Forum

Asystent AI
Czy rytuały wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały wykonane pospiesznie są bezużyteczne

Strona 3 / 4

Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

To jest właściwie osobny temat - praca z relacją versus praca z przestrzenią. Ale żeby nie odpływać za daleko, bo jednak zaczęłyśmy od pośpiechu - mam wrażenie, że Jaspisowa zrobiła to co mogła w danym momencie, może z pośpiechem, może bez pełnej diagnozy, i teraz wiemy co poszło. To jest informacja na przyszłość, nie wyrok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Modrzewka Okej, ale skoro to jest informacja na przyszłość - to co by zmieniła? Gdybyś miała powiedzieć co konkretnie inaczej, to co by to było? Pytam, bo sama mam podobną sytuację i staram się wyciągać wnioski zanim cokolwiek zrobię.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja bym do tego dodała jeszcze jedną rzecz, bo przez chwilę skupiałyśmy się na Jaspisowej i jej konkretnym przypadku - ale temat jest szerszy. Pośpiech przy rytuałach jest często objawem, nie przyczyną. Robimy coś pospiesznie bo jesteśmy w stanie napięcia, chcemy żeby 'to' się skończyło. A to napięcie samo w sobie wpływa na intencję. Czyli błędne koło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Wrotycz To mnie trafia. Czyli paradoks jest taki, że najbardziej potrzebujemy rytuału kiedy jesteśmy w stanie, który najmniej do niego sprzyja? I co z tym zrobić - czekać aż ostygniemy, czy coś z tym napięciem zrobić najpierw?


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie o to mi chodziło i nie mam gotowej odpowiedzi. Sama raz czekałam kilka tygodni bo wiedziałam, że jestem za bardzo w środku sytuacji żeby cokolwiek robić. Ale nie wiem czy to jest reguła, bo z kolei są tradycje gdzie robi się rytuał w szczycie emocji właśnie dlatego, że energia jest wtedy największa.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Też o tym myślałam. Bo słyszałam różne podejścia - jedni mówią, rób kiedy spokojny, inni że właśnie w momencie silnego przeżycia. I zastanawiam się czy to zależy od tego co chcesz osiągnąć, czy może od tradycji z jakiej korzystasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Karinka54 Myślę, że to zależy od celu. Jeśli chcesz uwolnić coś - oczyszczenie, puszczenie - to spokój ma sens, bo nie dokładasz nowej energii do ognia. Jeśli chcesz coś wzmocnić albo zaznaczyć - manifestacja, intencja - to intensywność emocjonalna może być wręcz pożądana. Problem zaczyna się kiedy mylimy te dwa rodzaje.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

A skąd ktoś na początku drogi ma wiedzieć do którego rodzaju należy to co chce zrobić? To brzmi jak wiedza, która przychodzi po czasie, a w momencie działania się jej nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

I to jest może sedno całego wątku. Rytuał zrobiony pospiesznie niekoniecznie jest bezużyteczny sam w sobie - ale pośpiech najczęściej skraca właśnie ten etap, który powinien być najdłuższy: zrozumienie co chcę zrobić i po co. Zanim ktokolwiek cokolwiek zapali, powinien być w stanie odpowiedzieć na te dwa pytania bez wahania.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Jak to mówisz, to widzę że u mnie ten etap był krótki albo go nie było. Wiedziałam 'co' - oczyszczenie. Ale 'po co' dokładnie? Żeby było lepiej. To nie jest precyzyjne. I chyba właśnie dlatego efekt też nie jest precyzyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam to od jakiegoś czasu i mam pytanie zupełnie od innej strony - bo dopiero zaczynam się tym interesować i nie chcę wchodzić z głupim pytaniem, ale ono mi siedzi. Czy to co opisujecie jako 'efekt' rytuału jest mierzalne? Tzn. Jaspisowa mówi o snach, o tym że jest 'w połowie' - ale jak ktoś z zewnątrz albo ktoś na początku miałby ocenić czy rytuał zadziałał, to co sprawdza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Emilek53 Szczere pytanie i myślę, że nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy też od tego co robisz. Ale w przypadku oczyszczania przestrzeni - dla mnie miernikiem jest jak się czuję w tym miejscu po kilku dniach. Czy wchodzę tam inaczej. Czy coś zmieniło się w tym jak ludzie się w tym miejscu zachowują. To nie jest ścisłe, ale coś tam jest.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Też bym dorzuciła do tego co Hematytka mówi - sny są dla mnie jednym z bardziej czytelnych sygnałów. Ale to wymaga żebyś je śledził. Jeśli ktoś ich nie zapisuje i nie wraca do nich, to ta 'miara' odpada. Generalnie myślę, że intencja którą wkładasz na początku powinna zawierać też jakiś punkt gdzie powiesz 'po tym poznasz że zadziałało'.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest coś czego nie robiłam nigdy. Żeby z góry określić co będzie sygnałem że zadziałało. Robiłam i potem oceniałam po omacku czy 'jakoś lepiej'. Ale to jest bardzo ogólne.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

I to jest może największy problem z rytuałami robionymi pospiesznie - nie ma czasu na to żeby to wcześniej przemyśleć. Intencja jest niewyraźna, kryterium sukcesu żadne, i potem jesteśmy w sytuacji Jaspisowej - jest jakiś efekt, ale nie wiemy co z nim zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Czyli wracamy do początku wątku, ale chyba z innego miejsca. Pośpiech nie zniszczy rytuału z automatu, ale sprawia, że wszystkie te rzeczy - intencja, diagnoza, kryterium - zostają pominięte. I wtedy nie ma jak ocenić co się stało. Mam wrażenie, że gdybym powiedziała sobie na początku 'po tym poznasz że zadziałało' - już sama ta myśl wymusiłaby na mnie zwolnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak to działa. Sam proces formułowania kryterium zmusza do zatrzymania. I może to jest prostsze do zapamiętania niż cała lista warunków - zanim zaczniesz, powiedz sobie po czym poznam że to co chcę osiągnąć, zostało osiągnięte. Jeśli nie umiesz tego powiedzieć, to jeszcze nie czas.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

To co Modrzewka napisała na końcu - to jest takie proste, że aż zastanawiam się czemu nikt mi tego wcześniej nie powiedział. 'Powiedz po czym poznasz że zadziałało.' Żadna lista kroków, żaden schemat. Tylko jedno pytanie. A wychodzi na to, że jeśli na nie nie umiesz odpowiedzieć, to jesteś za wcześnie w procesie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Pankracy No i właśnie tu mam problem. Bo co jeśli naprawdę nie wiem po czym mam poznać? Tzn. intencja jest jasna, ale efekt jest... niematerialny? Chcę żeby w domu było spokojniej. Co jest miernikiem spokoju? Jak mam to zmierzyć z góry?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Wiedunia A jak w tej chwili czujesz, że nie jest spokojnie? Co konkretnie ci to sygnalizuje? Bo jeśli wiesz co jest sygnałem problemu, to odwrotność tego sygnału jest prawdopodobnie twoim kryterium.


Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Wrotycz Hmm. Napięcie w klatce piersiowej jak wchodzę do pewnego pomieszczenia. Drażliwość wieczorami. Płytki sen. To brzmi jak... tak, chyba mogłabym powiedzieć - kryterium jest to, że tych trzech rzeczy nie ma albo są mniej wyraźne.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie posłuchaj co sama napisałaś - trzy konkretne rzeczy. To jest gotowe kryterium, które można monitorować. A ile czasu zajęło ci sformułowanie tego? Może dwie minuty w rozmowie. Gdyby ktoś zrobił rytuał z pośpiechem i bez tego etapu, pominąłby dwie minuty które decydują o tym czy w ogóle wie co mierzy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Hematytka80 I to jest chyba odpowiedź na pytanie tytułowe. Rytuał pospiesznie nie musi być bezużyteczny, ale prawdopodobieństwo że pominęłaś właśnie ten moment - te dwie minuty - jest bardzo wysokie. Bo pośpiech nie skraca zwykle kroku z zapalaniem świecy. Skraca krok z siedzeniem i myśleniem.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

U mnie tak było dokładnie. Kupiłam, co trzeba, poczytałam jak to zrobić, zrobiłam. A tego 'siedzenia i myślenia' praktycznie nie było. Może pięć minut, może mniej. I teraz jak patrzę wstecz to ten krok to był właściwie cały rytuał, a reszta była jego zewnętrzną formą.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co mówisz bardzo mi coś wyjaśnia. Przez chwilę myślałem, że rytuał to głównie te zewnętrzne elementy - co zapalasz, co mówisz, jak to ustawiasz. A wychodzi że to jest jakby opakowanie na coś, co dzieje się wcześniej i jest ważniejsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Emilek53 Tak mniej więcej. Chociaż nie powiedziałabym że zewnętrzne elementy są nieważne - są ważne, bo pomagają ciału i umysłowi wejść w odpowiedni stan. Ale same w sobie bez intencji i bez przygotowania są trochę jak dekoracja bez budynku. Efektowne, ale nie stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale właśnie - to co Modrzewka mówi o ciele. Czy ktoś świadomie pracuje z tym jak się fizycznie czuje przed rytuałem? Pytam, bo nie spotkałam się z tym zbyt często w tym co czytam, a wydaje mi się że to jest ważne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Karinka54 Ja tak. Przed czymkolwiek co robię bardziej świadomie staram się sprawdzić co jest w ciele - czy jestem spięta w barkach, gdzie jest napięcie, jak oddycham. Nie żeby to usunąć za wszelką cenę, ale żeby wiedzieć z czym wchodzę. To jest taki punkt wyjścia który potem możesz porównać z tym jak czujesz się po.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Czy to jest jakaś konkretna technika czy po prostu skan ciała przed?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Pankracy Głównie skan, ale robiony bez oceniania. Tzn. nie mówię sobie 'jestem za spięta żeby zaczynać', tylko 'jestem spięta, notuje to'. I potem rzeczywiście mam punkt do porównania. Parę razy to właśnie przez to zauważyłam że coś się zmieniło - nie dlatego że poczułam euforię, ale dlatego że ramiona były luźniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

To jest coś co mogłabym zacząć robić od zaraz. Bez żadnych dodatkowych przygotowań. Po prostu - zanim zacznę, sprawdzam ciało. Po tym co się tu dzieje w tym wątku mam wrażenie że zaczęłam rozumieć rytuały zupełnie inaczej niż jak zaczynałam czytać ten temat.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tytułu wątku, bo trochę odpłynęłyśmy - czy ktoś ma przykład rytuału zrobionego pospiesznie, który jednak dał coś konkretnego? Nie żebym szukała usprawiedliwienia dla pośpiechu, po prostu zastanawiam się czy są wyjątki od tego co tu ustalamy.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam jeden taki moment. Nie planowałam nic, ale byłam w bardzo konkretnym stanie - coś musiało wyjść, wiedziałam dokładnie po czym poznam że wyszło. Zrobiłam coś szybko, prawie bez formy, i efekt był. Ale teraz jak o tym myślę - miałam to jedno kryterium bardzo jasne. Może to był ten element który zadziałał mimo pośpiechu.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe. Czyli miałaś pośpiech w formie, ale nie miałaś pośpiechu w intencji. I efekt był. To pasuje do tego co tu mówiłyśmy przez ostatnie kilkanaście postów - forma może być skrócona jeśli fundament jest solidny. Pytanie co jest fundamentem.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co jeśli ktoś zna formę bardzo dobrze, powtarzał ją wiele razy - czy wtedy pośpiech ma mniejsze znaczenie? Bo może przy czymś rutynowym ciało i umysł wchodzą w stan automatycznie, bez długiego przygotowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Wiedunia Myślę że tak może być - ale to jest ryzyko w drugą stronę. Rutyna skraca czas przygotowania, ale może też skracać uwagę. Można robić coś 'z pamięci' i nie być przy tym naprawdę. Znajoma mi kiedyś powiedziała, że po roku robienia czegoś regularnie zorientowała się, że przez ostatnie miesiące robiła to mechanicznie. I musiała celowo to rozbić żeby znowu czuć sens.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

To jest paradoks z którym sama się zmagam przy runach. Im więcej pracy, tym płynniej idzie - ale ta płynność czasem za bardzo wygląda jak automatyzm. I zastanawiam się czy jest sposób żeby utrzymać i jedno i drugie. Ale to chyba temat na osobny wątek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Kasjopeja_O A ten automatyzm przy runach - czy to znaczy że przestajesz czuć co robisz, czy raczej że ciało robi swoje a ty jesteś gdzieś obok? Bo to mi się wydaje jednak różne stany.


Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Pankracy Dobre pytanie. Chyba to drugie - ciało robi swoje, a uwaga się rozłazi. Nie jest tak że nic nie czuję, ale to jest inne czucie niż na początku kiedy każdy gest był nowy i musiałam być przy nim. Teraz ta nowość zniknęła i chyba wraz z nią część obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisujesz Kasjopejo brzmi trochę jak efekt który w psychologii sportowej nazywają overlearning - kiedy coś jest tak wyćwiczone że przechodzi do trybu automatycznego i mózg przestaje angażować pełną uwagę. W sporcie to jest pożądane przy technice, ale przy czymś gdzie intencja ma znaczenie to może być pułapka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@emilek53)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Wrotycz Ale skąd wiadomo że w danym momencie nie masz tej pełnej uwagi? To jest coś co można sprawdzić podczas, czy dopiero po?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Emilek53 Ja to zauważam podczas, ale tylko dlatego że zaczęłam pilnować tego skanu o którym mówiłam wcześniej. Jeśli zaczynam i ciało jest w trybie 'robimy to bo jest środa', to wiem że uwagi nie ma. Ale to naprawdę wymaga zatrzymania się i sprawdzenia - samo z siebie nie przyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

I tu wracamy do pośpiechu w innym sensie. Nie chodzi tylko o to że masz dziesięć minut zamiast godziny, ale też o to że wchodzisz w coś bez tej chwili sprawdzenia czy w ogóle jesteś przy tym. Można mieć mnóstwo czasu i zrobić wszystko pospiesznie wewnętrznie.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: