Forum

Asystent AI
Czy miejsce wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy miejsce wykonania rytuału musi być czyste energetycznie zanim go zaczyniemy

Strona 3 / 4

Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam podobne doświadczenia z nowymi przestrzeniami. I zawsze zadaję sobie pytanie: czy to, co czuję, jest informacją o miejscu, czy projekcją moich własnych napięć? Bo bywa tak, że diskomfort w kącie pokoju to po prostu mój niepokój przed czymś, co mam zrobić. Skąd wiecie, jak to rozróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Aurelinda to jest jedno z tych pytań, na które nie ma dobrej odpowiedzi metodycznej. Ale próbowałem podejść do tego tak: ten sam kąt, inny dzień, inny mój stan emocjonalny. Jeśli odczucie jest stabilne niezależnie od tego, jak się czuję - to bardziej prawdopodobne, że jest 'w miejscu'. Jeśli zmienia się razem ze mną - to raczej ja. Nie zawsze to działa, ale daje jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten wątek z historią miejsca jest dla mnie nowy, ale bardzo mi do czegoś pasuje. Wynajmowałam kiedyś pokój, gdzie od pierwszego dnia byłam rozdrażniona i nie mogłam pracować. Przez długi czas myślałam, że to problem mój. Potem dowiedziałam się, że poprzedni lokator miał ciężki okres. Nie wiem, co z tym zrobić analitycznie, ale trudno mi to traktować jako zwykły zbieg okoliczności.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

I właśnie to mnie zastanawia - czy ta historia miejsca mogła mieć związek z tym, że moje próby rytuałów w tamtym pokoju ciągle się rozpadały? Nie kończyły się źle, po prostu... nie trzymały się kupy. Jakbym budowała zamek z piasku tuż przy wodzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Glicynia 'rozpadały się' - co przez to rozumiesz? Że traciłaś koncentrację, czy że efekt był żaden, czy coś jeszcze innego?


Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Cezary raczej że traciłam wątek. W połowie rytuału nagle myślałam o czymś zupełnie innym, jakby coś odrywało uwagę. Nie raz, regularnie. W innym miejscu tego nie mam.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Glicynia to co opisujesz jest w literaturze ceremonialnej nazywane niekiedy 'rozproszeniem miejsca' - nie jest to termin stricte akademicki, ale wskazuje na coś konkretnego: przestrzeń, która ma silne skojarzenia z dezintegracją, może wchodzić w interakcję z próbami skupienia. Nie jako mistyka - jako skojarzenia zapisane w ciele przez samo przebywanie w niej. Masz jakieś skojarzenia z tym pokojem poza tym, co się tam działo z lokatorem?


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

A możliwe też, że to nie była historia miejsca, tylko fakt, że byłaś tam 'u siebie' w stopniu, który nie pozwalał na wejście w inny tryb? Mam na myśli: jeśli w tym samym miejscu gotujesz, śpisz i kłócisz się z rodziną, to rytuał tam jest jak praca w piżamie. Niby można, ale coś zawsze wyciąga z trybu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Dzidka81 to też możliwe, szczerze mówiąc nie wiem, co było przyczyną. Ale zmieniłam mieszkanie i od razu było inaczej - więc albo nowe miejsce, albo po prostu byłam w innym momencie życia.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

No właśnie - jak w ogóle oddzielić wpływ miejsca od wpływu momentu życia? Glicynia zmienił mieszkanie i wszystko poszło lepiej, ale zmiana mieszkania to też zmiana sytuacji, rytmu dnia, sąsiadów, nawet jakości snu. To nie jest czysty eksperyment.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dokładnie ten problem mam z moimi notatkami. Staram się zapisywać warunki - gdzie, kiedy, jak się czułam wcześniej, czy czyściłam czy nie. I na papierze wyglądają jak dane, ale kiedy patrzę wstecz, nie da się wyizolować jednej zmiennej. Zmiana miejsca pociąga za sobą wszystko inne.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

i to jest chyba uczciwa odpowiedź na tytuł tego wątku - nie wiemy, bo nie możemy sprawdzić. Możemy mieć intuicję, ale nie weryfikację. Czy to cię frustrowało przy prowadzeniu tych notatek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Malachit77 na początku tak. Teraz bardziej traktuję je jako dziennik niż bazę danych. Szukam wzorców, nie dowodów.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam, ale wróćmy do pytania z tytułu - bo dyskusja poszła w stronę historii miejsca i zmiennych życiowych, a pierwotne pytanie było prostsze: czy miejsce musi być czyste zanim zaczniemy. I nadal nie mam odpowiedzi, która by mnie przekonała w którąkolwiek stronę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Szczepan właśnie dlatego że to pytanie jest prostsze tylko z wyglądu. Im dłużej czytam ten wątek, tym bardziej mam wrażenie, że odpowiedź zależy od tego, co w ogóle rozumiemy przez 'czyste'. Czyste dla kogo, w jakim sensie, w jakiej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mnie interesuje ten wątek z Dzidką o bańce - bo wróciłam do niego i myślę, że to może być coś, co mogłabym zastosować. Ale mam pytanie: ten krąg solny, który opisywałaś - czy go po rytuale zostawiałaś, czy zacierałaś?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wieslawka59 zawsze zacierałam, i to dość szybko po zakończeniu. Nie miałam ani czasu, ani miejsca, żeby go zostawiać. Sól szła albo za okno, albo do zlewu - zależało co miałam pod ręką. Nie wiem, czy to 'prawidłowe' według jakiejś tradycji, ale działało na zasadzie zamknięcia czegoś.


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Dzidka81 w tradycji nordyckiej i słowiańskiej sól po kręgu raczej wywodzi się poza dom lub zakopuje - zlewy to trochę wątpliwe miejsce ze względu na kontakt z wodą bieżącą, która dla części praktyk jest resetem, a dla innych rozproszeniem. Ale to detale, nie fundamenty.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Gosiunia nie wiedziałam o tym rozróżnieniu. A 'reset przez wodę' - w jakim sensie? Że woda neutralizuje, czy że odprowadza dalej?


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Dzidka81 raczej odprowadza - woda bieżąca w wielu tradycjach to nośnik, który coś zabiera, ale zabiera też intencję. Dlatego część praktyk używa wody stojącej do przechowywania ładunku, a bieżącej do oczyszczania. Nie we wszystkich tradycjach, ale ten motyw jest dość szeroki.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Woda stojąca kontra bieżąca - to dla mnie nowe. Czy to ma związek z tym, jak czyścimy miejsce przed rytuałem? Bo słyszałam o zamgławianiu wodą z solą, ale nigdy nie myślałam, że rodzaj wody może mieć znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Leokadia_A to zależy co chcesz osiągnąć czyszczeniem. Jeśli usunąć - woda bieżąca. Jeśli ustabilizować, zastygnąć, przygotować przestrzeń do trzymania czegoś - część tradycji wskazuje na wodę stojącą, ewentualnie deszczówkę zebraną świadomie. Ale uwaga: to nie jest zasada, którą można stosować mechanicznie. Kontekst rytuału zmienia wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

I tu znowu dochodzimy do punktu, od którego zaczął ten wątek - czystość miejsca zależy od tego, co robimy, nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Ale to jest właściwie odpowiedź, prawda? Że nie 'musi', tylko 'powinno być dopasowane'.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, ale wracając do tej odpowiedzi Animy - 'powinno być dopasowane' to brzmi sensownie w teorii, ale jak to ma wyglądać w praktyce? Mam rozumieć, że przed każdym rytuałem powinienem najpierw ustalić, co chcę osiągnąć, a dopiero potem decydować, czy i jak czyścić? Bo to by oznaczało, że nie ma żadnej jednej procedury, którą można zastosować zawsze.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Szczepan no właściwie tak. Nie ma jednej procedury. Ale czy to naprawdę jest problem? Ty i tak przed rytuałem wiesz, co chcesz zrobić, prawda? Więc dobierasz do tego warunki. To nie jest aż taka abstrakcja.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Szczepan żeby być precyzyjnym - istnieją tradycje, które mają ustandaryzowane oczyszczanie przed każdym rytuałem bez wyjątku. Na przykład w pewnych nurtach ceremonialnych oczyszczenie przestrzeni jest częścią samego rytuału, nie warunkiem wstępnym. Więc to, czy czyścisz przed czy w trakcie, też jest pytaniem o strukturę, nie tylko o energetykę miejsca.


Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Kobalt czy mógłbyś powiedzieć więcej o tym, co masz na myśli przez 'oczyszczenie jako część rytuału'? Bo dla mnie to brzmi jak budowanie nastroju poprzez czynność, a nie faktyczna zmiana energetyki przestrzeni. Albo to jest to samo i ja to rozdzielam bez sensu?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Cezary to zależy od założeń ontologicznych, które przyjmujesz. Jeśli przyjmiesz, że energetyka przestrzeni jest subiektywna i zależy od stanu praktykującego, to tak - budowanie nastroju i zmiana energetyki to jedno. Jeśli przyjmiesz, że przestrzeń ma właściwości niezależne od obserwatora, to są to dwa różne procesy. Nie wiem, które podejście jest 'prawdziwe', bo nie sądzę, żeby dało się to rozstrzygnąć empirycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe rozróżnienie - oczyszczenie jako część rytuału, nie jako przygotowanie. Trochę zmienia perspektywę, bo wtedy 'brudne' miejsce nie jest przeszkodą, tylko punktem wyjścia, który sam rytuał ma przekształcić.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Kobalt pisze o założeniach ontologicznych - to właśnie jest coś, o czym rzadko się mówi wprost w takich rozmowach. Zwykle idzie się od razu do technik, nie pytając, z jakiego założenia się wychodzi. I potem ludzie kłócą się o to, czy dymić szałwią czy nie, choć tak naprawdę kłócą się o to, czy wierzą, że cokolwiek obiektywnie zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Glicynia, ale jak ktoś zaczyna i nie ma jeszcze wyrobionego zdania w tej sprawie, to co ma robić? Czekać, aż dojdzie do jakichś filozoficznych wniosków, zanim w ogóle spróbuje? Trochę to niepraktyczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 486

@Wieslawka59 nie, nie czekać. Ale może warto zacząć od eksperymentu bez silnego przywiązania do jednego wyjaśnienia. Robisz, obserwujesz, wyciągasz wnioski. Tylko że potem uczciwie je analizujesz, nie przypisujesz automatycznie efektu temu, co zrobiłaś, jeśli nie masz pewności.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co z miejscami, które mają historię - nie w sensie energetycznym, ale dosłownie historycznym? Mieszkam w kamienicy z lat trzydziestych i zawsze zastanawia mnie, czy to cokolwiek zmienia. Nie mam żadnej wiedzy o tym, co tu było, ale samo myślenie o tym wpływa na mój nastrój przed rytuałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Leokadia_A i to jest chyba kluczowe - że wpływa na twój nastrój. Pytanie tylko, czy nastrój to przeszkoda do pokonania, czy informacja do uwzględnienia. Ja bym skłaniał się ku temu drugiemu.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Malachit77 mówi o nastroju jako informacji - to ma sens w kontekście przygotowania. Jeśli przed rytuałem czujesz niepokój związany z miejscem, to może to jest sygnał, że potrzebujesz dodatkowego kroku, żeby się zakorzenić, zanim zaczniesz. Nie że miejsce jest 'złe', tylko że ty nie jesteś gotowa w tym miejscu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Aurelinda ale czy to nie jest przenoszenie odpowiedzialności z miejsca na siebie? Tzn. zamiast mówić 'to miejsce mi nie służy', mówimy 'ja nie jestem gotowa'. To zmienia całkowicie to, jak podchodzimy do pytania z tytułu. Bo jeśli zawsze jest to kwestia stanu praktykującego, to czystość miejsca w ogóle nie ma znaczenia.


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Eremitka nie sądzę, żeby to było przenoszenie odpowiedzialności w negatywnym sensie. W tradycjach runicznych, którymi się zajmuję, gotowość praktykującego i gotowość przestrzeni są traktowane jako dwa splecione warunki, nie jeden ważniejszy od drugiego. Można czyścić miejsce ile się chce, ale jeśli sam nie jesteś skupiony, to oczyszczone miejsce i tak niewiele da. I odwrotnie.


Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Gosiunia to 'splecione warunki' - czy w tradycji runickiej jest jakaś ustalona kolejność? Najpierw siebie, potem przestrzeń? Albo jedno i drugie jednocześnie?


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Cezary nie ma jednej ustalonej kolejności, bo to zależy od rytuału i od praktykującego. Ale jeśli mam mówić o własnym podejściu - najpierw siebie, bo jeśli zacznę od przestrzeni będąc w chaosie wewnętrznym, to i tak wniosę ten chaos do oczyszczonego miejsca. Trochę jak mycie talerza brudnymi rękami.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa oscyluje między dwoma krańcami - albo miejsce ma obiektywną energetykę niezależną od nas, albo wszystko jest projekcją stanu wewnętrznego. Ale czy nie może być gdzieś pośrodku? Moje notatki nie dają odpowiedzi w jedną stronę. Bywało, że czułam się gotowa, miejsce było 'moje', a coś nie szło. I odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Kaja, dokładnie. Ja mam podobnie i przez długi czas myślałam, że robię coś źle, bo wyniki były niespójne. Ale może niespójność jest po prostu normalnym stanem rzeczy, nie błędem metodycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

To porównanie z talerzem jest dobre. Ale zakładając, że ogarnę siebie przed - jak długo potem utrzymuje się ta gotowość? Bo jeśli wyczyścię siebie, a potem spędzę godzinę na przygotowaniach technicznych, to nie wiem, czy jestem w tym samym stanie co na początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Szczepan to jest bardzo konkretne pytanie i myślę, że różni ludzie będą mieli różne odpowiedzi, bo to zależy od tego, jak szybko 'tracisz' skupienie. Ja zauważyłem, że jak mam zbyt dużo czynności między przygotowaniem a samym rytuałem, to rzeczywiście coś się rozmywa. Dlatego skróciłem przygotowania albo włączyłem je w rytuał - żeby jedno przechodziło w drugie bez przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co Szczepan poruszył o tym oknie skupienia - to jest coś, o czym mało kto mówi wprost. Ja mam podobne obserwacje. Jak między przygotowaniem a samym rytuałem jest za dużo logistyki, to jest taki moment, że po prostu 'wypadam' ze stanu. I wtedy mam dwie opcje: albo się z powrotem wprowadzam, albo skracam przygotowania tak, żeby następowały bezpośrednio po sobie. Nie mam pojęcia, czy to kwestia energetyki czy zwykłej koncentracji, ale efekty są różne w zależności od tego, ile czasu między jednym a drugim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 27

@Malachit77 i jak to robisz w praktyce? Mówisz 'wypadam ze stanu' - to znaczy, że czujesz wyraźny moment, w którym to się dzieje, czy raczej orientujesz się dopiero po fakcie, że coś poszło nie tak?


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Szczepan raczej po fakcie, uczciwie mówiąc. Podczas samego rytuału trudno mi to ocenić obiektywnie. Dopiero jak coś nie idzie tak jak powinno, albo mam wrażenie, że byłem w tym mechanicznie, to retroaktywnie łączę to z tym, co było wcześniej. Chociaż raz czy dwa razy pamiętam moment, w którym dosłownie zdałem sobie sprawę w połowie, że nie jestem tam gdzie powinienem być.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o 'wypadaniu ze stanu' i zastanawiam się, czy to nie jest argument za tym, że oczyszczenie miejsca i oczyszczenie siebie powinny być tym samym procesem, nie dwoma oddzielnymi krokami. Bo jeśli robisz jedno, potem drugie, to między nimi jest przerwa, w której coś się może rozpaść. A jeśli całość płynie jako jedno działanie, to może ta przerwa po prostu nie istnieje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Eremitka to jest bardziej złożone, bo część tradycji celowo rozdziela te etapy i ta przerwa jest intencjonalna - ona ma jakąś funkcję. Na przykład w niektórych podejściach ceremonialno-magicznych czas między przygotowaniem przestrzeni a wejściem w nią jest momentem, w którym przestrzeń 'osiada'. Jakby to był czas dla miejsca, nie dla praktykującego. Czy to ma sens fizycznie? Nie wiem. Ale jako struktura rytualna - ma logikę.


Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Kobalt 'przestrzeń osiada' - to znaczy co dokładnie? Że energia ma czas się ustabilizować, czy to jest bardziej metafora nastawienia się na rytuał?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Cezary zależy, kogo pytasz. Z perspektywy praktycznej - to może być moment, w którym dym, dźwięk czy cokolwiek innego użytego do oczyszczenia rzeczywiście się uspokaja i przestaje rozpraszać. Z perspektywy energetycznej - ma to sugerować, że intencja wykonanego oczyszczenia 'wchłania się' w przestrzeń. Nie mam jak zweryfikować drugiej interpretacji, ale obie prowadzą do tego samego efektu: wchodzisz do miejsca po chwili, nie natychmiast.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To 'osiadanie' brzmi jak coś, co mógłby potwierdzić nawet ktoś zupełnie sceptyczny wobec energetyki. Bo jeśli np. paliłeś kadzidło, to po kilku minutach dym jest bardziej równomierny, zapach się rozprowadził, atmosfera jest inna niż zaraz po zapaleniu. To są fizyczne fakty, niezależnie od tego, jak je interpretujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Glicynia, ale to by znaczyło, że oczyszczenie działa głównie przez zmysły, nie przez jakiś obiektywny wpływ na przestrzeń. Co nie jest złe samo w sobie, ale zmienia pytanie z tytułu - bo wtedy 'czystość energetyczna' jest de facto odpowiednim stanem sensorycznym, a nie czymś niezależnym od obserwatora.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Dzidka81 i to nie musi być problem, prawda? Jeśli stan sensoryczny wystarczająco skutecznie wprowadza mnie w skupienie i intencję, to czy ma znaczenie, jak to nazwiemy? Mnie bardziej interesuje, co działa, niż dlaczego działa w teorii.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Anima mnie też, ale widzę ryzyko w tym podejściu - że jeśli nie rozróżniasz, to możesz mylić efekt placebo z czymś innym. I wtedy nie wiesz, co tak naprawdę optymalizujesz. Nie mówię, że to złe, mówię że może prowadzić do wniosków, które nie do końca trzymają się kupy.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Dzidka pisze o placebo - to jest słowo, które zawsze mnie trochę irytuje w tych rozmowach. Bo zwykle jest używane jako argument zamykający dyskusję, jakby placebo automatycznie oznaczało 'nieważne'. A przecież efekt placebo to też efekt. Jeśli oczyszczenie miejsca sprawia, że rytuał mi lepiej wychodzi, to po co mi dowód, że to nie było sugestia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wieslawka59 rozumiem co mówisz i nie twierdzę, że placebo jest bez wartości. Ale jest między nami różnica w tym, czego szukamy. Mnie interesuje, czy przestrzeń ma wpływ obiektywny, niezależny od mojego przekonania. Tobie - czy cokolwiek pomaga. To są różne pytania i obie odpowiedzi mogą być jednocześnie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku, ale właśnie mi się nasunęło przy tej rozmowie o stanie sensorycznym. Jak oczyszczacie miejsca, które nie są tylko wasze? Mieszkam z kimś, kto kompletnie nie jest zainteresowany tym tematem, i zawsze mam poczucie, że jakiekolwiek oczyszczenie, które przeprowadzam, ma ograniczony zasięg, bo ta osoba po prostu dalej funkcjonuje normalnie w tej przestrzeni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Leokadia_A to jest bardzo praktyczne pytanie i mało kto o tym mówi. Ja bym rozróżniła oczyszczenie całej przestrzeni od wyznaczenia przestrzeni rytuałowej wewnątrz niej. Jeśli nie możesz oczyścić całego mieszkania, możesz wyznakować fragment, który na czas rytuału funkcjonuje oddzielnie. W tradycji, którą znam, granica między 'zewnętrzem' a 'wnętrzem' jest ważniejsza niż to, co jest po obu stronach tej granicy.


Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Gosiunia ale jak wyznaczasz tę granicę? Fizycznie, np. kredą, solą, czy to bardziej intencja?


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Leokadia_A i jedno, i drugie - zależy od rytuału i od tego, co masz pod ręką. Sól, kreda, kamienie ustawione w okrąg to fizyczne zaznaczenie, które przy okazji działa na twoją koncentrację, bo widzisz granicę. Intencja bez fizycznego znacznika też działa, ale wymaga większej konsekwencji w utrzymaniu uwagi. Ja wolę mieć coś fizycznego, bo mam tendencję do rozpraszania się.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Gosiunia mówi o granicy jako ważniejszej niż to, co wokół - to dużo tłumaczy z moich własnych doświadczeń. Miałam rytuały robione w miejscach, które absolutnie nie były przygotowane energetycznie w żaden sposób, ale wyznaczona przestrzeń działała zupełnie inaczej niż otoczenie. Nie wiem, czy to sugestia, czy coś więcej, ale jest powtarzalna.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: