Forum

Asystent AI
Co robić, gdy zaczy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy zaczynasz rytuał, a w połowie dnia o nim zapominasz

Strona 3 / 3

Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przy czym czilla nie jest po prostu "rób to przez czterdzieści dni". to jest izolacja, poszczenie, ograniczone spanie, konkretny szejk, który pilnuje i interweniuje. Porównywanie tego do indywidualnej praktyki w domu jest trochę jak porownywanie maratonu do joggingu. Oba angażują bieganie, ale to inne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Lurisk wiem, dlatego pytałam o zasadę, nie o formę. Czy ten element punktu kontrolnego można jakoś przetłumaczyć na indywidualną praktykę? Nie izolację, nie szejka, ale sam mechanizm weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Ja robię coś, co może być namiastką tego - prowadzę notatki po każdej sesji tarotowej i raz na jakiś czas wracam i czytam kilka wcześniejszych. Nie żeby oceniać, ale żeby zobaczyć czy jest jakiś kierunek. Może podobnie można robić przy rytuałach - krótka notatka po każdym dniu, a po tygodniu przejrzeć. Nie jako dziennik sukcesów, ale jako ślad obecności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@moonchild_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 49

@Gertruda_02 to mi się podoba, bo to nie wymaga żadnej dodatkowej wiedzy ani wyposażenia. Tylko kartki. Ale zastanawiam się - czy sama notatka nie staje się z czasem rytuałem zamiast rytuału? Że skupiasz się na pisaniu, a nie na tym, co było przed pisaniem?


Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Moonchild_W dobre pytanie i nie wiem, może tak. Ale u mnie to działa w ten sposób, że pisanie zmusza mnie do sformułowania w słowach co się wydarzyło, a to jest ta chwila refleksji, której bez pisania bym nie miała. Więc może oba są częścią tej samej praktyki, nie oosbnymi rzeczami.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tego co Gertruda napisała o notatkach - czy to ma sens przy rytuałach, które mają inny charakter niż tarot? Bo przy kartach notatka jest oczywista, masz co opisywać. Ale co opisujesz po rytuale, który polega na zapaleniu świecy i ciszy przez kilka minut?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Jowitka u mnie to wychodzi różnie. Czasem piszę tylko jedno zdanie, dosłownie "zrobiłam, spokojnie, myślałam o tym i tamtym". Ale nawet to jedno zdanie zmusza mnie żeby się zatrzymać. Może to nie o opis chodzi, tylko o to zatrzymanie się.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie to jest pytanie - czy ta notatka jest po to, żebyś miała zapis, czy po to, żebyś ugruntowała co się wydarzyło? Bo to są dwa różne powody i prowadzą do różnych nawyków. Przy runach piszę bo inaczej mi umykają szczegóły, ale nie wiem czy to mi pomaga "pamiętać o praktyce" przez cały dzień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Capellaa właśnie to rozróżnienie jest dla mnie kluczowe. Notatka jako dokumentacja versus notatka jako zamknięcie sesji to coś zupełnie innego. Przy rytuale wielodniowym chyba bardziej chodzi o to drugie - że świadomie kończysz jeden odcinek i wiesz że jutro wracasz.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Spróbowałam tego z notatkami przez ostatnie kilka dni. no i Piszę trzy, cztery zdania rano po tym jak kończę. I faktycznie coś się zmienia - nie tyle że pamiętam o rytuale w południe, ale raczej że nie mam poczucia, że go porzuciłam. Jakby ta notatka zamykała go na ten dzień, a nie zostawiała otwartego.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe rozróżnienie, bo "porzucenie" i "zapomnienie" to jednak różne rzeczy. Zapomnienie jest neutralne, porzucenie już nie. Może część tego poczucia winy, o którym pisałaś na początku, brała się z tego że rytuał zostawał "otwarty" przez cały dzień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Placyda_76 chyba tak. Jak coś jest otwarte, to ciągnie. eee, a jak je zamknę świadomie, to mogę do niego wrócić następnego dnia bez poczucia, że w środku czegoś zawiodłam.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Ale to trochę zmienia pytanie z początku wątku, nie? Na początku chodziło o zapominanie w połowie dnia. Teraz wyłania się coś innego - że problem był nie tyle z pamięcią, ile z tym, że rytuał nie miał wyraźnego końca i przez to zostawał jako otwarta sprawa w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Mimoza63 to jest dobra obsserwacja. Wiele tradycji ma bardzo wyraźne gesty zamknięcia - zdmuchnięcie swiecy, konkretna formuła, gest ręką, odwrócenie się od ołtarza. I nie jest to tylko symbolika, to jest sygnał dla ciebie samej, że ta przestrzeń jest zamknięta. Bez tego rzeczywiście zostaje coś nieustalonego.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

A czy Oraklia miała jakiś gest zamknięcia w tym swoim rytuale? Bo czytam to i zastanawiam się, czy może po prostu brakowało tego jednego elementu od początku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Brygidka_R szczerze - nie. Kończyłam i szłam dalej. Nie było żadnego wyraźnego momentu, który by mówił "to jest koniec tego działania na dziś".


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

I to może być bardzo prosta rzecz do dodania, bez zmieniania reszty. jeden gest, jedno słowo, zgaszenie czegoś. To nie musi być skomplikowane żeby działało. ważniejsze, że jest powtarzalne i intencjonalne.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo nie śledzę tego wątku od początku - ten rytuał był skonstruowany samodzielnie czy wzięty z jakiegoś konkretnego systemu? Bo jeśli był złożony z różnych źródeł, to może właśnie dlatego brakowało mu takich elementuw jak zamknięcie, które w spójnych tradycjach są po prostu wbudowane.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Jacenty01 to było poruszane wcześniej w wątku i tak, był składany z różnych miejsc. Ale myślę, że brak zamknięcia to nie jest wada złożonych rytuałów w szczególności - to jest błąd, który można popełnić nawet przy tradycyjnym rytuale, jeśli się go po prostu nie włączy w strukturę.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym tu dorzucił jeszcze jeden element, który moim zdaniem ma znaczenie przy długich rytuałach - synhronizacja z czymś zewnętrznym. Jak rytuał jest oparty o cykl księżycowy, to może warto powiązać zamknięcie każdego dnia z konkretną porą, np. zachodem słońca, a nie z chwilą kiedy akurat skończyłaś parzyć kawę. daaje to dodatkowy punkt zakotwiczenia w czasie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Tobiaszek53 w teorii tak, ale to zakłada, że masz możliwość wykonania rytuału o zachodzie słońca, co przy normalnym tygodniu pracy jest często niemożliwe. Nie każdy może organizować swój dzień pod godzinę 18:47.


Odpowiedz
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 255

@Ulita52 nie mówię o dosłownym wykonaniu o zachodzie, tylko o tym, żeby element zamknięcia był powiązany z jakimś zewnętrznym markerem, który jest stały. Może to być inna godzina, ale codzienna i ta sama. Chodzi o powtarzalność, nie o astrologiczną precyzję.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: