie ich jest błędem. W tradycjach w których rytualność jest poważnie traktowana, przygotowanie właśnie dlatego odbywa się osobno, żeby samo działanie nie musiało się zatrzymywać na wyjaśnienia. Przy wspólnym rytuale to tym bardziej ma sens.


Odpowiedz
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 119

@Mokosza bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę. Mam pytanie, bo próbowałam raz robić rytuał z siostrą i właśnie utknęłyśmy na tłumaczeniach w trakcie. Czy ta poprzednia rozmowa, to ustalenie schematu, powinna być jakoś sformalizowana czy wystarczy zwykłe omówienie?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
Rozpoczynający temat
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Sformalizowanie tej wstępnej rozmowy może samo w sobie stać się małym rytuałem i nie mówię że to złe, wręcz przeciwnie. Znam podejście gdzie przed każdym wspólnym działaniem jest krótka chwila ustalenia intencji na głos. Obie osoby mówią po jednym zdaniu o tym czego oczekują od tej przestrzeni. To trwa minutę, ale porządkuje i wyrównuje oczekiwania zanim zaczniecie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Wiciol, a co jeśli te intencje są zupełnie różne? Powiedzmy że jeden chce spokoju i zakorzenenia, a drugi jakiegoś impulsu albo zmiany. Nie ma tu kolizji?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Celtyk niekoniecznie kolizji, ale na pewno jest o czym rozmawiać. Różne intencje mogą współistnieć jeśli nie przeszkadzają sobie strukturalnie. Gorzej kiedy jedna wymaga zupełnej ciszy a druga dynamicznego działania, bo to już jest trudne do pogodzenia w jednej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

Zastanawiam się czy ten problem z różnymi intencjami nie jest właśnie bardziej dotkliwy gdy jedna osoba ma ADHD. Bo z tego co słyszę i sama trochę obserwuję, intencja przy ADHD bywa trudniejsza do sformułowania, bo możesz wchodzić w rytuał z kilkoma naraz albo z żadną konkretną. I jak wtedy porównujesz to z intencją partnera który ma jedno zdanie gotowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Emi_94 dokładnie to. Czasem najbardziej szczerą intencją jest po prostu chcę żeby mój umysł miał przez chwilę jakiś kierunek. I to jest pełnowartościowa intencja, tyle że brzmi mniej imponująco niż coś konkretnego. Nie wiem czy partner bez tych trudności to rozumie.


Odpowiedz
Wpisy: 515
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy musi rozumieć od razu, czy wystarczy że uszanuje? Bo to sa dwie różne rzeczy. Mój partner nie rozumie polowy tego co robię, ale wie że to dla mnie ważne i nie wchodzi w to z butami. Rozumienie może przyjść potem albo wcale, ale szacunek musi być od początku.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Dalia a jak to wyegzekwowac jeśli ktoś nie szanuje nie ze złosliwości, tylko z niewiedzy? Bo to co piszesz brzmi sensownie ale zakłada że ta granica jest gdzieś postawiona i oboje wiecie gdzie jest.


Odpowiedz
(@dalia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 515

@Bronek01 no i po to jest ta rozmowa przed rytuałem o ktorej mówili wcześniej. Nie po to żeby wszystko tłumaczyć, tylko żeby ustalić minimum. Na przykład: podczas tego nie przerywamy, nie komentujemy, nie sprawdzamy telefonów. Konkrety, nie filozofia.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dalia To co Dalia mówi o minimum jest bardzo praktyczne i myślę że przy ADHD szczególnie ważne żeby to minimum było małe. Jak warunków jest za dużo, to sam ich pilnowanie staje się kolejnym źródłem rozproszenia. Trzy zasady maksymalnie, najlepiej takie które są łatwe do zapamiętania bez kartki.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Sauwak trzy to dobra liczba ale mam pytanie, skąd bierzesz takie wytyczne? Mówię serio, nie przekornie. Czy to jest gdzieś opisane w kontekście rytualnym czy wychodzi z praktyki?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Filomena z praktyki głównie, ale ma to też pokrycie w tym co wiadomo o pamięci roboczej. Przy ADHD pojemność pamięci roboczej jest często ograniczona, więc zasady które trzeba aktywnie pamiętać w trakcie działania po prostu nie dają rady. Trzy to mniej więcej tyle ile mieści się bez wysiłku. Ale jeśli masz inne doświadczenia to chętnie posłucham.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

A co z sytuacją gdy zasady są dogadane, intencje powiedziane, a i tak w połowie rytuału coś się sypie bo ktoś dostał powiadomienie albo po prostu odpłynął? Pytam bo to jest chyba najczęstszy scenariusz w praktyce i nie wiem czy jest jakiś sposób żeby z tym nie tracić całości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Piolun to jest pytanie o to co robisz z przerwaniem, a nie jak go uniknąć, bo całkowite uniknięcie jest nierealne. W tradycyjnych rytuałach istnieje pojęcie ponownego wejścia, krótkiego gestu albo słowa które oznacza powrót do przestrzeni po zakłóceniu. Nie zaczyna się od nowa, tylko zaznacza się że wróciło się do tego co było. Przy ADHD taki drobny marker może być bardzo przydatny właśnie dlatego że daje mózgowi sygnał: to ciągle ten sam kontekst.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Mokosza to pojęcie ponownego wejścia mnie zatrzymało. Czy to jest coś co robisz samodzielnie czy obie osoby muszą to zrobić razem? Bo wyobrażam sobie sytuację w której jedna wróciła do przestrzeni a druga jeszcze jest gdzieś indziej i nie wiadomo czy rytuał trwa czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Zależy od charakteru rytuału. Jeśli jest wspólny, to wejście powinno być synchroniczne, choćby przez jeden wspólny gest, oddech, wypowiedziane słowo. Ale jeśli ktoś prowadzi a ktoś tylko towarzyszy, to wystarczy że prowadzący wróci i da sygnał obecności drugiej osobie. Nie ma tu jednej zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co jeśli przy ADHD nawet ten gest ponownego wejścia jest problemem, bo właśnie nie pamiętasz w którym miejscu byłeś i nie wiesz od czego wrócić? Nie mówię o roztargnieniu, mówię o tym że te kilka sekund odpłynięcia potrafi wymazać cały dotychczasowy klimat.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Tadek97 to jest właśnie argument za tym żeby nie traktować przerwania jako błędu do naprawienia, tylko jako część rytmu. Są praktyki gdzie zakłócenie jest wbudowane w strukturę, nie jako wypadek, ale jako moment który sam w sobie ma znaczenie. Wtedy nie trzeba wracać do punktu sprzed, tylko kontynuować od teraz.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Sauwak Ale czy to nie jest trochę... racjonalizacja? Mówię to bez złośliwości, ale jeśli każde zakłócenie staje się elementem rytuału, to rytuał traci kształt. Nie wiem, może się mylę, ale chyba jakaś granica musi istnieć między tym co zaplanowane a tym co po prostu się przydarzyło.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Piolun nie zgadzam się i mam konkretny powód. W praktykach runicznych jest pojęcie galdr, które zakłada że dźwięk i intencja są ważniejsze niż perfekcja wykonania. Zakłócenie fizyczne nie musi przerywać intencji, jeśli ta jest wystarczająco osadzona. Ale rozumiem twój niepokój, bo to wymaga dyscypliny wewnętrznej której nie zbuduje się samą elastycznością.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Piolun ma rację że granica jest potrzebna, ale Filomena też ma rację. To nie jest sprzeczność, to kwestia tego co prowadzi rytm. Jeśli prowadzi intencja, zakłócenie zewnętrzne może być zneutralizowane. Jeśli prowadzi forma, każde odejście od niej jest problemem. Przy ADHD często forma właśnie dlatego jest pomocna, bo intencja bywa trudna do utrzymania, ale może to oznacza że trzeba znaleźć formę która dopuszcza pewną nielinearność.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 263

@Wiciol To co Wiciol napisał o nielinearności to jest coś nad czym siedzę. Bo mi się wydaje że wiele rytuałów jest zaprojektowanych dla umysłu który działa linearnie, krok po kroku, i dla kogoś z ADHD to jest z góry utrudnione. Czy są jakieś tradycje gdzie struktura jest bardziej cykliczna, nie: zrób to, potem to, potem to, tylko coś bardziej elastycznego?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Emi_94 w słowiańskich praktykach rytualnych nie było czegoś takiego jak ścisła kolejność kroków w rozumieniu instrukcji. Dużo działało przez powtórzenie tego samego elementu, nie sekwencji. Na przykład trzykrotne okrążenie, trzykrotne wypowiedzenie, i to powtórzenie samo w sobie budowało przestrzeń. To jest rytmiczne, nie linearne.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Okrążenie i powtórzenie to mi coś przypomina, bo przy mandali i pewnych praktykach medytacyjnych też o tym czytałem. Ta cykliczność jest podobno bardziej zgodna z tym jak mózg przetwarza czas w stanach skupienia. Nie wiem czy to ma zastosowanie do rytuałów, ale może ma sens że umysł który ma problem z linearną sekwencją lepiej radzi sobie z rytmem.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale jak to wygląda w praktyce? Trzy razy wokół stołu i co dalej? Pytam serio bo to brzmi abstrakcyjnie a mnie interesuje co konkretnie ma się zmienić w tym jak się to robi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bronek01 okrążenie to nie jest dosłownie chodzenie wokół mebla. To może być trzykrotne okadzenie przestrzeni, trzykrotne wypowiedzenie frazy, trzykrotne zapalenie i zgaszenie świecy. Chodzi o rytm który buduje nastrój przez powtórzenie, nie o choreografię. Ten rytm może być tym co przy ADHD zastępuje liniową strukturę, bo daje punkt zaczepienia nie raz a wielokrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest naprawdę pomocne, bardzo dziękuję za to wyjaśnienie. Chciałam zapytać czy takie trzykrotne powtórzenie ma jakieś znaczenie symboliczne czy to czysto praktyczny zabieg żeby skupić uwagę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Dzidka.2 oba jednocześnie i to jest chyba ważne. Trójka ma długą historię symboliczną w różnych tradycjach, ale z perspektywy funkcjonowania umysłu powtórzenie po prostu działa inaczej niż jednorazowe działanie. Pierwsze to informacja, drugie potwierdzenie, trzecie zakorzenienie. Przy rozproszonym umyśle dopiero przy trzecim naprawdę jesteś w środku.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97 Mam pytanie do tego co Tadek97 napisał, bo mnie to zatrzymało. Czy to znaczy że przy ADHD rytm wejścia w rytuał powinien być po prostu dłuższy? Nie trudniejszy, nie bardziej skomplikowany, tylko wolniejszy i bardziej powtarzalny?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
Rozpoczynający temat
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Niekoniecznie dłuższy, bardziej gęsty znaczeniowo przez powtórzenie. Różnica jest taka, że dłuższy może znaczyć że każdy krok trwa więcej, a gęsty przez powtórzenie znaczy że ten sam krótki element wraca kilka razy i buduje przez to obecność. Z mojego doświadczenia to drugie działa lepiej kiedy umysł szuka kotwicy, bo każdy powrót do tego samego elementu jest kolejną szansą na zakotwiczenie, nie jedyną.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Wiciol Dorzucę do tego co Wiciol mówi, że w runach podobne myślenie jest za galdr, czyli rytualnym śpiewem lub recytacją. Krótka fraza powtarzana ma tę właściwość że nie wymaga pamiętania co następne, bo następne jest to samo. Głowa może odpłynąć raz i wrócić bez poczucia że się coś straciło, bo punkt wejścia jest zawsze identyczny.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 263

@Filomena to brzmi jak coś co mogłabym faktycznie wypróbować. Mam tylko pytanie praktyczne: jak krótka ta fraza powinna być? Czy jedno słowo wystarczy czy potrzebne jest coś dłuższego żeby w ogóle miało znaczenie?


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Emi_94 jedno słowo może wystarczyć, ale musi mieć dźwięk który możesz poczuć fizycznie, nie tylko usłyszeć. Dlatego w galdr używa się przedłużonych samogłosek. Nie chodzi o treść intelektualną, tylko o to że dźwięk wibruje i to wibrowanie jest punktem skupienia. Spróbuj powiedzieć przeciągnięte "óóó" albo "mmm" i zwróć uwagę na to co czujesz w klatce, nie w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, a co jeśli ktoś po prostu nie ma cierpliwości do tej całej powolności? Pytam bo dla mnie szybkie działanie z konkretnym celem jest po prostu bardziej skuteczne, i zastanawiam się czy ta cała rytmiczna struktura jest naprawdę potrzebna czy można osiągnąć to samo szybciej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bronek01 to zależy co rozumiesz przez skuteczność. Jeśli chodzi ci o to żeby coś szybko zrobić i mieć poczucie że skończyłeś, to jasne, możesz pominąć budowanie rytmu. Ale rytuał to nie jest zadanie do odhaczenia. Pytanie jest inne: co chcesz żeby się w tobie zmieniło przez ten czas, nie po nim.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Sauwak no właśnie, a co jeśli chcę żeby coś się zmieniło właśnie po nim, nie w trakcie? Bo ja nie mam potrzeby przeżywać procesu, tylko zobaczyć efekt. Może jestem zbyt pragmatyczny do tego tematu, ale naprawdę nie rozumiem po co ta cała powolność jeśli cel jest jasny.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Bronek01 Rozumiem co Bronek01 ma na myśli i sam tak myślałem przez długi czas. Problem jest taki, że jeśli traktujesz rytuał jak zamówienie, to intencja jest zupełnie inaczej osadzona. Nie wiem czy to przekonujący argument dla kogoś kto myśli pragmatycznie, ale z mojej praktyki wynika że im bardziej byłem skupiony na efekcie, tym mniej rzeczywiście byłem obecny podczas samego działania. I to się przekładało na wynik, choć nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej niż przez własne doświadczenie.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Tadek97 Mnie to co Tadek97 napisał zatrzymało na chwilę, bo to jest chyba jeden z trudniejszych elementów przy ADHD. Skupienie na efekcie to naturalna reakcja mózgu który szuka stymulacji. A tutaj mówicie żeby być właśnie w procesie, który z definicji jest powolny i powtarzalny. Jak to w ogóle działa u was, że udaje się to utrzymać?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
Rozpoczynający temat
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. U mnie zadziałało dopiero kiedy przestałem traktować rozproszenie jako porażkę. Jeśli wiesz że umysł odpłynie, możesz to wbudować w strukturę zamiast z tym walczyć. Ale to wymaga zmiany w tym jak w ogóle podchodzisz do tego co robi twoja uwaga w trakcie rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

Chciałam zapytać czy ta zmiana podejścia do rozproszenia przyszła wam naturalnie czy to był świadomy moment kiedy postanowiliście inaczej na to patrzeć? Bo ja ciągle mam ten odruch żeby wracać do punktu wyjścia za każdym razem kiedy myśl odpłynie, i to jest strasznie wyczerpujące.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Emi_94 u mnie nie był to jeden moment, tylko stopniowe przyzwyczajenie się do tego że galdr nie wymaga od ciebie żebyś była wszędzie jednocześnie. Dźwięk robi robotę kiedy ty na chwilę wypadasz. Wróciłaś do dźwięku, jesteś z powrotem. Nie ma żadnego punktu zerowego do którego musisz wracać.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Filomena Dodam do tego co Filomena mówi, że w praktykach słowiańskich pojęcie ciągłości rytuału było rozumiane inaczej niż w tradycjach zachodnich. Nie chodziło o to żeby nic nie przerwało, tylko o to żeby rdzeń działania był utrzymany. Rdzeń to intencja i przestrzeń, nie kolejność kroków. Możesz odejść myślą i wrócić, i rytuał dalej trwa, bo przestrzeń którą zbudowałaś na początku nie znika tylko dlatego że twoja uwaga na chwilę poszła gdzieś indziej.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Mokosza a jak sie ustanawia tą przestrzeń żeby była na tyle trwała? Bo rozumiem koncepcję, ale co konkretnie sprawia że przestrzeń trwa kiedy uwaga odpływa? Pytam bo z czakrami pracuję inaczej i tam trudno mi to przełożyć.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Celtyk to jest dobre pytanie i nie jest proste. Przestrzeń ustanawia się przez próg, nie przez deklarację. Może to być zapach, dźwięk, fizyczny gest zakreślenia granicy, cokolwiek co twoje ciało rozpoznaje jako sygnał zmiany trybu. Kiedy próg jest wyraźny, wracasz do niego nie do konkretnego miejsca w sekwencji.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy ten próg to jest coś co się robi tylko na początku rytuału czy można go też przywołać w środku kiedy już się czujemy że za bardzo odpłynęliśmy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Dzidka.2 można i to jest właśnie sens. Próg nie jest jednorazowy. Możesz wrócić do zapachu świecy, powtórzyć gest, odetchnąć w określony sposób. To jest coś w rodzaju fizycznego znacznika który mówi twojemu układowi nerwowemu że nadal jesteś w tym samym miejscu, tylko na chwilę się oddaliłeś.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, to zaczynam rozumieć sens tej struktury, ale mam inne pytanie. Czy to ma jakieś znaczenie czy ten próg robisz sam czy z kimś? Bo ten temat chyba oryginalnie dotyczył też rytuałów z partnerem i jakoś nam ta część uciekła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Bronek01 Ciekawe że to właśnie Bronek01 wrócił do tego wątku. Ja sam się zastanawiałem nad tym przy ADHD i obecności drugiej osoby. Bo z jednej strony druga osoba może być dodatkowym punktem skupienia, ale z drugiej może też być kolejnym źródłem rozproszenia. Zależy chyba od relacji i od tego jak dobrze ta osoba rozumie twój rytm.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Tadek97 To co Tadek97 mówi jest istotne. Rytuał z partnerem działa inaczej nie dlatego że jest was dwoje, tylko dlatego że między wami jest jakiś rodzaj napięcia uwagi. Oboje musicie być obecni i to wzajemne bycie obecnym tworzy inny rodzaj kotwicy niż samotna praca. Ale jeśli jeden z was ma ADHD i odpłynie, ta kotwica może być też tym co go przywróci.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Albo może działać odwrotnie, że jedna osoba odpłynie i drugą za sobą pociągnie. Nie mówię że tak zawsze jest, ale chyba zależy od tego kto w tej dwójce prowadzi rytm. Czy zwykle jedna osoba prowadzi czy to jest równe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Piolun w praktykach runicznych kiedy pracuję z kimś, zawsze jest jakaś naturalna hierarchia prowadzenia i to nie jest zła rzecz. Problem zaczyna się kiedy żadne z was nie wiadomo kto prowadzi albo kiedy oboje chcecie prowadzić jednocześnie. Przy ADHD myślę że lepiej żeby to było ustalone z góry, żeby nie było momentu zawieszenia kiedy oboje czekają co ten drugi zrobi.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

To bardzo praktyczna uwaga. A co jeśli oboje macie ADHD? Bo znam takie pary i zastanawiam się czy to jest w ogóle wykonalne żeby wspólnie prowadzić rytuał, skoro oboje mogą odpłynąć w tym samym momencie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Emi_94 to jest sytuacja którą w ogóle nie rozważałam, a to ciekawy przypadek. W tradycyjnych praktykach wspólnotowych obecność większej grupy była właśnie po to żeby jeśli jeden odpłynie, reszta utrzymuje rytm. Para to minimum żeby to działało, ale wymaga żeby przynajmniej jedno z nich było zakorzenione w danym momencie. Może kluczem jest właśnie to żeby nie próbować synchronizować wszystkiego, tylko na zmianę trzymać ten rdzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Na zmianę trzymać rdzeń to brzmi prosto, ale jak wy to robicie w praktyce? Mam na myśli że to musiałoby być jakoś sygnalizowane, że teraz ty prowadzisz, teraz ja. Inaczej ta zmiana też staje się źródłem rozproszenia.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Sauwak No dobra, to pytam wprost bo jestem niecierpliwy z natury. Sauwak, jak sygnalizujecie zmianę? Bo to musi być jakiś konkretny znak, coś fizycznego, inaczej to się posypie przy ADHD.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Bronek01 u mnie to jest gest dłoni, dosłownie. Lewa dłoń na kolanie drugiej osoby oznacza że teraz ona przejmuje. Prosto i głupie, ale działa lepiej niż jakiekolwiek słowo bo słowo wymaga przetworzenia, a dotyk trafia bezpośrednio. Wymyśliliśmy to przypadkowo podczas jednego rytuału kiedy jedno z nas odpłynęło i drugie po prostu dotknęło, żeby przywołać, i okazało się że to działa też jako przekazanie prowadzenia.


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Sauwak to jest ciekawsze niż myślałam. Gest dłoni to coś co można zrobić bez przerywania rytmu, bez słów, bez zamieszania. Ale czy to nie wymaga wcześniejszego ustalenia, bo para która tego nie ustaliła może odebrać ten dotyk zupełnie inaczej?


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Piolun Właśnie to. Cały ten system działa tylko jeśli jest wcześniej świadomie ustalony, a nie improwizowany w trakcie. Przy runicznej pracy z kimś zanim w ogóle zaczniemy, zawsze jest moment żeby powiedzieć co co znaczy. To jest osobna warstwa przygotowania i przy ADHD ta warstwa jest chyba nawet ważniejsza niż sam rytuał.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 263

@Filomena Zatrzymałam się na tym co Filomena napisała, że przygotowanie jest ważniejsze niż sam rytuał. Czy to znaczy że dla kogoś z ADHD większość energii powinna iść w strukturę przed, a nie w samo działanie? Bo to trochę odwraca to co zwykle słyszę.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Emi_94 moim zdaniem tak i to nie jest wcale paradoks. Jeśli struktura jest na tyle wyraźna że twój mózg ją rozpoznaje automatycznie, to w samym rytuale masz mniej decyzji do podjęcia. Mniej decyzji to mniej szans na odpłynięcie. Przy ADHD każda nierozstrzygnięta kwestia podczas rytuału to potencjalne wejście dla rozproszenia.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Tadek97 Mam pytanie do Tadek97, bo to co mówisz ma sens, ale jak to wygląda kiedy pracujesz z czymś co jest z natury płynne, nie strukturalne? Czakry na przykład nie lubią sztywnych ram. Zastanawiam sie czy ta metoda nie zabija czegoś co powinno być organiczne.


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Celtyk to jest napięcie które pojawia się w wielu tradycjach. Ale myślę że mylisz strukturę rytuału ze strukturą doświadczenia. Możesz mieć bardzo wyraźny próg wejścia i wyjścia, ustalony sygnał przekazania prowadzenia, określony zapach czy dźwięk, a samo doświadczenie wewnętrzne wciąż może być płynne i organiczne. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@dzidka-2)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że znowu pytam bo pewnie to jest oczywiste dla was wszystkich, ale ten próg wejścia to jest coś co się robi razem z partnerem jednocześnie czy każdy osobno? Nie wiem jak sobie wyobrazić żeby oboje weszli w to samo miejsce jednym gestem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Dzidka.2 Dobre pytanie i wcale nie oczywiste. Zależy od tego jak para zbudowała swój rytm. U niektórych próg jest zsynchronizowany, np. oboje zapalają świecę razem. U innych jedna osoba ustanawia przestrzeń, a druga do niej wchodzi. To drugie wymaga większego zaufania bo w pewnym sensie jeden z was mówi: przygotowałem miejsce, chodź. Przy ADHD i dwóch osobach które oboje mogą odpłynąć, myślę że to pierwsze jest bezpieczniejsze na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co jeśli jedno z was generalnie nie wierzy w całą tę warstwę energetyczną i traktuje to bardziej jak rytuał behawioralny, a drugie traktuje to poważnie ezoteryczne? Bo mamy z partnerką dokładnie taki układ i jestem ciekaw czy to w ogóle może działać.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: