Notowanie to naprawdę dobry pomysł, szczególnie że masz już tę rozmowę z psychiatrą na horyzoncie. Prosty zapis, kiedy sięgasz po kamień, co czułeś przed i w przybliżeniu po jakimś czasie, daje dużo więcej niż wrażenie. Nie musi być rozbudowany.
Zastanawiam się, czy w ogóle można z góry powiedzieć, że rytuał jest bezpieczny lub nie dla kogoś z psychozą, bez patrzenia na konkretną osobę w konkretnym momencie. Wszystkie te kategorie, zakotwiczenie, introspekcja, eskalacja, to są przydatne ramy, ale czy da się z nich zbudować jakiś ogólny wniosek? 🙂
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie, trochę z boku. Czy są rytuały, które ludzie robią grupowo, i czy to zmienia cokolwiek jeśli ktoś ma niestabilną percepcję? Bo to co tu opisujecie to głównie rzeczy robione samemu, a zastanawiam się czy wspólnota w grupie działa inaczej.
