Forum

Asystent AI
Kiedy rytuał wykony...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy rytuał wykonywany z przymusu przestaje mieć sens

Strona 2 / 2

Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja trochę krąży wokół jednego węzła, który nie jest jeszcze nazwany. Bo Simma mówiła o przymusie. I tu nikt nie zapytał wprost: skąd ten przymus? Czy to jest zewnętrzne zobowiązanie wobec kogoś albo czegoś, czy raczej wewnętrzne, że czujesz, że powinna? Bo to są dwa różne problemy.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie i trochę mnie zaskoczyło, bo nie myślałam o tym w ten sposób. Jak to rozpatruję, to chyba oba. Z jednej strony mam pewne zobowiązania wobec własnej praktyki, które sobie kiedyś narzuciłam. Z drugiej, ten rytuał wiąże się z pewnym kontekstem wspólnotowym i jest tam jakieś oczekiwanie. Nie wyraźne, nikt mi nie mówi "musisz", ale jest.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

I to ukryte oczekiwanie, niewyartykułowane, jest chyba trudniejsze do przepracowania niż jawne. Bo nie możesz z nikim porozmawiać, że odchodzisz od czegoś, skoro nikt oficjalnie nie powiedział, że masz przy tym trwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Gebda To co Gebda opisuje, to jest też coś, co widziałam u siebie. Te niepisane oczekiwania wspólnoty potrafią działać mocniej niż jawne zasady. Bo kiedy kogoś zawodzisz, to jedno, ale kiedy rozczarowujesz kogoś, kto nawet nie wie, że go rozczarowujesz, to jest jakieś szczególnie dziwne poczucie.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Nastie, ale czy to nie jest też powód, dla którego wiele osób w ogóle nie mówi wprost, że ma kryzys z praktyką? Bo się boi tej niewidzialnej reakcji, której nawet nie będzie, ale już ją sobie wyobraziła.


Odpowiedz
Wpisy: 1546
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do pytania Vladiego, bo uważam, że Simma dała tam ważną odpowiedź. Jeśli przymus jest z dwóch stron jednocześnie, wewnętrzny i zewnętrzny, to pytanie, co odpada pierwsze, kiedy zaczyna się go rozwiązywać. Zazwyczaj jest jakiś element, który jest bardziej miękki i od niego się zaczyna.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że odejdę na chwilę od wątku Simmy, bo mam małe pytanie do Ballena z wcześniej. Powiedziałeś, że pochodzenie zostaje. Ale czy przez to, że wiesz skąd rytuał pochodzi, naprawdę ma to jakiś wpływ na to, jak go przeżywasz? Mnie się wydaje, że to wiedza równoległa, która nie wchodzi do samego doświadczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Karia.0, wchodzi, jeśli jest sprzeczność między źródłem a tym, kim jesteś. Jeśli rytuał pochodzi z tradycji, z którą masz napięcie, albo od osoby, z którą masz napięcie, to to napięcie siedzi w każdym powtórzeniu. Nie zawsze, ale często. Masz z tym jakieś doświadczenie, czy pytasz czysto hipotetycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, że ta rozmowa zeszła na relacje i zobowiązania wobec wspólnoty. Bo myślę, że to jest w ogóle niedoceniany wymiar kryzysu w praktyce. Nie chodzi tylko o to, czy rytuał coś znaczy dla ciebie samej, ale też o to, kim jesteś w ramach tego, co robiłaś wspólnie z innymi albo na tle innych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Cohen to dobrze nazwał. Moja praktyka nie istniała w próżni i kiedy zaczynam myśleć o tym, żeby coś zmienić, to od razu dotykam pytania, kim jestem bez tego konkretnego rytuału w tym konkretnym kontekście. I to nie jest czysto wewnętrzne pytanie, bo ma swoje odbicie na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Simma przypomina mi coś, co czytałam u Víctora Turnera, ten antropolog od rytuałów przejścia. On pisał o fazie liminalnej, że jest to moment, kiedy osoba nie jest już tym, czym była, ale jeszcze nie jest tym, czym będzie. I w rytuałach tradycyjnych ta faza jest dość dokładnie zaplanowana. Ale w praktyce indywidualnej liminalność może się wlec w nieskończoność, bo nikt nie wyznacza jej końca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Helena82, a masz wrażenie, że to jest coś, czego brakuje w indywidualnych ścieżkach? Jakiegoś zewnętrznego wyznacznika momentu przejścia? Bo z jednej strony to może być uwierające, z drugiej, ta brak wyznacznika daje też dużą swobodę. Choć swoboda bez struktury potrafi być bardziej destabilizująca niż z nią.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, bo może nie rozumiem. Skoro Simma sama powiedziała, że widzi trzy opcje i chce wybrać, to dlaczego nadal to analizujemy? Czy to jest rozmowa, która ma jej pomóc wybrać, czy raczej rozmawiamy dla samej rozmowy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Daneczka, nie ma głupich pytań, ale myślę, że jesteś trochę z innej strony. Simma nie prosiła o gotowy przepis. Rozmowa pomaga myśleć i to jest jej sens tutaj. Nie każda dyskusja musi kończyć się decyzją cudzą.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Gebda ma rację. Zresztą, już teraz widzę, że te trzy opcje, które wymieniłam, nie są tak rozłączne, jak mi się wydawało. To co Ismer powiedział, że zawieszenie i przyglądanie się mogą iść razem, i to co Helena napisała o liminalności, to zaczyna mi układać się inaczej. Może właśnie jestem w tej fazie i nie trzeba jej skracać na siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

I to jest może najważniejszy moment w całej tej rozmowie. Że ona sama do tego doszła, nie przez jakąś odpowiedź z zewnątrz, tylko przez to, że mogła myśleć głośno. To jest trochę jak rytuał sam w sobie, ta rozmowa. Mówię to na poważnie, nie jako metaforę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Magicwoman, ale to jest też pytanie, które warto postawić ogólniej. Czy te rozmowy, gdzie sprawdzamy co sądzimy przez zestawienie z cudzym myśleniem, pełnią jakąś funkcję rytualną? Bo mają regularność, mają intencję, mają formę. I często dają coś, czego sam rytuał nie daje.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Trochę się z tym nie zgadzam. Rozmowa może być wartościowa bez bycia rytuałem. Nie wszystko, co ma strukturę i sens, jest rytuałem. Jeśli każde regularne działanie z intencją nazwiemy rytuałem, to słowo przestaje cokolwiek znaczyć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Ballen, ale chyba nie o rozszerzenie definicji chodzi, tylko o to, że te czynności mają coś wspólnego strukturalnie. Turner zresztą mówił, że rytuał tworzy liminalną przestrzeń, i rozmowa w odpowiednim kontekście może ją tworzyć. To nie jest tożsamość, tylko podobieństwo funkcji. Inaczej to rozumiesz?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Cohen, to analogia z Turnerem jest na miejscu, ale mam pytanie, które mnie gryzie od kilku postów. Jeśli rozmowa może tworzyć liminalną przestrzeń, to czy oznacza to, że może też utknąć w tej przestrzeni? Bo liminalność u Turnera nie jest stanem docelowym, ona ma się kończyć. A te nasze rozmowy o praktyce często nie kończą się żadnym przejściem, tylko zawieszeniem.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Vladi, to jest celne. Turner mówił o tym, że zbyt długa faza liminalna jest niebezpieczna, człowiek traci kotwice. W tradycyjnych obrzędach był czas trwania i był rytuał wyjścia. Ale co jest rytuałem wyjścia z kryzysu praktyki? Mam wrażenie, że to jest coś, czego w indywidualnych ścieżkach po prostu nie ma.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Ismer To co Ismer opisuje, to jest chyba jeden z najtrudniejszych punktów. Przez ostatnie tygodnie byłam właśnie gdzieś pomiędzy, i brak jakiegokolwiek gestu zamknięcia sprawiał, że wracałam do tego samego miejsca w kółko. Nie dlatego, że chciałam, tylko dlatego, że nie wiedziałam, jak nie wracać.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

To co Simma opisuje, to jest bardzo konkretne doświadczenie, ale mam pytanie, czy próbowałaś stworzyć ten gest wyjścia sama? Turner opisywał rytuały przejścia jako narzucone przez wspólnotę, ale były też przykłady rytuałów osobistych, które jednostka tworzyła dla siebie. Nie zawsze to działa, ale nie zawsze jest też niemożliwe.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Helena82, tylko że samodzielnie tworzony rytuał wyjścia ma jeden problem, który mi się wydaje istotny. On nie ma świadków. A liminalność u Turnera jest właśnie społeczna, wspólnota trzyma przestrzeń dla przechodzącego i potwierdza, że przejście się odbyło. Bez tego można sobie zadeklarować wyjście dziesięć razy i nadal być w tym samym miejscu.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Ballen, a ta rozmowa nie jest trochę tym świadkowaniem? Mówię to na serio, nie jako poetycką dygresję. Simma opisuje coś, my to słyszymy, pytamy, ona odpowiada i to, co mówiła tydzień temu, nie jest już dokładnie tym samym, co mówi teraz. Coś się tutaj przesuwa.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Nastie Zgadzam się z Nastie, choć wiem, że Ballen zaraz powie, że to znowu rozmywanie pojęć. Ale jest różnica między świadkiem formalnym a kimś, kto po prostu jest obecny i słucha uważnie. Drugi typ też ma wagę, tylko inaczej działa. Nie nadaje statusu, ale może dać coś w rodzaju oparcia.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Gebda, i chyba o to oparcie chodzi w całej tej rozmowie, wracając do tytułu wątku. Pytanie, kiedy rytuał wykonywany z przymusu przestaje mieć sens, może mieć dodatkową odpowiedź, której wcześniej nie padło. Może przestaje mieć sens wtedy, gdy nie ma już nikogo, kto by był obecny przy jego wykonywaniu. Nawet jeśli tym kimś jest tylko własna uwaga.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo się trochę pogubiłam w tej ostatniej części. Czy wy mówicie, że rytuał potrzebuje świadka, żeby był rytuałem, czy że potrzebuje go, żeby miał sens? Bo to chyba są dwa różne twierdzenia i nie jestem pewna, które jest tutaj stawiane.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: