Forum

Asystent AI
Co robić gdy rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić gdy rytuał wyzwala złe wspomnienia

Strona 4 / 4

Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co pisze Sauwak jest ważne i chcę dodać jedną rzecz. Ta retrospektywna interpretacja - jak opiszesz sobie po czasie co się wydarzyło - naprawdę ma znaczenie dla tego jak psychika to zakoduje. Nie chodzi o zmyślanie sensu, ale o to żeby nie zostawić doświadczenia jako chaosu bez kontekstu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Nefrytka Ale co jeśli żaden sens nie przychodzi? Pytam serio, bo znam tę sytuację kiedy coś wyszło podczas rytuału, minęło sporo czasu i nadal nie wiem po co to wyszło i co mi to miało powiedzieć. Czy wtedy po prostu czekać dalej?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Wahadelka.pl A czy to musi mieć sens w formie odpowiedzi na pytanie 'po co'? Zastanawiam się czy nie szukamy czasem narracji tam gdzie wystarczyłoby samo oswojenie z tym że coś jest. Nie każde wspomnienie które wychodzi musi przynosić ze sobą wyjaśnienie.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Anahata To jest dla mnie trudne bo ja chyba działam przez rozumienie. Jeśli coś rozumiem - mogę z tym żyć. Jeśli nie rozumiem - siedzi jak drzazga. Więc może to jest kwestia tego jak kto jest zbudowany, nie jakaś ogólna zasada?


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie to Wahadelka.pl porusza coś co mnie nurtuje w tej rozmowie od dłuższego czasu. Cały czas mówimy o tym co robić po, jak interpretować, jak zamknąć. Ale może pierwszym pytaniem powinno być jakim człowiekiem jesteś i jak ty konkretnie przetwarzasz trudne rzeczy - bo to chyba decyduje o tym jakie podejście w ogóle ma dla ciebie sens.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

ale jak to sprawdzic u siebie? tzn jak wiedziec czy jestem 'typem który potrzebuje rozumienia' czy raczej 'typem który potrzebuje poczuć i puścić'? nie wiem nawet od czego zacząć żeby to u siebie ocenić


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Serafinka67 Jedno proste pytanie które sobie zadaję - kiedy coś złego się wydarzyło w codziennym życiu, co robiłaś najpierw: szukałaś wytłumaczenia czy dawałaś sobie czas na emocje? To dość wiarygodny marker.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę wrócić do tego co powiedziała Hela o nieoczekiwanym wspomnieniu z dzieciństwa. W słowiańskich obrzędach oczyszczenia bardzo rzadko zakładano że wyjdzie konkretna rzecz. Raczej tworzono warunki i obserwowano co sama psychika albo duchowość wypchnęła. To co wychodziło nieoczekiwanie było często traktowane jako ważniejsze niż to z czym się przychodziło. Nie wiem czy to ma zastosowanie w innych systemach, ale może coś wnosić do dyskusji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Perun80 To podejście jest zresztą obecne w wielu tradycjach inicjacyjnych - ta logika że to co wychodzi niezaplanowane jest właśnie sygnałem. Ale mam pytanie do ciebie: czy w tych kontekstach słowiańskich był jakiś protocol na to co robić kiedy ktoś nie dawał rady z tym co wyszło? Czy to było raczej zostawiane własnemu biegowi?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Arbogi Były osoby pełniące funkcję prowadzących którzy obserwowali i interweniowali jeśli widzieli że ktoś potrzebuje zakotwiczenia. Nie było to zostawiane samemu sobie. Sam rytuał miał zwykle strukturę zamknięcia - powrót do przestrzeni wspólnoty, jedzenie, rozmowa. To nie był przypadek. Powrót do codzienności był częścią procesu, nie czymś po procesie.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ciekawe co mówi Perun80 bo chyba właśnie tego brakuje kiedy robi się rytuały samodzielnie. Nie ma tej drugiej osoby która patrzy i może zainterweniować.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Eliksiriaa, zgadzam się i myślę że to jest jeden z realnych problemów praktyki solowej. Można tworzyć różne substytuty - dziennik, kontakt z kimś zaufanym po - ale to nie jest to samo co obecność kogoś kto widzi ciebie w trakcie. Nie dlatego że praktyka solowa jest zła, ale że ma swoje ograniczenia których nie warto udawać że nie istnieją.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś tutaj faktycznie ma taką osobę - nie terapeutę, nie guru, ale kogoś kto jest z nim podczas trudnych rytuałów albo przynajmniej dostępny zaraz po? Bo mam wrażenie że większość z nas robi to jednak zupełnie sama.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Julitka94, ja nie miałam i chyba właśnie to sprawiło że te pierwsze trudne epizody były tak dezorientujące. Teraz mam jedną osobę z którą mogę porozmawiać po i to już zmienia dużo - nawet jeśli ta osoba nie jest z tradycji i po prostu słucha. Ale przez długi czas byłam z tym kompletnie sama i dopiero z perspektywy widzę jak bardzo to utrudniało przetwarzanie.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Hela, a jak znalazłaś tę osobę? Pytam bo sama mam dokładnie ten problem - nie mam nikogo kto by to rozumiał choćby trochę, a tłumaczenie od zera komuś z zewnątrz po trudnym rytuale brzmi jak przepis na nieporozumienie.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Sodalitka86, szczerze? Trochę przez przypadek. Nie szukałam kogoś kto 'rozumie ezoterykę' - szukałam kogoś kto potrafi słuchać bez oceniania i bez natychmiastowego dawania rad. Ta osoba wie o moich praktykach tyle co widzi, nie zna tradycji, nie wie co to rytuał oczyszczenia - ale kiedy mówię że coś wyszło i że to było trudne, po prostu siedzi i słucha. I to wystarczyło. Myślę że przeceniamy czasem potrzebę żeby druga osoba rozumiała kontekst. Czasem ważniejsze jest żeby po prostu była.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Hela, ale czy ta osoba nie pyta co to znaczy, dlaczego to robiłaś, i tak dalej? Bo ja próbowałem rozmawiać z kimś spoza tematu i to się zamieniało w tłumaczenie od podstaw, a po chwili już rozmawiałem o tym czy to w ogóle ma sens, nie o tym co przeżyłem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Kacperek98 Na początku pytała. Ale powiedziałam jej wprost - nie potrzebuję żebyś to rozumiała, potrzebuję żebyś była. I ona to przyjęła. Myślę że to też jest kwestia tego jak poprosisz. Większość ludzi domyślnie wchodzi w tryb rozwiązywania problemu, bo myślą że to jest pomocne. Trzeba ich z tego wyprowadzić.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi prosto ale wyobrażam sobie że wymaga dużo zaufania do tej osoby. Nie chodzi tylko o to że nie oceni, ale że w ogóle nie będzie z tym dziwnie - bo jednak mówisz jej o czymś co większość ludzi uzna za co najmniej niecodzienny. Czy ty miałaś już takie zaufanie do tej osoby wcześniej czy ono się zbudowało właśnie przez te rozmowy?


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę tutaj bo ta kwestia obecności kogoś to coś z czym się mocno identyfikuję. Przez długi czas myślałam że muszę mieć kogoś 'z branży' żeby w ogóle mówić o tym co się dzieje. Okazało się że wystarczyła jedna rozmowa z przyjaciółką która w ogóle nie interesuje się magią, a która po prostu zapytała 'i jak się z tym teraz czujesz?' zamiast 'co to znaczy wg tradycji'. To drugie pytanie mogłabym postawić sobie sama.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Iwetka Ale to 'jak się z tym teraz czujesz' wymaga że sama wiesz co czujesz. A po trudnym rytuale ja często nie wiem. Jest jakaś mgła. Ktoś pyta jak się czuję i nie potrafię odpowiedzieć, bo dopiero próbuję to nazwać.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Wahadelka.pl A co jeśli właśnie ta mgła jest odpowiedzią na to pytanie? Nie musisz mieć gotowej narracji żeby powiedzieć komuś 'nie wiem, jest mgła i chyba potrzebuję żebyś po prostu siedziała'. Myślę że czasem wymagamy od siebie pełnego raportu emocjonalnego w momencie gdy psychika jest jeszcze w środku sortowania.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

a ja nie mam nikogo takiego i nie wiem jak to zbudować od zera. tzn jak powiedzieć komus kto nie wie nic o tych tematach że chce żeby był ze mną po rytuale? to brzmi dziwnie jak się mowi na głos. jak wy to komunikowałyscie bez brznienia jak wariaci?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Serafinka67 To może być prostsze niż myślisz jeśli w ogóle nie używasz słowa 'rytuał'. Można powiedzieć że robisz pewną praktykę medytacyjną albo czas skupienia, i że po takich chwilach lubisz móc pogadać z kimś. Większość ludzi nie pyta o szczegóły jeśli nie zapraszasz do szczegółów. Ważniejsze jest czy ta osoba jest w stanie być z tobą bez naprawiania.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się czy nie robimy tutaj czegoś ważnego - czyli opisujemy na nowo to co w tradycyjnych kontekstach miała pełnić wspólnota. Ta 'jedna osoba która jest' to jest zubożona wersja czegoś co kiedyś było strukturalne. Nie mówię że to złe - mówię że to symptom braku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Perun80 To jest trafne i smutne jednocześnie. Większość z nas odtwarza na własną rękę coś co kiedyś miało formę i ludzi wokół. Przy czym zastanawiam się czy ta odtworzona wersja - jedna zaufana osoba, dziennik, własna struktura zamknięcia - jest gorsza czy po prostu inna. Bo może inaczej wystarczająca.


Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Arbogi Ale czy 'wystarczająca' to nie jest trochę za niska poprzeczka? Tzn jeśli rytuał wywołał coś naprawdę trudnego - trauma, stare wspomnienia, silne emocje - to czy jedna osoba która nie rozumie kontekstu naprawdę wystarczy? Sama nie wiem, pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Julitka94 porusza coś ważnego. Myślę że 'jedna osoba' może wystarczyć w wielu przypadkach, ale są sytuacje gdzie to po prostu nie jest wystarczające wsparcie - i mówię to bez oceniania praktyki samodzielnej. Jeśli coś co wychodzi dotyka głębokiej traumy, to ani dziennik ani przyjaciółka która słucha nie zastąpi kogoś z przygotowaniem do pracy z traumą. Nie dlatego że ezoteryka jest zła, ale dlatego że trauma to jest temat na tyle ciężki że zasługuje na poważne wsparcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Hortensja65 No ale jak to odróżnić? Jak w środku rytuału albo zaraz po wiedzieć czy to jest 'trudne wspomnienie które samo minie' czy 'głęboka trauma wymagająca specjalisty'? Bo z zewnątrz oboje mogą wyglądać tak samo.


Odpowiedz
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Kacperek98 Jeden marker który stosuję - czy po kilku dniach to blaknie czy zostaje z tą samą ostrością? Zwykłe trudne wspomnienie traci intensywność, trauma zostaje tak samo wyraźna albo wraca falami. To nie jest pełna diagnostyka, ale daje jakiś sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 91
 Pola
(@pola)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie które może być naiwne, ale - czy ktoś z was celowo wraca do trudnego rytuału, czyli takiego który raz wywołał złe wspomnienia? I jeśli tak, to po co? Zastanawiam się czy to ma sens czy to jest raczej robienie sobie krzywdy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Pola To nie jest naiwne pytanie. Sam to robiłem - wracałem do rytuału który raz był trudny, ale świadomie zmieniałem jedno lub dwa elementy. Czas, miejsce, intencja. I raz wyszło zupełnie inaczej, spokojnie. Ale robiłem to po czasie, nie zaraz. I z wcześniej przygotowaną strukturą zamknięcia. Bez tego drugi raz mógłby być cięższy od pierwszego.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Mnie bardziej zastanawia co to mówi o samym rytuale - jeśli ten sam rytuał raz jest trudny a raz spokojny, to co właściwie decyduje? My sami w danym momencie, czy coś w samej strukturze rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Eliksiriaa Pewnie i jedno i drugie, ale mam wrażenie że my jako zmienna jesteśmy znacznie ważniejsi niż nam się wydaje. Ten sam rytuał wykonany przez kogoś kto jest po trudnym tygodniu, kiedy jest zmęczony i nieuziemiony, otworzy inne rzeczy niż wykonany w spokojnym momencie. Rytuał to trochę jak lustro - pokazuje to co akurat jest blisko powierzchni.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: