Forum

Asystent AI
Rytuały w zawodach ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w zawodach opiekuńczych - regeneracja emocjonalna

Strona 1 / 2

Wpisy: 181
Rozpoczynający temat
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Pracuję jako pielęgniarka od ponad dwudziestu lat i przez długi czas w ogóle nie myślałam o tym, że trzeba się jakoś "czyścić" po pracy. Po prostu wracałam do domu, padałam na kanapę i myślałam, że zmęczenie jest normalną ceną za ten zawód. W pewnym momencie zaczęłam czuć coś, co chyba najlepiej opisać jako taką lepkość - jakbym przynosiła do domu cudzy ból i on gdzieś tam zostawał. zaczęłam eksperymentować z różnymi rzeczami i chcę tu napisać o tym, co mi faktycznie pomogło, bo widzę, że nie ma zbyt wielu wątków o tym dla opiekunów, pielęgniarek, pracowników hospicjów czy terapeutów. Nie chodzi mi o relaks po pracy, bo to inna historia. Chodzi o coś głębszego - o to, żeby nie być emocjonalnym gabką dla cudzych stanów. co wy robicie z tym?


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Zam to uczucie, choć ja nie pracuję w opiece ale przez jakiś czas byłem przy chorej mamie i to wystarczyło żebym zrozumiał, o czym mówisz. Ta "lepkość" to bardzo trafne słowo. U mnie działał zimny prysznic bezpośrednio po powrocie do domu - nie rzeby się obmyć, ale żebym wyraźnie zaznaczył sobie w głowie grnicę między "tam" a "tu". Rytuał przejścia, dosłownie. Ale wiem, że wiele osób potrzebuje czegoś bardziej symbolicznego niż tylko woda.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Ja pracuję w domu opieki i to temat, który bardzo mi leży na sercu. Mam koleżankę, która przyszła do mnie rok temu całkowicie wypalona i właśnie przez to, że przez lata "brała" od swoich podopiecznych emocjonalnie, nie robiąc nic żeby to z siebie puszczać. U mnie działa konkretny rytuał z progiem - dosłownie. Kiedy przekraczam próg swojego mieszkania, zdejmuję buty i mówię na głos (tak, na głos, wiem jak to brzmi): "to zostaje za drzwiami". Śmiesznie proste, ale działa przez intencję. I dłonie myję zimną wodą od nadgarstka w dół, nie od dołu do góry. Gdzieś wyczytałam, że kierunek ma znaczenie przy wypłukiwaniu, nie przy normalnym myciu. Czy ktoś jeszcze to stosuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Ludwinia.1 A skąd wzięłaś ten kierunek mycia rąk? bo ja słyszałam coś podobnego, ale jeśli chodzi o odcinania energii po masażu. Chodzi o to, żeby energia "spływała" a nie "wchodziła" wyżej?


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Temat ważny, choć widzę, że można go łatwo sprowadzić do listy technik, a o to tu chyba nie chodzi. Dla mnie kluczowe pytanie jest inne: czy w ogóle wiesz, że to się dzieje? Zanim ktokolwiek zacznie cokolwiek "czyścić", musi umieć rozpoznać, kiedy niesie w sobie coś, co nie jest jego 🙁 To brzmi banalnie, ale nie jest. Przez lata brałam na klatę stany emocjonalne chorych, których się opiekowałem i przez długi czas byłem przekonany, że to moje własne zmęczenie, mój własny smutek. Dopiero kiedy zacząłem prowadzić proste notatki - "jak czułem się przed wyjściem, jak czuję się teraz" - zobaczyłem, że ten drugi stan nie miał rzadnego oparcia w moim życiu. ot, po prostu przyszedłem do domu i miałem bezprzyczynowy ciężar.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Seba86 To jest bardzo ciekawy punkt, bo ja robię właśnie takie notatki, ale w zupełnie innym celu. Prowadzę je astrologicznie - pod kątem tranzytu i tego, jak się czuję w różnych fazach. Ale teraz myślę, że warto by zestawić te dane. Tzn. może w pewnych konfiguracjach jestem bardziej "otwarta" na przyjmowanie cudzych stanów? Nie pomyślałam o tym nigdy z tej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tych, które pracują w opiece od lat - czy zauważyłyście jakiś moment, kiedy przestałyście to czuć? tzn. wypalenie to jedno, ale mówię o czymś innym - o tym, że przestaje się wyczuwać, że się nosi w sobie coś obcego, bo to staje się normą. Pytam, bo moja siostra jest terapeutką i ona mówi, że już nie wie, kiedy jest zmęczona "swoim" a kiedy "cudzym". Jak się wraca do rozróżnienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Kastor96 Tak, znam ten moment i jest przerażający. U mnie to był sygnał, że potrzebuję czegoś mocniejszego niż codzienny rytuał - weszłam wtedy w dłuższą pracę z czakrą splotu słonecznego, bo to tam właśnie się to kumuluje. Ale żeby twoja siostra mogła zacząć rozróżniać, to musi najpierw mieć jakiś punkt zerowy - czyli wiedzieć, jak brzmi jej własny stan emocjonalny, kiedy nie jest pod wpływem czegokolwiek. Medytacja ranna przed wyjściem do pracy, dosłownie dziesięć minut, tylko słuchanie siebie. o matko to pozwala mieć porównanie.


Odpowiedz
Wpisy: 100
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Drzucę coś, co może brzmieć kontrowersyjnie. Moim zdaniem część ludzi w zawodach opiekuńczych ma naturalnie bardziej przepuszczalne pole energetyczne i żaden rytuał tego nie "naprawi" - można jedynie nauczyć się z tym żyć i zarządzać tym świadomie. Znam kobietę, bioenergoterapeutkę, która po prostu przyjęła, że jest jak antena i zamiast się przed tym bronić, zaczęła to kanalizować w świadomy sposób podczas sesji z klientami. Efekt był taki, że przestała "wyciekać" poza sesjami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Wala Ale tu właśnie widzę ryzyko. no ale to nieprawda 😀 Bo jeśli ktoś jest pielęgniarką na oddziale onkologicznym i zaczyna "kanalizować" to przez całą zmianę, to skąd bierze energię na samo działanie? To nie jest sesja jeden na jeden, gdzie można zarządzać rytmem. To jest osiem godzin ciągłego kontaktu z ludźmi w skrajnych stanach. Nie sądzę, żeby metoda "bycia anteną" działała w takim środowisku bez poważnych konsekwencji.


Odpowiedz
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Seba86 A może właśnie dlatego, że próbują się "zamknąć", to i tak przesiąka, tylko niekontrolowanie? Nie mówię, że mam rację, ale pytanie jest otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Obserwuję tę dyskusję i chcę dodać coś od innej strony. W tradycji cahuilli - to rdzenni Amerykanie z Kalifornii - osoby pełniące rolę uzdrowiciela po każdym kontakcie z chorym wykonywały rytuał przywracania sobie "własnej skóry", dosłownie przecieranie ciała określonymi roślinami i śpiew. Nie dlatego, że się bały, ale dlatego, że traktowały to jako zwykłą higienę - tak samo jak mycie rąk. Nie ma tu żadnej mistyki, po prostu rozumiano, że kontakt z cudzym cierpieniem coś robi z osobą, która jest przy nim. Pytanie do was: co z dymu? Sage, palo santo, kadzidło - czy to faktycznie coś zmienia dla was po ciężkiej zmianie, czy to bardziej psychologiczne zakotwiczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Leokadia Dla mnie dym działa, ale tylko jeśli robię to z jasną intencją i nie na autopilota. Jak przychodzę do domu i mechanicznie zapalam palo santo, to czuję głównie zapach. Ale jak przy tym stoję chwilę, skupim się na tym, że chcę coś z siebie wypuścić, to jest wyraźna różnica. Nie wiem, czy to sprawa zapachu, symboliki czy skupienia - pewnie wszystkiego razem.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek z ciekwością, bo sama jestem sceptyczna, ale mam pytanie praktyczne. Te wszystkie rytuały - próg, woda, dym, intencja - czy nie wychodzi na to, że to po prostu bardzo uważne przejście między rolami? Tzn. psychologia nazywa to "decompression routine" i nie mówi o energii, tylko o tym, że mózg potrzebuje sygnału, że zmienił kontekst. Skąd wiecie, że chodzi o coś więcej niż neurologię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Naparstnica78 Szczerze? nie wiem i nie muszę wiedzieć. Dla mnie ważne jest, że działa. Ale mogę powiedzieć, że kiedy robiłam to samo mechanicznie, bez żadnego zaangażowania - bo byłam ciekawa, czy neurologia wystarczy - to efekt był wyraźnie słabszy. Więc coś jest w tej intencji, czego samo przejście przez próg nie daje. Czy to "energia", czy coś innego w mózgu - niech ktoś mądrzejszy rozstrzygnie.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do pytania Basieńkaa sprzed chwili - o kierunek mycia rąk 😉 Wyczytałam to w opisie praktyk szamańskich z obszaru Syberii, gdzie osoby uzdrawiające po kontakcie z chorym "spłukiwały" od łokci do palców nigdy odwrotnie, właśnie po to, żeby "wynosić" a nie "wnosić". Nie wiem, czy to historycznie dokładne, bo czytałam to w antologii, nie w akademickim źródle. Ale intuicyjnie to czuję i stosuję od lat.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek dotyczy czegoś, o czym mało się mówi wprost, a mianowicie - granic między empatią a przenikalnością. Osoby w opiece często mylą te dwa pojęcia. Empatia to zdolność do rozumienia cudzego stanu. Przepuszczalność to stan, w którym cudzy stan staje się twoim. W praktyce rytuałów ochronnych chodzi właśnie o to drugie - żeby nie eliminować empatii, bo to by niszczyło relację z podopiecznym, ale żebby po kontakcie umieć "oddać" to, co nie jest twoje. mam wrażenie, że wiele technik, które tu padają, działa właśnie na tym poziomie - jako rytualne "oddanie z powrotem".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Pandora "Oddanie z powrotem" - to bardzo konkretne ujęcie. Czy to oznacza, że rytuał powinien mieć jakiś element kierunkowy? Tzn. nie tylko "oczyść mnie", ale "niech to wróci tam, skąd przyszło"? Bo to zupełnie zmienia intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Na temat intencji oddawania - w niektórych tradycjach bałtyjskich jest coś, co można przetłumaczyć jako "oddanie ziemi". Po kontakcie z cudzym bólem kładziono ręce na ziemi i wyobrażano sobie, że ziemia bierze to, przetwarza i neutralizuje. nie "oddajesz" więc choremu ani nikomu konkretnemu - oddajesz w przestrzeń, która to unieszkodliwi. Dla osób pracujących w opiece może to być coś bardzo przydatnego, bo nie ma tu żadnego adresata, do którego można czuć winę za to "odesłanie".


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Mistralka To jest dla mnie jeden z ważniejszych aspektów, który pada w tym wątku. Wiele osób z opieki ma poczucie winy nawet za chęć "pozbycia się" cudzego cierpienia. Jakby oddanie tego byyło zdradą podopiecznego. hmm, a uziemienie - kontakt z ziemią, trawą, ziemią w ogrodzie - jest czymś, co nie wymaga żadnej narracji o tym, że coś "odsyłasz". Po prostu stajesz boso i czekasz. Czy to wystarcza? Dla wielu osób tak.


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Seba86 To, co napisałeś o poczuciu winy za "oddanie" cudzego cierpienia - to mnie trafiło. Bo moja siostra właśnie tak to opisuje. Mówi, że jak wraca do domu i czuje ulgę, to zaraz potem jest wyrzut sumienia, jakby ta ulga była czymś niewłaściwym. Jakby miała obowiązek to przy sobie trzymać.


Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Kastor96 To jest właśnie mechanizm, który sprawia, że rytuał może być tu potrzebny bardziej niż w jakiejkolwiek innej sytuacji. Nie jako magia, ale jako wyraźny gest wobec siebie samej - że jest granica między tym, co niosłam przez te kilka godzin, a tym, co jest moje. Twoja siostra potrzebuje może nie techniki, ale pozwolenia.


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Pandora Zgadzam się z tym "pozwoleniem", ale mam odruch, żeby zapytać: kto je daje? Bo jeśli ktoś przez lata był w systemie, który nagradza zatracenie się w opiece, to własne pozwolenie może nie wystarczyć. To nie jest sprawa rytuału, to jest kwestia przekonania, które siedzi głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Znam to z autopsji i to jest chyba jeden z najtrudniejszych węzłów w tej pracy. Bo system, w którym się funkcjonuje, trochę to wzmacnia - ta narracja o "powołaniu", o tym, że dobry opiekun jest zawsze dla innych. Nikt nie mówi, co robić po.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy ten wyrzut sumienia nie ma też wymiaru czasowego. Bo prowadzę swoje notatki i widzę, że mój własny próg - kiedy czuję się "pełna" czymś obcym, a kiedy nie - bardzo zmienia się w zależności od fazy księżyca i tranzytu. Nie żeby to rozwiązywało problem, ale może są okresy, kiedy to poczucie winy jest silniejsze i trzeba to brać pod uwagę przy planowaniu intensywności rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten wątek z pozwoleniem mi coś przypomina. W niektórych tradycjach słowiańskich istniało rozróżnienie między "pracą ciała" a "pracą ducha" i osoby, które leczyły, były traktowane jako ktoś, kto pożycza swoją obecność, a nie oddaje siebie. To semantyczne ale zmienia optykę. Pożyczam coś - i mam prawo wziąć to z powrotem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Mistralka To "pożyczam obecność" - chcę rozwinąć, bo dla mnie to jest zmiana, która mogłaby działać nawet zanim zacznie się rytuał. Bo jeśli wchodzisz do pracy z intencją "jestem tu, ale to nie jestem ja bez reszty", to już na poziomie ustawienia jest inaczej. Pytanie, czy da się to utrzymać przez całą zmianę?


Odpowiedz
Wpisy: 181
Rozpoczynający temat
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

To jest właśnie ta granica, o której ciężko mówić praktycznie. Ja przez długi czas myślałam, że da się to robić "od środka", tzn. pracować i jednocześnie pilnować granicy. Ale szczreze - w trudnych momentach to się sypie. Rytuał przed wyjściem z domu pomaga mi bardziej ustawić intencję niż utrzymywać ją przez całą zmianę. Jak jakiś bufor, który działa z opóźnieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że mówicie o dwóch różnych rzeczach jednocześnie - o zapobieganiu i o czyszczeniu po fakcie. Czy to nie są trochę odrębne rytuały? Bo jeśli tak, to morze te "przed" powinny być inne niż te "po"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Fabianek Tak, to na pewno dwie różne praktyki i dobrze, że to zauważyłeś, bo wiele osób miesza jedno z drugim. Rytuał "przed" ustawia intencję i coś w rodzaju granicy energetycznej - to jest profilaktyka. Rytuał "po" to faktyczne oczyszczanie tego, co i tak weszło mimo wszystko. I co ciekawe, te tradycje, które mają opracowaną tę praktykę zazwyczaj mają oba. Nie jedno albo drugie.


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Leokadia Wracając do tego, co mówiła o rytuałach "przed" i "po" - chciałam zapytać o coś konkretnego. Jak powinien wyglądać rytuał "przed" dla kogoś kto dopiero zaczyna? Bo moja siostra nic teraz nie robi i chciałabym jej zaproponować coś, od czego może zacząć, bez wchodzenia od razu w skomplikowane praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wejdę z boku, ale to rozróżnienie "przed" i "po" przypomina mi coś zupełnie prozaicznego - protokoły BHP przy pracy z substancjami. Środki ochrony indywidualnej zakładasz przed, a procedura dekontaminacji jest po. psychologia też to opisuje podobnie - preload i deload. Pytam szczerze: czy w praktyce rytuały ezoteryczne dają coś więcej niż ta świadoma zmiana kontekstu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Naparstnica78 Myślę, że to jest pytanie, na które każdy odpowie inaczej. Ale zwróć uwagę, że te protokoły BHP też są rytuałem w sensie strukturalnym - powtarzalna sekwencja czynności z wyraźnym początkiem i końcem. Może różnica nie jest tak duża, jak się wydaje?


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam inne podejście do tego wątku. Pracuję z energiami od lat i uważam, że dla osób, które śnią intensywnie i przetwarzają emocje przez sny, rytuał wieczorny jest ważniejszy niż pornny czy po pracy. Bo to w nocy ciało faktycznie "trawi" to, co zebrało w ciągu dnia. Można wesprzeć ten proces kadzidłem przy łóżku albo odpowiednim kamieniem. Ametyst przy łóżku robi tu naprawdę dużo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Cyla Mam wątpliwość. Jeśli ktoś pracuje na nocną zmianę, to ten schemat się całkowicie rozsypuje. A spora część personelu medycznego i opiekuńczego właśnie tak pracuje 🙂 Poza tym - kładzenie czegokolwiek przy łóżku jako główna strategia regeneracji po pracy na oddziale hospicyjnym wydaje mi się trochę... nieadekwatne do skali.


Odpowiedz
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Seba86 Nie twierdziłam, że to jedyna strategia. Mówiłam o wsparciu w nocy, nie o całości praktyki. Ale rozumiem, że jeśli pracujesz w hospicjum, to skala jest inna.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam całą tę dyskusję i chcę wrzucić coś konkretnego, bo widzę, że temat kręci się wokół kilku rzeczy naraz. Rytuał "przed" dla osoby, która zaczyna od zera, nie musi być rozbudowany. Chodzi o wyraźne zaznaczenie momentu wejścia w rolę i wyjścia z niej. W tradycjach, gdzie praktykowano pracę uzdrawiającą, bardzo często wystarczył jeden gest - nałożenie czegoś na siebie przed pracą i zdjęcie tego po. Dosłownie. Fartuchy, chusty, specjalne ubrania - to nie był przypadek. Zakładasz i wchodzisz w rolę, zdejmujesz i jesteś sobą. Jeśli nie ma fizycznego rekwizytu, zastępuje to intencja wypowiedziana wprost. Nie jako zaklęcie, ale jako własna deklaracja: "teraz jestem tu, żeby pomagać, i po pracy wracam do siebie". To brzmi prosto, ale dla mózgu, który potrzebuje sygnałów granicznych, to jest konkretna informacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Tekla73 To z tym fartuchem - w domu opieki, gdzie pracuję, personel ma obowiązek zostawiać ubranie robocze w szatni. Teoretycznie to jest procedura higieniczna. Ale może to właśnie dlatego część z tych kobiet jakoś normalniej funkcjonuje po pracy 😀 Nie dlatego, że są bardziej odporne ale dlatego, że ten jeden gest jest wymuszony przez regulamin?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe spostrzeżenie, bo oznaczałoby, że część ludzi robi ten rytuał przejścia nieświadomie i to wystarczy. A ci, którzy nie mają tego wbudowanego w rutynę zawodową, muszą to sobie zbudować sami. i tu właśnie ezoteryka wchodzi jako sposób na nadanie temu świadomej struktury, a nie jako coś mistycznego samego w sobie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do czegoś, bo mi to nie daje spokoju. Kilka postów wyżej padło pytanie o poczucie winy przy "oddawaniu". Myślę, że to jest osobny temat, który wymaga osobnego rytuału, a nikt tego głośno nie powiedział. Oczyszczanie z emocji i praca z poczuciem winy za oczyszczanie to nie to samo. Jeśli ktoś ma ten drugi problem, to żaden rytuał oczyszczający nie wystarczy - bo będzie go sabotować własnym przekonaniem, że nie ma prawa tego puszczać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Pandora To, co piszesz o poczuciu winy jako osobnym temacie, siada mi bardzo mocno. Bo faktycznie - przez całą tę rozmowę wszyscy mówimy o oczyszczaniu z emocji cudzych, ale nikt nie dotknął tego, że część tych emocji to są nasze własne, tylko wymieszane z tym, co przyniesiemy z pracy. I jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Kastor96 To jest jedno z trudniejszych pytań w tej całej praktyce. Żeby odróżnić to, co twoje, od tego, co przejęte, potrzebujesz punktu odniesienia - musisz wiedzieć, jak wyglądasz "czysta". A to wymaga regularności, bo bez niej nie masz z czym porównywać. dlatego właśnie rytuały regeneracyjne działają lepiej, gdy są codziennie, a nie raz na tydzień, gdy już leżysz na dnie.


Odpowiedz
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Tekla73 Ale to trochę błędne koło nie? jesli jesteś wyczerpana pracą opiekuńczą, to skąd wziąć energię na codzienną regularną praktykę? pytam serio, bo to mi się wydaje główną przeszkodą dla osób, o których mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 181
Rozpoczynający temat
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie dlatego te rytuały muszą być krótkie. Nie godzinna medytacja, tylko trzy minuty pod prysznicem z intencja. Naprawdę - sama przez długi czas sabotowałam siebie właśnie tym, że myślałam, że rytuał oczyszczający musi być rozbudowany. Nie musi.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tylko że intencja pod prysznicem wymaga pewnego stanu skupienia, który przy skrajnym wyczerpaniu może po prostu nie być dostępny. to jest dla mnie realny problem w tym modelu - zakłada, że zawsze masz choćby ten minimalny zasób uwagi. a w pracy z ciężką opieką, zwłaszcza paliatywną, bywają dni, kiedy naprawdę nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Seba86 Masz rację, ale co wtedy? Mówisz, że intencja jest niedostępna - to co zostaje? Ciało. Dlatego niektóre rytuały są celowo zakorzenione w działaniu fizycznym, nie w intencji umysłowej. Sól, zimna woda, tarcie skóry szczotką - to są rzeczy, które działają przez dotyk, nie przez skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe rozróżnienie - rytuał przez ciało kontra rytuał przez intencję. Sam z tym się zmagałem, bo mam okresy, kiedy głowa nie daje rady, a ciało jednak coś czuje i reaguje. szczotka do ciała przed snem, zimny prysznic, chodzenie boso po trawie - to nie jest "praca energetyczna" w klasycznym sensie, ale coś się przestawia. Tylko nie wiem, czy to nie jest po prostu fizjologia układu nerwowego, a nie rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Trzyglow No właśnie, tu mam dokładnie to samo pytanie, które zadaję sobie w tym wątku od początku. Jeśli zimny prysznic działa przez oś błędną i układ parasympatyczny, a sól przez propriocepcję, to gdzie jest granica między rytuałem a techniką relaksacyjną? Naprawdę pytam, bo nie potrafię tego dla siebie rozgraniczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Może nie musi być granicy? W wielu tradycjach nie ma rozróżnienia między "fizycznym" a "energetycznym" - to jest to samo działanie opisane innym językiem. Kąpiel w ziołach jako oczyszczenie w sensie rytuałowym i kąpiel w ziołach jako działanie fitochemiczne na skórę i nerwozakończenia to nie są dwa różne zdarzenia. To jedno zdarzenie, które możesz nazwać jak chcesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Mistralka Tak ale to trochę zbyt wygodna odpowiedź. Jeśli wszystko jest rytuałem, jeśli tylko do tego podejść z intencją, to pojęcie rytuału traci znaczenie. Herbata rano jest rytuałem? Mycie zębów jest rytuałem? W pewnym sensie tak, ale po co nam wtedy kategoria?


Odpowiedz
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Wala, masz rację, że pojęcie się rozmywa, ale tu chodzi o coś innego. Rytuał w tym kontekście nie oznacza "każda czynność z intencją", tylko sekwencję, która ma wyraźnie oznaczony próg wejścia i wyjścia. Właśnie to odróżnia herbatę przy komputerze od herbaty pitej z pełną uwagą jako zamknięcie dnia pracy. Ta sama herbata, ale zupełnie inna funkcja.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

oj tam dołożę tu coś z własnych obserwacji - zauważyłam, że moje rytuały wieczorne zupelnie inaczej działają, gdy Księżyc jest w znakach wodnych, niż gdy jest w ziemskich. Przy wodnych mam wrażenie, że rzeczy "spływają" szybciej, przy ziemskich jest jakiś opór. Nie twierdzę, że to zasada, ale prowadzę z tym swoje notatki od kilku miesięcy i wzorzec jest dość wyraźny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 237

@Sylweria62 To jest w ogóle coś, czego nie brałem pod uwagę. Czyli tranzyt może wpływać na efektywność konkretnego rytuału? A jak to sobie tłumaczysz - że w danych warunkach księżycowych ciało jest bardziej przepuszczalne, czy że ty jesteś bardziej podatna na sugestię, bo spodziewasz się efektu?


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Fabianek Nie wiem i szczerze - przestałam się tym pytaniem za bardzo zajmować. Prowadzę notatki, widzę wzorzec, dostosowuję praktykę. Czy to jest fizjologia, sugestia czy coś innego - to jest pytanie do neuronaukowca, nie do mnie. Mnie interesuje to, co działa.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

To co Sylweria mówi o dostosowywaniu przypomina mi coś, co widzę w pracy. Część koleżanek z oddziału ma swoje małe rytuały, które robią nieświadomie, i widać, że lepiej funkcjonują po dyżurze. Ale one by nigdy nie nazwały tego rytuałem, a co dopiero energetycznym. Jedna zawsze idzie na papierosa sama, na chwilę ciszy. Druga obowiązkowo zmienia buty przy wyjściu z oddziału, nie tylko ze względu na BHP. To nie jest przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Ludwinia.1 To jest bardzo ciekawe, co opisujesz z tymi butami. Bo but jako granica - to jest naprawdę stary archetyp. Przekraczanie progu bez butów zdejmowanie sandałów jako symbol zejścia z roli. Czy ta koleżanka robi to z jakimś przekonaniem, czy to jest czysto mechaniczne?


Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Kastor96 Mechaniczne, myślę. Ona by się śmiała, gdybym powiedziała jej o archetypie. Ale właśnie to mnie zastanawia - czy efekt jest taki sam niezależnie od świadomości? Bo jeśli tak, to może mechanizm jest głębszy niż intencja.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: