Forum

Asystent AI
Co robić, gdy zaczy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy zaczynasz rytuał, a w połowie dnia o nim zapominasz

Strona 2 / 3

Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

hmm, Wydaje mi się, że tu wychodzi coś ważnego - może problem Oraklii nie leży w metodzie przypominania, tylko w tym, że rytuał nie ma jasno określonego końca. Jak nie wiem, kiedy i po co kończę, to trudno utrzymać tempo pzez cały czas trwania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Tobiaszek53 a skąd ten pomysł? Bo Oraklia pisała wcześniej o konkretnych rytuałach, nie o nieokreślonej praktyce. Może dobrze byłoby się upewnić, zanim wyciągamy wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Jeden z rytuałów, który ostatnio zaczynam i porzucam, trwa dziewięć dni. wiesz co więc czas trwania jest określony. Ale masz rację, że nie do końca wiem, co się stanie, kiedy skończę - czy to będzie widoczne, czy nie. I może to właśnie sprawia, że gdzieś w połowie tracę poczucie, że to ma sens 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Oraklia, ten fragment o tym, że nie wiesz co się stanie kiedy skończysz - to jest coś. Bo jak rytuał dziewięciodniowy nie ma żadnego wyraźnego domknięcia, żadnego momentu kiedy mówisz sobie "to się stało", to skąd masz wiedzieć, że warto było przez to przejść? I może właśnie dlatego w połowie traci się motywację.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

A jak wygląda ten dziewiąty dzień u ciebie, Oraklio? Czy jest tam coś innego niż poprzednie osiem, jakiś element domknięcia, czy po prostu robi się to samo co zwykle i tyle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Hydromanta87 w zasadzie nie różni się bardzo od poprzednich dni. Jest coś w stylu podziękowania, zapalenia świeczki, ale nie ma żadnego wyraźnego znaku że coś się zakończyło albo zmieniło. Może właśnie to sprawia, że mój mózg traktuje to jak coś nieistotnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest klasyczny problem rytuałów zapożyczonych bez kontekstu - brakuje tego co Rosicrucianists nazywają "closing the circuit". W praktykach, gdzie rytuał ma wyraźny początek i domknięcie, trzymanie się przez kilka dni jest łatwiejsze, bo mózg rejestruje, że jest coś do skończenia. Bez tego to trochę jakbyś zaczęła czytać książkę i ktoś ci nie powiedział, że ma ostatnią stronę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Lurisk skąd to pochodzi, ten termin :/ Nie słyszałam wcześniej "closing the circuit" w tym kontekście. Bo kojarzę go bardziej z elektroniką niż z rytuałem.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Brygidka_R przenośnia, nie dosłowne zapożyczenie. Chodzi o to, że każdy otwarty rytuał zostawia coś niedokończonego na poziomie uwagi, i dopóki nie ma wyraźnego zamknięcia, część zasobów psychicznych jest jakby "zajęta". Niektórzy to opisują inaczej, różne tradycje mają swoje języki na to samo zjawisko.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Jest coś takiego w psychologii jak efekt Zeigarnik - niedokończone zadania są pamiętane lepiej niż zakończone, właśnie dlatego że zostają w rodzaju aktywnej pętli. Ale pytanie czy to pomaga, czy przeszkadza w rytuałach. Bo z jednej strony rytuał bez domknięcia zostaje w głowie, z drugiej - może to rozpraszać zamast skupiać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Mimoza63 ale to chyba zależy od tego, co jest "niedokończone" 🙂 Jeśli cały rytuał jest jedną otwartą pętlą, to to może rzeczywiście siedzieć gdzieś z tyłu głowy. Ale jeśli każdy dzień ma swój mini-zamknięty moment, a tylko cały cykl jest jeszcze otwarty, to może być inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, Gertruda trafiła w sedno. Dziewięciodniowy rytuał powinien mić strukturę - każdy dzień to osobna sekwencja ze swoim otwarciem i zamknięciem, a cały cykl ma nadrzędne zamknięcie na koniec. jeśli każdy dzień nie jest w jakimś sensie skończony, to nie dzwne że się gubi wątek.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Tobiaszek, to prawda ale też trochę upraszczasz. Nie każdy rytuał wielodniowy musi mieć taką samą strukturę każdego dnia. Są praktyki, gdzie napięcie celowo rośnie przez kilka dni i domknięcie następuje tylko raz, na końcu. To byłoby niemożliwe gdyby każdy dzień był oddzielną zamkniętą sekwencją. Pytanie do Oraklii - z jakiej tradycji pochodzi ten konkretny rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Kobalt trudno mi powiedzieć z jednej konkretnej. Złożyłam to z kilku źródeł, które znalazłam, trochę jest z opisów nowenny, trochę ze współczesnych praktyk. Może właśnie to jest problem - że nie ma jednej logiki.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, to jest kluczowy punkt. Nowenna to specyficzna forma z bardzo konkretną strukturą, która powstawała przez wieki w określonym kontekście. Kiedy się bierze z niej tylko szkielet dziewięciu dni i dokłada inne elementy, może się okazać, że te elementy nie trzymają się razem z powodów, których nie widać na powierzchni. Nie mówię, że to złe, ale to może wyjaśniać to uczucie rozmycia w połowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Judytka_68 a co konkretnie masz na myśli, że nie trzymają się razem? Że brakuje jakiejś spójności energetycznej, czy bardziej że psychologicznie brakuje ram?


Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Capellaa jedno i drugie, i nie oddzielałabym tego od siebie tak ostro. Nowenna ma swoją dynamikę dlatego, że tekst, gesty, czas i intencja są ze sobą zsynchronizowane przez tradycję. Kiedy dokładasz coś z zewnątrz, ta synchronizacja może się rozjeżdżać. To nie jest katastrofa, ale wymaga więcej świadomej pracy od osoby, która ją wykonuje.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@moonchild_w)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, ale mam pytanie do tego co powiedziała Judytka - co to znaczy w praktyce, ta synchronizacja? Bo nie do końca rozumiem jak sprawdzić czy moje elementy są ze sobą zsynchronizowane czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Moonchild_W to nie jest coś, co się sprawdza na checkliście. Raczej chodzi o to, czy poszczególne części rytuału mówią to samo różnymi językami - słowami, gestem, symbolem, porą dnia. Jak tekst mówi o oczyszczeniu, a symbol którego używasz kojarzysz z zapraszaniem, to jest rozdźwięk. Niekoniecznie wszystko zepsuje, ale może rozpraszać uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, ja mam inne pytanie do Oraklii - czy ty w ogóle czujesz różnicę między dniami kiedy skończyłaś rytuał a dniami kiedy nie skończyłaś? eee Bo może jeśli nie ma żadnej wyraźnej różnicy, to mózg po prostu decyduje, że to nie jest priorytet?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Albitka szczerze - nie wiem. To znaczy, rano jak zapalę świeczkę i zrobię co mam zrobić, to czuję jakiś spokój. Ale czy dni kiedy pomijam mają inny przebieg niż te kiedy nie pomijam? Nie zauważyłam żadnej dramatycznej różnicy. I może właśnie to jest odpowiedź na twoje pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

To jest ważne co mówisz. Jeśli nie ma żadnego sygnału zwrotnego - ani wewnętrznego ani zewnętrznego - to rytualnie rzecz biorąc rytuał jest jak rozmowa, w której jedna strona milczy. Trochę trudno kontynuować bez poczucia że cokolwiek się dzieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Brygidka_R ale czy to nie jest trochę za szybko jako ocena po kilku dniach? Rytuały dziewięciodniowe często działają akumulacyjnie i efekty bywają widoczne dopiero po zakończeniu albo jeszcze później. Oczekiwanie codziennej odpowiedzi może być samo w sobie problemem.


Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Hydromanta87 może masz rację, że za szybko oceniam. Ale mój problem nie jest taki, że oczekuję efektów - mój problem jest bardziej przyziemny. Po prostu zapominam że mam coś zrobić. To nie jest sprawa oczekiwań, tylko uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

To co Oraklia opisuje to brzmi jak brak zakotwiczenia rytuału w codzienności. Nie w sensie duchowym, ale dosłownie - jeśli rytuał nie ma żadnego punktu styku z tym co i tak robisz każdego dnia, to musi walczyć o miejsce w głowie z wszystkim innym. Przegrywa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Mimoza63 ale co to znaczy "zakotwiczenie"? bo można to rozumieć na różne sposoby. Masz na myśli jakiś stały wyzwalacz, jak kawa, wychodzenie z domu? Czy coś innego?


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Hydromanta87 wyzwalacz to jedno słowo na to, ale tak - chodzi o to, że rytuał jest przypięty do czegoś, co już istnieje w twoim dniu. James Clear pisał o tym w zupełnie innym kontekście, doczepianie nawyku do nawyku, tak to się nazywa, ale mechanizm jest identyczny. Nie wymyślasz miejsca dla rytuału od zera, tylko przyczepiasz go do istniejącej rutyny.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Ja to samo robiłam z runiczną medytacją - przez miesiąc próbowałam robić ją "kiedy będę miała czas" i czas nigdy nie przychodził. Dopiero jak połączyłam to z myciem zębów wieczorem, zaczęło się trzymać. Brzmi niezbyt ceremonialnie, ale działało.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 255

@Capellaa no tak, ale mycie zębów to raczej kiepski punkt zakotwiczenia dla czegoś poważniejszego. Rytuał powinien mieć swoje odrębne, wyodrębnione miejsce w czasie, a nie być doklejony do higieny. To zmienia jego charakter.


Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Tobiaszek53 a kto tak powiedział? no dobra, masz jakieś źródło na to, że czas rytuału musi być "wyodrębniony"? Bo mi się wydaje, że to jest raczej twoje przekonanie niż jakaś zasada.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Capellaa ma tu punkt. W tradycjach, gdzie rytuały są częścią codzienności - wedyjskie rytuały poranne, liturgia godzin, shintoistyczne domowe praktyki - one są wplecione w czynności dnia, nie postawione obok. separacja rytuału od życia to raczej nowoczesny pomysł 😉


Odpowiedz
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 255

@Lurisk no dobrze, ale tam jest też całe środowisko wspierające tę praktykę jeśli jesteś w klasztorze albo tradycyjnym domu, wszystko jest ułożone pod rytm dnia. Jak jesteś sama w mieszkaniu i masz pracę, dzieci i listę zakupów, to nie ma żadnego środowiska które ci o tym przypomina.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

To jest chyba sedno problemu Oraklii. Nie brakuje jej motywacji ani struktury rytuału, brakuje jej otoczenia które by ten rytm podtrzymywało. I tu nie ma prostej odpowiedzi, bo tego otoczenia nie zbudujesz z dnia na dzień.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Brygidka_R ale można tworzyć mini-środowisko sztucznie nie? Jakieś fizyczne przypomnienie - przedmiot na widocznym miejscu, jakaś zmiana w przestrzeni na czas rytuału. ja prowadzę notatki z tarotowych sesji i samo to, że mam otwarty zeszyt na biurku działa jak sygnał 😉


Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Gertruda_02 mam świeczkę i kilka kamieni na parapecie, ale może problem jest właśnie taki, że one tam stoją cały czas. Są częścią tła, nie sygnałem.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

O, to interesująca obserwacja. Przedmiot ktróy stoi zawsze w tym samym miejscu przestaje być sygnałem - staje się tapetą. To jest znane zjawisko w kontekście dekoracji ale w kontekście praktyk ezoterycznych rzadko o tym mówią 😀 Może właśnie dlatego niektóre tradycje mają zasadę, że ołtarz lub przestrzeń rytualna jest otwierana i zamykana - a nie stoi stale.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@moonchild_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 49

@Ulita52 to jest bardzo konkretna wskazówka. Czy w takim razie powinnam chować rzeczy po każdym rytualne i wyciągać je przed następnym? Pytam bo mam podobny problem co Oraklia i nigdy na to nie wpadłam.


Odpowiedz
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Moonchild_W nie powiem ci co "powinnaś", bo to zależy od tego co robisz i po co. Ale sama zasada, że coś jest wyciągane i chowane, tworzy wyraźny moment otwarcia i zamknięcia - i to może działać lepiej niż stały eksponat 😉 Czy to ma sens w twoim przypadku, to ty musisz sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt tu nie powiedział. Zapominanie o rytualne w połowie dnia może być też sygnałemm, że intencja była zbyt ogólna albo zbyt abstrakcyjna. Jeśli nie wiesz po co dokładnie robisz ten konkretny dzień rytuału, mózg nie traktuje tego jako zadania z priorytetem - bo nie ma do czego przypisać wartości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Kobalt to brzmi sensownie ale Oraklia powiedziała wcześniej, że złożyła ten rytuał z kilku źródeł. Pytanie czy miała przy tym jakąś jedną, konkretną intencję, czy to też było złożone z różnych chceń.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze - intencja była dosyć szeroka. Coś w stylu "zmiany", bez konkretnego celu. Może właśnie to jest większy problem niż sama struktura.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Szerokie intencje mają to do siebie, że nie generują napięcia. A to napięcie między aktualnym stanem a konkretnym celem jest tym, co utrrzymuje uwagę przez kilka dni. Jeśli intencja jest mglistą "zmianą", to każdy dzień bez spektakularnego przełomu wydaje się neutralny - i rytuał traci uzasadnienie w oczach samego zainteresowanego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Placyda_76 no to w takim razie Oraklia powinna najpierw zdecydować czego chce, a potem zacząć rytuał od nowa? bo jeśli intencja była zła od początku, to te kilka dni mogły być po prostu stratą czasu.


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Placyda_76 ale naprawdę uważasz, że to sprawa intencji, a nie zwykłego zapominania? bo mi się wydaje, że Oraklia po prostu nie ma systemu przypominania i tyle. Intencja brzmi jak szukanie głębszego problemu tam, gdzie jest tylko brak nawyku.


Odpowiedz
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Albitka obie rzeczy mogą być prawdą jednocześnie. Zły nawyk i rozmyta intencja to dwa różne problemy, które nakładają się na siebie. Ale jeśli naprawisz tylko nawyk, a intencja dalej jest mgławicowa, to po kilku dniach znowu coś odpuścisz - tyle że z innych powodów 😉


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Dobra to chyba jest sedno. Zbierałam różne praktyki z różnych miejsc i myślałam, że suma drobnych rzeczy stworzy coś spójnego, ale chyba nie dałam temu żadnego środka ciężkości 😀 Żadnego jednego "po co".


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam wrażenie, że ta rozmowa właśnie dotknęła czegoś, o czym rzadko się mówi wprost - że rytuał wielodniowy wymaga podtrzymywania napięcia w sobie przez cały ten czas, a to jest zupełnie inna umiejętność niż samo wykonanie czynności. Można wiedzieć jak, a nie wiedzieć po co dziś, konkretnie dziś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Hydromanta87 dokładnie o to mi chodziło 🙂 Każdy dzień rytuału wymaga wejścia w tę samą przestrzeń intencjonalnie, a nie z rozpędu. Jak intencja jest zbyt ogólna, to każdy kolejny dzień jest coraz trudniejszy do uzasadnienia sobie samemu. Szczególnie jak nie ma zewnętrznych efektów.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@judytka_68)
Połączone: 2 lata temu

I tu jest chyba największy problem z rytuałami złożonymi z różnych źródeł - każde źródło miało swój własny kontekst swoją własną logikę. Jak wyciągasz elementy i sklejasz je razem, to masz czynności, ale nie masz tej wewnętrznej spójności, która sprawia że jedna rzecz wynika z drugiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Judytka_68 ale to nie zawsze jest wada. Moje praktyki z runami są sklejone z różnych miejsc i jakoś trzymają się kupy. Pytanie czy Oraklia rozumie, dlaczego wybrała akurat te konkretne elementy, a nie inne. Bo jeśli każdy element był "bo ciekawy", to nie ma co się dziwić, że całość nie ma siły.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Oraklia, mam pytanie - czy jak zaczynam rano, to ten rytuał coś ci daje 🙂 Czy jest jakiś moment podczas robienia go, gdzie czujesz że to ma sens? Pytam, bo czasem problem nie jest z zapominaniem, ale z tym, że gdzieś wewnętrznie już wiesz, że to nie jest to.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 54

@Brygidka_R rano tak, jest jakiś spokój. Ale potem dzień się kręci i nie wiem, czy to spokój z rytuału, czy po prostu z tego, że jest wczesna pora i jeszcze nie zaczęły się sprawy. To jest uczciwa odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważna obserwacja, bo spokój poranny to nie jest dobra miara skuteczności. Rano jesteśmy w innym stanie mózgu - fale theta schodzą wolno, kortyzol jeszcze nie strzelił, wszystko wydaje się łagodniejsze. Spokój może być z rytuału, ale może też być po prostu biologiczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Mimoza63 racja, ale to samo można powiedzieć o każdej porannej praktyce - medytacji, ćwiczeniach, kawie z książką. Nie da się wyeliminować kontekstu biologicznego. Pytanie nie brzmi "czy to rytuał daje spokój", tylko "czy ten spokój czemuś służy w ciągu dnia". I tu już Oraklia może to sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@martusia95)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku - Oraklia, ile dni trwa ten twój rytuał z założenia? bo to też może mieć znaczenie. Siedem dni, trzynaście, trzydzieści - to różne wyzwania dla koncentracji.


Odpowiedz
Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

no ale, Miał być dwudziestodziewięciodniowy, związany z cyklem księżycowym. Teraz widzę, że to dosyć ambitnie jak na pierwszą próbę czegoś takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Prawie miesiąc przy nieostrej intencji i bez środowiska które to podtrzymuje - to nie jest dziwne, że odpływa. Ja nie dałabym rady. Mam pytanie do Kobalta albo kogokolwiek kto to wie - czy są jakieś tradycje, gdzie te długie rytuały były wbudowane w jakiś system weryfikacji w połowie? Coś jak punkt kontrolny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Jowitka w wielu tradycjach tak - w praktykaach initiatycznych na przykład były wyznaczone momenty gdzie adept miał zdać relację albo przejść przez jakiś próg. W 40-dniowych czilla w sufizmie jest kilka takich momentów. Ale to wymaga kogoś, kto te punkty wyznacza. Sam na sam z własnymi zapiskami to trudniej.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: