Forum

Asystent AI
Rytuały a niedojrza...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały a niedojrzałość emocjonalna - dorastanie przez praktykę

Strona 1 / 3

Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem jak to lepiej opisać, ale mam wrażenie, że kiedy coś idzie nie tak, reaguję jak małe dziecko które dostało po łapach. zamykam się, albo odwrotnie - wybucham i potem żałuję. Gdzieś czytałam, że rytuały mogą pomagać w budowaniu czegoś w rodzaju wewnętrznej struktury, ale nie za bardzo rozumiem jak to miałoby działać jeśli chodzi o emocji. Czy ktoś w ogóle próbował czegoś w tym kierunku? Nie szukam cudownego rozwiązania, po prostu zastanawiam się czy praktyka rytualna ma tutaj jakiś sens.


Odpowiedz
133 odpowiedzi
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Temat mnie dotknął bo sama przez długi czas miałam ten problem. Nie tyle rytuały w klasycznym sensie, ale właśnie regularna praktyka - afirmacje konkretne zachowania powtarzane o tej samej porze - zaczęły mi dawać coś w rodzaju kotwicy. Jak wiesz że rano robisz to samo, to dzień nie zaczyna się od chaosu w glowie. Ale szczerze mówiąc nie wiem czy to działa na samą niedojrzałość emocjonalną, czy po prostu zmniejsza poziom stresu który ją wyzwala.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Jest tu pewna pułapka na którą zwróciłbym uwagę. Rytuał jaok regularna czynność może dawać poczucie kontroli i to jest dobre. no, Ale niedojrzałość emocjonalna to coś głębszego niż brak rutyny. Pytanie do ciebie - kiedy piszesz o reakcji jak dziecko, to masz na myśli konkretne sytuacje, np. konflikt z kimś bliskim, czy to coś bardziej rozlanego, codziennego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Arbogi Raczej konflikty. albo kiedy ktoś mnie krytykuje. Wtedy albo znikam emocjonalnie, albo mówię rzeczy za szybko i za głośno. A potem nie umiem się z tego pozbierać przez kilka godzin. Czy to znaczy, że rytuał nic tu nie pomoże?


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie zgadzam się z tym że rytuały nic tu nie zrobią. Trzeba tylko wiedzieć o co w tym chodzi. W tradycjach szamańskich, ale też w wielu systemach magiczznych, rytuał ma za zadanie dosłownie przeprowadzić człowieka przez stan - wejście, zmianę, wyjście. Jeśli problem polega na tym, że ktoś jest zalewaną przez emocje i nie potrafi znaleźć wyjścia z tego stanu, to właśnie sekwencyjność rytuału może stanowić tę ścieżkę przez las. Tylko że to nie jest magia natychmiastowa, to jest budowanie nowego wzorca przez powtórzenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Martusia61 A co to znaczy w praktyce? Bo czytam o wejściu i wyjściu i trochę to brzmi abstrakcyjnie. Jak taki rytuał miałby wyglądać, dosłownie, krok po kroku?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Martusia61 Zgadzam się z tym co piszesz, ale mam pytanie - czy mówimy tutaj o rytuałach które ktoś wykonuje po wystąpieniu silnej emocji, żeby z niej wyjść, czy o czymś co robi się regularnie i z czasem zmienia samą podatność na te stany?


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Arbogi Jedno i drugie ale inaczej zbudowane. To pierwsze to coś w rodzaju rytuału zatrzymania - masz konkretny protokół na moment kryzysu. To drugie to długa praca, bardziej podobna do treningu. Japończycy mają coś takiego w koncepcji kata - powtarzasz formę tak długo aż staje się częścią twojego ciała, a nie tylko głowy. Analogicznie można myśleć o emocjonalnym reagowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ta koncepcja kata jest naprawdę dobra. Trochę o tym myślałam przy afirmacjach - jak powtarzasz coś wystarczająco długo, to w końcu nie zastanawiasz się czy to robić, po prostu robisz. Ale tutaj przyszło mi do głowy inne pytanie: czy ma znaczenie treść rytuału, czy bardziej sam fakt że coś robisz regularnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Cecylka99 Myślę że oboje. Przez jakiś czas robiłam po prostu herbatę zawsze o tej samej porze i to już coś dawało. ale kiedy dodałam do tego konkretną intencję, coś co mówię sobie w myślach, to działało inaczej. Trudno mi powiedzieć lepiej czy gorzej, ale inaczej. Głębiej może.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w ten wątek bo jest mi bliski. Pracowałam z kilkoma osobami które opisywały swoje reakcje emocjonalne jako archetypicznie dziecięce - i to jest ważne słowo, archetypiczne, nie infantylne w sensie obraźliwym. W systemach pracy z cieniem, które wywodzą się z psychologii jungowskiej ale mają swoje odpowiedniki w tradycjach magicznych, chodzi o to żeby wewnętrzne dziecko nie przejmowało sterowania w chwili kryzysu. Rytuał może działać tutaj jako sygnał dla psychiki: teraz nie czas na ten głos, teraz mówię ja jako dorosły. To nie stłumienie, to hierarchia wewnętrzna. Ale mam pytanie do Wanessi - czy te reakcje, o których piszesz, zdarzają się częściej w konkretnych okolicznościach? Np. z określonymi osobami, albo kiedy jesteś zmęczona?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Lunella68 Tak, na pewno z konkretnymi osobami. Z jedną w szczególności, i wiem że to ma historię. Z innymi daję radę, a z nią od razu coś we mnie odpala i znika racjonalne myślenie. To co piszesz o wewnętrznym dziecku - to trochę jak te stare urazy które wychodzą nie wiadomo kiedy?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. W wielu tradycjach energetycznych mówi się o tym jako o zranionym aspekcie który nie przeszedł przez inicjację - nie dojrzał, bo nie miał ku temu warunków. I właśnie inicjacja jako rytuał jest tutaj bardzo starą odpowiedzią. Nie musi być wielka, nie musi wymagać namiotu potów ani mistrzaa. Może być bardzo prywatna. Ale musi mieć coś z przekroczenia - robię coś czego się boję, robię to świadomie, i kończę to, kończę naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@mistralia80)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem. Mam pytanie do Lunelli albo Martusi - czy runy mogą wchodzić w taki rytualny system? Myśle o Teiwaz albo Sowulo jako punkt skupienia podczas takich ćwiczeń. Nie wiem czy to ma sens w tym kontekście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Mistralia80 Ja używam run dość regularnie i rzeczywiście Teiwaz kojarzy się z tym co tu opisujecie - wewnętrzna dyscyplina, ofiara z impulsywności na rzecz czegoś wyższego. Sowulo to bardziej kierunek, klarowność. Ale pytanie jest inne: czy sama kontemplacja runy w określonym momencie działa na emocje, czy to bardziej symbol skupienia uwagi?


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Symbol skupienia uwagi to jest właśnie mechanizm. W bardzo różnych systemach - od tantry przez kabalę po rdzennie europejskie tradycje - obraz, litera, dźwięk mają za zadanie dać czemuś przyczepność. Emocja jest jak fala, nie możesz jej zatrzymać, ale możesz stanąć na skale zamiast na piasku. Symbol jest tą skałą, przynajmniej dla wielu ludzi. Nie dla wszystkich tak samo działa.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, trochę z innej strony. serio, rozumiem to co mówicie, ale mam wrażenie że wchodzicie w bardzo terapeutyczne rejony i zapominacie o prostszym aspekcie. Rytuał regularnościowy, zupełnie dowolny - nawet mycie naczyń z określoną uważnością - po prostu trenuje mózg do bycia tu i teraz zamiast w automatycznych reakcjach. Nie trzeba do tego jungowskiego cienia ani inicjacji. Choć obie te rzeczy też są ciekawe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Roksanka_69 Nie powiedziałabym że to prostsze, raczej że to inny aspekt tego samego. Uważność jest fundamentem, zgoda. Ale jeśli mamy do czynienia z głębszymi wzorcami, to sama uważność może nie wystarczyć - możesz bardzo uwaażnie obserwować jak toporn ci spada na nogę i dalej będzie bolało. Symbolika i intencja dodają warstwę pracy z tym co nieświadome.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@heliosa81)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że może głupie pytanie, ale jak właściwie wygląda taki rytuał zatrzymania który Martusia wcześniej wspominała? wiesz co Coś konkretnego, codziennego? bo mam podobny problem co Wanessa i chętnie bym spróbowała czegoś takiego.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Heliosa81 Nie głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Sama jestem ciekawa konkretów, bo teoria to jedno. Może Arbogi albo Martusia mają jakiś przykład z własnej praktyki?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Heliosa81 Dobrze, to spróbuję opisać coś konkretnego, bo rzeczywiście dużo tu było teorii. Rytuał zatrzymania w wersji minimalnej wygląda mniej więcej tak: w momencie kiedy czujesz że coś w tobie odpala, masz wybrany wcześniej jeden konkretny gest albo sekwencję ruchów - nie wymyślasz jej w chwili kryzysu, bo wtedy i tak nie będziesz w stanie myśleć. To może być trzy powolne oddechy z naciskiem na wydech, może być dotkniecie nadgarstka, może być wypowiedzenie jednego konkretnego słowa - ale to słowo trzeba ustalić dużo wcześniej i wielokrotnie powtarzać w spokoju, żeby w momencie napięcia zadziałało automatycznie. Chodzi o to, żeby mózg miał gotowy wzorzec który przerwie automatyczną reakcję. Czy to zawsze działa? nie. Ale daje ułamek sekundy i czasem to wystarczy.


Odpowiedz
(@heliosa81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Arbogi Rozumiem. Czyli to ćwiczy się właśnie w spokoju, nie dopiero kiedy coś się dzieje? Bo ja zazwyczaj próbuję się zatrzymać już w trakcie i to nie wychodzi, a teraz rozumiem dlaczego - to jak szukanie wyjścia awaryjnego w środku pożaru kiedy nigdy wcześniej nie sprawdziłaś gdzie jest.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Heliosa81 Dokładnie to. Właśnie dlatego w wielu tradycjach rytualnych przygotowanie jest ważniejsze niż sam akt. Nie chodzi o to żeby w momencie kryzysu być mądrą, tylko żeby mieć zaszczepiony wzorzec który zadziała bez udziału rozumu. Japońskie budo jest na tym zbudowane - mushin, puste umysł, to stan który osiągasz przez setki powtórzeń zanim w ogóle myślisz o zastosowaniu. Emocjonalnie to działa tak samo.


Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Arbogi To co opisał z gestem to ja trochę robiłam nieświadomie. Miałam taki nawyk dotykania pierścionka kiedy byłam w napięciu i przez jakiś czas to działało. Potem przestałam go nosić i okazało się że jednak coś robiłam, bo brakowało mi tego. Teraz się zastanawiam czy to że to było nieświadome coś zmienia - czy taki rytuał który nie jest celowy ma inną wartość?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Wikusia66 To bardzo dobre pytanie. Intóicyjnie myślałabym że intencja coś zmienia, ale z drugiej strony twój pierścionek działał bez żadnej intencji, prawda? Może mechanizm jest ten sam, tylko ścieżka do niego różna - raz przez świadome zaprojektowanie, raz przez przypadkowe uwarunkowanie.


Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Wikusia66 To nie jest przypadkowe. W bioenergoterapii i w wielu systemach pracy z ciałem mówi się że ciało samo szuka kotwicy kiedy psychika jest przeciążona. Twój pierścionek stał się czymś w rodzaju zewnętrznego regulatora bez twojej wiedzy. Pytanie czy taki nieświadomy rytuał można potem uczynić świadomym i wzmocnić, czy lepiej zbudować coś nowego od zera - nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi, ale skłaniałabym się ku temu że stary można reaktywować jeśli się go rozumie.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i mam wrażenie że rozmawiamy o czymś co jest bardzo blisko ciała, a ja myślałam o rytuałach jako o czymś bardziej... zewnętrznym? świeczkach, słowach, przestrzeni. A tu wychodzi że to może być po prostu dotknięcie nadgarstka. czy to nie za mało? Serio pytam, bo nie wiem czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wanessa, ale właśnie to jest sedno. Świeczki i słowa działają kiedy masz czas i przestrzeń na rytuał. A kiedy ktoś cię krytykuje i czujesz że zaraz powiesz za dużo, to nie zapalasz świeczki. Dlatego rytuał kryzysowy musi być przy tobie cały czas, w ciele.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Roksanka_69 Ale czy te dwie rzeczy można łączyć? Czyli mieć i regularny rytuał ze świeczkami, i ten mały w ciele? Bo mi się wydaje że jedno uzupełnia drugie - w spokojnym rytuale pracujesz głębiej, a ten w ciele to tylko hamulec na co dzień.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Mimoza_85 Tak, i właśnie tak to powinno wyglądać. Dwie warstwy. Pierwsza to praca długoterminowa - tam możesz używać symboliki, przestrzeni, intencji. Druga to protokół krótki na moment kryzysu. Jeśli masz tylko tę pierwszą, to pracujesz głęboko ale bez zabezpieczenia w codzienności. Jeśli masz tylko tę drugą, to gasić pożary ale nie budujesz nic trwałego.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o tej dwuwarstwowości myślałem kiedy czytałem wcześniejszą część dyskusji. Mam takie skojarzenie z runami - Isa jako zatrzymanie coś w rodzaju pauzy w środku reakcji, i Berkana jako rytm długiej przemiany. Nie wiem czy to ma sens w tym co tu mówicie, ale te dwie energie bardzo pasują do tego co Martusia opisuje.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Telesfor62 Ma sens, i to całkiem dobre przyporządkowanie. Isa często pojawia mi się przy pracy z impulsywnością właśnie - jest w niej coś co spowalnia, ale nie blokuje całkowicie. Berkana to inna skala czasu, bardziej cykliczna, związana z dojrzewaniem przez etapy. Chociaż zastanawiam się czy przy tym co Wanessa opisuje - ta konkretna osoba która odpala reakcję - to nie byłoby coś z Hagalaz, czyszczenie starego wzorca. Co myślisz?


Odpowiedz
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Selena97 Hagalaz to ciekawa propozycja, ale mam z tym runę pewien problem jeśli chodzi o pracy z traumą - ona może być bardzo niecierpliwa w sensie tego co wywołuje. Chociaż rozumiem logikę. Może raczej Nauthiz, bo jest tam napięcie między tym co jest a tym co potrzebne, i świadomość ograniczeń.


Odpowiedz
(@mistralia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Selena97 Przepraszam że wchodzę, ale to jest coś o czym chciałam zapytać - czy w pracy z tymi runami w kontekście emocji chodzi o kontemplację wizualną, czy o coś więcej? Jak to wygląda w praktyce, fizycznie?


Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Mistralia80 U mnie wygląda to różnie w zależności od celu. przy krótkim zatrzymaniu rysuję runę palcem na dłoni i zatrzymuję uwagę na tym ruchu - to trwa kilka sekund. Przy dłuższej pracy siadam z fizycznym kamieniem albo patyczkiem z wyrytym znakiem i siedzę z nim dłużej, bez z góry ustalonego efektu. Nie oczekuję że coś się stanie, po prostu jestem z tym symbolem i obserwuję co się pojawia.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek o runach i notuję sobie parę rzeczy. Mam pytanie może techniczne ale ważne dla mnie - czy ma znaczenie skąd pochodzi fizyczny przedmiot? Runa kupiona kontra własnoręcznie wyryta. Pytam bo gdzieś czytałem że przedmiot który sam przygotowałeś ma inną "gęstość" dla psychiki ale nie wiem czy to ma jakiekolwiek uzasadnienie poza tym że ładnie brzmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Zenek75 To nie jest tylko ładne brzmienie. Jest tu pewna psychologiczna logika - kiedy sam wyrabiasz przedmiot, angażujesz w to czas, uwagę i fizyczne działanie. no i to buduje zakotwiczenie w ciele, a nie tylko w głowie. Kupiony przedmiot możesz potem przepracować intencyjnie, ale startuje bez tego bagażu uważności który wkładasz kiedy go tworzysz. Czy to "działa lepiej" - nie wiem jak to zmierzyć, ale skłaniałbym się ku temu że własnoręcznie wykonany ma przewagę jeśli chodzi o osobistej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

eee wróćmy na chwilę do mnie, bo czuję że rozmowa poszła trochę dalej. Mam konkretne pytanie: te dwie warstwy o których mówiła Martusia - jak długo trwa zanim ta długoterminowa warstwa zaczyna w ogóle coś zmieniać? Pytam bo mam skłonność do rzucania rzeczy kiedy efektu nie widać szybko, i to chyba też jest część problemu 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałaś na końcu, o rzucaniu kiedy efektu nie widać szybko, to jest bardzo ważna obserwacja i myślę że celowo to dodałaś. Bo to nie jest osobny problem od niedojrzałości emocjonalnej - to jest dokładnie ten sam wzorzec tylko w innym kontekście. I o dziwo odpowiedź na twoje pytanie o czas jest związana z tym wzorcem: długoterminowy rytualny trening uczy przede wszystkim tolerowania procesu bez gwarancji efektu. Nie powiem ci ile czasu, bo to zależy od głębokości wzorca i od regularności. Ale powiem że pierwsze zmiany które są zauważalne - nie mówię o trwałych, o zauważalnych - u większości osób pojawiają się między szóstym a dwunastym tygodniem regularnej pracy. I "regularna" oznacza codziennie albo prawie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Lunella68 Widzę to i to boli trochę. Ale rozumiem. no dobra, czyli sama niecierpliwość jest testem?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

hmm, Trochę tak, ale to nie jest tak że masz być cierpliwa przez siłę woli, bo to nie zadziała. Raczej chodzi o to że rytuał sam w sobie, jak go robisz regularnie, stopniowo zmienia tolerancję na dyskomfort bez efektu - to nie jest coś co postanawiasz, to coś co się dzieje jako produkt uboczny samej praktyki. Przynajmniej tak to u mnie działało.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Cecylka99 To co napisałaś o tolerancji na dyskomfort jest kluczowe i chciałam to rozwinąć, bo widzę że Wanessa pytała o czas. Nie ma jednej liczby, ale z tego co obserwuję - i co opisuje się w pracy z nawykami - chodzi o to że pierwsza zmiana jaka zachodzi to nie jest zmiana reakcji emocjonalnej, tylko zmiana relacji do tej reakcji. Czyli najpierw zaczynasz zauważać że reagujesz, dopiero potem zaczyna się zmieniać sama reakcja. To są dwa etapy i między nimi jest taki czas który wygląda jak brak efektu, ale nim nie jest.


Odpowiedz
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Martusia61 Okej, to brzmi jak coś ważnego. Czyli te pierwsze tygodnie to właściwie uczę się widzieć siebie, nie zmieniać siebie?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Martusia61 Mam podobną obserwację w swoich notatkach. przez jakiś czas robiłem regularnie jeden prosty rytuał wieczorny i przez pierwsze kilka tygodni miałem wrażenie że nic się nie dzieje. Potem zdałem sobie sprawę że zacząłem inaczej opisywać swoje stany w dzienniku - bardziej precyzyjnie, mniej reaktywnie. to był właśnie ten pierwszy etap o którrym mówisz. Tylko wtedy tego nie nazwałem.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

To co Martusia opisuje jako dwa etapy pokrywa się z tym jak się pracuje z układem nerwowym. Pierwsza faza to zwiększenie okna tolerancji - zaczynasz wytrzymywać więcej bez wychodzenia w reakcję. Dopiero w drugiej fazie zmienia się to jak szybko wchodzisz w pobudzenie. W bioenergoterapii mówi się że ciało musi się najpierw nauczyć wracać zanim nauczy się nie reagować. I rytuał regularny robi dokładnie to - trenuje powrót, nie zatrzymanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Lunella68 Trochę mi to się miesza. no dobra Mówisz o ciele i o powrocie - ale co konkretnie wraca? Do jakiegoś stanu bazowego?


Odpowiedz
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Mimoza_85 Tak, to się nazywa linia bazowa regulacji. Każdy ma jakieś domyślne miejsce gdzie wraca jego układ nerwowy po bodźcu. Jeśli linia bazowa jest wysoko - czyli ciągle na jakimś tle pobudzenia - to każda kolejna emocja działa na już napiętym systemie. Rytuał który robisz regularnie, szczególnie z elementem wydechu, spowolnienia, fizycznego zatrzymania, obniża tę linię bazową z czasem. I to jest właśnie ta pierwsza zmiana która nie wygląda jeszcze jak zmiana emocjonalna.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam to i myślę o jednej rzeczy. Mówicie o regularności i o czasie. Ale co kiedy ktoś ma bardzo nieregularne życie - zmieniające się godziny, dużo chaosu zewnętrznego? Czy rytauł musi być o stałej porze żeby działał czy może być bardziej elastyczny 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Wikusia66 To jest dobre pytanie bo wydaje się że regularność znaczy stała pora, a niekoniecznie tak musi być. Chodzi raczej o to żeby było coś rozpoznawalnego - że ty to robisz, w taki sposób, z taką intencją 😉 Może być rano, może po pracy, może kiedy czujesz że zaraz zareagrujesz - byle to była ta sama sekwencja czynności.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Wikusia66 Dodam że w tradycjach rytualnych często ważniejszy był wyzwalacz niż pora. Czyli nie "co wieczór o ósmej" tylko "kiedy wracam do domu" albo "kiedy siadam do stołu". Ciało uczy się reagować na kontekst, nie na zegarek :/ Jeśli twoje życie jest nieregularne, możesz zbudować rytuał wokół punktu przejścia, nie wokół czasu.


Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Arbogi To mi dużo daje. Punkt przejścia - mam ich kilka w ciągu dnia. Moge to spróbowac.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

serio, Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno zastrzeżenie do kierunku w którym idzie. Dużo mówicie o technikach i mechanizmach, ale bardzo mało o tym co tak naprawdę chce się przepracować. Niedojrzałość emocjonalna to nie jest defekt który naprawiasz ćwiczeniem. Często to jest odpowiedź na coś - na środowisko, na relacje, na to czego się nauczyłeś żeby przeżyć. I rytuał który nie dotyka tej warstwy może po prostu przykrywać reakcję zamiast ją zmieniać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Karolciaa I masz rację i jednocześnie myślę że to nie jest sprzeczne z tym co tu mówimy. Rytuał nie jest zamiast rozumienia siebie, jest obok. Ale właśnie dlatego że niedojrzałość emocjonalna często ma swoje źródło głębiej, potrzebujesz czegoś co działa w ciele i w czasie - nie tylko w głowie. Samo rozumienie skąd to pochodzi rzadko zmienia reakcję.


Odpowiedz
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 488

@Martusia61 Zgadzam się że jedno nie wyklucza drugiego. Ale widziałam tu parę razy takie podejście jakby rytuał był rozwiązaniem samym w sobie. I chciałam to powiedzieć na głos, bo Wanessa pyta o zmianę i nie chcę żeby wyszła z tego wątku z przekonaniem że wystarczy dotknąć nadgarstka kilka razy dziennie i za miesiąc będzie inaczej.


Odpowiedz
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Karolciaa Słyszę cię i nie mam zamiaru tego upraszczać. Ale też nie pracuję z tym sama - mam terapię. Pytam tutja o rytuały bo szukam czegoś co mogę robić samodzielnie między sesjami. Nie zamiast.


Odpowiedz
Wpisy: 488
(@karolciaa)
Połączone: 1 rok temu

To zmienia całkowicie kontekst i bardzo dobrze że to powiedziałaś. Jeśli masz już terapię jako bazę to rytuały mają gdzie się zakorzenić. Bez tego trochę wiszą w powietrzu.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Wanessa powiedziała o pracy między sesjami - to jest właśnie moment gdzie runa Isa może mieć praktyczne zastosowanie, nie tylko symboliczne. Krótkie zatrzymanie, kilka sekund z palcem rysującym znak, zanim zareagujesz. hmm, to nie musi być rozbudowany rytuał. W połączeniu z tym co dzieje się na terapii to może być taki most między jedną sesją a drugą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Selena97 Most to dobre słowo. Myślę że właśnie o to chodzi - rytuał jako coś co spaja, trzyma ciągłość między momentami kiedy pracujesz głębiej. serio, sam tak mam z pewnym prostym gestem który robię zanim zacznę cokolwiek ważnego. To nie jest magia w sensie zmieniania czegoś zewnętrznie, to bardziej jak sygnał do siebie że wchodzę w inny tryb.


Odpowiedz
(@mistralia80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Telesfor62 To co opisujesz jako sygnał do siebie - czy to wypracowałeś świadomie od początku, czy wyszło samo z jakiejś praktyki?


Odpowiedz
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Mistralia80 Szczerze? Wyszło samo, a potem zacząłem to robić świadomie. Najpierw zauważyłem że robię ten gest kiedy jestem skupiony potem zacząlem go używać żeby się skupić :/ Trochę jak z tym pierścionkiem który Wikusia opisywała wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z prostym pytaniem, ale czytam ten wątek i mam takie wrażenie że mówicie o bardzo subtelnych rzeczach które trwają miesiącami. no ale A czy jest coś co działa szybciej? Bo rozumiem że zmiana głęboka wymaga czasu, ale chodzi mi o to że kiedy jesteś w środku jakiejś silnej emocji, potrzebujesz czegoś natychmiast, nie za trzy miesiące.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Bo właśnie o to mi chodzi - nie że chcę obejść długi proces, ale że w środku reakcji emocjonalnej czuję się kompletnie bezradna i nie wiem co z tym zrobić. Czy jest cokolwiek co można zrobić właśnie WTEDY, nie przed, nie po?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunella68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Sasanka61 To jest właściwe pytanie i bardzo rozumiem to poczucie bezradności w środku. Jest jedna rzecz która może mieć sens akurat w tym momencie - ale nie jako wyjście z emocji, tylko jako zejście z poziomu głowy na poziom ciała. Chodzi o tzw 🙁 orientację - powolne obracanie głową i dosłowne patrzenie co jest w pokoju. Nie jako ćwiczenie, tylko dosłownie: co widzę, co słyszę. Układ nerwowy w stanie silnego pobudzenia traci kontakt z otoczeniem i to go nakręca. Wróć do przestrzeni. To często coś zmienia w ciągu kilkunastu sekund - nie gasi emocji, ale zdejmuje to najgorsze narastanie.


Odpowiedz
(@sasanka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Lunella68 Próbowałam czegoś podobnego ale zazwyczaj wtedy nie pamiętam żeby to zrobić. Głowa jest zajęta tym co się dzieje i o żadnej orientacji nie myślę.


Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Sasanka61 I dlatego właśnie rytuał robi się ZANIM - żebyś miała zakodowane w ciele jakiś gest czy oddech który uruchamia się prawie automatycznie. Bo jak próbujesz sobie przypominać techniki w środku silnej reakcji, to faktycznie nie zadziała. Mnie to też zajęło sporo czasu zanim jakiś gest zaczął się pojawiać sam z siebie bez myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To co Wikusia mówi ma pokrycie w tym jak działa warunkowanie. Rytuał powtarzany regularnie w spokojnym stanie tworzy coś w rodzaju kotwicy - i ta kotwica może być dostępna nawet kiedy wyższe funkcje poznawcze są chwilowo zablokowane przez pobudzenie. ehh ale musi być naprawdę wdrukowany przez wiele powtórzeń, zanim zacznie działać w trudnych momentach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Arbogi A jak długo mniej więcej? Bo rozumiem że nie ma jednej odpowiedzi, ale jakiś zakres? Kilka tygodni, kilka miesięcy?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Mimoza_85 Różnie. Zależy od częstotliwości i od tego czy rytuał jest zawsze taki sam. Jeśli codziennie, ten sam gest, ten sam oddech - to kilka tygodni może wytsarczyć żeby zaczął być dostępny w łagodniejszych sytuacjach. W bardziej intensywnych - dłużej. ale to nie jest coś co po prostu "zadziała" po X dniach to się bardziej wczuwa stopniowo i możesz nie zauważyć kiedy dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@wanessa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i myślę o swoim konkretnym problemie - nie tyle że nie wiem co robić, ile że zanim w ogóle zorientuję się że wchodzę w reakcję, już jestem w środku. Jakby czas między bodźcem a pełną reakcją był u mnie bardzo krótki. Czy rytuał może coś zrobić z tym oknem czasowym?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: