Forum

Asystent AI
Co robić gdy rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić gdy rytuał wyzwala złe wspomnienia

Strona 3 / 4

Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Te wzorce o których Arbogi pisze - sny, drażliwość - to chyba jest coś co można obserwować. Ale kto ma to obserwować? Bo jeśli ktoś jest sam i nie ma kogoś z zewnątrz, to własna perspektywa jest zawsze ograniczona.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo czytam i myślę o swojej sytuacji - czy to normalne że po jakimś trudnym rytualne zaczynasz śnić o osobach z przeszłości? Bo ostatnio miałam kilka takich snów i nie wiedziałam czy to związane czy to przypadek


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Serafinka67 Ja bym nie lekceważyła takich snów po rytuałach. Nie wiem czy to 'normalne' bo nie wiem co normalność znaczy w tym kontekście, ale wydaje mi się że skoro rytuał dotknął czegoś głębszego, to sny mogą być właśnie tym sposobem w jaki psychika kontynuuje pracę. Sam sen o osobach z przeszłości to dla mnie za mało żeby powiedzieć cokolwiek - chodzi o to co się w tych snach dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Przy snach po rytuałach mam wrażenie że mój mózg robi w nocy to czego nie zdążył zrobić w dzień. Kilka razy po czymś trudnym śniłam o rzeczach z tym niezwiązanych ale rano budziłam się z takim uczuciem że coś się 'ułożyło'. Trudno to opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

To uczucie że coś się ułożyło przez sen - znam je dobrze. I chyba to jest właśnie jeden z sygnałów że integracja idzie w dobrą stronę. Jak budzisz się z poczuciem lekkości a nie ciężkości, to chyba coś działa. Nawet jeśli nie wiesz co.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nigdy nie pisałam ale chcę dodać jedno małe doświadczenie. Miałam raz sytuację gdzie po rytuałe przez kilka nocy śniłam bardzo konkretne rzeczy - niekoniecznie przyjemne - i przez dzień czułam się jakby to były wspomnienia a nie sny. Nie wiedziałam wtedy co z tym zrobić. Teraz jak czytam tę rozmowę to rozumiem że to mogło być właśnie to 'zawieszenie' o którym mówicie. Ale wtedy byłam zagubiona.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Eliksiriaa opisuje - że te sny były jak wspomnienia a nie jak sny - to jest coś o czym czytałam w kontekście pracy z traumą przez ciało. Jest takie pojęcie 'traumatic memory intrusion' gdzie materiał nie wraca jako sen narracyjny tylko jako fragment sensoryczny. I chyba właśnie to się czasem dzieje po rytuałach gdzie wchodzimy głęboko - psychika nie segreguje tego jako 'to było wtedy' tylko jako 'to jest teraz'. Stąd to uczucie że wspomnienie jest żywe.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Nefrytka, tak, dokładnie to. Nie śniłam że coś się dzieje - śniłam że TO się dzieje. Jakby nie było dystansu czasowego. I to było dziwne, bo za dnia wiedziałam że to przeszłość ale w nocy ta wiedza gdzieś znikała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Eliksiriaa A jak długo to trwało? Bo mam wrażenie że takie sny po jakimś czasie zmieniają charakter - z tych bardzo żywych na bardziej... symboliczne? Jakby psychika sama przerabiała materiał na inny język.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Pola opisuje jest zbieżne z tym jak niektóre tradycje szamańskie traktują sny po obrzędach oczyszczenia - pierwszy etap to 'surowe' obrazy, potem stopniowo przekształcają się w metaforyczne. Nie wiem czy to jest zasada czy wzorzec który po prostu bywa obserwowany, ale pojawia się w opisach z różnych kręgów kulturowych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@Perun80 Masz na myśli że to jest jakaś naturalna faza? Że nie trzeba nic robić tylko czekać aż przejdzie?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Sodalitka86 Nie powiedziałbym że 'czekać' - raczej że sam proces może trwać i nie każdy etap wymaga interwencji. Ale to nie znaczy że zawsze wystarczy bierność. Zależy co i zależy kto.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To 'zależy' jest tutaj kluczowe i myślę że warto go rozwinąć. Bo jeden z problemów w tej dyskusji to że mówimy o rytuałach wywołujących trudne wspomnienia jak o jednorodnym zjawisku. A to może być bardzo różne - rytuał oczyszczający który ruszył coś starego, praca z przodkami która otworzyła konkretną warstwę pamięci rodzinnej, albo rytuał który po prostu trafił na moment kiedy osoba była akurat podatna. Każde z nich może wymagać innego podejścia po.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Arbogi dotknął czegoś ważnego. Mój pierwszy trudny rytuał to było właśnie to trzecie - nie robiłam nic z przodkami ani oczyszczania, po prostu trafiłam w nieodpowiedni moment i coś się otworzyło przez przypadek. I długo myślałam że zrobiłam coś źle, zamiast uznać że to nie był błąd rytuału tylko błąd czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Hela, ale skąd wiesz że to był błąd czasu a nie że rytuał po prostu zadziałał tak jak zadziałać miał? Pytam bo zastanawiam się czy w ogóle można mówić o 'błędzie' jeśli coś się poruszyło - może właśnie o to chodziło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Kacperek98 Dobre pytanie i przez jakiś czas też tak myślałam. Ale teraz uważam że jest różnica między przebudzeniem które masz zasoby żeby przetworzyć a przebudzeniem które cię po prostu przewraca. To drugie nie musi być 'błędem' ale na pewno nie jest neutralne.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten podział na 'masz zasoby' i 'nie masz zasobów' jest dla mnie największym pytaniem tej dyskusji. Bo skąd masz wiedzieć zanim zaczniesz? Nikt nie wchodzi w rytuał myśląc że jest nieprzygotowany. Przynajmniej nie świadomie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Iwetka To jest pytanie które nie ma czystej odpowiedzi, ale są sygnały. Dwa które uważam za ważne: stan psychiczny w dniach poprzedzających - jeśli ktoś jest w środku jakiegoś trudnego okresu życiowego, próg do przetworzenia dodatkowego materiału jest niższy. I drugi - czy rytuał ma zaplanowane zamknięcie, nie tylko otwarcie. Dużo protokołów skupia się na przygotowaniu i kulminacji, a pomija co robić zaraz po.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Nefrytka Zamknięcie to rozumiem jako fizyczne czynności - zgaszenie świec, zamknięcie kręgu, coś takiego? Bo słyszałam że to ważne ale nigdy nikt mi nie powiedział dlaczego dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja to rozumiem jako sygnał dla siebie że praca rytualna się skończyła. Nie chodzi o magię jako taką - chodzi o to że ciało i psychika wiedzą że wychodzisz z innego stanu. Bez tego granica między rytuałem a resztą dnia jest rozmyta i materiał emocjonalny może się przelewać dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś nie miał żadnego zamknięcia bo np. nie wiedział że trzeba? Pytam bo ja np. pierwsze rytuały robiłam bez żadnej struktury i zastanawiam się czy to może być powodem że potem było mi dziwnie przez kilka dni


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Serafinka67 Według mnie tak, może mieć znaczenie. Brak zamknięcia to nie jest katastrofa i da się to uzupełnić nawet późnie - po kilku dniach albo kiedy w ogóle zrozumiesz że czegoś brakowało. Proste zamknięcie retroaktywne może wyglądać różnie - dla mnie było to spokojne usiąść, podziękować za doświadczenie i świadomie powiedzieć sobie że jest zakończone. Brzmi banalnie ale działa na zasadzie intencji i zamknięcia narracyjnego.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Zamknięcie retroaktywne to coś z czym miałem kontakt i faktycznie ma sens - ale mam pytanie do Anahaty: czy to działa tak samo dobrze jak zamknięcie zrobione bezpośrednio po rytuałe? Bo mam wrażenie że im więcej czasu minie tym materiał bardziej 'rozsiewa się' po psychice i trudniej go zebrać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Sauwak Szczerze - nie wiem czy działa tak samo dobrze. Podejrzewam że nie, bo bezpośrednie zamknięcie jest częścią rytualnej struktury i psychika reaguje na nią inaczej niż na coś zrobionego po fakcie. Ale lepsze późno niż wcale, naprawdę. Znam przypadki gdzie ktoś wracał do zamknięcia po tygodniach i to wyraźnie coś zmieniało w tym jak czuł się z danym doświadczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku - czy to zamknięcie musi być zgodne z tradycją w której robiony był rytuał? Bo jak mieszam różne elementy to nie wiem czy zamknięcie z jednej tradycji 'pasuje' do rytuału z innej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Julitka94 Z mojej perspektywy zamknięcie jako psychologiczny sygnał granicy działa niezależnie od tradycji - bo to nie jest rytuał magiczny jako taki tylko komunikat dla siebie. Natomiast jeśli mówimy o zamknięciu w sensie ritualnym - gdzie masz konkretną strukturę do zamknięcia kręgu albo odesłania energii - to mieszanie może tworzyć niespójności. Nie twierdzę że to niebezpieczne, ale może być po prostu mniej klarowne.


Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Arbogi To co mówisz o zamknięciu jako sygnale dla psychiki, a nie czynności magicznej - to mi trochę przestawia myślenie. Bo ja szukałam jakiegoś 'właściwego' sposobu zamknięcia i stresowałam się że robię to źle jeśli nie mam świec z odpowiedniej tradycji albo nie znam słów. A tutaj mówisz że to bardziej intencja i świadomość granicy?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Julitka94 Tak, dokładnie to miałem na myśli. Choć od razu dodam - to nie znaczy że forma jest bez znaczenia. Chodzi o to że forma służy intencji, nie odwrotnie. Jeśli masz konkretną formę zamknięcia i ona dla ciebie działa, to super. Ale jeśli jej nie masz, to wymyślona przez ciebie forma też może działać - bo to ty jesteś osobą która przechodzi przez tę granicę.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam do kwestii złych wspomnień bo chyba trochę odpłynęliśmy w sam temat zamknięcia. Jest jeszcze jedna rzecz której jeszcze nikt nie powiedział wprost: to że rytuał wywołał trudne wspomnienia nie musi oznaczać że coś poszło nie tak z samym rytuałem. Może oznaczać że psychika wybrała właśnie ten moment żeby coś wypchnąć na powierzchnię - bo rytuał stworzył wystarczające poczucie bezpieczeństwa. To jest paradoks którego sama przez długi czas nie rozumiałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Nefrytka Ale jak odróżnić ten paradoks - że psychika czuje się bezpiecznie i wypycha materiał - od sytuacji w której rytuał faktycznie przerasta kogoś i otwiera coś czego ta osoba nie powinna teraz ruszać? Bo oba mogą wyglądać podobnie z zewnątrz, i nawet od środka.


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Kacperek98 Dobre pytanie i nie mam na nie czystej odpowiedzi. Ale próbuję to rozróżnić po tym co następuje. Jeśli po kilku dniach jest jakiś ruch - nie musi być pozytywny, ale coś się zmienia, coś się osadza - to bardziej znak że psychika przerabia. Jeśli natomiast po tygodniu, dwóch, stagnacja albo wyraźne pogorszenie, to tam bym szukała sygnału że było za głęboko lub za wcześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nefrytka, to co napisałaś - że rytuał mógł stworzyć przestrzeń bezpieczeństwa właśnie do tego - to dla mnie dużo tłumaczy. Bo mój pierwszy mocny epizod był podczas czegoś bardzo spokojnego, wręcz łagodnego. I właśnie to mnie zaskoczyło. Że nie podczas jakiegoś intensywnego działania tylko podczas czegoś co miało być miękkie.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i zastanawiam się - czy to znaczy że powinno się czekać kilka tygodni zanim się oceni czy rytuał wywołał coś trudnego czy coś pożytecznego? Bo to brzmi jakby nie było żadnego szybkiego sposobu żeby wiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Sodalitka86 Myślę że nie chodzi o czekanie jako bierność tylko o niewyciąganie pochopnych wniosków zaraz po. Kilka godzin po rytuałe to nie jest dobry moment na diagnozowanie co się wydarzyło. Emocje są świeże, percepcja bywa zmieniona. Trochę dystansu pomaga zobaczyć to wyraźniej.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie że w tej rozmowie cały czas oscylujemy między dwoma podejściami: jedno mówi 'daj sobie czas i obserwuj', drugie mówi 'zrób coś aktywnie żeby zamknąć i przetworzyć'. I nie wiem czy jedno wyklucza drugie, ale trochę mnie ten podział zastanawia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Iwetka Nie wykluczają się, ale są różne zastosowania. Aktywne zamknięcie zaraz po - to jest praca z granicą i sygnał dla układu nerwowego. Obserwacja przez następne dni - to jest praca z tym co rytuał faktycznie poruszyło. To są dwa różne etapy, nie alternatywne podejścia.


Odpowiedz
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Sauwak A co z tym etapem pomiędzy? Bo jak rozumiem - zamknięcie się robi zaraz po, obserwacja trwa dłużej. Ale te pierwsze noce, pierwsze dni - kiedy jest najostrzej - co wtedy? Czy to jest moment żeby cokolwiek robić aktywnie czy właśnie nie?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Pola Z mojego doświadczenia te pierwsze dni to jest czas żeby zmniejszyć bodźce, nie zwiększyć. Nie robić nowych rytuałów, nie wchodzić w kolejne intensywne praktyki. Za to dbać o ciało - jedzenie, sen, kontakt z ziemią. Brzmi banalnie ale to naprawdę robi różnicę w tym jak szybko materiał się układa.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

a co znaczy 'kontakt z ziemią' w tym kontekście? chodzi o chodzenie boso, medytacje z ziemią czy coś innego? pytam bo widziałam różne definicje i nie wiem która ma sens po rytuałe


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Serafinka67 Różne rzeczy mogą działać - chodzenie boso to jedna opcja, ale też dosłowne siedzenie na trawie, kontakt z naturą, praca fizyczna z ziemią jeśli ktoś ma ogród. Chodzi o coś co sprowadza do fizyczności i teraźniejszości. Nie ma jednej właściwej formy.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

To grounding o którym mówi Anahata ma zresztą odpowiedniki w praktycznie każdej tradycji tylko pod innymi nazwami. W kontekście słowiańskim po obrzędach oczyszczających bardzo często wracano do pracy fizycznej, do kontaktu z codziennością - nie jako ucieczki od tego co się wydarzyło, ale jako sposób żeby to co ruszono zdążyło opaść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Perun80 To jest ciekawe że tak wiele tradycji do tego dochodzi niezależnie. Mam pytanie może z innej strony - co jeśli te trudne wspomnienia które wychodzą nie są związane z niczym czego się spodziewałam? Bo jedno to kiedy pracujesz nad czymś konkretnym i to właśnie wraca. A drugie gdy wychodzi coś zupełnie z innej półki.


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Wahadelka.pl To drugie jest według mnie częstsze niż się wydaje i właśnie to najbardziej dezorientuje. Rytuał nie jest chirurgiem który wycina tylko to co mu wskazujesz. Otwiera. A co wyjdzie przez to otwarcie - to nie zawsze jest tym co planowałaś. Stąd to co Hela mówiła wcześniej o zasobach - bo jeśli wychodzi coś nieoczekiwanego, to trzeba mieć z czego to przetworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to nieoczekiwane wspomnienie jest dla mnie najtrudniejsze w opisie kiedy ktoś pyta co czułam. Bo jak masz konkretny rytuał z konkretnym celem i pojawia się coś z dzieciństwa którego się w ogóle nie spodziewałaś - to jest zderzenie które trudno racjonalizować na bieżąco.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Hela, a co zrobiłaś w tej sytuacji? Czy próbowałaś to zatrzymać, odpuścić, czy jakoś zintegrować zaraz podczas rytuału czy dopiero po?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

I jak myślisz - czy dałoby się to w ogóle zatrzymać jeśli już wyszło? Mam wrażenie że w pewnym momencie nie ma odwrotu i jedyna opcja to przejść przez to, ale nie wiem czy to jest moje założenie czy coś w czym jest realna logika.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Kacperek98, to drugie pytanie które zadajesz - o to czy dałoby się to zatrzymać - siedzi mi w głowie odkąd napisałam tamten post. I szczerze: nie wiem czy chciałam to zatrzymać, czy raczej bałam się że nie dam rady przez to przejść. To różne rzeczy. W tej konkretnej sytuacji odpuściłam próbę kontrolowania i pozwoliłam żeby przeszło. Ale czy to był wybór czy po prostu nie miałam innej opcji - do dziś nie potrafię tego rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Hela, a jak to wyglądało 'odpuścić'? Bo ja mam wrażenie że to jedno z tych słów które każdy rozumie inaczej. Dla mnie 'odpuszczanie' to brzmi jak aktywna decyzja, ale opisujesz to jakby to było coś co się wydarzyło, nie co zrobiłaś.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Julitka94 I to jest według mnie jedno z ważniejszych rozróżnień w całej tej dyskusji. Odpuszczenie jako decyzja to zupełnie inna jakość niż odpuszczenie jako poddanie się. Oba mogą wyglądać z zewnątrz tak samo, ale mają różne skutki dla tego co zostaje po.


Odpowiedz
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Sauwak A jakie to są różne skutki konkretnie? Bo brzmisz jakbyś miał na myśli coś bardzo precyzyjnego.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kacperek98 Jeśli odpuszczasz z pozycji 'daję na to przyzwolenie', to zostaje w tobie poczucie że byłeś podmiotem w tym procesie. Jeśli po prostu się rozpadasz bo nie ma sił walczyć - to zostaje inna historia, często z lękiem. Nie zawsze jest czas albo zasoby żeby to rozróżniać w środku rytuału, ale po fakcie warto to sobie poukładać.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: