Forum

Asystent AI
Czy rytuały zapobie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały zapobiegają czy raczej radzą sobie z tym co już jest

Strona 6 / 6

Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Tymek trafnie to ujął. I właśnie tu jest ciekawy problem - bo jeśli pora dnia wpływa tylko przez fizjologię, to 'magiczny' charakter pory jest wtórny. Ale jeśli ktoś wierzy że jest inaczej i ta wiara zmienia jego stan przed rytuałem, to i tak efekt jest realny. Nie wiem czy to jest zarzut czy po prostu opis tego jak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Jaromir, ale w takim razie jak to jest z tą fizjologią kontra symboliką pory dnia - czy to jedno wyklucza drugie? Bo rozumiem argument że kortyzol rano i melatonina wieczorem to realne rzeczy, ale równocześnie nie wiem czy dlatego że coś ma wyjaśnienie biochemiczne, to znaczy że nie działa też na innym poziomie. Może jedno i drugie jest prawdą?


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Mara dobrze to ujęła. W astrologii klasycznej ta pora dnia to nie jest kwestia samopoczucia - godziny planetarne to konkretny system gdzie każda godzina jest pod opieką innej planety, niezależnie od tego czy jesteś zmęczony czy nie. Mars rządzi w innych godzinach niż Wenus i to przekłada się na charakter pracy rytualnej. Oczywiście można ignorować ten system, ale wtedy rezygnujesz ze struktury która była rozwijana przez setki lat.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Porewit08 ale jak to liczyć w praktyce? Przeczyrtałem gdzieś że godziny planetarne zaczynają się od wschodu słońca i ich długość się zmienia w zależności od pory roku. To znaczy że ta 'magiczna godzina' to nie jest zegarowa godzina tylko jakiś procent doby?


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Tymek89 dokładnie tak. Godziny planetarne to dwanaście równych części dnia i dwanaście równych części nocy, gdzie dzień liczy się od wschodu do zachodu słońca. W grudniu godzina dzienna może trwać jakieś czterdzieści parę minut, a w czerwcu ponad siedemdziesiąt. Są kalkulatory online które to liczą dla konkretnej lokalizacji, nie trzeba ręcznie liczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawe czy ktoś faktycznie stosuje te godziny planetarne regularnie. Ja próbowałem przez jakiś czas i szczerze to bardziej byłem skupiony na liczeniu czy trafiłem w odpowiedni czas niż na samym rytuale. Może to kwestia praktyki ale dla mnie to rozbijało skupienie bardziej niż pomagało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Dzikitaurus to jest faktyczny problem z każdym systemem czasowym - jeśli logistyka przesłania intencję, to coś poszło nie tak. Choć powiedziałabym że to nie jest argument przeciwko godzinom planetarnym jako takim, tylko przeciwko konkretnemu sposobowi wdrożenia. Jak masz to zautomatyzowane i wiesz z góry że teraz jest godzina Saturna, to nie musisz liczyć w środku rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i myślę o czymś trochę innym - czy w ogóle musimy przypisywać porę dnia do tradycji astrologicznej żeby miała znaczenie? Bo w numerologii jest podobna logika z datami i godzinami, ale mechanizm uzasadnienia jest zupełnie inny. Jakby kilka różnych systemów dochodziło do podobnych wniosków różnymi drogami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Modest to jest dobra obserwacja. W runach też masz to w jakimś sensie - nie przez godziny planetarne, ale przez powiązanie z porami roku i cyklem słonecznym. Część runicznych świąt i praktyk jest mocno osadzona w konkretnym momencie w roku, nie w konkretnej godzinie doby. To inny poziom granularności.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ciekawe że rozmawiamy o porze dnia i roku jakby to był ten sam rodzaj pytania, a to jednak inne skale. Pora dnia to może być kwestia rytmu biologicznego albo symboliki planetarnej, ale pora roku to już coś więcej - to jest osadzenie w cyklu przyrodniczym, który ma realny wpływ na otoczenie. Nie wiem czy je powinniśmy wrzucać do jednego worka.


Odpowiedz
Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

Edytka ma rację że to różne skale, ale myślę że łączy je coś wspólnego - pytanie o to czy czas rytuału jest elementem samego rytuału czy tylko jego kontekstem. Bo jeśli pora roku jest elementem konstytutywnym, to rytuał bez tej pory jest po prostu innym rytuałem. Jeśli to tylko kontekst, to można go przenieść i nadal to ten sam rytuał, tylko w gorszych warunkach.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Czyli wracamy trochę do pytania z początku wątku - czy rytuał prewencyjny i interwencyjny to ten sam rytuał w różnym momencie, czy dwa różne rytuały. Bo to co mówi Jaromir o czasie jako elemencie konstytutywnym stosuje się chyba też do celu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Mara myślę że to jest trafne połączenie. Jeśli zmiana czasu zmienia rytuał, to i zmiana celu zmienia rytuał. Ale tu jest pewne rozróżnienie - cel możesz zmienić wewnętrznie, przez intencję, nie zmieniając żadnej zewnętrznej formy. Z czasem tak nie jest, bo czas jest zewnętrzny wobec ciebie. To może oznaczać że te dwie zmienne działają na różnych poziomach struktury rytuału.


Odpowiedz
(@salomea63)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 477

@Konstancja97 to jest ciekawe rozróżnienie. Ale mam pytanie - co z rytuałami które mają ustaloną godzinę i w tej godzinie nie możesz ich wykonać bo życie? Przesuwasz i traktujesz to jako gorszy odpowiednik, robisz inny rytuał, czy co?


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Salomea63 u mnie to zależy od tego jak oceniam wagę konkretnego rytuału i dlaczego chcę go wykonać. Przy rutynowych rzeczach po prostu przesuwam i nie robię z tego tragedii. Przy czymś co wiąże się z konkretną intencją i konkretnym momentem - wołę poczekać niż wymusić w złej chwili. Choć to jest moje podejście, nie twierdzę że jedyne sensowne.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja to inaczej rozwiązuję - jak nie mogę w zaplanowanej porze to robię znacznie uproszczoną wersję, żeby w ogóle zaznaczyć ten moment, a właściwy rytuał przenoszę. Trochę jak zapalenie jednej świeczki zamiast całego rytuału. Nie wiem czy to ortodoksyjne podejście ale dla mnie działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymek89)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 211

@Dzikitaurus to ma sens właściwie. To jest trochę jak markewr w książce - zaznaczasz że tu skończyłeś żeby później wrócić we właściwe miejsce. Ale mam pytanie - czy ta uproszczona wersja coś 'robi' sama w sobie, czy to tylko placeholder?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Tymek89 szczerze? Nie wiem. Mam poczucie że robi coś, ale mogę się mylić. Może to jest tylko psychologiczne zamknięcie, które pozwala mi nie czuć że całkowicie opuściłem moment. Efektu zewnętrznego raczej nie oczekuję od takiej mini wersji.


Odpowiedz
Wpisy: 420
Rozpoczynający temat
(@jaromir63)
Połączone: 1 rok temu

To co Dzikitaurus opisuje jest zbliżone do pojęcia 'holding the space' które pojawia się w różnych tradycjach - utrzymanie pewnego napięcia rytualnego bez rozładowania go w pełnym akcie. Nie twierdzę że to jest świadomie zaplanowane, ale podobna logika stoi za rytuałami przygotowawczymi które poprzedzają właściwy obrzęd w wielu kulturach.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z innej strony - czy ktoś z was w ogóle miał sytuację gdzie rytuał który robił zapobiegawczo po fakcie okazał się bardziej interwencją niż prewencją? Znaczy - robiłeś go 'na wszelki wypadek', a potem się okazało że był naprawdę potrzebny i że coś się działo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Gencjana właśnie coś takiego opisywałem kilka postów wcześniej - robiłem regularny rytuał oczyszczający jako rutynę, a w pewnym momencie w jego trakcie zorientowałem się że działam już reaktywnie, nie prewencyjnie. Że coś było, tyle że nie widziałem tego wcześniej. Nie wiem czy to rytuał mi to pokazał czy po prostu skupienie które dał, ale efekt był taki że wyszedłem z wiedza o czymś co już trwało.


Odpowiedz
Strona 6 / 6
Udostępnij: