Forum

Asystent AI
Czy miejsce wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy miejsce wykonania rytuału musi być czyste energetycznie zanim go zaczyniemy

Strona 2 / 4

Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie, bo jak się robi coś na zewnątrz, to zasady całkowicie się zmieniają. Ja kilka razy pracowałam w plenerze i to w ogóle inna dynamika - wiatr, dźwięki z zewnątrz, żadnych ścian. Zupełnie inaczej się ustawia intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

i jak sobie z tym radziłaś? Bo mnie właśnie to ciekawi - czy wyznaczałaś jakiś okrąg, granicę, czy po prostu działałaś bez żadnego wyodrębnienia przestrzeni?


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Różnie. Czasem wyznaczałam okrąg, szczególnie jak czułam, że miejsca jest za dużo - paradoksalnie, na zewnątrz mam więcej problemów ze skupieniem niż w mieszkaniu. Ale były momenty, kiedy sam teren coś narzucał - drzewo, kamień, i to naturalnie zbierało przestrzeń bez żadnego rytuału wyznaczania.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Czyli jednak miejsca zewnętrzne mają jakieś własne centrum? Że sama przyroda działa jak ten 'narożnik', tylko w innej skali?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Eremitka coś w tym jest. Czytałam o koncepcji loci naturales w kontekście dawnych praktyk - że pewne punkty w krajobrazach były wybierane nieprzypadkowo, bo coś w ich fizycznej strukturze naturalnie skupiało uwagę i intencję. Nie wiem na ile to ma znaczenie dziś, ale chyba dlatego kamienie, skrzyżowania dróg i wody były tak istotne w różnych tradycjach.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

To wracając do tematu - czy to znaczy, że pewne miejsca zewnętrzne są niejako 'wstępnie czyste' przez swój charakter? Albo odwrotnie - że historia miejsca, cokolwiek się tam działo, ma inne znaczenie na zewnątrz niż w zamkniętej przestrzeni?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Zamknięta przestrzeń akumuluje. To jest fizyczne - powietrze się nie wymienia, zapachy zostają, temperatura i wilgotność wpływają na stan psychofizyczny. Zewnętrze się nieustannie resetuje przez wiatr, deszcz, zmianę pór dnia. To nie znaczy, że zewnętrzne miejsca są neutralne, ale ich 'pamięć' działa inaczej. Miejsca bitew albo cmentarze pod gołym niebem mają swoją historię, ale ona nie jest uwięziona w czterech ścianach.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

czyli na zewnątrz w ogóle nie trzeba czyścić przed rytuałem? to by upraszczało sprawę


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Szczepan nie powiedziałem, że nie trzeba. Powiedziałem, że mechanizm jest inny. Możesz trafić na zewnętrzne miejsce, które ma bardzo silny ładunek - tak samo jak pokój. Pytanie jest inne: czy ty jesteś gotowy, nie czy miejsce jest czyste.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@umiarkowana_69)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że znowu się włączam z czymś podstawowym, ale czy 'ładunek miejsca' to coś, co czują wszyscy, czy tylko niektórzy? Bo ja byłam kilka razy w miejscach podobno energetycznych i zupełnie nic nie czułam. Czy to znaczy, że mam 'zablokowaną' percepcję czy że może to po prostu nie istnieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Umiarkowana_69 ja myślę, że to nie jest zero-jedynkowe. Różne osoby są wrażliwe na różne rzeczy - niektórzy czują miejsca, innych rusza muzyka albo zapach. To nie jest ranking. Poza tym turystyczne 'miejsca energetyczne' często są mocno naładowane zbiorową projekcją odwiedzających, więc czujesz to, co tysiące ludzi wniosły, a nie coś inherentnego dla miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To interesująca myśl - że zbiorowa projekcja może sama tworzyć coś w miejscu. Czyli Częstochowa jest 'czysta energetycznie' nie dlatego, że jest z natury, ale dlatego, że tyle osób przyniosło tam intencję i skupienie przez wieki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Glicynia to jest bardzo stara koncepcja, nawet w kontekście niereligijnym. W antropologii mówi się o miejscach jako 'skumulowanej intencji społecznej'. Ale uważaj, bo to prowadzi do pytania, czy jakakolwiek przestrzeń jest obiektywnie czysta czy brudna, czy tylko jest taka, bo my tak o niej myślimy. I tu koło się zamyka.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

I właśnie dlatego to jest takie trudne do rozstrzygnięcia - nie wiemy, czy czyścimy coś realnego, czy własną głowę przed rytuałem. Ale może to i nieistotne rozróżnienie?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Dzidka81 poruszyła ważną kwestię i nie odpuszczę tego tak łatwo. Bo to rozróżnienie - czy czyścimy coś realnego, czy tylko własny stan - ma jednak znaczenie praktyczne. Jeśli czyścimy tylko siebie, to metoda czyszczenia jest drugorzędna, byle działała na psychikę. Ale jeśli miejsce ma własny ładunek niezależny od nas, to metoda już ma znaczenie. I nie da się obydwu tez traktować jednakowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Kobalt ale skąd wiedzieć, która jest prawdziwa? Nie mam metody falsyfikacji. Jak po rytuale czuję, że przestrzeń jest lżejsza - nie wiem, czy to miejsce się zmieniło, czy mój nastrój. To jest jak z placebo - nawet jeśli wiem, że może być placebo, działa.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Dzidka81 ale właśnie to jest ciekawe - efekt placebo w kontekście rytuału to nie jest argument przeciwko rytuałowi. To jest argument za tym, że granica między 'realnym' a 'psychicznym' jest w tej praktyce mniej istotna niż myślimy.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

czyli w sumie możemy robić rytuał bez żadnego czyszczenia i będzie tak samo? bo jeśli to i tak placebo to po co się starać


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Szczepan nie, to nie wynika z tego co powiedziano. Placebo działa, jeśli jest rytuał. Rytuał wymaga przygotowania. Jeśli ominiesz przygotowanie, ominiesz część mechanizmu. To jest taka sama logika jak z rozgrzewką przed treningiem - możesz powiedzieć, że to 'tylko psychika', ale skutek pominięcia będzie realny.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@glicynia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest trochę jak z nastawieniem przed czymś trudnym. Jak się dobrze przygotujesz psychicznie - mentalne przygotowanie robi różnicę, nawet jeśli zewnętrzne warunki są identyczne. Czyszczenie przestrzeni może robić dokładnie to samo - sygnalizuje umysłowi: teraz zaczynamy coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Glicynia i to akurat jest coś, co da się zweryfikować we własnej praktyce - porównać rytuały zrobione z pełnym przygotowaniem miejsca i bez. Nie żeby każdy musi to robić metodycznie, ale ja przez pewien czas prowadziłem coś w rodzaju notatek i różnica w skupieniu była widoczna. Nie wiem co to znaczy dla 'realności' czyszczenia, ale dla mnie jako praktykującego miało to znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja też prowadziłam takie notatki przez jakiś czas i doszłam do podobnego wniosku - ale zauważyłam jeszcze jedną rzecz. Czyszczenie na siłę, kiedy jestem zmęczona albo zirytowana, daje gorsze efekty niż brak czyszczenia w spokojnym stanie. Co sugeruje, że mój stan w momencie czyszczenia wpływa na to, co z niego wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

czyli stan osoby czyści... przestrzeń, czy raczej decyduje o skuteczności rytuału samego w sobie? Bo to dwa różne pytania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Eremitka szczerze? Nie wiem. Ale skłaniam się ku temu, że jedno i drugie się przenika. Zirytowana osoba robiąca czyszczenie wnosi coś swojego. Czy to 'zanieczyszcza' przestrzeń po raz drugi, czy tylko nie czyści skutecznie - to już bardziej filozofia niż cokolwiek co mogę zmierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

A jak w ogóle wygląda sytuacja, kiedy nie mamy wyboru co do miejsca? Nie każdy ma swój kąt, gdzie może robić cokolwiek chce - mieszkam z rodziną, pokój współdzielony, zero prywatności. Czy to w ogóle ma sens w takich warunkach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Wieslawka59 to jest bardzo praktyczne pytanie i myślę, że wiele osób go nie zadaje wprost, bo trochę wstyd przyznać, że warunki są dalekie od idealnych. Ale wiele tradycji rytuały upraszczało właśnie do minimum, kiedy nie było możliwości pełnego przygotowania. Ołtarz podróżny, rytuał bez rekwizytów, sama intencja i koncentracja.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Też mam mały metraż i przez lata pracowałam w warunkach, które większość podręczników uznałaby za niesprzyjające. Nauczyłam się, że ciągłość praktyki w trudnych warunkach buduje coś innego niż okazjonalny rytuał w idealnym miejscu - jakiś rodzaj wewnętrznej przestrzeni, którą nosisz ze sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@umiarkowana_69)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Dzidka81 wewnętrzna przestrzeń - to brzmi pięknie, ale jak to w praktyce działa? Masz jakiś konkretny sposób, żeby ją 'włączyć', kiedy zewnętrzne warunki są fatalne?


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Umiarkowana_69 oddech. Serio, to tyle. Mam swój sposób oddychania, który robię tylko przed rytuałem - trzy głębsze wdechy z przerwą. To nie jest technika z żadnej książki, po prostu z czasem to skojarzenie się wybudowało. Jak to robię, to cokolwiek wokół mnie traci trochę znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że kluczowe pytanie z tytułu wątku - czy miejsce musi być czyste zanim zaczniemy - schodzi coraz bardziej w stronę: co to w ogóle znaczy 'czyste'. Bo każdy rozumie to trochę inaczej i może dlatego ciężko dojść do jakiegoś wspólnego wniosku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Malachit77 to celna obserwacja. I myślę, że to nie jest przypadek - ten brak definicji jest wbudowany w temat. Czyste energetycznie może znaczyć: bez resztek poprzednich prac, bez emocjonalnego bałaganu, bez zewnętrznych zakłóceń, bez historii miejsca. To są cztery całkowicie różne kryteria.


Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Kobalt a które z tych kryteriów jest w praktyce najistotniejsze? Albo czy da się je w ogóle szeregować?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem nie da się szeregować w sensie absolutnym, bo to zależy od rodzaju rytuału. Inaczej podejdę do miejsca przed czymś, co wymaga głębokiego skupienia, inaczej przed czymś bardziej symbolicznym i krótkim. Czy ktoś w ogóle bierze pod uwagę charakter rytuału przy decydowaniu jak dokładnie czyścić?


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja tak. Jak robię coś związanego z intencją, która ma trwać długo, to poświęcam miejscu więcej czasu na początku. Jak coś jednorazowego, krótkiego - czasem kończę na zwykłym przejściu przez pokój i otwarciu okna. Nie wiem czy to 'prawidłowe', ale wydaje mi się logiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Aurelinda powiedziała coś, co mnie uderzyło - że jedno otwarcie okna wystarczy przy krótszych rzeczach. Zastanawiam się, czy to nie jest kwestia pewnej hierarchii intencji. Że my sami oceniamy, ile coś 'kosztuje' energetycznie i proporcjonalnie do tego przygotowujemy miejsce. A nie że jest jakaś obiektywna skala czystości, którą trzeba osiągnąć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Malachit77 ale jeśli sami oceniamy, to czy nasza ocena nie bywa mocno błędna? Mam na myśli to, że łatwo zbagatelizować przygotowanie przy czymś 'krótkim', a potem okazuje się, że ta intencja siedziała w nas tygodniami. Mierzyłeś kiedyś to, co się wydawało jednorazowe?


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Cezary tak, i masz rację, że to nie zawsze gra. Ale też myślę, że nie da się z góry wiedzieć, co się okaże ważne. Czasem rzeczy, którym poświęcam dużo czasu na przygotowanie, przechodzą bez śladu. A coś zrobionego 'przy okazji' zostaje ze mną długo. Nie wiem, czy to kwestia miejsca, czy czegoś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

To, co piszecie, trochę wywraca logikę czyszczenia do góry nogami. Jeśli efekt nie koreluje z ilością przygotowania, to po co w ogóle standaryzować ten proces? Czy ktoś tu kiedyś świadomie zrezygnował z czyszczenia nie dlatego, że nie miał czasu, ale żeby sprawdzić co się stanie?


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tak, celowo. Kilka razy. I za każdym razem miałam poczucie, że wchodzę w coś bez zaproszenia - trudno to inaczej opisać. Jakby przestrzeń nie była gotowa na mnie, nie tylko ja nie byłam gotowa na nią. Ale moje koleżanki, z którymi czasem rozmawiałam o praktyce, miały zupełnie inne doświadczenia przy takich próbach. Jedna z nich twierdzi, że czyszczenie to dla niej czysty rytuał nastroju i nic więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

'przestrzeń nie była gotowa na mnie' - to brzmi jak coś, czego nie da się zmierzyć ani opisać metodycznie, ale rozumiem dokładnie co masz na myśli. Miałam podobne odczucie raz, kiedy robiłam coś w miejscu, gdzie chwilę wcześniej była dość napięta rozmowa. Jakby powietrze było gęste i cokolwiek robiłam, nie mogłam się zapaść w to głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra ale to nadal brzmi jak 'byłam w złym nastroju'. Przepraszam że tak mówię, ale nie rozumiem jak odróżnić 'przestrzeń jest nieczysta' od 'ja jestem nieczysta' - czyli po prostu rozkojarzony.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Szczepan to jest właściwe pytanie, tyle że zakłada, że te dwie rzeczy są rozdzielne. W praktyce wielu tradycji - nie tylko zachodnich - przestrzeń i praktykujący są traktowani jako jeden układ, nie dwa osobne elementy. Czystość miejsca w tym sensie to nie coś, co istnieje bez człowieka. Dlatego zirytowana osoba 'brudzi' przestrzeń nawet po oczyszczeniu, bo jest jej częścią.


Odpowiedz
(@szczepan)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 27

@Kobalt rozumiem tę logikę. Ale jeśli jesteśmy układem z miejscem, to po co w ogóle czyścić miejsce, skoro można byłoby tylko czyścić siebie? Czy nie prościej?


Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Szczepan dobre pytanie, tylko że 'czyścić siebie' też nie jest prostsze. I poza tym - miejsce ma swoją historię niezależnie od nas. Jeśli ktoś mieszka w domu, gdzie przez lata były konflikty, to ta historia jest w ścianach, meblach, w tym jak przestrzeń pachnie i jak się w niej oddycha. My możemy być spokojni jak staw, ale otoczenie nie koniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

To akurat czuję na własnej skórze. Pokój, który dzielę z siostrą - ona ma swoje życie, swoje emocje, często wraca z zewnątrz z energią, której nie wybiera. Nie mam jak tego kontrolować. Pytam więc poważnie: czy w takich warunkach w ogóle jest sens mówić o czystości miejsca, czy raczej powinnam skupić się wyłącznie na sobie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wieslawka59 ja przez długi czas byłam w podobnej sytuacji i szczerze - skupiłam się na tworzeniu 'bańki' wewnątrz przestrzeni, nie na oczyszczaniu całego pokoju. Część tradycji słowiańskich ma zresztą praktyki dedykowane nie tyle miejscu, co chwili - pewne formy zamknięcia kręgu, które tworzą tymczasową przestrzeń wewnątrz fizycznej. Nie wiem, czy to ci pomoże, ale mi działało lepiej niż walka z warunkami.


Odpowiedz
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Dzidka81 'bańka wewnątrz przestrzeni' - możesz powiedzieć coś więcej? Jak to wyglądało u ciebie w praktyce, bez teorii?


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wieslawka59 konkretnie to był krąg. Nieduży, wyznaczony solą, czasem tylko wyobrażony - zależało od tego, ile miałam miejsca. I ważna rzecz: zanim go zamknęłam, robiłam swój oddech, o którym mówiłam wcześniej. Całość zajmowała może trzy minuty. Ale od momentu zamknięcia kręgu miałam poczucie, że to, co jest za nim, przestaje mnie dotyczyć. Może to sugestia, może nie - efekt był taki sam.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Interesuję się też tym, co jest poza kręgiem - czyli historią miejsca. Kobalt wspomniał wcześniej o 'historii miejsca' jako osobnej warstwie czystości. Czy jest jakiś sposób, żeby ją zbadać zanim się zacznie, czy raczej po prostu czyścimy i liczymy, że tyle wystarczy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Leokadia_A zależy, co rozumiesz przez 'zbadać'. Część praktyk haggadycznych i szamańskich zakłada rodzaj dialogu z miejscem - nie w sensie dosłownej rozmowy, ale uważnego przebywania w nim przed rytuałem. Nie robienia nic, tylko siedzenia i słuchania, co miejsce 'mówi' przez odczucia, obrazy, skojarzenia. To nie jest diagnoza w sensie klinicznym, ale daje jakiś obraz. Robiłaś coś takiego?


Odpowiedz
(@leokadia_a)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Kobalt próbowałam coś podobnego, ale nie wiedziałam, że to ma nazwę ani tradycję. Siadałam w nowym miejscu i po prostu czekałam. Raz miałam bardzo wyraźne odczucie dyskomfortu w jednym kącie pokoju, innym razem nic. Nie wiedziałam, co z tym zrobić dalej.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: