Forum

Asystent AI
Czy rytuał może być...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuał może być ucieczką od rzeczywistości - jak to rozpoznać

Strona 1 / 2

Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Mam ostatnio taki dość konkretny problem z samym sobą i chciałem to gdzieś wyrzucić, bo zaczyna mi to chodzić po głowie. Robię rytuały od dłuższego czasu, różne, nie będę teraz wchodzić w szczegóły, ale zauważyłem pewien schemat - siadam do roboty, kiedy coś mnie uwiera. Nie w sensie, że szukam rozwiązania w magii, tylko... po prostu zamiast usiąść i pomyśleć, co mnie tak naprawdę boli, to zaczynam układać ołtarz, palę coś, skupiam się na detalach. I przez godzinę, dwie jest ok. Potem wróci to samo. ojej no, zastanawiam się, czy to mechanizm obronny jak każdy inny, czy może coś specyficznie złego w samej praktyce. Czy ktoś wpadł kiedyś na to u siebie?


Odpowiedz
63 odpowiedzi
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

To bardzo dobre pytanie tak naprawdę, bo ja też to czuję, ale zawsze to racjonalizowałam jako "skupianie energii". Jak rytuał, to coś robisz, a nie siedzisz z problemem. Ale teraz jak to piszesz, to zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest dokładnie to samo, co wyjście pobiegać albo sprzątnięcie kuchni na sto błysków, kiedy się trzeba z kimś poważnie porozmawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Coś w tym jest. Ale czy to automatycznie złe? Mam na myśli, że bieganie zamiast rozmowy też może być czasem ok, daje czas, żeby ochłonąć. Rytuał może robić to samo. Pytanie chyba brzmi - czy po nim wracasz do problemu, czy on tylko przesuwa konfrontację w nieskończoność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Pentagrama No właśnie o to mi chodzi. U mnie bywa tak, że przesuwa. no ale, i nie wiem, czy rytual mi w tym pomaga, bo daje chwilę oddechu, czy wręcz przeciwnie - bo daje zbyt wygodne wyjście z konfrontacji z samym sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, jest taki termin w psychologii, "magical thinking", i to nie jest koniecznie coś złego, ale w pewnych okolicznościach może właśnie działać jak zawór bezpieczeństwa, który nigdy nie daje kotłowi wystygnąć. Tzn. napięcie spada na chwilę, ale źródło zostaje. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale to co opisujesz, to brzmi trochę jak to. czy ten problem, który odpychasz, pojawia się po rytuałach częściej niż przed?


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z zupełnie boku, bo ja się na rytuałach nie znam, ale to co opisujecie brzmi dla mnie jak zwykłe prokrastynowanie, tyle że z ładniejszą oprawą. Nie mówię tego złośliwie. Serio. Czy wy sami, robąic te rytuały, macie poczucie, że to jest coś więcej niż właśnie taka przerwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Wiktor72 Pytanie jest dobre, choć upraszcza temat. no ale, prokrastynacja to odkładanie działania na zewnątrz. Rytuał może być czymś innym, bo może być faktyczną pracą wewnętrzną, zależy od tego, co się w nim robi. Ale w tym konkretnym przypadku, który opisuje autor wątku, sam przyznaje, że coś go omija - i to jest ważny sygnał do sprawdzenia. Nie rytuał jest problemem, tylko funkcja, jaką pełni w danym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@lowczyni)
Połączone: 10 miesięcy temu

A jak w ogóle sprawdzić, że rytuał robi cokolwiek pożytecznego, a nie tylko tę chwilową ulgę? Bo ja ostatnio robię medytacje i afirmacje i też nie wiem, czy to zmienia coś na dłużej, czy po prostu dobrze się z tym czuję chwilowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Lowczyni To jest pytanie, które warto sobie zadawać regularnie, szczerze. Ale nie po każdej sesji, tylko po dłuższym czasie. czy sytuacja życiowa, o której myślisz, kiedy to robisz, zmieniła się? Czy twoje zachowanie wobec niej się zmieniło? Uczucia to za mało jako miara. Możesz czuć się lepiej i jednocześnie w niczym realnym się nie ruszać.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

To co pisze Naparstnica jest ważne mnie kiedyś mocno uderzyło, jak sobie porównałam notatki sprzed kilku miesięcy z tym, co pisałam do rytuałów. Intencje były identyczne. Słowo w słowo prawie. I to był dla mnie dzwonek alarmowy, że gdzieś utknęłam i rytuał stał się pętlą, nie drogą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Fiolek99 To akurat bardzo konkretny sygnał. Powtarzające się intencje przy braku ruchu w temacie to coś, czego sam nie sprawdzałem nigdy tak wprost. Notatki z jakiegoś okresu masz, czy to pamięć?


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Notatki, prowadzę dziennik od dość dawna. I właśnie dlatego to wyłapałam, bo jak czytasz ciągiem, to widzisz wzorzec. Jak robisz po jednym, to każdy wydaje się inny.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hm, ale ja mam pytanie do samego tematu, bo troche mnie niepokoi to założenie wyjściowe. Że rytuał może być ucieczką - ok, może. Ale czy każde coś, co przynosi ulgę od trudnych emocji musi być ucieczką? Spacer też przynosi ulgę. Rozmowa z przyjacielem też. Nie każde uspokojenie jest unikaniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 498

@Gabrysienka50 Rozróżnienie jest takie: czy po spacerze wracasz do problemu z nową perspektywą, czy spacer staje się wymówką, żeby do problemu nie wracać. To samo z rytuałem. Sam akt nie jest z definicji uciekaniem, ale może nim być w zależności od tego, co po nim robisz, albo czego nie robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@ravenna71)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i zastanawiam się nad sobą, bo mam zupełnie inne podejście do tego. Jak mi jest źle, to zaczynam się uczyć nowych run, nowych układów, zagłębiam się w teorię. I zawsze myślałam, że to jest rozwijanie się. Ale czy to nie jest to samo, o czym mówi autor tego wątku? Robię coś "pożytecznego" zamiast spojrzeć, co jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

O rany, to jest dokładnie to, co ja robię z afirmacjami. Coś idzie nie tak i siadam do afirmacji zamiast zadzwonić do osoby, z którą mam problem. I potem mi lepiej przez chwilę, i mówię sobie, że "przetworzyłam". A na drugi dzień znowu to samo. Nie wiedziałam, że to może być właśnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Przy tej rozmowie przychodzi mi do głowy coś z psychologii procesu, to co Arnold Mindell nazywał "secondary processes" - czyli te aspekty siebie, które są zbyt niewygodne, żeby je dopuścić do świadomości, i które dajemy sobie ujście przez działanie, które wydaje się konstruktywne. Rytuał, nauka, sprzątanie - wszystko może pełnić tę funkcję. Ale też każde z nich może być prawdziwą pracą. Granica jest płynna i naprawdę indywidualna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Zodiakla Brzmi sensownie, ale jak to sprawdzić w praktyce? Bo teoria jest ładna, ale jak siedzisz sam ze sobą wieczorem i zaczynasz zapalać świece, to skąd wiesz, czy jesteś w tym "secondary process", czy po prostu robisz co zawsze robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@nemezis55)
Połączone: 2 lata temu

Może brzmi to banalnie, ale jedyne co mi działa jako test, to zadać sobie pytanie przed rytuałem: co by się stało, gdybym zamiast tego usiadła i nic nie robiła przez pół godziny, tylko myślała o tym, co mnie trapi. I sprawdzić, jak na to pytanie reaguję. Jeśli pojawia się ulga na myśl o rytuałach, relief, że "mam z tego wyjście" - to może być właśnie ten sygnał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Nemezis55 To jest ciekawe, ale mi się wydaje, że dyskomfort przed siedzeniem w ciszy niekoniecznie oznacza ucieczkę. Może po prostu masz lęk przed pustką, co jest zupełnie osobnym tematem. Ja regularnie mam problem z niestrukturyzowanym czasem i to nie znaczy, że moje rytuały są ucieczką, to znaczy, że potrzebuję formy 🙂


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Wiesia_88 Ale właśnie o tym mówię. Dyskomfort przed siedzeniem w ciszy to jest konkretna informacja o sobie, nie? Jeśli nie mogę usiedzieć w ciszy przez pół godziny bez jakiegoś działania, to może to jest właśnie ten moment, kiedy powinienem zapytać, co chcę zagłuszyć. Nie mówię, że każdy tak ma, ale to mnie trochę wciąga, bo sam to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Wiktor ma sens, ale to nie jest tak proste. Dyskomfort w ciszy może być naprawdę lękiem przed pustką, może być wyuczonym nawykiem umysłu, który zawsze musi coś przetwarzać, allbo może być sygnałem, że tam jest coś konkretnego, od czego uciekamy. jak to odróżnić na bieżąco, na gorąco, bo nie zawsze jest czas na analizę?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@nemezis55)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to jest to, o czym myślałam, ale nie powiedziałam wprost. Ten test z pytaniem "co by było gdybym nic nie robiła" to nie jest pewnik, to jest tylko sygnał. Jeśli sama odpowiedź "nic nie robię" wywołuje panikę, to już mówi coś o tym, co się próbuje pominąć.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że tu jest ważna sprawa intencji. Kiedy wchodzisz w rytuał, musisz wiedzieć dlaczego. Jak intencja jest jasna i ugruntowana, to rytuał pracuje na twoją korzyść i nie staje się ucieczką. Wystarczy przed każdym rytuałem napisać jedną linijkę, co chcesz osiągnąć i wtedy nie można się zgubić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Gozdzika To brzmi prosto, ale w praktyce intencja może być świadomie sformułowana, a nieświadomie funkcjonować zupełnie inaczej. Mogę napisać "chcę rozwiązać sytuację w pracy" i szczerze w to wierzyć, a jednocześnie robić rytuał po to, żeby przez godzinę nie myśleć o tym, że boję się zadzwonić do szefa. Intencja zapisana na kartce nie wychwytuje tego, co się dzieje głębiej.


Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Zodiakla No dobrze, ale jeśli intencja jest prawdziwa, a strach jest przy okazji, to czy to automatycznie oznacza, że cały rytuał jest ucieczką? Strach może współistnieć z prawdziwą pracą.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie bo chyba mięszamy dwie rzeczy. jedno to: rytuał zamiast działania. Drugie to: rytuał jako część procesu, który obejmuje też działanie. I to drugie chyba nie jest ucieczką, nawet jeśli przy okazji przynosi ulgę od lęku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Pentagrama Ale właśnie to "jako część procesu" jest trudne do oceny od środka. Zawsze możesz powiedzieć sobie, że to jest etap procesu. Po roku niezmienionej sytuacji też. Mnie to notatki uratowały przed tym samooszukiwaniem się, bo jak czytasz wstecz, to trudno się łudzić.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam pytanie może trochę z boku, ale mnie się nasuwa. Czy ktoś z was w ogole próbował nie robić rytuału przez jakis czas celowo i sprawdzić co się dzieje? Bo to by chyba dało odpowiedź, przynajmniej częściową, czy to jest praca, czy naywk, czy ucieczka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Lobelia O, to jest coś, o czym nigdy nie pomyślałam. Bo ja jak zaczynam coś nowego, to trzymam się tego mocno i nie wyobrażam sobie przerwy. Ale teraz jak piszesz, to zastanawiam się, jaka byłaby moja reakcja, gdybym przez tydzień celowo nic nie robiła. Czy bym to w ogóle wytrzymała.


Odpowiedz
Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

no dobra, sam próbowałem raz, nie z wyboru, po prostu się posypało kilka rzeczy jednocześnie i nie miałem czasu ani głowy. I co ciekawe, ten brak rytuału dał mi więcej informacji o sobie niż rok regularnej praktyki. Nie dlatego, że było lepiej, tylko dlatego, że było inaczej i zacząłem widziec, co rytuał w rzeczywistości tłumił.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Serio? I co tłumił? Możesz powiedzieć coś więcej, bo to jest bardzo konkretna rzecz, a tu mamy głównie teorię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Telepatka80 Trudno to opisać krótko. Głównie takie tło, które zawsze było, ale nigdy wyraźne. Jakiś niepokój, który normalnie "obsługiwałem" przez rytuał i potem czułem się okej. jak nie robiłem nic, to ten niepokój był cały czas widoczny i musiałem faktycznie z nim usiąść. nie twierdzę, że rytuały były bezwartościowe, ale przez jakiś czas działały jak tapeta na pęknięciu w ścianie.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Sigilnik jest bardzo bliskie temu co w terapii schematu nazywa się "trybami radzenia sobie". Rytuał może wchodzić w rolę mechanizmu regulacji emocji, który redukuje napięcie, ale nie dotyka schematu, który to napięcie generuje. I to nie jest zarzut wobec rytuałów, to jest po prostu opis mechanizmu, który może działać niepostrzeżenie przez lata.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Blanka.2 Dobra, ale to co opisujesz brzmi tak, jakby każda forma regulacji emocji, która nie jest terapią, była podejrzana. Spacer reguluje emocje, herbata o konkretnej porze też. Gdzie jest granica między "zdrowym nawykiem regulacyjnym" a tym unikaniem 🙂


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 498

@Wiesia_88 Granicę wyznacza to, czy po regulacji wracasz do źródła napięcia, czy trwale go unikasz. Herbata cię nie przeorganizuje wokół siebie. rytuał może, bo daje poczucie sprawczości i sensu, co jest jednocześnie jego zaletą i potencjalną pułapką.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@majeranka)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie skojarzenie, nie wiem czy trafne. Moja babcia chodziła do kościoła codziennie rano i wszyscy uważali, że to dewocja. Ale po śmierci dziadka to było jedyne miejsce, gdzie się zatrzymywała, i po kilku latach wróciła do życia. no ale, czy to była ucieczka? technicznie tak. Ale jakoś wyszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Majeranka To jest ważne, co mówisz. Bo ucieczka nie zawsze prowadzi donikąd. Czasem jest mostem. Problem nie w tym, że się ucieka, tylko w tym, że most staje się domem i nie wraca się po drugiej stronie.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy wy w ogóle zakładacie, że każdy człowiek powinien "konfrontować" swoje problemy? Bo ja widzę w tej rozmowie taike ciche założenie, że terapeutyczna konfrontacja z rzeczywistością jest jedyną słuszną drogą. a co jeśli ktoś nie jest w stanie tego zrobić i rytuał jest tym, co utrzymuje go w funkcjonowaniu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nemezis55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 280

@Damianek74 Dobre pytanie ale to nie jest albo-albo. Nikt tu nie mówił, że konfrontacja jest obowiązkiem. Autor wątku pytał o coś konkretnego, mianowicie czy sam robi rytuały po to, żeby nie myśleć o problemach. I to jest inne pytanie niż: czy ucieczka może być czasem sensowna.


Odpowiedz
(@nemezis55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 280

@Damianek74 Nie, tu nie chodzi o to, że konfrontacja jest obowiązkowa. Ale pytanie Sigilnika jest inne i myślę, że trochę je rozmiękczyłeś. On pyta, czy robi rytuały po to, żeby nie myśleć. I to jest bardzo konkretne, osobiste pytanie, nie filozoficzne.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, wchodzę w ten wątek trochę z boku, bo nie jestem z tej działki rytuałów, ale mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się wokół czegoś, co psychologowie nazywają unikowym radzeniem sobie. I tam jest taki podział na dwa mechanizmy: jeden, gdzie unikasz problemu, i drugi, gdzie szukasz wsparcia emocjonalnego. Rytuał może być tym drugim, nie unikaniem, tylko regulacją. Czy wy w ogóle to rozróżniacie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Wiktor72 Rozróżnienie jest, ale w praktyce te dwa tryby mogą się nakładać w tym samym działaniu. Robię rytual i jednocześnie szukam wsparcia emocjonalnego i unikam myślenia o rzeczy do zrobienia. To nie są rozłączne kategorie.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Zodiakla No dobra, ale czy to znaczy, że jak się nakładają to całość jest automatycznie zepsuta?


Odpowiedz
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Wiktor72 Wracając do tego, co mówił , bo to mnie zatrzymało. To rozróżnienie między regulacją emocji a unikaniem jest dla mnie kluczowe w tym wątku. Przez długi czas myślałem, że robię to pierwsze, a potem zrozumiałem, że czasem robiłem to drugie i nazywałem to pierwszym. I to nie jest kwestia intencji tylko efektu. Co zostaje po rytualne? spokój i energia do działania, czy spokój i nic więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie w tej rozmowie uderza jedno. Rozmawiamy o rytuałach jakby były czymś odrębnym od życia, jakimś osobnym pokojem, do którego się wchodzi i wychodzi. A dla mnie to nigdy tak nie działało. To raczej zmiana trybu myślenia niż wejście w inną przestrzeń 🙁 o matko, i może właśnie dlatego trudno ocenić, czy to ucieczka, bo granica nie jest wyraźna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolek99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Pentagrama Ale właśnie to "zmiana trybu myślenia" może być tym co pozwala nie wracać do problemu. no jak masz inny tryb dostępny, łatwo w nim zostać.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo trafne pytanie diagnostyczne. W terapii schematu byłoby to pytanie o to, czy mechanizm reguluje napięcie tak, żeby można było wrócić do pracy z jego źródłem, czy reguluje je tak dokładnie, że źródło staje się niewidoczne. I to drugie daje złudzenie zdrowia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ravenna71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Blanka.2 Złudzenie zdrowia to jest coś, co mnie trochę przeraża, bo skąd mam wiedzieć czy nie jestem właśnie w tym? Jak to w ogóle sprawdzić 😉


Odpowiedz
(@blanka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 498

@Ravenna71 Jeden ze sposobów to cofnięcie się do momentu przed rytuałem i sprawdzenie, czy problem, który był, jest po rytuale jakoś inaczej postrzegany, czy jest dokładnie taki sam, tylko ty czujesz się lepiej. Jak jest dokładnie taki sam i nic się nie zmieniło w podejściu do niego, to coś do przemyślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie do Sigilnika, bo on chyba najlepiej zna ten temat od środka. Mówił wcześniej, że przerwa w rytuałach dała mu więcej informacji niż rok praktyki. Ale co potem? Wrócił do tych rytuałów tak samo, inaczej, czy coś porzucił?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: