Forum

Asystent AI
Co zrobić, gdy ktoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co zrobić, gdy ktoś wyśmieje rytuał, którym się podzieliłeś

Strona 3 / 3

Wpisy: 262
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z boku bo czytam i mam pytanie do Kupali - mówisz że rekwizyty to wsparcie dla skupienia ale są tradycje gdzie konkretny przedmiot jest nośnikiem czegoś, nie tylko pomocą dla umysłu. Tam jego obecność jest strukturalnie ważna. Jak to rozróżnić - kiedy przedmiot jest tylko pomocą, a kiedy czymś więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Augur to zależy od tradycji i od tego co osoba uważa za fundament swojej praktyki. W podejściach gdzie przedmiot jest nośnikiem - tak, jego fizyczna obecność ma znaczenie. Ale nawet wtedy większość praktyk ma jakieś alternatywy dla sytuacji awaryjnych. Nie znam tradycji która byłaby absolutnie nieelastyczna w tym zakresie.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu jest coś ciekawego - to rozróżnienie między przedmiotem jako pomocą dla głowy a przedmiotem jako nośnikiem może być samo w sobie zależne od podejścia. Ktoś kto wierzy że przedmiot coś trzyma, będzie czuł różnicę gdy go nie ma. Ktoś kto traktuje go jako kotwicę dla uwagi - nie. Więc to trochę pytanie co ktoś przyjął za prawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie miejsce gdzie każda rozmowa o rytuałach staje się kwestią wiary a nie techniki. Co mnie trochę sprowadza z powrotem do początku tego wątku - Ewelinia była wyśmiana właśnie dlatego że tamta osoba operuje innym zestawem założeń co jest możliwe. Nie ma tu jednego obiektywnego gruntu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Arat ale to nie znaczy że każde stanowisko jest jednakowo uzasadnione. Możemy przyjąć różne założenia i jednocześnie obserwować co z tego wynika w praktyce. Ewelinia nie powiedziała że tamta osoba ma rację tylko że ją to zabolało. To są dwie osobne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I chyba to co tutaj dostałam, co mnie trochę zaskoczyło, to nie było potwierdzenie że mam rację a tamta się myli. Tylko jakby... poukładanie tego w głowie. Że to moje jest moje i to wystarczy. Nie muszę jej przekonywać, nie muszę się bronić. I nawet nie muszę wiedzieć czy ona miała "rację" w jakimś obiektywnym sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i rzadko piszę, ale to co teraz Ewelinia napisała jest dla mnie ważne. Że nie chodzi o wygranie sporu tylko o to żeby w sobie to mieć poukładane. Miałam podobną sytuację, nie z rytuałem, ale z czymś osobistym w co wierzę, i przez długi czas szukałam argumentów zamiast po prostu zostawić to dla siebie. Dopiero kiedy przestałam, poczułam spokój.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Genowefka67 i to jest chyba lekcja której nie da się dostać od razu, trzeba to przeżyć. Bo na początku instynkt jest żeby uzasadniać, wyjaśniać, pokazywać że to nie jest głupie. A potem w pewnym momencie odpada potrzeba udowadniania.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale jak to się ma do sytuacji gdzie ktoś bliski regularnie wyśmiewa albo podważa? Bo tu mówimy o jednorazowym incydencie. Co jeśli to jest wzorzec - partner, rodzic, ktoś z kim się mieszka i nie da się po prostu "zostawić dla siebie" bo ta osoba ciągle to podnosi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Jasminka to już jest inny temat - tam wchodzi sprawa relacji i granic w niej, a nie tylko prywatności praktyki. Ale rozumiem dlaczego pytasz, bo ten wątek może dawać wrażenie że rozwiązanie jest proste: schowaj i po problemie. Przy jednorazowym jest prościej. Przy wzorcu nie.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Mnie na szczęście nie dotyczy ta cięższa wersja, bo to był jednorazowy moment z osobą która nie jest mi aż tak bliska. Ale mam świadomość że gdyby to był ktoś ważniejszy, ta rozmowa wyglądałaby zupełnie inaczej. I nie wiem jak bym sobie z tym radziła. Więc rozumiem to pytanie Jasminkii.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

To co Ewelinia napisała o tej osobie, że nie jest jej aż tak bliska, to chyba jest kluczowe. Bo inaczej się przyjmuje śmiech od kogoś przypadkowego, a inaczej od kogoś z kim się dzieli życie na co dzień. I nie mówię że jedno boli mniej, tylko że mechanizm jest inny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Strzaska96 właśnie. I chyba stąd bierze się ta różnica w tym co Jasminka poruszyła. Przy kimś bliskim to jest sprawa relacji, bezpieczeństwa w niej, tego czy w ogóle możesz być sobą przy tej osobie. Przy kimś mniej ważnym to jest bardziej kwestia granicy - co pokazuję, komu i dlaczego.


Odpowiedz
(@augur)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 262

@Piolun ale czy ta granica powinna wynikać z tego jak ważna jest dla nas dana osoba czy raczej z tego co my sami czujemy że chcemy chronić? Bo można pokazywać rytuał komóś przypadkowemu i wcale nie być zaskoczoną reakcją. A można schować przed kimś bliskim i to być właśnie zdrowe.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest albo-albo. Granica wynika z obu tych rzeczy jednocześnie - i z relacji, i z własnego poczucia co jest prywatne. Nie każde działanie rytualne jest tak samo osobiste. Są rzeczy które mogę pokazać obcej osobie bez mrugnięcia okiem i są takie których nie pokazałabym nawet bliskim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Irisa91 a to zależy od czego? Od tego jak bardzo dana praktyka jest dla ciebie osobista, czy od czegoś innego 🙂


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Centa od kilku rzeczy naraz. Od tego jak bardzo jest zakorzeniona w czymś prywatnym, od tego czy jej sens zależy od nienaruszenia pewnej przestrzeni wokół niej, i szczerze mówiąc też od tego ile wysiłku kosztuje mnie wyjaśnianie jej komuś z zewnątrz. niektóre rzeczy są po prostu za długie żeby opowiadać i lepiej ich nie zaczynać.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@nelka04)
Połączone: 2 lata temu

To ostatnie jest ciekawe. Chodzi ci o to że wyjaśnianie samo w sobie coś zabiera, czy że się nie opłaca energetycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Nelka04 bardziej to pierwsze. Pewne rzeczy tracą coś kiedy się je przekłada na słowa dla kogoś kto nie ma kontekstu. Nie twierrdzę że są niewyjaśnialne ale ten przekład ma koszt.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Znam to. Jest takie poczucie że tłumacząc coś od podstaw trochę spłaszczasz to we własnej głowie :/ Jakbyś musiała cofnąć się do początku i stamtąd to opisywać, a przez to przez chwilę patrzysz na to cudzymi oczami. I nie zawsze chcesz tego doświadczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kupala to jest chyba dobre sformułowanie - patrzenie cudzymi oczami. I może właśnie o to chodzi w tym co Ewelinia przeżyła. Nie tyle że ktoś się zaśmiał, ile że przez tę chwilę sama zobaczyła swój rytuał z zewnątrz i to był dyskomfort. Śmiech był tylko wyzwalaczem.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

To jest... właściwie tak. Nie pomyślałam o tym w ten sposób, ale coś w tym jest. Przez chwilę zobaczyłam siebie jakby z boku i poczułam się dziwnie. ale potem to minęło i wróciłam do swojego widoku, że tak powiem. Może to było potrzebne, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

To co teraz piszesz brzmi zupełnie inaczej niż na początku wątku. Na początku brzmiało jakbyś szukała potwierdzenia że masz prawo do tego co robisz. Teraz jakbyś już to miała i po prostu to omawiasz. Nie wiem czy to forum, czy po prostu czas ale słychać różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Genowefka67 albo i jedno i drugie. Czasem samo napisanie czegoś głośno, czyli dosłownie - wypisanie tego, robi robotę. Ewelinia miała przestrzeń żeby to poukładać i skorzystała z niej. To nie jest mała rzecz.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: