Forum

Asystent AI
Co robić, gdy zaczy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy zaczynasz rytuał, a w połowie dnia o nim zapominasz

Strona 1 / 3

Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Mam taki problem od dłuższego czasu i szczerze nie wiem co z tym zrobić. Zaczynam rytuał rano, wszystko pięknie, mam zapaloną świecę, intencję, robię co do mnie należy... a potem przychodzi telefon, albo coś gotuje się na kuchni i już o tym nie myślę. Do południa zupełnie zapominam, że miałam coś kontynuować przez cały dzień. I nie chodzi mi o jednorazowe rzeczy, tylko o takie rytuały, które mają trwać np. przez 7 dni i wymagają jakiegoś działania co kilka godzin albo chociażby utrzymania intencji. Czy to w ogóle coś psuje? Czy można wznowić?


Odpowiedz
136 odpowiedzi
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

O, ten temat mnie dotyczy totalnie. Sama to przerabiałam i wiem, że to frustrujące. Ale mam pytanie do ciebie - co rozumiesz przez "utrzymanie intencji"? Bo to może być klucz. Jeśli chodzi o aktywne myślenie co kilka godzin, to jedno. Ale jeśli mówisz o rytuałach, gdzie masz np 🙂 zapalać świecę o konkretnych porach - to już inna sprawa i naprawdę ma znaczenie czy zapomniałaś fizycznego działania czy tylko skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym tu rozróżnił dwie rzeczy, bo często są mylone. Rytuał to nie medytacja i nie wymaga ciągłego myślenia o nim przez cały dzień - to nie tamagotchi. Wiele tradycyjnych praktyk zakłada, że po wykonaniu rytuału puszczasz go i żyjesz normalnie. Problem jest tylko wtedy, kiedy masz zaplanowane konkretne czynności o konkretnych porach i ich nie robisz. Wtedy faktycznie może być sprawa, czy kontynuować od miejsca, gdzie się skończyło, czy zaczynać od nowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Hydromanta87 no właśnie, ale jak to rozstrzygnąć? Skąd wiedzieć, czy dany rytuał wymaga tej ciągłości fizycznej czy nie? Zazwyczaj jak gdzieś wyczytam instrukcję, to nie ma tam nic napisane co robić jeśli się zapomni. Jakby zakładali, że się nie zapomni.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobra obserwacja - instrukcje zazwyczaj milczą o błędach i przerwach, jakby rytuał miał się zawsze odbywać w idealnych warunkach. A przecież tak nie jest. Z mojego doświadczenia - jeśli coś wymaga siedmiu dni z rzędu i zapomniałaś dnia trzeciego, to naprawde zależy od charakteru rytuału. niektóre tradycje mówią wprost, że liczy się intencja i powrót, inne są bardziej rygorystyczne co do formy. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich przypadków.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak w takim razie w ogóle ocenić, do której kategorii należy ten konkretny rytuał, który się robi? Pytam serio, bo sama mam podobny problem - zaczynam i nie wiem czy moje zapomnienie coś zepsuło, czy nie. i potem albo porzucam, albo zaczynam od nowa, albo robię to na pół gwizdka bo już mi się głupio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Martusia95 to uczucie "na pół gwizdka" jest chyba najgorsze, bo wtedy faktycznie energia idzie w dwóch kierunkach. ehh ale powiem ci z własnej praktyki - zwracam uwagę na to, czy dany rytuał ma wyraźnie zaznaczone etapy i konkretne godziny. Jeśli tak, to traktuję je serio. Jeśli nie ma ścisłych ram czasowych, to zakładam, że poranna intencja wystarczy i nie marudzę na siebie przez resztę dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czekajcie, bo mam pytanie - czy w takim razie w ogóle sensowne jest robienie rytuałów wielodniowych jeśli prowadzimy normalne życie zawodowe? Bo ja próbowałam coś 9-dniowego i po trzech dniach rzuciłam w kąt, bo praca, dzieci, zero czasu na skupienie. Może w ogóle lepiej robić jednorazowe rzeczy i mieć spokój?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Albitka nie zgadzam się do końca. no ale to nieprawda. Wielodniowe rytuały mają sens właśnie dlatego że budują coś narastająco - jeden dzień to za mało żeby "zasiać" intencję głębiej. Ale masz rację, że trzeba je dostosować do swojego rytmu. Jeśli 9 dni jest nierealne, może skróć do 3 albo znajdź takie, które wymagają 5 minut rano i tyle. Nie każdy musi robić skomplikowanych rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Przy okazji - miałam kiedyś taki sposób, że robiłam sobie małe fizyczne przypomnienie w ciągu dnia. Dosłownie kawałek czerwonej nitki zawiązany na nadgarstku, który miał mi przypominać o intencji. Nie musiałam nic robić, wystarczyło że na to spojrzałam i przez chwilę wróciłam myślami do tego co robiłam rano. Nie wiem czy to "właściwa" metoda, ale u mnie działało lepiej niż nastawianie alarmów w telefonie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Mimoza63 a właśnie, alarm w telefonie to u mnie totalna klapa jeśli chodzi o rytuały. Wyzwala taki odruch - skasuj i idź dalej. Natomiast coś fizycznego, co masz przy sobie, to zupełnie inna sprawa. Ja używam konkretnego kamienia w kieszeni. Jak go dotknę przypadkowo przy sięganiu po klucze, to wracam na chwilę myślami do porannego rytuału. Może to brzmi trywialnie, ale naprawdę pomaga utrzymać ten wątek przez dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

Trochę mnie dziwi ta dyskusja, bo zaczynacie od problemu z zapominaniem, a to może być objaw czegoś prostszego - rytuał po prostu nie jest wbudowany w dzień tak jak np. mycie zębów. Nie ma magicznego rozwiązania na zapominanie, jest tylko nawyk. I to jest kwestia czysto psychologiczna, nie ezoteryczna. Czy pracujecie w ogóle nad tym żeby rytuał stał się częścią dnia tak automatycznie jak kawa rano?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Ulita52 okej, ale jak to zrobić jeśli każdy rytuał jest inny? Jedna rzecz to powtarzanie codziennie tej samej praktyki i budowanie nawyku wokół niej. Ale co z tymi jednorazowymi albo tymi, które trwają tydzień, a potem się zmieniają? Tam nie ma jak zbudować nawyku bo za każdym razem to coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie sedno. nawyk nie musi dotyczyć treści rytuału, tylko samej pory i miejsca. Jeśli codziennie o tej samej godzinie siadasz w tym samym miejscu i robisz "coś rytualnego", to mózg uczy się, że ta pora to czas skupienia. Co to jest konkretnie - już drugorzędna sprawa. Rytuały monastyczne działają właśnie tak - struktura godzin jest stała, treść modlitwy się zmienia w ciągu roku, ale samo siedzenie o jutrzni i nieszporach jest niezmienne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Kobalt to jest ciekawe porównanie z tradycjami monastycznymi, bo tam faktycznie widzę tę strukturę. Ale mam pytanie - czy to nie jest jakiś konflikt z rytuałami, które mają być robione np. tylko podczas pełni albo konkretnej fazy księżyca? Bo wtedy nie można sobie po prostu ustawić stałej godziny.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przy pełni i innych momentach astronomicznych to zazwyczaj jednorazowa rzecz albo kilka godzin nie kilka dni z codziennym wracaniem do tematu 😀 Więc to trochę inny przypadek niż to, o czym mówi Oraklia. Ona mówi o wielodniowych praktykach, gdzie każdy dzień ma coś do zrobienia.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam zupełnie inne podejście i może trochę nie w tym kierunku, ale - zastanawiam się czy samo to, że się zapomina, nie jest jakimś sygnałem. Znaczy, jeśli coś jest dla nas naprawdę ważne, to raczej o tym nie zapominamy. Jak mam ważne spotkanie albo zależy mi na kimś, nie zapominam o telefonie. Może jeśli rytualnie zapominamy o rytuale, to może nie jesteśmy na niego gotowe albo nasza intencja jest za słaba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Wladyslawa oj nie, z tym się nie zgadzam. przykro mi ale to tak nie działa. Można być bardzo zmotywowanym i zapominać, bo po prostu mamy dużo na głowie. To nie jest kwestia chęci. Mnie zależy, tylko mam chaotyczny dzień i moja głowa zajęta jest dosłownie setką innych rzeczy. To nie znaczy, że intencja jest słaba.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Generalnie to jest znany problem w każdej regularnej praktyce nie tylko ezoterycznej. Sportowcy, muzycy, wszyscy mają z tym problem na początku. metoda, którą znam i ktróa podobno pochodzi jeszcze ze starych tradycji ceremonialnych, to łączenie rytuału z czymś co i tak robisz każdego dnia - z posiłkiem, z kąpielą, z wyjściem z domu. Rytuał przyklejony do istniejącego nawyku łatwiej przeżyje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Tobiaszek53 to się nazywa "doczepianie nawyku do nawyku" w psychologii i faktycznie jest opisane jako jedna z bardziej skutecznych metod budowania nowych nawyków. Nie twierdzę, że to jakaś pradawna wiedza magiczna, ale może po prostu dobrze przemyślane podejście jest dobrze przemyślane niezależnie od kontekstu. Ciekawe, że wiele tradycyjnych praktyk rytualnych było właśnie mocno zintegrowanych z codziennym życiem - przed jedzeniem, przy wstawaniu, przy kładzeniu się - dokładnie z tego powodu.


Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Mimoza63 doczepianie nawyku do nawyku, tak, znam to pojęcie. Ale mnie ciekawi jedno - kiedy łączysz rytuał z poranną kawą albo z myciem twarzy, to czy nie ryzykujesz, że ta towarzysząca czynność zaczyna dominować? Znaczy, że po miesiącu robisz to automatycznie razem z kawą, ale już bez żadnego skupienia, bo mózg idzie na autopilota?


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Gertruda_02 to jest bardzo dobre pytanie i szczerze - nie mam na nie pewnej odpowiedzi. U mnie tak trochę bywa. Ale z drugiej strony zastanawiam się, czy to jest problem. Jeśli rytuał staje się nawykiem, to może właśnie o to chdozi? Żeby nie wymagał wysiłku woli za każdym razem?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego, co rytuał ma robić. Jeśli chodzi o budowanie intencji raz na jakiś czas - to skupienie jest istotne. Ale jeśli to codzienna praktyka podtrzymująca to automatyzm niekoniecznie ją niszczy. W niektórych traddycjach modlitwę odmawia się codziennie, czasem mechanicznie, i nikt nie twierdzi, że przestaje działać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Kobalt tylko że modlitwa w tradycjach monastycznych jest celowo zaprojektowana żeby być powtarzalna - te same słowa, ta sama struktura, ta sama pora. A wiele rytuałów, o których tu mówimy, jest bardziej improwizowanych albo zaczerpniętych z różnych źródeł naraz. I tam ta automatyczność może już nie działać tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. Rytuały ceremonialne w zamkniętych tradycjach mają przewagę powtarzalności formy. ale te sklejane samodzielnie z różnych praktyk - tam forma jest płynna i mózg nie ma się czego uczyć jako całości. co innego zapamiętać sekwencję kroków, co innego każdego dnnia wymyślać ją na nowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Tobiaszek53 a skąd ta pewność, że rytuały zamkniętych tradycji są lepiej zapamiętywane? no Pytam serio, bo znam osoby, które praktykują od lat w ramach konkretnej tradycji i też maja problem z ciągłością, szczególnie jak dzieci, praca, choroba wejdą w grę.


Odpowiedz
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 255

@Brygidka_R no jasne, że nie mam pewności - mówię o strukturze, nie o tym, że ludzie są doskonali. Tradycja daje ramy, ale czy ktoś w tych ramach wytrwa, to już inna sprawa. Chodziło mi tylko o to że powtarzalna forma jest łatwiejszaa do wbudowania w nawyk niż każdorazowo inny schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

Żeby wrócić do tego, o czym Oraklia mówiła wcześniej - ona pyta o konkretną sytuację, gdzie zapomina w połowie dnia. I myślę, że za bardzo wchodzi ta dyskusja w to, co jest lepsze, stara tradycja czy własna praktyka. a pytanie jest bardziej praktyczne: co zrobić kiedy już wiesz, że za chwilę zapomnisz?


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie o to mi chodzi. Nie jestem w żadnej zamkniętej tradycji, robię rzeczy z różnych źródeł i to może być właśnie ten problem. Ale teraz czytam tę dyskusję i zastanawiam się, czy może powinnam wybrać jedno podejście i się go trzymać, zamiast mieszać?


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

To zależy co chcesz osiągnąć tym rytuałem. Jeśli masz konkretny cel i konkretny czas trwania, to mieszanie źródeł nie musi być problemem. Gorzej jeśli sama nie wiesz, dlaczego robisz tę a nie inną rzecz - wtedy zapominanie jest prawie pewne, bo nie ma wewnętrznej logiki, która by cię trzymała przy praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 344

@Capellaa ale jak to sprawdzić, czy "wiem dlaczego"? no ale Ja czasem myślę, że wiem, a potem i tak zapominam. Może sobie tylko tłumaczę, że zależy mi, a w sumie nie do końca?


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Martusia95 to jest bardzo szczera obserwacja i myślę, że tak właśnie bywa. Łatwo sobie powiedzieć, że się chce coś zmienić, a potem dzień idzie swoim rytmem i okazuje się, że ta zmiana nie była aż tak pilna. Nie mówię, że to wina charakteru, po prostu priorytety w głowie są inne niż to, co deklarujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Tylko że to trochę frustrujące słuchać, bo wynika z tego, że jeśli zapomnisz, to znaczy, że ci nie zależy. A ja naprawdę chcę i zapominam. wiesz co, nie wiem, może po prostu mam zbyt absorbujący tryb życia na wielodniowe rytuały.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Albitka nie zgadzam się z tym uproszczeniem. no ale to nieprawda. Zapominanie to kwestia uwagi i przeciążenia, nie motywacji. Jeśli ktoś pracuje w trybie ciągłej reaktywności - maile telefony, dzieci - to nawet rzeczy ważne wypadają z głowy. To nie jest moralny wyrok na daną osobę.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt tu nie wspomniał. Rytuał który zapomnisz w połowie dnia mógł być po prostu za długi albo za rozbudowany jak na twój aktualny czas i zasoby. Niektóre praktyki są zaprojektowane dla osób, które mają wyraźnie wydzielony czas na praktykę duchową. Jak tego nie masz, to może zamiiast walczyć z zapominaniem, warto skrócić rytuał do tego, co jesteś w stanie utrzymać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Lurisk no tak, tylko że część rytuałów nie jest modułowa. Nie możesz wziąć np. dziewięciodniowej nowenny i powiedzieć - dobra zrobie pięciodniową bo mam mniej czasu. ojej no, Forma ma znaczenie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Jaroslaw owszem, ale wtey pytanie jest, czy to właściwy rytuał dla tej osoby w tym momencie życia. Lepszy krótki rytuał zrobiony z pełną uwagą niż długi robiony byle jak i porzucany w połowie.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do Oraklii - czy te rytuały, które zaczynam i porzucam, robisz rano i potem masz całkowicie puste ręce do wieczora, czy jest jakiś element, który miałby się pojawić w ciągu dnia? Bo to robi sporą różnicę w tym, co można poradzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Jowitka różnie. Niektóre mają tylko rano i wieczór, i tam jakoś daję radę. no ale, ale te, gdzie jest coś w ciągu dnia - jakieś skupienie, powtórzenie słowa albo zapalenie czegoś - tam właśnie tracę wątek. Rano zapalam świeczkę, wychodzę do pracy i o 14 już kompletnie o tym nie myślę.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

to może problem nie jest z zapominaniem w ogóle, tylko konkretnie z tym "oknem" w ciągu dnia. Ja mam podobnie i nauczyłam się, że te elementy śróddzienne muzę albo wyeliminować z rytuału, albo przenieść na stały moment - np. obiad, wyjście z pracy. cokolwiek co jest w moim dniu pewnym punktem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Capellaa to ciekawe co mówisz o przeniesieniu elementów śróddziennych na stały moment. Mam pytanie - czy ty wtedy traktujesz ten moment jako cęść rytuału od początku, czy raczej dopisujesz go do już istniejącej struktury?


Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Hydromanta87 dopisuję do istniejącej. I właśnie to jest ta różnica, o której mówię - nie przebudowuję całości, tylko szukam momentu, który już jest w moim dniu, i do niego doklejam ten element. Obiad, wyjście z pracy, herbata o stałej porze. Cokolwiek, co i tak rboię bez myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że ja nie mam stałych momentów w ciągu dnia. Każdy dzień wygląda inaczej, raz praca w biurze, raz na odległość, raz po południu mam coś z rodziną. Nie ma nic, co powtarza się o tej samej godzinie.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

To właśnie jest sedno problemu, o którym tu rozmawiamy od dłuższego czasu. Jeśli nie ma żadnej regularnej kotwicy w dniu, to rytuał śróddzienny nie ma się do czego przyczepić. Nie mówię tego, żeby krytykować - po prostu taki tryb życia jest po prostu trudniejszy dla ciągłości praktyki. Czy jest coś, co robisz codziennie, choćby picie kawy rano?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Judytka_68 kawa tak, ale to rano, i to już mam - palę wtedy świeczkę i to jest ten moment, który jakoś trzyma. eee, problem jest potem, w środku dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

A gdybyś zrezygnowała z elementu śróddziennego w ogóle? Serio pytam - czy ten rytuał wymaga czegoś w środku dnia, bo tak jest zapisane w źródle, czy dlatego, że sama tak to ułożyłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Brygidka_R jedno i drugie, zależy od rytuału. Czasem to jest coś, co mam z opisów i tam jest mowa o powracaniu do intencji kilka razy dziennie. A czasem sama dokładam to, bo mi się wydaje, że tak powinno być.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

To drugie jest ciekawe. Skąd to przekonanie, że trzeba wracać do intencji w ciągu dnia? no, bo to wcale nie jest universalna zasada - w wielu tradycjach wystarczy jeden mocny, skupiony moment rano i jeden wieczorem, a między nimi rytuał żyje sam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Lurisk masz rację, ale z drugiej strony są praktyki, gdzie podtrzymywanie uwagi w ciągu dnia jest sensem całego ćwiczenia. To nie jest tylko sprawa techniczna, ale też intencjonalna. Pytanie co to jest za rytuał i po co właściwie.


Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Mimoza63 dokładnie o to mi chodziło wcześniej - forma ma znaczenie, ale tylko jeśli wiesz, dlaczego ta forma. Jeśli ktoś dokłłada element śróddzienny bo "tak się powinno", a nie bo rozumie, po co, to porzucenie go w ciągu dnia nie jest tragedią.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że kręcimy się trochę wokół pytania o to, co jest niezbędne, a co jest naddatkiem. ehh, w praktykach, które znam od strony struktury, elementy śróddzienne zwykle pełnią konkretną funkcję: utrzymanie pola uwagi między momentami rytualnymi. Jeśli nie robisz czegoś aktywnie w środku dnia, to rano i wieczór są wyspami bez połączeia. Ale to nie znaczy, że te wyspy nie działają - po prostu działają inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Kobalt a jak to wygląda w praktyce - to połączenie między rano a wieczorem? Czy to musi być coś wykonywalnego, czy wystarczy np. że masz przy sobie jakiś przedmiot, kamień, coś co widzisz i to już wystarczy jako przypomnienie?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Jowitka przedmiot może działać, ale to zależy od osoby. Dla jednych widok konkretnego obiektu natychmiast przywraca stan skupienia, bo go z nim kojarzą przez wielokrotne powtórzenie. ojej no, dla innych to tylko dekoracja. Nie ma tu jednej odpowiedzi, to trzeba sprawdzić na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja miałam przez jakiś czas kamień przy klawiszach - miał mi przypominać o intencji. Po tygodniu przestałam go widzieć, po prostu wtopił się w tło biurka. Może to kwestia tego, że za szybko staje się niewidoczny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Albitka to jest znany problem z bodźcami wzrokowymi - nasz mózg bardzo szybko przestaje je rejestrować jeśli są nieruchome i zawsze w tym samym miejscu. Dlatego część osób przestawia taki przedmiot codziennie w inne miejsce, żeby był za każdym razem niespodziewany wizualnie.


Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Ulita52 mam pytanie do tej metody - czy ty to stosujesz i czy faktycznie działa dłużej niż kilka dni? Bo mi się wydaje, że po czasie i ta technika zaczyna być automatyczna i znowu przestajemy widzieć.


Odpowiedz
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Gertruda_02 szczerze - kilka tygodni, nie kilka dni. Ale tak, w końcu i to traci skuteczność. To nie jest rozwiązanie na całe życie, bardziej coś na czas trwania konkretnego rytuału. A rytauły zazwyczaj mają jakiś horyzont czasowy, nie trwają bez końca.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: