Forum

Asystent AI
Czy rytuały zapobie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały zapobiegają czy raczej radzą sobie z tym co już jest

Strona 5 / 6

Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Hmm. Nie patrzyłem na to tak. Że pora jest skrótem myślowym dla 'stan który typowo w tej porze masz'. To by tłumaczyło dlaczego dla jednych świt działa a dla innych nie - bo nie wszyscy mają o świcie ten sam stan wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

To co Edytka opisała jest bliskie temu jak w ajurwedzie patrzy się na cykl dniowy - dosha aktywne o różnych porach dnia przekładają się na inną jakość uwagi i inny rodzaj dostępnej energii. To nie jest wiara w magię godziny, tylko obserwacja że ludzka fizjologia ma rytm. I rytuał dostrojony do tego rytmu ma inny 'nośnik' niż rytuał zrobiony wbrew niemu. Czy to decyduje o skuteczności - nie wiem. Ale decyduje o jakości skupienia, a to jest mierzalne po sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Porewit08 to ciekawe zestawienie z ajurwedą, ale mam pytanie - czy mówisz o rytmie który jest wspólny dla wszystkich czy indywidualnym? Bo chronotypy się różnią. Sowa kontra skowronek to nie jest tylko przyzwyczajenie, to jest udokumentowana różnica w cyklu kortyzolu i melatoniny. Dla kogoś kto jest zegarem nocnym, 'stan świtu' może nigdy nie być jego najlepszym stanem, niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Salomea63 ajurwedycki cykl dnia zakłada pewne uniwersalia biologiczne, ale masz rację że chronotypy to realna zmienność. Myślę że rzetelna odpowiedź jest taka: rytm tradycji był wypracowany dla pewnego statystycznego człowieka żyjącego w określonym klimacie i trybie życia. Współcześnie ta kalibracja może nie pasować. Pytanie czy należy dostosować tradycję do chronotypu czy znaleźć własny rytm przez obserwację.


Odpowiedz
Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wraca tu pytanie z początku wątku tylko w innej formie. Jeśli pora jest zmienną biologiczno-psychologiczną a nie kosmologiczną, to jak to się ma do rytuałów prewencyjnych kontra interwencyjnych? Bo prewencja wymaga regularności, a regularność w kontekście chronotypów oznacza że musisz znaleźć swoją cykliczną porę a nie narzuconą z zewnątrz. Inaczej regularność jest tylko pozorna - robisz o tej samej godzinie ale w kompletnie różnych stanach.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Jaromir trafnie to ujął. I to jest miejsce gdzie wiele osób odpuszcza prewencję - bo próbują dostosować się do jakiegoś zewnętrznego harmonogramu który im nie pasuje, a potem mówią że 'nie potrafią być regularne'. Tymczasem regularność w rytuałach to regularność stanu, nie godziny. Mary Douglas w 'Purity and Danger' pisała że rytuały ustanawiają porządek - ale ten porządek jest porządkiem symbolicznym, nie zegarowym. Zegarowość to cywilizacyjny naddatek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Chalcedonka 'regularność stanu, nie godziny' - ale jak w praktyce to rozpoznać? Tzn. jak wiem że jestem w odpowiednim stanie do rytuału? To brzmi jakby wymagało dużego doświadczenia w samoobserwacji. Jak to zrobić kiedy dopiero się zaczyna i nie ma jeszcze tej bazy porównawczej?


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Tymek89 uczciwa odpowiedź jest taka że na początku nie wiesz i to jest normalne. Ale są pewne rzeczy które wyraźnie mówią 'nie teraz' - np. jesteś po kłótni, bardzo zmęczony, myślami gdzieś indziej. To nie jest stan do rytuału. Nie musisz wiedzieć co jest idealne, wystarczy odczytać co jest wyraźnie złe. Z czasem to się kalibruje.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A właściwie wracam do tej kwestii prewencja kontra interwencja, bo chyba jeszcze tego nie rozstrzygnęłyśmy. Jaromir na początku mówił że nie możemy wybrać wyłącznie jednego. Chalcedonka mówiła o woli i relacji jako dwóch modelach. Teraz wyszło że pora jest zmienną stanu a nie zegara. Ale dalej nie wiem co to znaczy dla kogoś kto robi rytuał 'żeby coś nie wróciło'. Czy taki rytuał jest prewencją, interwencją czy czymś pomiędzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Mara 'żeby coś nie wróciło' to jest klasyczna hybryda. Punkt wyjścia jest interwencyjny - reagujesz na coś co już było. Ale kierunek jest prewencyjny - chcesz zapobiec powtórzeniu. Myślę że większość rytuałów które ludzie robią po trudnym doświadczeniu ma dokładnie tę strukturę. I właśnie dlatego pytanie z tytułu jest trochę fałszywą dychotomią - bo te dwa tryby rzadko działają w czystej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i mam jedno konkretne pytanie - jeśli rytuał 'żeby coś nie wróciło' jest hybrydą, to jak ją intencjonalnie ustawić? Tzn. czy masz świadomie nazywać oba cele w intencji, czy lepiej skupić się na jednym żeby nie rozbijać skupienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Modest to zależy od tradycji i od tego jak pracujesz z intencją. W ceremonial magic intencja jest bardzo precyzyjna i zazwyczaj singularna - jedno zdanie, jeden kierunek. W podejściach bardziej szamańskich czy animistycznych intencja może być szersza, bardziej opisowa. Nie ma jednej odpowiedzi. Ale z praktycznego punktu widzenia: jeśli masz dwa cele które ze sobą nie kolidują, można je połączyć pod warunkiem że wiesz co robisz i nie tracisz jasności. Jeśli zaczynasz mieszać warstwy bez świadomości - to ryzyko że rytuał stanie się niekoherentny.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Modest zadał dobre pytanie, ale myślę że jest jeszcze jedna kwestia którą tu pomijamy. Przy hybrydowym rytualne - prewencja plus przetwarzanie - emocjonalne domknięcie przeszłości i zabezpieczenie na przyszłość mają inne kierunki uwagi. Jedno wymaga że patrzysz wstecz i kończysz, drugie że patrzysz do przodu i otwierasz nową ramę. Czy można to naprawdę robić w jednym rytuale bez poczucia że jeden ruch przeczy drugiemu? Nie retoryczne pytanie, naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisałam w poprzednim poście z tymi dwoma kierunkami uwagi - wstecz i wprzód - jest moim zdaniem kluczowe właśnie dla tej rozmowy o prewencji i interwencji. Bo hybryda nie jest zła, ale wymaga że wiesz co robisz i kiedy. Jeśli wchodzisz w rytuał z intencją 'zamknięcia' czegoś przeszłego i jednocześnie chcesz 'otwierać' coś nowego, to są dwa różne tryby skupienia. Miałam sytuację gdzie próbowałam połączyć przetwarzanie po bardzo trudnym czasie z budowaniem czegoś nowego i po prostu nie dałam rady utrzymać obu intencji jednocześnie. W pewnym momencie jedna dominowała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Konstancja97 czyli mówisz że hybrydowy rytuał możliwy, ale raczej sekwencyjnie niż równolegle? Że najpierw domykasz to co było, a potem osobno - albo w tej samej sesji, ale świadomie przechodząc - kierujesz się ku temu co ma być?


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Modest mniej więcej tak to rozumiem. Sekwencja zamiast fuzji. Choć nie mówię że jedna osoba nie może tego zrobić inaczej, tylko że ja sama tego nie umiałam. I zastanawiam się czy to nie jest kwestia tego na ile jesteś w stanie obserwować siebie podczas rytuału, a nie tylko do niego wchodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Sekwencyjność o której Konstancja mówi pojawia się dość wyraźnie w tradycji LBRP i w ogóle w zachodnim ceremonializmie - tam rytuały oczyszczające i rytuały budujące są odrębnymi formami, nawet jeśli wykonywane w jednej sesji. To nie przypadek. Idea jest taka że czyszczenie przestrzeni i intencja konstruktywna interferują ze sobą jeśli nałożone. Ale przyznam że nie spotkałam jednoznacznych uzasadnień dlaczego dokładnie tak jest - to raczej zasada praktyczna niż opisana teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Chalcedonka, to co mówisz o LBRP jest trafne, ale chcę dopytać - czy ta separacja jest tam podyktowana typem intencji, czy typem energii którą operujesz? Bo to różnica. Jeśli chodzi o energię to ma sens że 'rozpraszające' i 'budujące' nie idą razem. Jeśli chodzi o intencję, to wchodzi w grę to co Konstancja opisała - zdolność do utrzymania skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

szczerze? Myślę że oba, ale różni autorzy kładą akcent inaczej. Crowley i jego następcy mówią bardziej o typie operacji - clearing versus invocation. Natomiast w nowszych podejściach psychomagicznych, np. u Jodorowsky'ego, to jest bardziej język intencji i stanu emocjonalnego. Te dwa języki opisują coś podobnego z różnych stron.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę, ale nie znam LBRP. Czym to jest dokładnie? I czy to coś do czego trzeba specjalnego przygotowania czy można po prostu spróbować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Mara LBRP to Lesser Banishing Ritual of the Pentagram, pochodzi z tradycji Hermetic Order of the Golden Dawn z końca XIX wieku. To rytuał oczyszczający przestrzeń i siebie przed właściwą pracą. Składa się z kilku części - kabbalistyczny krzyż, rytmiczne rysowanie pentagramów w czterech kierunkach, przywołanie archaniołów. Jest bardzo skodyfikowany, ma precyzyjny tekst i gesty. Nie jest trudny technicznie, ale bez znajomości kontekstu kabbalistycznego robi się go mechanicznie i to trochę mija się z celem.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 731

@Gosiunia aha, czyli nie jest to coś na dobry start dla osoby która nie zna kabały? Pytam bo brzmi jak coś z jednej strony dostępnego a z drugiej mocno osadzonego w konkretnym systemie.


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Mara tak właśnie jest. Można go wykonać mechanicznie i coś poczuć, ale żeby rozumieć co robisz - potrzebny jest pewien kontekst. Dużo osób używa go bez głębokiego przygotowania i mówią że 'coś działa', ale nie są w stanie opisać co i dlaczego. Ja uważam że to nie jest idealny punkt wejścia jeśli dopiero zaczynasz.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

A wracając do tego co Konstancja mówiła o dwóch kierunkach uwagi - to ma sens też w kontekście run. Np. Hagalaz jest runą chaosu ale też przejścia, i kiedy pracujesz z nią po czymś trudnym, to masz dokładnie ten problem: czy chcesz zamknąć chaos który był, czy otworzyć się na transformację. To nie jest to samo nastawienie nawet jeśli runa ta sama.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Tymek89 no właśnie, hagalaz to dobry przykład. Ale to runa którą bym zostawił komuś kto już ma pewne doświadczenie - nie dlatego że jest 'niebezpieczna' w sensie dosłownym, tylko dlatego że jej praca jest nieprzewidywalna. Pracowałem z nią raz żeby coś zamknąć i wyszło zupełnie inaczej niż planowałem. Nie źle, ale inaczej.


Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Dzikitaurus a jak to wyglądało w praktyce? Że miałeś konkretną intencję i rytuał poszedł w inną stronę? Czy chodzi o to że efekty zewnętrzne były nieoczekiwane, czy że ty sam w trakcie zrozumiałeś że chcesz czegoś innego?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Tymek89 bardziej to drugie. W trakcie zorientowałem sie że to co myślałem że chcę zamknąc to nie był właściwy cel. Jak byłem już skupiony i w rytuale to nagle to co chciałem 'wyrzucić' okazało się czymś co wcale nie było problemem samym w sobie tylko reakcją na coś głębszego. Więc rytuał nie poszedł źle, po prostu pokazał coś innego. Chlałem napisac wyjaśnił, ale chyba trafniejsze jest ujawnił.


Odpowiedz
Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

To co Dzikitaurus opisuje to jest coś o czym rzadko się mówi wprost. Że rytuał - szczególnie ten z wyraźną intencją - może działać diagnostycznie zanim zadziała kierunkowo. I to jest argument za tym że nawet rytuał prewencyjny może zaczynać od odsłaniania, nie tylko utrwalania.


Odpowiedz
Wpisy: 477
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Jaromir, to mnie zatrzymuje. Mówisz 'diagnostycznie' - czy masz na myśli że sam rytuał zmienia twoją percepcję sytuacji, czy że jest jakiś zewnętrzny feedback który dostajez? Bo to dwie różne rzeczy i nie jestem pewna czy mówicie o tym samym co Dzikitaurus.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 420

@Salomea63 dobre pytanie. Myślę że mówię o tym pierwszym - rytuał jako kontekst który zmienia twój dostęp do własnego stanu. Nie chodzi o zewnętrzny sygnał, tylko o to że skupienie i forma rytuału zmieniają to co jesteś w stanie zobaczyć w sobie. Chociaż Dzikitaurus niech powie czy o to mu chodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak, o to mi chodziło. Nie było żadnego zewnętrznego znaku w sensie omenalnym. Po prostu w skupieniu pojawiło sie coś co normalnie zagłuszają codzienne myśli. Nie wiem czy to jest 'magia' w sensie dosłownym czy po prostu efekt skupionej uwagi. Dla mnie różnica nie jest kluczowa.


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Ten diagnostyczny aspekt rytuału jest blisko temu co w tradycji jungowskiej rozumie się jako rytuał jako kontener dla materiału psychicznego. Moore i Gillette pisali o tym że forma rytualna umożliwia kontakt z treściami które na co dzień nie mają dostępu do świadomości. To nie wyklucza interpretacji 'magicznej', tylko dodaje drugą warstwę rozumienia. I w kontekście prewencja kontra interwencja - to ciekawe, bo diagnostyczny rytuał jest w tym schemacie czymś trzecim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Porewit08 'czymś trzecim' - to mnie interesuje. Prewencja, interwencja i... co? Eksploracja? Rozpoznanie? Masz jakieś słowo na to?


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Edytko, ja bym powiedział że to 'coś trzeciego' to jest właśnie eksploracja - ale nie w sensie bezcelowego dryfowania, tylko świadomego wchodzenia w przestrzeń bez z góry ustalonego wyniku. Moore pisał o tym w kontekście rytuałów inicjacyjnych że ich funkcja nie jest ani prewencyjna ani interwencyjna - jest tranzytywna. Przekraczasz coś, nie wiedząc do końca co zastaniesz po drugiej stronie. I to jest chyba najbliższe temu co Dzikitaurus opisał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 306

@Porewit08 tranzytywna - dobry termin. Ale mam wątpliwość: czy rytuał tranzytywny może być jednocześnie świadomie zaplanowany? Bo tranzyt z definicji zakłada że nie wiesz gdzie trafisz. Jak to pogodzić z intencją którą ustawiasz na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zastanawiam się czy intencja i kierunek to nie są dwie różne rzeczy. Możesz mieć intencję wejścia w proces bez narzucania wyniku. Sama to robiłam przy pracy z czakrami - intencja brzmiała mniej więcej 'chcę zobaczyć co jest' a nie 'chcę żeby coś konkretnego się stało'. I efekt był wtedy inny niż kiedy szłam z precyzyjnym celem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Konstancja97 to mnie ciekawi - jak w praktyce wyglądało to 'chcę zobaczyć co jest'? Masz jakieś konkretne ramy których używasz żeby utrzymać skupienie bez narzucania? Bo bez jakiegoś zakotwiczenia mi się to rozłazi po prostu w luźną medytację.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Salomea63 zazwyczaj używam prostej struktury otwarcia i zamknięcia, a środek zostawiam otwarty. Krąg, intencja otwarta, cisza/obserwacja, zamknięcie. Nic więcej. To wystarczy żeby nie był to zwykły relaks ale żeby też nie wpychać się w konkretny rezultat. Choć przyznam że nie zawsze to działa - czasem głowa i tak zaczyna planować.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne - mówicie o rytuałach z intencją otwartą, z intencją zamkniętą, tranzytywnych... ale czy w ogóle da się sensownie robić rytuał bez żadnej intencji? Jak to miałoby w ogóle wyglądać?


Odpowiedz
Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Mara, to wcale nie jest naiwne pytanie. Tradycja zen na przykład ma pojęcie 'mushin' - umysł bez zawartości, bez celu. I część praktyk rytualnych w buddyzmie jest właśnie tak pomyślana - forma jest, ale intencja jest celowo zawieszona. Problem polega na tym że europejski mózg bardzo nie lubi takiej próżni i zazwyczaj ją wypełnia samoczynnie.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

A to co Jaromir mówi o mushin to jakoś łączy się z nordycką seiðr? Bo tam chyba też chodziło o wejście w stan bez kontroli - völva nie 'kierowała' wizją, tylko ją odbierała. Przynajmniej tak to rozumiem, mogę się mylić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Tymek89 tak, mniej więcej. Seiðr to był stan głębokiego transu, a nie aktywne prowadzenie rytuału. Völva siedziała na podwyższeniu, chór śpiewał vardlokkur żeby przyciągnąć duchy pomocnicze, i ona w tym stanie odbierała informacje. To jest zupełnie inny model niż intencjonalne budowanie rytuału - tam forma służy temu żeby wyłączyć wolę, nie żeby ją wzmocnić. Stąd też nie każdy mógł to robić, bo wymagało bardzo specyficznej predyspozycji do transu.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to nie jest sprzeczne z tym co mówił Jaromir o diagnostycznym aspekcie rytuału? Jeśli wyłączasz wolę i wchodzisz bez intencji, to rytuał może sam 'wybrać' o czym jest. Tak właściwie to brzmi bliżej temu co ja przeżyłem z hagalaz niż jakikolwiek zaplanowany rytuał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Dzikitaurus no ale hagalaz to nie jest dokładnie ten sam model co seiðr. W pracy z runami zazwyczaj ty inicjujesz kontakt - wybierasz runę, ustawiasz kontekst. To nie jest pasywne odbiuranie. Możesz się zaskoczyć wynikiem, ale wyjście od ciebie. W seiðr to jest odwrócone - forma jest, ale podmiot jest niejako zastępowany. Nie wiem czy to co opisujesz to to samo zjawisko.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Chalcedonka masz rację że to nie jest to samo, ale myślę że rezultat był podobny - rytuał poszedł własną drogą niezależnie od tego co planowałem. Czy to ważne że mechanizm był inny? Efekty diagnostyczne mogą być podobne nawet przy różnym typie wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Trochę nas tu poniosło w stronę klasyfikacji tradycji, a myślę że warto zostać przy tym co powiedział Dzikitaurus o efekcie diagnostycznym - bo to bezpośrednio odpowiada na pytanie z tytułu wątku. Jeśli rytuał może ujawniać to czego jeszcze nie widzisz, to on nie jest ani prewencją ani interwencją - on jest rozpoznaniem. I to chyba wcześniej nie było powiedziane wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Edytka, zgadzam się że to rozróżnienie jest ważne. Prewencja, interwencja, rozpoznanie - to trzy różne tryby. Ale mam pytanie do całej grupy: czy te tryby są przypisane do konkretnych typów rytuałów, czy do momentu w którym je wykonujesz? Bo ten sam rytuał mógłby pełnić różne funkcje zależnie od tego kiedy do niego sięgasz.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to mnie też zastanawia. Jakiś czas temu robiłem dość prosty rytuał oczyszczający, który pierwotnie traktowałem jako prewencję - robię go regularnie bo lubię mieć to zrobione. Ale raz zrobiłem go w momencie kiedy byłem już w środku jakiegoś trudnego okresu i to był zupełnie inny materiał który się pojawił. Więc ten sam rytuał, ale zupełnie inny tryb.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Modest to jest dobry przykład. I właściwie odpowiada na pytanie Jaromira - chyba to nie typ rytuału decyduje, tylko kontekst wejścia. Choć zastanawiam się czy ten 'trudny okres' nie zmienił też ciebie jako wykonującego, a nie tylko zewnętrzny kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co mówiliście o porze dnia - bo chyba ktoś na początku wątku to poruszał i jakoś nam umknęło. Czy to że wykonujesz rytuał rano albo wieczorem też wpływa na ten tryb? Intuicyjnie czuję że wieczór to bardziej 'zamykanie', a poranek to 'otwieranie', ale nie wiem czy to ma podstawy w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Mara to nie jest tylko intuicja - to ma odzwierciedlenie w wielu tradycjach. W astrologii klasycznej cykl dobowy jest powiązany z aktywnością poszczególnych planet i ich 'nastrojem'. Godziny nocne w ogóle były traktowane jako bardziej sprzyjające pracy z materiałem ukrytym, nieświadomym. Pora dnia zmienia stan układu nerwowego, poziom kortyzolu, rytm dobowy - a te wszystkie czynniki wpływają na to do czego masz dostęp wewnętrznie. Więc jeśli rytuał o świcie ma inny charakter niż o północy, to może być kwestia fizjologii a nie metafizyki.


Odpowiedz
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Porewit08 ale czy to nie oznacza że mógłbyś w zasadzie robić cokolwiek o dowolnej porze i tłumaczyć to fizjologią? Bo jak powiesz że rano jesteś bardziej skupiony to rano robisz rytuały skupiające, a wieczorem kiedy jesteś zmęczony robisz te 'głębsze' - i to brzmi po prostu jak racjonalizacja pracy z własnym rytmem dobowym, a nie z jakimś zewnętrznym porządkiem.


Odpowiedz
Strona 5 / 6
Udostępnij: