Forum

Asystent AI
Co zrobić, gdy ktoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co zrobić, gdy ktoś wyśmieje rytuał, którym się podzieliłeś

Strona 1 / 3

Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy to właściwa kategoria, ale nie wiedziałam gdzie to wrzucić. Mam taki rytuał który robię od jakiegoś czasu, wieczorny, przy świecy, coś dla siebie. Pokazałam to znajomemu i on po prostu się roześmiał. Nie złośliwie, ale tak jakby to był żart. I teraz czuję się z tym okropnie. Jakbym sama sobie zrujnowała coś co było dla mnie ważne. Nie wiem co z tym zrobić, bo niby nic się nie stało, a jednak coś pękło.


Odpowiedz
132 odpowiedzi
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

To uczucie znam bardzo dobrze. Pytanie tylko - po co mu pokazałaś? To szczere pytanie, nie krytyka. Bo rytuał to nie jest coś co się pokazuje żeby zaimponować albo żeby ktoś to zatwierdził. On nie musi rozumieć. Problem w tym, że teraz jego śmiech siedzi ci w głowie i psuje coś co było twoje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Kupala szczerze? Nie wiem. Chyba za bardzo mu ufałam. no ale, myślałam że to osoba która nie będzie oceniać. No i myliłam się 🙂 Ale masz rację, że to teraz tkwi w głowie i nie wiem jak to wyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to samo mi się przydarzyło, tylko że to była rodzina, nie znajomy. i ta reakcja jakby... przyklejiła się do tego rytuału. Potem za każdym razem jak go robiłam, miałam z tyłu głowy ten śmiech. Minęło trochę czasu zanim to się przewietrzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To jest klasyczny problem z profanacją przestrzeni intymnej. Nie w sensie religijnym, ale psychologicznym. Antropolodzy piszą o tym przy okazji rytualnego wstydu - że ośmieszenie czegoś, w co ktoś wierzy, działa jak wtargnięcie bez zaproszenia. Victor Turner to opisywał jeśli chodzi o rytuałów przejścia - moment kiiedy rytuał zostaje wyśmiany przez kogoś z zewnątrz grupy powoduje że traci swoją moc ochronną dla osoby która go wykonuje. Nie dlatego że magia przestaje działać, ale dlatego że psychicznie się rozspajamy z tym co robimy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Irisa91 to ciekawe co piszesz o Turnerze, ale nie do końca rozumiem - mówisz że ten rytuał teraz "nie działa" dla niej 🙂 oj tam czy że ona sama nie może go robić tak jak wcześniej?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Strzaska96 to drugie. Rytuał sam w sobie jest tym czym był. Tylko ona teraz wykonuje go z inną głową. jakby ktoś ci powiedział że twój ulubiony kawałek muzyki jest żenujący - i nagle słyszysz go przez jego uszy, nie swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I dlatego nie dzielimy się rytuałami z osobami które nie są w tej samej przestrzeni co my. Nie chodzi o tajemniczość chodzi o to że niektóre rzeczy są jak żywe rośliny - jak je wyrwiesz z ziemi żeby komuś pokazać, to więdną. To jest lekcja którą większość z nas przerabia na własnej skórze.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to znaczy że nigdy nie powinniśmy nikomu pokazywać? Bo ja na przykład czasem chciałabym podzielić się z kimś bliskim, nie po to żeby zatwierdzał, ale żeby... nie wiem, żeby to nie było takie samotne. Czy to błąd z założenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Jasminka myślę że to nie jest kwestia "nigdy", tylko kwestia z kim. Mam jedną osobę której mogę pokazać co robię i ona tego nie wyśmieje nawet jeśli sama nie praktykuje. Bo ma szacunek. Ale to jest wyjątek a nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie i ta osoba mi się wydawała takim wyjątkiem. Znamy się długo, rozmawiałyśmy o różnych rzeczach, myślałam że nie zareaguje tak. I tu mnie zaskoczyła. Teraz zastanawiam się czy to był śmiech z nerwów, czy naprawdę uważała to za głupie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Śmiech z nerwów to realna rzecz. Mój brat tak reaguje na wszystko czego nie rozumie - śmiechem. potem jak sie okazuje ze cos mu pomogło to przeprasza. Ale ten pierwszy odruch jest właśnie taki, śmieje sie zamiast pytać. może ta osoba po prostu tak działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Augur nie wiem, może. Ale to nic nie zmienia w tym jak się teraz czuję, prawda? Szkoda mi tego rytuału, bo on był naprawdę mój, rozumiecie? no i, robilam go wieczorami, przy świecy, same swoje rzeczy 🙂 I teraz jest jakby zabrudzony.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Zabrudzony to dobre słowo. I tu jest pytanie - czy dasz radę to "wyczyścić"? eee nie mówię o jakimś wielkim ceremoniale tylko o tym żeby wrócić do niego i zrobić go kilka razy świadomie, tylko dla siebie, bez wyobrażenia tej osoby z tyłu głowy. czasem to samo wypłukuje.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Można też zrobić mały rytual oczyszczający zanim wróci się do tego właściwego. Jakieś przewietrzenie przestrzeni, fumigacja z szałwią albo żywicą, żeby tamta energia nie leżała w powietrzu. Wiem że brzmi to przesadnie ale naprawdę pomaga postawić mentalną granicę między "przed" a "po".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Turkusowa.pl szałwia jest dobra ale to nie jest problem "złej energii w przestrzeni". To jest problem tego że ta osoba nosi teraz cudzy głos w swojej głowie. Fumigacja go nie wyciszy. To bardziej praca z tym co się myśli podczas rytuału, nie z fizycznym miejscem.


Odpowiedz
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Irisa91 nie twierdzę że to jedyne co trzeba zrobić, ale praca z przestrzenią pomaga ustalić nowy punkt startowy. Działa na zasadzie bodźca warunkowego - nowy zapach, nowy nastrój, nowa ceremonia. To nie jest zamiast pracy psychicznej, to jest obok niej.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie zastanawia inna rzecz - co ta osoba właściwie wyśmiała? Sam rytuał jako czynność, czy to co za nim stoi? Bo jeśli śmiała się z tego że zapalasz świecę i siedzisz w ciszy, to jest inaczej niż gdyby śmiała się z przekonania że to cokolwiek znaczy. To zmienia to jak interpretować tę sytuację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Piolun to dobre pytanie. Chyba jedno i drugie naraz. Powiedział coś w stylu "serio w to wierzysz?" i się zaśmiał. Więc i z rytuału i z przekonania.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

To "serio w to wierzysz" to jest zdanie które robi ogromną krzywdę. Bo implikuje że wiara w cokolwiek poza tym co powszechnie zaakceptowane jest czymś wstydliwym. A wiara w to co robimy - niezależnie czy mówimy o rytuale, modlitwie, medytacji, codziennym rytmie - jest czymś bardzo ludzkim. Ten śmiech to nie był śmiech z ciebie. To był odruch kogoś komu nikt nie pokazał że można uszanować czyjś wewnętrzny porządek nawet jeśli się go nie rozumie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Arat to zdanie "serio w to wierzysz" mnie też uderzyło jak to przeczytałam. Bo ono nie jest pytaniem, prawda? To jest zamknięta ocena ubrana w pytanie. Nikt kto naprawdę pyta nie śmieje się w tym samym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Ewelinia napisała że to był ktoś bliski i stąd ten ból. Gdyby to był zupełnie obcy, to by tak nie tkwiło. Obcy może się śmiać, wzruszasz ramionami i tyle. Ale ktoś kto miał wiedzieć lepiej - to jest inne uderzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Kupala właśnie o to mi chodziło wcześniej gdy pyytałam czy w ogóle warto pokazywać komukolwiek. Bo im bliższa osoba, tym głębiej wchodzi ta reakcja. Obcy cię nie zna, więc jego śmiech mówi o nim. Bliski zna ciebie, więc jego śmiech wydaje się mówić o tobie.


Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Jasminka ale czy to naprawdę mówi coś o nas? Serio się pytam, bo mam wrażenie że większość bólu po takich sytuacjach bierze się z tego że za szybko przyjmujemy cudzy punkt widzenia za swój. Ta osoba się zaśmiała i Ewelinia zaczęła się zastanawiać czy może faktycznie to jest głupie. I to jest ten mechanizm który niszczy rytuał, nie sam śmiech.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie to jest problem. Zanim ona się zaśmiała, nie miałam żadnych wątpliwości co do tego co robię. A po tym śmiechu zaczęłam się zastanawiać czy nie jestem dziwna. I to jest takie przykre, że jedno zdanie kogoś może wywrócić coś co budowałam przez chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To jest dokładnie to o czym Victor Turner pisał przy okazji "liminalności" - że rytuał działa w wyznaczonej przestrzeni, która ma swoje granice. Jak ktoś z zewnątrzz wejdzie w tę przestrzeń bez zaproszenia albo bez rozumienia co to jest, to nie tyle niszczy rytuał, co niszczy poczucie że ta przestrzeń jest bezpieczna. I to jest coś co trzeba odbudować, nie samą praktykę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Irisa91 to brzmi sensownie, ale jak się odbudowuje to poczucie bezpieczeństwa? Pytam konkretnie, bo rozumiem teorię, ale nie za bardzo wiem jak to wygląda w praktyce. wiesz co Czy to jest kwestia czasu, czy jakiegoś działania?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Piolun myślę że trochę jednego i drugiego. Ale przede wszystkim chodzi o to żeby znowu wejść w ten rytuał bez świadka. Nie w sensie fizycznego świadka, tylko tego wewnętrznego. Głos tej osoby który siedzi z tyłu głowy. A to wymaga kilku powtórzeń w pełnej intymności, kiedy naprawdę jesteś sama ze sobą. Nie da się tego skrócić.


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Irisa91 Trochę rozumiem co piszesz ale zastanawiam sie czy ta "intymnosc" nie jest bardziej fizyczna niż psychiczna. Mam na mysli - czy samo zamknięcie drzwi i wylaczenie telefonu nie daje jakiegoś punktu startowego? Bo jak sie koncentrujesz na otoczeniu a nie na glowie to moze latwiej.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Augur to może dać impuls, ale nie zastąpi tego co w głowie. Zamknięte drzwi nie wyciszają wspomnień. To trochę jak z muzyką którą kojarzysz z czymś przykrym - możesz jej słuchać w nowym miejscu, ale przez jakiś czas i tak będziesz słyszała tamten kontekst w tle.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie dlatego pisałam wcześniej o fumigacji - nie jako zaklęcie które wymaże pamięć, ale jako sygnał dla siebie samej że zaczyna się coś nowego. To jest bardziej o intencji niż o energii w sensie dosłownym. Ustawienie przestrzeni fizycznej może być takim pomostem do stanu wewnętrznego.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawa sprawa z tą fumigacją. Bo z jednej strony rozumiem argument Irisy, że problem jest w głowie a nie w powietrzu. Z drugiej strony rytuały w ogóle działają przez to że angażują zmysły i przez to zmieniają stan - więc zapach, światło, temperatura wszystkie te rzeczy faktycznie mają wpływ na to jak się czujemy podczas praktyki. To nie jest albo jedno albo drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do Ewelinii - ona pyta jak sobie poradzic z tym że się czuje głupio 🙁 I mi się wydaje że to jest pytanie o coś innego niż "jak oczyścić przestrzeń". To jest pytanie o to co zrobić z wstydem. A wstyd to jest bardzo konkretna emocja i nie odpowiada na kadzidło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Strzaska96 tak, o to mi właśnie chodziło od początku. Mam wrażenie że utknęłam na tym wstydzie i nie wiem jak się z nim rozstać. Bo z jednej strony wiem że nie zrobiłam nic złego, a z drugiej to uczucie zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wstyd po ośmieszeniu to jest coś co znają chyba wszystkie osoby które praktykują otwarcie albo nawet pół-otwarcie. Ja miałam przez jakiś czas okres kiedy w ogóle nikomu nic nie mówiłam, po jednej takiej sytuacji w rodzinie. I to też nie jest rozwiązanie, bo zaczyna się żyć jak z podwójną tożsamością. Nie wiem czy jedno jest lepsze od drugiego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Kupala a jak wyszłaś z tego okresu? Bo mnie to ciekawi bardziej niż przepisy na oczyszczanie przestrzeni. Co sprawiło że znowu zaczęłaś być z tym bardziej otwarta albo przynajmniej mniej zamknięta?


Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Nelka04 powoli. Jedna rozmowa z jedną osobą która zareagowała inaczej niż się spodziewałam. Nie zachwytem, bo to też jest trudne do zniesienia. Po prostu spokojem. Powiedziała coś w stylu "okej, rozumiem że to dla ciebie ważne" i temat się zamknął bez dramatu w żadną stronę. I to mi wystarczyło żeby się trochę odkleić od tamtej złej reakcji.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Kupala To co piszesz jest bardzo ważne - że to nie musiało być coś wielkiego, tylko jedna neutralna reakcja. Bo chyba czekamy na kogoś kto w pełni "zrozumie", a tymczasem może wystarczy ktoś kto po prostu nie wyśmieje.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się czy Ewelinia ma w swoim otoczeniu kogoś takiego - kto by po prostu nie zareagował dramatycznie w żadną stronę. Czy ta jedna osoba która się zaśmiała to jest jedyna osoba z którą o tym rozmawiała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Piolun nie, ale większość bliskich osób w ogóle nie wie że to robię. Ta jedna wiedziała bo sama powiedziałam, myśląc że mogę. Teraz trochę żałuję, ale też... nie wiem, może by i tak kiedyś wyszło. Nie chcę żyć w ukryciu ze wszystkim co robię, rozumiecie?


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie, Ewelinia napisała że nie chce żyć w ukryciu i to jest chyba sedno. Bo można by powiedzieć "po prostu nikomu nie mów" i problem z głowy, ale to jest unikanie a nie rozwiązanie. I zastanawiam się czy chodzi o to żeby znaleźć odwagę do pokazywania się z tym, czy raczej o to żeby po prostu przestać potrzebować czyjejś akceptacji w tym. Bo to są dwa różne problemy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Strzaska96 to rozróżnienie jest bardzo ważne i myślę że większość z nas myli jedno z drugim. Odwaga do pokazywania się zakłada że jest jakieś ryzyko i że trzeba je jakoś przekroczyc. A brak potrzeby akceptacji to jest inne miejsce - tam po prostu nie ma co przekraczać, bo reakcja drugiej osoby przestaje być czymś co w ogóle zmienia twoją ocenę siebie. Nie wiem czy to jest coś co się "wypracowuje" czy raczej coś co przychodzi samo w pewnym momencie.


Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Kupala a czy to nie jest tak że jedno wynika z drugiego? ojej, że najpierw trzeba przejść przez etap pokazywania się z lękiem, żeby w ogóle dojść do miejsca gdzie reakcje przestają tak bardzo boleć? Nie wyobrażam sobie że można przeskoczyć od wstydu do obojętności bez żadnego doświadczenia pośredniego.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie trochę przeraża w tym co piszesz Kupalo - że może to jest sprawa jakiegoś miejsca do którego się dochodzi, a nie czegoś co można sobie po prostu postanowić. Bo ja bym chciała żeby to przestało boleć teraz, a nie za rok.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

oj Rozumiem ten odruch żeby chcieć mieć to za sobą od razu, ale chyba nie ma drogi na skróty w tym sensie. Natomiast jest różnica między "boli mnie ta konkretna reakcja tej konkretnej osoby" a "boję się że każda następna osoba zareaguje tak samo". To drugie jest generalizacją po jednym zdarzeniu i to jest to co napędza tę spiralę ukrywania się.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Arat i jak się zatrzymuje tę spiralę? Bo rozumiem diagnozę, ale nie wiem co z tym zrobić praktycznie. Czy chodzi o to żeby celowo pokazywać się kolejnym osobom i zbierać różne reakcje?


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Jasminka niekoniecznie celowo i nie jako test 😉 Raczej o to żeby nie wycofywać się z bycia sobą tylko dlatego że jedna osoba zareagowała źle. nie trzeba iść z plakatem. Wystarczy nie zaczynać chować wszystkiego pod dywan.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Jest jedno badanie które mi się tu kręci po głowie - Brené Brown pisała sporo o tym że wstyd żyje w ukryciu i traci siłę jak jest nazwany 🙁 Ale jeśli chodzi o praktyk ezoterycznych to jest bardziej skomplikowane, bo mamy do czynienia z czymś co jest z góry stygmatyzowane społecznie. To nie jest wstyd za coś błędnego - to jest wstyd za przynależność do grupy która jest przez wielu z definicji ośmieszana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Irisa91 to rozróżnienie między wstydem za błąd a wstydem za tożsamość jest ważne. Bo w pierwszym pżypadku możesz coś naprawić, a w drugim nie ma co naprawiać - jest tylko pytanie czy akceptujesz siebie czy nie 🙂 I chyba właśnie dlatego takie sytuacje jak ta Ewelinii bolą głębiej niż się z początku wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym jednak wróciła do czegoś bardziej praktycznego bo ta rozmowa robi się bardzo abstrakcyjna. Ewelinia - czy ta osoba która się zaśmiała w ogóle wie czym jest to co robisz? czy jej śmiech był z nierozumienia czy z lekceważenia? no, bo to są zupełnie różne sytuacje i różnie się z nimi pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że trochę jedno i drugie. Ona w ogóle nie interesuje się takimi rzeczami, więc pewnie nie wiedziała co to jest. Ale reakcja była taka... trochę "ojej, nie wiedziałam że jesteś taką osobą". Jakby mnie przekategoryzowała w swojej głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Ta "przekategoryzacja" to jest chyba najgorszy element takich sytuacji. Nie tyle sam śmiech co to poczucie że ktoś nagle widzi cię inaczej i że ta nowa wersja jest dla niego mniej wartościowa. i nawet jak wiesz że to jej problem a nie twój, to i tak zostaje jakiś osad.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Augur dokładnie. I ten osad nie znika przez racjonalizowanie. On znika przez nowe doświadczenia któóre go przykrywają. dlatego pisałam wcześniej o tej jednej osobie która zareagowała spokojnie - nie dlatego że to było coś przełomowego, ale dlatego że zaczęło powstawać nowe skojarzenie. Taka sama sytuacja, inna reakcja.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: