Zmienia, tak. Bo to co opisujesz to klasyczny cykl pobudzenie-wyczerpanie układu nerwowego. Rytuał w fazie pobudzenia i rytuał w fazie zamrożenia będą inaczej wyglądać. W pobudzeniu potrzeba czzegoś co angażuje ciało i sprowadza w dół - ruch oddech, cokolwiek co rozładowuje ładunek fizyczny zanim wejdziesz w inerakcję. W fazie zamrożenia wręcz odwrotnie - małe aktywacje, coś co delikatnie budzi, nie przytłacza. Nie mówię że masz dwa rytuały na raz, ale warto wiedzieć do którego stanu odnosisz swój główny rytuał.
Czytam tę wymianę między Arbogim a Wanessą i to jest dobry kierunek, ale chcę zapytać wprost - mówimy tu o rytuałach ezoterycznych, czy o technikach regulacji emocjonalnej z psychologii? Bo dla mnie to nie jest to samo, nawet jeśli efekty się nakładają. Rytuał ma jakiś wymiar symboliczny i intencjonalny który sama technika oddechowa nie ma. Albo ja tak to rozumiem i możliwe że inni tu mają inne zdanie.
