Forum

Asystent AI
Czy rytuały wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały wykonane pospiesznie są bezużyteczne

Strona 2 / 4

Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie, które dotyczy chyba sedna całego wątku, nie tylko sytuacji Jaspisowej. Czy rytuał to zdarzenie zamknięte w czasie, czy raczej proces, który trwa? Bo jeśli to drugie, to pośpiech na początku niekoniecznie przekreśla całość - możesz dokończyć to, co zaczęłaś. Tylko wtedy pojawia się inne pytanie: jak długo taki proces może pozostawać otwarty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Modrzewka A to w ogóle nie jest tak, że każda tradycja inaczej na to odpowiada? Bo słyszałam o podejściach, gdzie intencja jest jedna ciągła, a konkretne działania rytualne to tylko jej wyrazy. I słyszałam o zupełnie odwrotnych - gdzie każdy rytuał jest oddzielną, zamkniętą jednostką i nie 'łączy się' z poprzednim. Jak ty na to patrzysz?


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ja trochę gubię się w tej rozmowie, bo zaczęłyśmy od tego czy pośpiech psuje rytuał, a teraz rozmawiamy o tym czy rytuały w ogóle są zdarzeniami czy procesami. To są chyba dwa osobne pytania, prawda? Choć rozumiem, że jedno wynika z drugiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Hematytka80 Wynika, bo jeśli rytuał jest procesem ciągłym, to sam pośpiech przy jednym z jego etapów ma zupełnie inną wagę niż gdyby był zamkniętym zdarzeniem. W tym pierwszym przypadku masz szansę coś naprawić, w drugim - nie za bardzo. Więc to pytanie o naturę rytuału zmienia odpowiedź na pytanie tytułowe.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Ale to trochę wygodna filozofia, nie? Że zawsze możesz dorzucić coś do 'procesu' i poprawić to co nie wyszło. To trochę brzmi jak usprawiedliwienie dla robienia byle jak, bo zawsze będzie jakieś 'dokończenie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Pankracy Niezupełnie, bo to nie jest tak, że możesz w nieskończoność doklejać kolejne warstwy. Przynajmniej w tym co znam - jest coś w rodzaju okna, w którym dane działanie ma sens. Poza nim albo wracasz od zera, albo energia opadła na tyle, że już nie ma czego kontynuować. Więc to nie jest furtka do nieskończonego poprawiania.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

To 'okno' to coś, co da się jakoś określić? Dni, fazy księżyca, coś innego? Pytam bo właśnie zastanawiam się czy jeszcze jestem w jakimś sensownym momencie na powtórzenie, czy już minęłam ten punkt.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja myślałam, że to zawsze zależy od intencji i od tego co robisz, a nie od czasu. Ale może się mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Jaspisowa, to trudno powiedzieć ogólnie, bo zależy od tego co robiłaś i z jakim celem. Oczyszczanie przestrzeni to jedno, a na przykład praca z konkretną energią ukierunkowaną na coś - to drugie. Czy pamiętasz, w jakiej fazie księżyca to robiłaś? To może coś podpowiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Modrzewka Szczerze? Nie sprawdziłam. Właśnie dlatego, że robiłam to szybko i na potrzebę chwili - w ogóle nie wzięłam pod uwagę kalendarza. To kolejna rzecz, której 'nie zrobiłam jak trzeba'. Choć teraz zastanawiam się, czy to naprawdę ma znaczenie przy oczyszczaniu, czy to bardziej istotne przy innych typach rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

O, to jest coś o czym rzadko się mówi wprost - czy wszystkie rodzaje rytuałów są tak samo wrażliwe na warunki zewnętrzne? Bo mam wrażenie, że oczyszczanie jest z nich najbardziej 'wybaczające', a na przykład praca z manifestacją już mniej. Czy to ma sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Wiedunia Mnie też się tak wydaje, ale nie wiem czy to na zasadzie 'oczyszczanie działa zawsze' czy raczej że jest ciężej stwierdzić kiedy nie zadziałało. Bo jak oczyszczasz i nadal jest ciężko w pokoju - mogłaś powiedzieć sobie, że to inne przyczyny. Przy manifestacji wynik jest bardziej konkretny i łatwiej ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to mi się kręci po głowie. Jak w ogóle mierzy się skuteczność oczyszczania? Jaspisowa mówiła, że jest 'gdzieś pomiędzy' - ale jak to właściwie czujesz? To jest bardzo subiektywne i zastanawiam się, czy są jakieś bardziej... nie wiem, konkretne sygnały na które można zwrócić uwagę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Hematytka80 Dla mnie to głównie zmiana w tym jak oddycham wchodząc do pokoju, dosłownie. I czy mam ochotę tam siedzieć, czy wolę wychodzić. To brzmi banalnie, ale zanim zrobiłam ten rytuał, unikałam salonu. Teraz wchodzę normalnie, tylko nie ma tego co bym nazwała 'lekkością'. Jest okej, ale nie jest dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

A co było w tym salonie, jeśli można spytać? Bo mówisz o 'ciążeniu' i o tym zdarzeniu wcześniej - ale nigdy nie powiedziałaś co konkretnie się stało. To wpływa na to jak interpretuję całą tę rozmowę.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Pankracy, to chyba nie jest konieczne do dyskusji o samym rytuale. Jaspisowej nie musi tłumaczyć się z tego, co ją skłoniło do oczyszczania. Skupmy się raczej na tym co dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Nie, w sumie dobrze że zapytał - to była sytuacja rodzinna, napięcie między kilkoma osobami, które rozegrało się właśnie tam. Kilka trudnych rozmów w jednym miejscu i czułam, że to zostało. Nie wiem czy to ma znaczenie dla przebiegu rytuału, ale podejrzewam, że rodzaj energii do oczyszczenia może wpływać na to, jak długo i jak intensywnie trzeba działać.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

To ma bardzo duże znaczenie. Energia po intensywnych emocjach między ludźmi jest zupełnie inna niż na przykład zwykłe stagnacja czy 'zaszłości'. W pierwszym przypadku jest aktywna, ma ładunek. I tutaj wracamy do twojego pytania o to, czy rytuał zrobiony szybciej mógł nie wystarczyć - nie dlatego, że byłaś nieuważna, ale dlatego, że sam obiekt pracy wymagał więcej czasu niż mu dałaś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Modrzewka Czekaj, bo to ważne co powiedziałaś - że energia po intensywnych emocjach między ludźmi jest 'aktywna, ma ładunek'. Czy to oznacza, że taki rytuał oczyszczający powinien być w jakiś sposób inny niż przy zwykłej stagnacji? Inaczej zaplanowany, dłuższy, może powtórzony?


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie tak. Nie tyle dłuższy, co bardziej świadomy tego, co się oczyszcza. Bo stagnacja to trochę jak kurz - usuwasz i tyle. A ładunek emocjonalny po konkretnych zdarzeniach, między konkretnymi ludźmi, ma coś w sobie co... pozostaje w warstwach. Można to porównać do tego jak zapach dymu po pożarze zostaje w ścianach nawet po wietrzeniu. Jaspisowa, mam pytanie - czy podczas tego rytuału skupiałaś się ogólnie na przestrzeni, czy na czymś konkretnym co chciałaś usunąć?


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Ogólnie na przestrzeni. Nie skupiałam się na konkretnym zdarzeniu ani na żadnej osobie. Myślałam raczej o tym, żeby salon 'oddychał' normalnie, żeby nie był naładowany. Teraz jak mówisz o tych warstwach, to zastanawiam się czy nie popełniłam właśnie tego błędu - że byłam za ogólna.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to w ogóle jest błąd? Może ogólne oczyszczenie to właśnie pierwszy krok i nie trzeba od razu operować na tym co konkretne. Nie każdy mechanik przy pierwszym przeglądzie rozkłada cały silnik na części.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Pankracy Analogia niezła, ale mam wątpliwości. Mechanik wie co sprawdza, bo ma diagnozę z komputera. Przy oczyszczaniu przestrzeni po intensywnym konflikcie - jeśli nie weźmiesz pod uwagę skąd to pochodzi, możesz zdjąć tylko powierzchnię. I to trochę tłumaczy to 'gdzieś pomiędzy' co czuje Jaspisowa.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

A to w ogóle jest coś, co można zrobić samodzielnie przy takim konkretnym ładunku emocjonalnym po konflikcie rodzinnym? Pytam szczerze, bo miałam podobną sytuację i nie wiedziałam czy nie lepiej kogoś poprosić z zewnątrz - kogoś kto nie był w to zamieszany emocjonalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Wiedunia To jest bardzo dobre pytanie i myślę, że niedoceniane. Jeśli byłaś częścią tego napięcia - byłaś obecna przy tych rozmowach, współtworzyłaś to zdarzenie - to twoja energia też jest w tę przestrzeń wpisana. Nie wiem czy to wyklucza samodzielne oczyszczanie, ale na pewno komplikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, ja byłam obecna. Nie jako główna strona, ale byłam. I teraz się zastanawiam czy przypadkiem nie wniosłam do tego rytuału czegoś, co utrudniło mu zadziałanie. Tzn. robiłam oczyszczanie będąc jednocześnie nośnikiem części tego co chciałam usunąć.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo trafna obserwacja i rzadko kto to zauważa. W niektórych tradycjach jest wręcz zasada, że osoba mocno spleciona z wydarzeniem, które chce oczyścić, powinna najpierw oczyścić siebie - zanim weźmie się za przestrzeń. Inaczej jest ryzyko, że po prostu przeniesie z siebie na przestrzeń i z powrotem. To może być jeden z powodów dlaczego masz to poczucie niedokończenia.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Czyli mamy teraz trzy potencjalne powody dla których Jaspisowej rytuał mógł zadziałać tylko częściowo: pośpiech, brak skupienia na konkretnym źródle, i to że sama była częścią zdarzenia. To się zaczyna kumulować. Jak w ogóle wtedy ocenić co zawiodło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Hematytka80 Albo żadne z tych nie zawiodło i efekt jest po prostu taki jak ma być - częściowy, bo sytuacja była złożona. Nie zawsze pełne oczyszczenie jest możliwe od razu, nawet przy idealnych warunkach. Czy musi to oznaczać błąd?


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie, że za bardzo szukamy tu błędu w technice. A może po prostu to jest coś, co wymaga czasu niezależnie od tego jak się to zrobi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Karinka54 Czas to jedno, ale jest różnica między 'to musi dojrzeć' a 'coś zahamowało proces'. Jaspisowa czuje że jest w połowie - ale nie wiemy czy to połowa drogi do końca, czy zatrzymanie. I to są dwie różne sytuacje wymagające różnego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze - żeby odróżnić jedno od drugiego. Jak to rozpoznać? Czy jest jakiś sposób na to żeby sprawdzić czy to naturalny etap czy jednak coś, co wymaga dodatkowego działania?


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja bym zapytała o sny. Serio. Po rytuałach oczyszczających często coś się dzieje w snach - albo stają się intensywniejsze, albo zaczynają wracać konkretne obrazy. Czy u ciebie coś zmieniło się w tym obszarze odkąd to zrobiłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Wrotycz Niekoniecznie związanego z salonem, ale... tak, mam ostatnio więcej snów w których pojawiają się te osoby. Nie sytuacje konfliktowe, ale są. Nie skojarzyłam tego wcześniej z oczyszczaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To może być właśnie sygnał, że coś zostało uruchomione ale nie domknięte. W snach te sprawy często się 'wynurzają' kiedy w jawie coś ruszyłaś ale nie doprowadziłaś do końca. Nie mówię że to reguła, ale mnie by to skłoniło do myślenia że to nie jest 'naturalny etap' tylko właśnie ta niezamknięta połowa.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wrotycz ma rację i ja też bym tak to odczytała. Sny z tymi osobami po oczyszczaniu przestrzeni, którą z nimi dzieliłaś emocjonalnie - to raczej nie jest przypadek. To że pojawiają się bez konfliktu jest ciekawe - jakby materiał jest, ale jeszcze nie znalazł formy. Mam pytanie do ciebie, Jaspisowa - czy czujesz teraz jakąś niezałatwioną sprawę z którąkolwiek z tych osób? Nie w samym salonie, ale w relacji?


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To rozmowa robi się naprawdę ciekawa, bo zaczynamy od pytania czy pośpiech psuje rytuał, a dochodzimy do tego że czasem nie da się skutecznie oczyścić przestrzeni bez przyjrzenia się temu co jest niezałatwione między ludźmi. Jakby przestrzeń i relacje są ze sobą powiązane bardziej niż się zwykle zakłada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Wiedunia I to chyba jest odpowiedź na pytanie z tytułu wątku - przynajmniej w przypadku Jaspisowej. Rytuał zrobiony pospiesznie nie był bezużyteczny, ale otworzył coś czego sam nie mógł domknąć, bo domknięcie jest gdzie indziej. Nie w rytuale tylko w czymś poza nim.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

To co Hematytka napisała na końcu mnie zatrzymało. Że domknięcie jest 'gdzie indziej' - nie w rytuale. Ale czy to nie jest trochę obarczanie rytuału odpowiedzialnością za coś, do czego nie był przeznaczony? Tzn. jeśli ktoś robi oczyszczanie przestrzeni, a nie przepracowywanie relacji, to może po prostu robił jedno, a potrzebuje zrobić coś drugiego. I to nie znaczy, że pierwsze zawiodło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Pankracy Ale tu jest problem z tym rozgraniczeniem. Przestrzeń i relacja - jeśli napięcie między ludźmi działo się fizycznie w jednym miejscu przez długi czas, to czy można je rozdzielić? Nie jestem pewna, że to są dwie oddzielne sprawy, które można leczyć niezależnie.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest mój problem. Wydawało mi się, że robię jedno - oczyszczam miejsce. A potem przez sny i przez to co tu piszecie zaczynam myśleć, że to jest ze sobą splecione. I nie wiem jak podejść do tego 'drugiego'. Oczyszczanie przestrzeni mam jakoś opanowane. Ale przepracowywanie relacji przy pomocy rytuału to już zupełnie inne terytorium dla mnie.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: