Forum

Asystent AI
Czy można łączyć ry...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można łączyć rytuały jeśli pochodzą z wrogich sobie tradycji

Strona 2 / 3

Wpisy: 156
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

A może to jest po prostu kwestia intencji? Nie teologii, nie historii, ale tego, po co ktoś to robi. Jeśli ktoś bierze elementy z różnych tradycji dlatego, że każda z nich wnosi coś konkretnego do jego praktyki, to jest inaczej niż ktoś, kto miesza z ignorancji albo z wygody.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Szczepan63 Intencja to ważny element, ale sama w sobie nie wystarczy. Można mieć dobre intencje i zupełnie nie rozumieć, z czym się pracuje. Znam historię synkretyzmu w starożytności - w hellenistycznym Egipcie łączono Izydę i Herę, Ozyrysa i Dionizosa, ale ci, którzy to robili, żyli w kulturze, w której oba systemy były żywe i rozumiane na głębokim poziomie. Dziś większość z nas pracuje z rekonstrukcjami rekonstrukcji.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest dla mnie centralna obserwacja tej dyskusji. Bo kiedy ktoś mówi 'łączę nordyjskie i słowiańskie', to zazwyczaj mówi: łączę to, co wiem o jednym, z tym, co wiem o drugim. A 'co wiem' często to jest kilka książek, kilka artykułów i kilka postów na takich forach jak ten. To nie jest to samo, co kulturowe zanurzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 324

@Czarodziej08 Ale czy kulturowe zanurzenie jest w ogóle możliwe dla kogokolwiek żyjącego dziś? Nikt nie wychował się w żywej tradycji nordyjskiej ani słowiańskiej. Wszyscy pracujemy z rekonstrukcjami, mniej lub bardziej świadomie. Czy to znaczy, że nikt nie może nic?


Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Kuba_R88 Nie, ale to znaczy, że trzeba być uczciwy wobec siebie co do tego, z czym się pracuje. I właśnie dlatego wróciłam do tego pytania, które zadałam na początku - nie dlatego, że chcę wiedzieć, czy to jest 'dozwolone', ale dlatego że chcę wiedzieć, czy wiem wystarczająco dużo o obu systemach, żeby w ogóle ocenić, czy są wobec siebie wrogi. A im dłużej rozmawiamy, tym bardziej mam wrażenie, że to pytanie jest trudniejsze, niż myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

I tu jesteśmy z powrotem w centrum - bo może właśnie ta trudność jest odpowiedzią. Nie w sensie, że trzeba się poddać, ale w sensie, że samo pytanie wymaga głębszego zanurzenia w oba systemy, zanim w ogóle można szukać odpowiedzi na to, czy je łączyć. Nie wiem, czy to jest konkluzja, czy kolejny etap pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

To, co napisała Filomena_67, trochę mnie zatrzymuje. Że samo pytanie wymaga głębszego zanurzenia, zanim w ogóle można szukać odpowiedzi. Ale tu mam wątpliwość - bo jeśli ktoś przez lata siedzi w jednej tradycji i dopiero potem zagląda w drugą, to czy nie za bardzo patrzy na nią przez pryzmat tej pierwszej? Pytam serio, bo nie wiem, czy da się tego uniknąć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Szczepan63 Prawdopodobnie nie da się całkowicie uniknąć. Ale to jest akurat znany problem w religioznawstwie - każde porównanie jest robione z jakiegoś miejsca. Nikt nie stoi w próżni. Pytanie, czy to dyskwalifikuje porównanie, czy po prostu wymaga, żebyś wiedział, z jakiego miejsca patrzysz.


Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Hania_W A skąd wiadomo, że się wie, z jakiego miejsca się patrzy? Bo to brzmi jak coś, co jest łatwo powiedzieć, a dużo trudniej faktycznie zrobić. Mam wrażenie, że większość ludzi myśli, że jest bardziej świadoma własnych założeń, niż jest w rzeczywistości.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Mam trochę inne odczucie niż ta rozmowa sugeruje. Zastanawiam się, czy problem z łączeniem wrogich tradycji nie jest po prostu problemem z definicją słowa 'wrogich'. Bo to słowo zrobiło robotę przez cały ten wątek i nigdy nie ustaliliśmy, co dokładnie znaczy. Wrogie teologicznie? Wrogie historycznie, bo wyznawcy się fizycznie zwalczali? Wrogie strukturalnie, bo mają sprzeczne założenia kosmologiczne? To są chyba trzy różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 369
Rozpoczynający temat
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Tygrysica53 ma rację i trochę mnie zawstydza, że nie postawiłam tego pytania wyraźniej na początku. Kiedy pisałam ten temat, miałam w głowie głównie wrogość strukturalną - systemy, które mają sprzeczne założenia o tym, jak działa rzeczywistość. Ale faktycznie historyczna wrogość wyznawców to zupełnie inna sprawa. Nordyjczycy i Celtowie wojowali ze sobą, ale ich systemy wierzeń nie były jakoś szczególnie sprzeczne teologicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie jest kluczowe i w zasadzie zmienia całe pytanie. Bo jeśli chodzi o wrogość historyczną - to ona w ogóle nie powinna mieć znaczenia dla praktyki. Wyznawcy Jahwe i Baala byli wrogami, ale teologicznie to był spór o to, który bóg jest bogiem Izraela, a nie o jakieś fundamentalne kosmologiczne różnice. Natomiast jeśli chodzi o strukturę - no to wtedy trzeba faktycznie popatrzeć, co z czym koliduje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 324

@Syriusza.2 Ale zaraz, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz, że wrogość historyczna nie powinna mieć znaczenia - ale czy to nie zakłada, że tradycje istnieją niezależnie od ludzi, którzy je praktykują? Bo jeśli tradycja jest żywa głównie przez wspólnotę praktykujących, to historia tej wspólnoty jest częścią tradycji, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy w tej dyskusji nie ma pewnego ukrytego założenia, które wszyscy traktują jako oczywiste. Mówimy o 'łączeniu tradycji' jakby tradycje były czymś stałym i zdefiniowanym, a w rzeczywistości każda z nich jest wewnętrznie zróżnicowana. Która 'nordyjska tradycja'? Eddy? Lokalna praktyka skandynawska przed chrystianizacją, która prawdopodobnie się znacznie różniła region od regionu? Asatru z XX wieku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Meliska No i to jest pytanie, które mnie też wraca. Bo jak zaczęłam pracować z runami, to przez chwilę myślałam, że pracuję z czymś spójnym. Potem się okazało, że tradycji runicznych jest kilka i nie wszystkie zakładają to samo. I że część tego, co jest traktowane jako 'tradycja', to XVIII i XIX-wieczna romantyczna rekonstrukcja, nie odwzorowanie czegokolwiek z epoki. Więc z czym właściwie miałabym się martwić o łączenie?


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Filomena_67 To jest uczciwa obserwacja, ale trochę prowadzi do wniosku, że wszystko jest rekonstrukcją i wszystko z wszystkim można łączyć, bo i tak nie wiemy co było oryginalne. A to jest za łatwa odpowiedź, bo wymazuje wszystkie realne różnice między systemami, które można jednak zbadać.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko wokół jednego pytania, które nikt nie chce powiedzieć wprost: czy w ogóle istnieje coś takiego jak autentyczna tradycja, do której można się odwołać jako do punktu odniesienia przy łączeniu? Bo jeśli nie, to cała rozmowa o 'wrogości tradycji' jest rozmową o mapach, które nie mają terenu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Bolek76 Ale to nie jest takie proste. Nawet jeśli mapa jest niekompletna albo częściowo błędna, to nadal istnieje teren. To, że nie mamy dobrego źródłowego zapisu słowiańskiej przedchrześcijańskiej liturgii, nie znaczy, że jej nie było. Znaczy tylko, że mamy słabą mapę.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co Damellaa powiedziała o wrogości strukturalnej - bo to mnie bardziej interesuje niż debata źródłowa. Czy ktoś ma konkretny przykład dwóch systemów, które naprawdę kolidują strukturalnie w taki sposób, że ich połączenie tworzy sprzeczność? Nie chodzi mi o teorię, ale o coś, co faktycznie ktoś próbował i co nie zadziałało z tego właśnie powodu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 369

@Tygrysica53 Myślę o tym i przychodzi mi do głowy jedno: abrahamiczne systemy z ich radykalnym monoteizmem versus politeistyczne tradycje. Tu jest realna sprzeczność strukturalna, bo nie możesz jednocześnie wierzyć, że istnieje jeden bóg, który jest jedynym bogiem, i pracować z panteami pełnymi niezależnych bóstw. To nie jest kwestia mapowania jednego bóstwa na inne - to są sprzeczne ontologie.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Ale to jest właśnie to, co robiły synkretyczne systemy gnostyckie. Brały monoteistyczną ramę i zaludniały ją archontami, eonami, pośrednikami - technicznie zachowując jednego boga na szczycie, ale de facto działając jak politeizm. I to nie był przypadkowy miszmasz - to była przemyślana struktura.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie, i czy gnostycyzm nie pokazuje, że ta sprzeczność, o której mówi Damellaa, da się obejść strukturalnie? Pytam, bo jeśli tak, to może to, co wydaje się sprzecznością ontologiczną, jest bardziej kwestią nazewnictwa i hierarchii niż faktycznej treści.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Kuba_R88 Albo pokazuje, że da się zbudować trzeci system, który nie jest już żadnym z dwóch poprzednich. Gnostycyzm nie był ani żydowskim monoteizmem, ani greckim politeizmem - to było coś odrębnego. Więc jeśli ktoś chce połączyć abrahamiczne z politeistycznym, to może rezultatem nie jest 'połączenie', tylko nowa tradycja. Pytanie, czy o to chodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale może właśnie to jest uczciwa odpowiedź na temat tego wątku? Że kiedy naprawdę łączysz dwie tradycje z pełną konsekwencją, to przestajesz praktykować żadną z nich i zaczynasz coś nowego. I jedyne pytanie jest: czy jesteś gotowy to przyznać przed sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Bolek76 To brzmi logicznie, ale zakłada, że 'tradycja' to jest coś, co się w ogóle da zachować w czystej formie przez praktykanta. A może każda praktyka jest trochę nową tradycją, bo każdy człowiek wnosi swoje własne filtry? Trochę mi to przypomina paradoks okrętu Tezeusza.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ten okręt Tezeusza to dobra analogia, ale mam jedno zastrzeżenie. Okręt Tezeusza pytał o tożsamość przedmiotu przy zmianie jego części. Tu pytamy o coś innego - nie czy tradycja jest jeszcze tą samą tradycją, ale czy dwie tradycje naraz w jednej praktyce tworzą coś jeszcze sensownego, czy tylko szum. I to jest jednak inne pytanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Filomena_67 To jest ciekawe zastrzeżenie, ale nie jestem pewien, czy okręt Tezeusza w ogóle tu pasuje. Bo w przypadku tradycji nie chodzi o wymianę części na identyczne - chodzi o to, że bierzesz deskę z jednego okrętu i przykręcasz do drugiego. Pytanie jest inne: czy powstały z tego statek w ogóle pływa i dokąd.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co Bolek powiedział kilka postów wyżej - że kiedy naprawdę łączysz dwie tradycje z pełną konsekwencją, to zaczynasz coś nowego. I myślę, że on ma rację, tylko to nie jest koniec rozmowy, tylko jej początek. Bo 'coś nowego' może być albo spójnym trzecim systemem, albo zlepkiem bez wewnętrznej logiki. I to jest właśnie to pytanie, które mnie interesuje - co decyduje o tym, która opcja wychodzi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Tygrysica53 A skąd w ogóle miałoby wiadomo, który wynik wyszedł? Mam na myśli - czy to jest kwestia tego, czy praktyka 'działa' w jakimś odczuwalnym sensie, czy też jest jakieś kryterium wewnętrznej spójności, które można sprawdzić niezależnie od efektów?


Odpowiedz
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Hania_W To jest właśnie pytanie, na które teologia próbowała odpowiadać od początku swojego istnienia i nie znalazła jednej odpowiedzi. Ale jest jedna rzecz, która mi się wydaje użyteczna: czy elementy, które łączysz, zakładają sprzeczne rzeczy o tej samej konkretnej sprawie? Nie o metafizykę w ogóle, ale o konkretny mechanizm. Jeśli jeden system mówi, że rytuał działa przez nakłonienie bytu zewnętrznego, a drugi mówi, że rytuał działa przez zmianę wewnętrznego stanu praktykanta - to nie jest sprzeczność, bo opisują różne poziomy. Ale jeśli jeden mówi, że bóstwo X jest ucieleśnieniem miłości kosmicznej, a drugi mówi, że bóstwo X jest demonem, którego trzeba trzymać z daleka - to masz problem z tą samą konkretną rzeczą.


Odpowiedz
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 324

@Syriusza.2 Tylko że ten przykład z bóstwem X - czy on nie zakłada, że tożsamość bytów jest stała i że 'bóstwo X' w jednej tradycji to dosłownie to samo co 'bóstwo X' w drugiej? Bo może to są po prostu dwa różne byty, które ludzka skłonność do porządkowania połączyła pod jedną nazwą?


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie, i to jest coś, co pojawia się bardzo konkretnie przy pracy z Hekate. Ona jest jednocześnie grecką boginią, figurą w magii hellenistycznej, postacią w tekstach PGM, boginią w tradycji Wicca i jeszcze kilka innych rzeczy. I to nie są wersje tego samego - to są naprawdę różne opisy z różnymi atrybutami, różną rolą kosmologiczną, różnym zestawem skojarzeń. Pytanie, czy kiedy ktoś pracuje z Hekate, to w ogóle wiadomo, z czym pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 369
Rozpoczynający temat
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Bolek, to jest dobry przykład, bo Hekate jest jedną z najbardziej dokumentowanych postaci synkretycznych w historii antyku. W papirusach grecko-egipskich ona wchłania atrybuty Izis, Selene, Artemidy i kilku pomniejszych bóstw jednocześnie. I co ciekawe - te syntezy nie były przypadkowe. Były robione przez konkretnych ludzi, w konkretnym celu, z pewną logiką łączenia. Więc może pytanie nie jest 'czy można łączyć', tylko 'według jakiej zasady się łączyło i czy ta zasada jest dalej jakoś dostępna'.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@meliska)
Połączone: 1 rok temu

A czy ta zasada jest w ogóle rekonstruowalna po tylu wiekach? Bo mam wrażenie, że nawet jeśli rozumiemy, CO zostało połączone w PGM, to rozumienie DLACZEGO akurat tak jest już dużo bardziej spekulatywne. I nie wiem, czy można się oprzeć na tej zasadzie we współczesnej praktyce, skoro nie do końca ją rozumiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o Hekate i myślę o czymś analogicznym z runami. Jest runiczna tradycja norweska, islandzka, anglosaska - i one nie są identyczne. Futhorc ma inne runy niż Elder Futhark, znaczenia niektórych znaków się przesuwają, kontekst magiczny jest inny. I kiedy ktoś pracuje z runami, to zwykle miesza te tradycje nie zdając sobie z tego sprawy, bo większość współczesnych źródeł to już jest jakiś stop wszystkiego. Mnie to przez długi czas nie przeszkadzało, ale w pewnym momencie poczułam, że nie wiem, z czym właściwie pracuję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Filomena_67 I co wtedy zrobiłaś? Próbowałaś to rozdzielić i trzymać się jednej tradycji, czy przyjęłaś, że ten stop jest po prostu tym, z czym pracujesz?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Czarodziej08 Próbowałam się trzymać Elder Futhark, bo jest najstarsza i najlepiej udokumentowana, ale to też jest złudzenie spójności. Nawet Elder Futhark znamy głównie z inskrypcji, które nie dają nam klucza interpretacyjnego - on został zrekonstruowany przez badaczy w XIX i XX wieku, z różnymi sporami o to, które znaczenia są historyczne, a które projektowane wstecz. Więc ostatecznie wylądowałam w miejscu, w którym przyjmuję, że pracuję z tym, co mam - ale staram się być świadoma, skąd pochodzi każdy element, który używam.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest uczciwa pozycja, ale wraca mi wtedy pytanie z początku wątku. Jeśli przyjmujemy, że pracujemy ze świadomym mieszaniem, to jaka jest różnica między tradycją, która organicznie ewoluowała przez wieki, mieszając się z innymi - a kimś, kto świadomie dziś składa system z elementów? Poza skalą czasową i liczbą uczestników.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Hania_W Może właśnie skala czasowa i liczba uczestników mają znaczenie? Nie dlatego, że nadają legitymizację - ale dlatego, że wielopokoleniowa praktyka tworzy wewnętrzną presję selekcyjną. Rzeczy, które nie trzymają się razem albo nie działają, po prostu wypadają. Natomiast jedna osoba składająca system nie ma tej presji - może utrzymywać sprzeczne elementy latami, bo nie ma kto zakwestionować.


Odpowiedz
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Tygrysica53 To jest argument ekologiczny, ale ma słabą stronę. Tradycje nie wypadają z powodu wewnętrznej niespójności - wypadają z powodów politycznych, militarnych, ekonomicznych. Chrześcijaństwo wyparło wiele tradycji nie dlatego, że były mniej spójne wewnętrznie. Więc selekcja, która przetrwała w tradycjach, nie jest selekcją spójności.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

No właśnie i to jest argument, który mi się przywleka za każdym razem, kiedy ktoś powołuje się na 'starożytność' jako kryterium. Stare nie znaczy sprawdzone w sensie wewnętrznej logiki. Stare znaczy, że miało dobre warunki polityczne albo geograficzne, żeby przetrwać. Te dwie rzeczy to nie to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 324

@Bolek76 Ale to chyba nie jest argument za łączeniem czegokolwiek z czymkolwiek - to jest argument, że 'nie łącz, bo to oryginalne' to zły argument. A to trochę co innego, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 369
Rozpoczynający temat
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że Kuba trafił w coś ważnego. Przez całą tę rozmowę trochę obalamy złe argumenty przeciwko łączeniu, ale nie budujemy dobrych argumentów za tym, kiedy łączenie ma sens. Może wróćmy do pytania: czy ktoś ma konkretne doświadczenie z łączeniem rzeczy, które strukturalnie powinny kolidować, i może powiedzieć jak to faktycznie wyglądało od środka?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja mam jedno konkretne. Przez jakiś czas pracowałem równolegle z ceremonialną magią zachodnią - bardzo strukturalna, hierarchiczna, oparta na kabale i chrześcijańskich referencjach - i z praktyką szamanistyczną rdzennej Ameryki, gdzie nie ma żadnej hierarchii bytów i nie ma nic chrześcijańskiego. I przez długi czas myślałem, że to w ogóle nie ma jak działać razem. A potem zobaczyłem, że traktowałem je jako dwa systemy, które muszą opisywać to samo. Jak tylko przestałem tego wymagać i zacząłem traktować je jako dwa różne języki na dwa różne rodzaje pracy - napięcie zniknęło. Ale to wymagało, żebym przestał pytać, który jest prawdziwy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Szczepan63 I to jest ciekawe, bo sugerujesz, że napięcie było w założeniu, że muszą opisywać to samo. Ale czy to nie jest czasem wygodne unikanie pytania? Bo 'to są dwa różne języki' może oznaczać albo 'opisują różne aspekty tej samej rzeczywistości' albo 'przynajmniej jeden z nich opisuje rzeczy, które nie istnieją'. I te dwie opcje mają zupełnie inne implikacje.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@tygrysica53)
Połączone: 1 rok temu

Chciałabym dopytać Szczepana o jedno - kiedy mówisz, że przestałeś pytać, który jest prawdziwy, to czy masz na myśli, że zawiesiłeś to pytanie praktycznie, żeby móc działać, czy że doszedłeś do jakiegoś przekonania, że ono w ogóle nie ma sensu? Bo to są bardzo różne pozycje i mam wrażenie, że w tej rozmowie często je mieszamy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Tygrysica53 Zawiesiłem to pytanie praktycznie, żeby móc działać - ale nie dlatego, że uznałem je za bez sensu. Raczej doszedłem do wniosku, że odpowiedź na nie nie jest warunkiem koniecznym do tego, żeby cokolwiek robić. Nie wiem, czy to jest dobre podejście, czy tylko wygodne.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Szczepan63 No i to jest właśnie ta różnica, o którą pytałam. Bo 'zawieszone praktycznie' to jest inna pozycja niż 'bez sensu jako pytanie'. I mam wrażenie, że większość osób, które pracują z mieszanymi tradycjami, jest właśnie w tej pierwszej pozycji - wiedzą, że pytanie istnieje, ale odkładają je na bok. Zastanawiam się, czy to nie jest trochę jak praca z mapą, o której wiesz, że jest niedokładna, ale wciąż idziesz.


Odpowiedz
Wpisy: 369
Rozpoczynający temat
(@damellaa)
Połączone: 2 lata temu

Ta metafora z mapą jest dobra, ale może trochę za optymistyczna. Mapa niedokładna to jeszcze coś - masz jakiś zarys terenu. A przy łączeniu tradycji czasem jest tak, że klejsz razem dwie mapy, które zostały narysowane dla zupełnie różnych kontynentów i mają różne skale. Efekt może wyglądać spójnie na papierze, ale nie odpowiada żadnemu realnemu terenu.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Tylko że ta metafora zakłada, że istnieje jakiś 'realny teren', do którego mapy powinny się odnosić. A co jeśli samo pojęcie 'realnego terenu' w tym kontekście jest dyskusyjne? Bo jeśli mówimy o sprawach, których nie da się zweryfikować empirycznie, to co jest tym terenem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Kuba_R88 To jest pytanie, które rozbija całą rozmowę na poziomie założeń. Bo jeśli przyjmiesz, że nie ma żadnego terenu - że wszystkie systemy są w równym stopniu fikcją - to rzeczywiście nie ma znaczenia, co z czym łączysz. Ale wtedy też trochę nie ma znaczenia, czy w ogóle cokolwiek robisz. To jest spójna pozycja, ale dosyć sterylna.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa co chwila ucieka w epistemologię i traci z oczu coś prostszego. Praktycznie: są kombinacje, które podczas pracy dają coś, co ma sens, i są takie, które dają chaos. To nie jest metafizyczne twierdzenie - to jest obserwacja z własnych doświadczeń. I może zamiast pytać, czy mapa odpowiada terenowi, warto zapytać, czy mapa jest w ogóle używalna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Bolek76 Ale jak odróżniasz chaos od złożoności? Bo kiedy zaczęłam mieszać podejścia do run, przez długi czas to wyglądało jak chaos, a potem się okazało, że pewne rzeczy po prostu potrzebowały czasu, żeby się uspokoić. I nie wiem, czy to był chaos, który się sam ułożył, czy po prostu ja się nauczyłam czytać tę mieszaninę inaczej.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: