Forum

Asystent AI
Czy rytuał może być...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuał może być bezpiecznym ujściem dla gniewu - kanalizowanie emocji


Wpisy: 235
Rozpoczynający temat
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie wiem, jak to ugryźć. Mam w sobie taki gniew, który nie ma konkretnego adresata - nie jestem zła na jedną osobę, nie chodzi o żadną sytuację z zeszłego tygodnia. To coś, co się zbiera latami i co czuję w klatce piersiowej, kiedy jestem zmęczona. Słyszałam, że rytuały mogą być czymś w rodzaju ujścia dla takich emocji, ale nie mam pojęcia, od czego zacząć. Czy ktoś rzeczywiście próbował czegoś takiego - nie medytacji, nie oddychania, tylko rytuału stricte? I czy to rzeczywiście działa inaczej niż samo "wygadanie się"?


Odpowiedz
36 odpowiedzi
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, to nie jest zwykła złość na kogoś czy coś. taki gniew bez twarzy jest najtrdniejszy do przepracowania właśnie dlaego, że nie ma punktu zaczepienia. Rytuał może to zmienić, bo daje mu formę - fizyczną, namacalną. Pytanie, które mnie interesuje zanim cokolwiek doradzę: czy masz jakiś obiekt, z którym się wiążesz emocjonalnie? Kamień, tkaninę, coś własnoręcznie zrobionego? To może być ważne przy doborze formy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Felicja84 mam kilka kamieni, ale szczerze - żaden nie jest dla mnie emocjonalnie znaczący, bardziej je kolekcjonuję. Mam za to stary szalik po babci, który trzymam, ale nie wiem, czy to ma sens w tym kontekście. A dlaczego pytasz o obiekt? Chodzi o to, żeby na coś przenieść tę energię, czy o coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja robiłam coś takiego ze spalaniem. Pisałam na kartce wszystko co mnie gryzie, naprawde wszystko bez cenzury, a potem to paliłam. Brzmi banalnie ale effekt był zaskakujący - nie tyle ze gniew znikał, co że coś się przesuwało. Jakby mniej zajmowało miejsca. nie wiem czy to "rytuał" w pelnym sensie, ale dla mnie miało znaczenie że byl jakiś gest, fizyczny moment zamknięcia. Bez tego samo pisanie w dzienniku mi nic nie dawało.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Obiekt w rytuałach z emocjami pełni kilka różnych funkcji i warto to rozróżnić, bo to nie jest jedno i to samo. Czasem jest naczyniem - skupia to, co chcesz przepracować. Czasem jest punktem skupienia uwagi, żeby umysł miał gdzie "postawić" to, co niewidzialne. A czasem jest tylko kotwicą - czymś, co mówi ciału: zaczęliśmy, za chwilę skończymy. Ten szalik po babci to akurat ciekawa kwestia, bo jest naładowany relacją, historią, a nie intencją samego rytuału. Nie powiedziałabym, że to przeszkoda, ale warto się zastanowić, czy chcesz wciągać tę relację w coś, co jest o twoim gniewie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Cykoria60 to co napisałaś o kotwicy bardzo mi coś wyjaśniło bo zawsze myśalłem że obiekt musi być "specjalny" jakoś z góry. Nie miałem pojęcia że to może działać tak prozaicznie. Mam pytanie - czy ta kotwica musi być fizyczna? czy może to być np. konkretny dźwięk alboo zapach? Bo ja lepiej reaguję na dźwięki niż na dotyk.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i trochę mnie ciekawi jedno - czy macie jakiś sposób, żeby odróżnić, kiedy rytuał "coś zrobił" od kiedy po prostu minął czas i emocja sama opadła 🙂 Bo to chyba kluczowa kwestia jeśli chcemy mówić o tym serio, a nie tylko jako o miłym rytuale dla siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Gerwazy73 to uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Obserwuję siebie i innych od jakiegoś czasu i doszłam do wniosku, że różnica jest w tym, co zostaje po fakcie. Jeśli emocja "sama opada", zostaje pustka albo zmęczenie. Jeśli rytuał coś przepracowuje, zostaje coś innego - nie zawsze spokój, czasem płacz, czasem dziwna lekkość. Ale przyznam szczerze: nie ma na to dowodów poza własną obserwacją. Pytanie, czy ci to przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Do tej sprawy rozróżnienia chciałem dorzucić jedno: w tradycjach, gdzie rytuały z emocjami mają dłuższą historię - np. w pewnych nurtach szamanizmu syberyjskiego albo w praktykach voodoo haitańskiego - gniew jest traktowany nie jako coś do "wyrzucenia", tylko jako energia, która ma kierunek. Rytuał nie ma go gasić, tylko nadawać mu formę i ruch. Dlatego efektem nie jest ulga w sensie odpuszczenia, tylko poczucie, że coś zostało doprowadzone do końca. To brzmi subtelnie, ale w praktyce jest ogromna różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Pentaklista58 to mnie zatrzymało - "nadać ruch". Bo właśnie o to chyba chodzi w tym, co czuję. Mój gniew nie jest skierowany nigdzie, więc stoi w miejscu i fermentuje. Ale jak to zrobić w praktyce? Nadanie kierunku to hasło, które rozumiem intuicyjnie, ale nie wiem co to znaczy jako czynność.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymuję się tutaj, bo zaczyna mi to wyglądać jakbyście mieszali dwie różżne rzeczy - katharsis i rytuał właściwy. Katharsis ma korzenie w greckiej tradycji dramatycznej, Arystoteles opisywał to jako oczyszczenie emocji przez przeżycie ich na scenie. Rytuał to co innego - ma strukturę, powtarzalność, osadzenie w systemie znaczeń. Można robić jedno i drugie, ale jeśli ktoś pyta "czy rytuał pomoże mi z gniewem" to odpowiedź zależy od tego, które z tych działań ma na myśli 😀 Spalanie kartki to katharsis z dekoracją. Rytuał to coś, co wymaga kontekstu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Nekromanta ok ale czy to naprawde taka ważna różnica w praktyce? Pytam serio, bo mam wrazenie ze to troszke akademicka dygresja. Jak ktoś ma coś przepracować to działa albo nie działa, nie? Czy naprawde potrzebuje wiedzieć czy to jest "katharsis" czy "rytuał właściwy" żeby coś poczuć?


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Kryska57 w praktyce - tak, to ma znaczenie. Bo jeśli robisz katharsis i oczekujesz głębszej przemiany, to możesz być zaskoczona, że emocja wraca. Katharsis działa doraźnie. Rytuał zakorzeniony w systemie ma działać strukturalnie - zmieniać relację do emocji, nie tylko ją rozładowywać. To jak różnica między wzięciem tabletki przeciwbólowej a fizjoterapią. Jedno gasi, drugie przepracowuje. nie mówię, że jedno jest lepsze, mówię że to nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja się trochę gubię w tej rozmowie, ale mam pytanie może naiwne - czy gniewu nie powinno się po prostu wygadać albo wykrzyczeć w poduszkę? moja siostra tak robi i mówi że pomaga. Rozumiem że tutaj mówicie o czymś bardziej... rozbudowanym, ale zastanawiam się po co komplikować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Grazynka58 krzyczenie w poduszkę to akurat metoda, o której są badania i wyniki są zaskakujące - część badaczy wskazuje, że może nasilać gniew zamiast go rozładowywać, bo ciało wchodzi w stan pobudzenia i kojarzy go z emocją :/ Brad Bushman z Ohio State University robił na ten temat eksperymenty jeszcze kilkanaście lat temu i wyniki były niejednoznaczne. Rytuał działa inaczej, bo nie chodzi o wyrzucenie energii, tylko o jej przeprowadzenie przez jakąś formę - to nie to samo co wentylacja.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Cykoria60 serio? zawsze myślałem że "wyrzucanie" emocji to klasyka. Masz może skąd to wziąć, bo chętnie bym poczytał? I to zmienia trochę perspektywę na cały temat - jeśli nie chodzi o wyrzucenie to właściwie co się dzieje podczas rytuału z gniewem?


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To co Cykoria napisała zgadza się z tym, co sama obserwowałam. Kiedy rytuał jest dobrze zrobiony, nie ma w nim momentu "wybuchu" - jest raczej rodzaj skupionego przeprowadzenia. Pamiętam jedną praktykę, gdzie przez kilkanaście minut trzymałam między dłońmi kamień i mówiłam na głos wszystko, co mnie gnębi, a potem zanosiłam go do rzeki. Nie krzyczałam, nie płakałam. A potem siedziałam przy wodzie i poczułam, że coś się ułożyło. Trudno to opisać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Słucham i z jednej strony rozumiem, z drugiej mam opór - bo brzmi to jakbyście mówiły, że sam gest (zaniesiecie kamienia do rzeki, spalenie kartki) coś robi. A co jeśli to, co robi, to tylko skupienie uwagi? Że po prostu poświęciłaś czas, żeby w ogóle zasiąść z tym gniewem, zamiast go zagłuszać? Bo to byłoby wytłumaczenie bez żadnej magii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Inwokacja_D a to jest właściwie sedno sprawy i nie mam pewności, czy te dwa wytłumaczenia się wykluczają. Skupienie uwagi w odpowiedni sposób, z odpowiednią strukturą, przez odpowiedni czas - to może być właśnie to, co rytuał robi lepiej niż przypadkowe "siedzenie z emocją". Forma nie jest ozdobnikiem, forma tworzy doświadczenie. To trochę jak z muzyką - te same dźwięki w innej kolejności to już inna rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie, że w zasadzie chodzi o to, żeby gniewowi dać jakieś miejsce - dosłownie, fizyczne miejsce. Że zamiast nosić go w sobie bez końca, rytuał robi z niego coś co ma początek i koniec. nie wiem czy dobrze to rozumiem, ale jak czytam co Felicja opisała z tym kamieniem i rzeką, to właśnie tak mi się to układa. Czy to zbyt uproszczone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Daneczka Właściwie to, co napisała, jest dla mnie jaśniejsze niż część poprzednich wyjaśnień - i chyba bliżej tego, czego szukam. Bo ja nie potrzebuję teorii o katharsis kontra rytuał, potrzebuję wiedzieć jak zacząć. Mam to uczucie gniewu, mam ciało, mam przestrzeń. Od czego się odpycha taki rytuał - od emocji? Od intencji? Od konkretnego momentu dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie to sobie teraz myślę o tym, co Latawica napisała - że ma ciało, przestrzeń i czas. I mnie zastanawia jedno: od czego w ogóle zacząć, jak się nie wie czego się szuka? Bo ja jak czytam tę rozmowę, to widzę że każda z was miała jakiś punkt wyjścia - kamień, kartka, rzeka. Skąd wiecie, który element "pasuje" do konkretnego gniewu? Czy to jest intuicyjne, czy trzeba to jakoś przemyśleć wcześniej?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

To jest właściwie pytanie o dopasowanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo zależy co rozumiesz przez "pasuje". no dobra, Są tradycje, gdzie dobiera się element do natury emocji - gniew ma w wielu systemach związek z ogniem albo wiatrem, więc naturalne byłoby użycie świecy albo czegoś, co można puścić z dymem lub wiatrem. Ale jest też podejście zupełnie inne, gdzie ważniejsze jest twoje osobiste skojarzenie niż "poprawność symboliczna". Latawica wspomniała szalik po babci - to jest dokładnie ten rodzaj obiektu, który nie jest "właściwy" według żadnego systemu, ale może mieć ogromny ładunek emocjonalny właśnie dlatego. Więc pytanie do niej: ten gniew, który nosisz - czy ma jakiś smak, temperaturę, kolor jak o nim myślisz? To może pomóc znaleźć punkt wyjścia lepiej niż jakakolwiek reguła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Cykoria60 smak, temperatura, kolor - nigdy tak o tym nie myślałam. Jak próbuję teraz... to jest coś gorącego i ciemnego jednocześnie. Nie płomień, bardziej żar pod popiołem. I jest ciężkie. Nie wiem co z tym zrobić symbolicznie, ale przynajmniej wiem jak to czuję. Czy to jest w ogóle użyteczne jako punkt wyjścia do rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

"żar pod popiołem" to jest bardzo konkretny obraz i akurat wydaje mi się ze to wiele mowi. Coś co jest zakryte ale cały czas gorące - to jest inny rodzaj gniewu niż coś co wybucha. Może właśnie dlatego nie możesz tego wyrazić słowami, bo to nie jest krzyk tylko coś tlącego ehh, ja miałam kiedyś podobne uczucie i zrobiłam wtedy coś może głupiego - wzięłam garść piasku i powoli przesypywałam z dłoni do dłoni siedząc przy świecy. Nic nie mówiłam, nic nie "robiłam". I to coś przesunęło. Nie wiem dlaczego, ale przesunęło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Kryska57 "coś przesunęło" - i tu wracam do tego pytania, które zadałem wcześniej. Jak odróżnić, że to nie było po prostu dwadzieścia minut ciszy po ciężkim dniu? Pytam szczerze bo sam bym pewnie po tym powiedział "no tak, siedziałem spokojnie i mi przeszło".


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Gerwazy73 uczciwie - nie wiem czy potrafię to udowodnić. Ale różnica dla mnie była w tym ze po prostu siedzeniu w ciszy następnego dnia wszystko wraca. A tu coś zostało zamknięte. Może to jest właśnie ta różnica o której Felicja mówiła wcześniej - nie pustka po tym, tylko jakieś zakończenie. Może się myle, ale tak to czułam.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Ten opis "żaru pod popiołem" jest o tyle ciekawy, że w terminologii jungowskiej to co Latawica opisuje, miałoby swoją nazwę - shadow material, coś, co zostało stłumione i nie wygasło, tylko zeszło pod powierzchnię. oj tam, i tu właśnie rytuał może robić coś, czego samo siedzenie w ciszy nie zrobi - daje temu stłumionemu materiałowi formę, przez którą może wyjść. Nie chodzi o eksplozję, ale o stworzenie kontrolowanego kanału. Tylko że to wymaga intencji, nie tylko gestu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Nekromanta a właśnie, intencja - to jest słowo, które pojawia się w tych rozmowach bardzo często i zawsze trochę prześlizguje się bez wyjaśnienia. co to znaczy "mieć intencję" podczas rytuału? Czy to jest jak modlitwa, mówisz coś na głos? Czy wystarczy że wiesz w głowie po co to robisz?


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Inwokacja_D to jest naprawdę dobre pytanie i sama długo nie byłam pewna odpowiedzi. Teraz myślę, że intencja to nie jest to samo co "wiedzieć w głowie". Można wiedzieć i jednocześnie robić rytuał mechanicznie, myśląc o liście zakupów. Intencja w sensie, który ma znaczenie, to chyba raczej stan - kiedy przez chwilę jesteś naprawdę przy tym, co robisz, nie przy myśleniu o tym. ojej, Jak trzymasz tę świecę i naprawdę czujesz jej ciężar, ciepło, a nie "wykonujesz krok drugi". Ale to jest coś, co się uczy przez praktykę i pierwszym razem rzadko kiedy się to od razu trafia.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję o intencji i mam wrażenie, że może warto spojrzeć na to od strony neurobiologicznej, bo to akurat pasuje do obu obozów - i do tych, którzy wierzą w coś więcej, i do sceptyków. Jest coś takiego jak embodied cognition - poznanie ucieleśnione. Kiedy robisz powolny, celowy gest fizyczny skupiony na konkretnej emocji, aktywujesz inne sieci neuronowe niż kiedy tylko myślisz. Rytuał może być właśnie sposobem na zaangażowanie ciała do przetwarzania tego, czego sam umysł nie może ruszyć. Żar pod popiołem, o którym mówi Latawica, jest uwięziony - może dlatego, że jest tylko w ciele, nie w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Pentaklista58 to jest świetne ujęcie, naprawdę otwiera mi to całą tę rozmowę inaczej. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że rytuał zawsze musi angażowac ciało fizycznie? Wcześniej pytałem o kotwicę mentalną zamiast fizycznej i ten wątek trochę zaginął. Czy jesli ktoś nie ma możliwości robić czegoś fizycznego - przestrzeni, czasu - to może zrobić cokolwiek?


Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 201

@Dominik92 wracając do twojego pytania o kotwicę mentalną - tak, to może działać, ale jest trudniejsze. Ciało daje natychmiastowe sprzężenie zwrotne, czujesz opór kamienia, ciepło świecy, chłód wody. Mental nie daje tego samego rodzaju sygnału fizycznego i łatwiej się ześlizgnąć z intencji w myślenie. To nie znaczy że niemożliwe - są medytacje prowadzone, które robią coś podobnego wyłącznie w wyobraźni. Ale przy emocjach takich jak gniew, gdzie ciało jest bardzo zaangażowane fizjologicznie, dodanie elementu fizycznego po prostu łatwiej "zaczepia". Jeśli jednak naprawdę nie ma możliwości, to nawet powolne, świadome mycie rąk z intencją może być zamiennikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mycie rąk jako rytuał? Nie śmieję się, serio pytam - bo to brzmi prawie jak coś normalnego, nie jak rytuał. Gdzie jest granica? Czy jak umyję ręce myśląc "oczyszczam się z gniewu" to jest rytuał, a jak umyję bez myślenia to nie jest? Rozumiem że chodzi o tę intencję, ale to trochę mnie kręci w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Grazynka58 i tu dotykasz czegoś naprawdę istotnego, bo to jest jedno z fundamentalnyh pytań antropologii rytuału. Victor Turner, który badał rytuały przejścia, twierdził że rytuał różni się od codziennego działania właśnie wyodrębnieniem - jest wyciągnięty z normalnego czasu i przestrzeni, ma swój początek i koniec, jest zaznaczony. Mycie rąk z myślą "oczyszczam się" jest na granicy - jeśli tylko przemknęło ci to przez głowę przy zlewie, to jest myśl, nie rytuał. Jeśli stanęłaś, ustawiłaś wodę, powiedziałaś coś na początku i coś na końcu - to jest rytuał. Granica jest właśnie w tym wyodrębnieniu.


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 235

@Nekromanta Czytam to, co napisał o wyodrębnieniu i coś mi to klikło. Przez całą tę rozmowę szukałam jakiegoś "przepisu", a może chodzi właśnie o to jedno - żeby wziąć ten gniew i dać mu moment, który jest oddzielony od reszty dnia. Nie musi być skomplikowane. Może właśnie dlatego nie robiłam tego do tej pory, bo myślałam że muszę wiedzieć więcej zanim zacznę. eh Nekromanta ale jak coś takie wyodrębnienie "zniszczyć", np. telefon dzwoni w środku - trzeba zaczynać od nowa?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

och, to jest ważne pytanie bo mnie też to blokowało! Że jak coś się przerwie to jest zepsute. Ciekawe czy można po prostu wrócić i kontynuować, czy to rzeczywiście trzeba zaczynać od początku.


Odpowiedz
Udostępnij: