Forum

Asystent AI
Co robić gdy rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić gdy rytuał wyzwala złe wspomnienia

Strona 1 / 4

Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam taki problem i nie wiem czy ktoś miał coś podobnego. Robię od jakiegoś czasu rytuały oczyszczające, raczej spokojne, bez żadnych dramatycznych elementów. Ostatnio w połowie jednego z nich zaczęły mi wychodzić wspomnienia, których kompletnie się nie spodziewałam. Stare sprawy, dawno zakopane, myślałam że już przepracowane. Siedziałam przy świecach i nagle poczułam się jak gdybym miała dziesięć lat i stała w kuchni u rodziców. Nie wiem co z tym zrobić - czy przerywać rytuał, czy jednak dociągnąć do końca? Bo z jednej strony czuję że coś się ruszyło, a z drugiej nie miałam pojęcia że pójdzie w tę stronę.


Odpowiedz
178 odpowiedzi
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest tak naprawdę jeden z tych tematów, o których mało kto mówi otwarcie, a trafia się dość często. Mam kilka pytań zanim cokolwiek powiem - jaki to był rytuał oczyszczający? Bo to pojęcie jest bardzo szerokie. I co rozumiesz przez 'wspomnienia które wyszły' - obrazy, emocje, konkretne sceny? To dość istotne, bo mechanizm może być różny zależnie od tego co dokładnie się pojawiło.


Odpowiedz
Wpisy: 2419
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym się też zapytał - a czy te wspomnienia były bolesne w sensie że coś cię bolało fizycznie w trakcie, czy raczej emocjonalnie? Bo to robi sporą różnicę jeśli chodzi o to co robić dalej. Miałem kiedyś sytuację kiedy ktoś opisywał mi coś podobnego i okazało się że rytuał trafił dokładnie w to co było zablokowane. Niekoniecznie to zła wiadomość, choć rozumiem że na miejscu to może być dezorientujące.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Emocjonalnie, zdecydowanie. Nic fizycznego. To był taki prosty rytuał z solą i wodą, skupiony na oczyszczeniu przestrzeni w domu - zaczęłam od siebie, od wizualizacji jasności i spokoju, no i wtedy to przyszło. Obrazy, konkretne sceny. Poczucie że mam znów tamten wiek. Jak sen na jawie trochę. Właściwie przepłakałam resztę rytuału i jakoś go dokończyłam, ale potem długo nie mogłam się pozbierać.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz brzmi jak to, co niektórzy praktycy określają jako abreakcję - nagłe odreagowanie materiału emocjonalnego, który siedział zablokowany. W kontekście rytuałów oczyszczających to się zdarza, bo intencja 'oczyszczenia' dosłownie otwiera przestrzeń na wydobycie tego co stłumione. Problem nie polega na tym że coś poszło nie tak, problem polega na tym że nie byłaś na to przygotowana. Czy miałaś jakieś zabezpieczenie przed rytuałem, czy weszłaś bez żadnego ugruntowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Arbogi Ugruntowanie robiłam, ale bardzo krótkie. Kilka oddechów, wizualizacja korzeni, standardowo. Może za krótkie jak na to co się okazało być pod spodem. A 'zabezpieczenie' - rozumiesz przez to konkretnie co? Bo mam kilka skojarzeń z tym słowem i nie chcę zgadywać.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Mam na myśli coś co stanowi granicę dla ciebie jako osoby wchodzącej w przestrzeń rytualną - coś co pozwala ci wyjść z niej świadomie kiedy chcesz, a nie kiedy cię 'wyrzuci'. Może to być słowo, gest, fizyczny przedmiot na który patrzysz kiedy potrzebujesz wrócić do tu i teraz. Nie ma jednej formy. Pytam bo to co opisałaś - że długo nie mogłaś się pozbierać - sugeruje że nie miałaś takiego kotwiczenia i materiał emocjonalny dosłownie cię zalał bez możliwości kontrolowanego zamknięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Widzę tutaj coś, o czym warto powiedzieć wprost. Rytuały oczyszczające w wielu tradycjach zakładają że jesteś gotowa na to co wyjdzie. W słowiańskich praktykach kupały, czy ogólnie rytuałów ognistych, oczyszczenie dotyczyło całej wspólnoty, a nie jednostki samotnie siedzącej przy świecach. Wspólnota działała jak bufor - jeśli komuś wychodziło coś ciężkiego, pozostali byli obok. Nie mówię że nie możesz robić czegoś samodzielnie, ale to jest konkretna różnica strukturalna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Perun80 To ciekawe co mówisz o tym buforze wspólnoty, ale mam pytanie - czy to znaczy że osoby które pracują samodzielnie są bardziej narażone na takie sytuacje? Bo znam sporo osób które robią rytuały solo i nigdy nic takiego im się nie przydarzyło.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Iwetka Nie chodzi o narażenie, chodzi o to czy masz zasoby żeby sobie poradzić jeśli coś wyjdzie. Większość rytuałów oczyszczających nie trafia w nic konkretnego i idzie spokojnie. Ale jeśli trafią - to jest ta różnica. Ktoś samodzielnie musi mieć plan na wypadek że przestrzeń się nie zamknie tak jak powinna.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam kiedyś coś podobnego choć nie przy rytuałe a przy zwykłej medytacji, ale może to ten sam mechanizm? Siedziałam i nagle zaczęły mnie zalewać obrazy ze szkołu podstawowej, coś z co myślałam żę juz dawno mi nie przeszkadza. Płakałam z trzy kwadranse. Potem mi było dziwnie lżej ale przez tydzień chodziłam trochę jak nieobecna. Nikt mi wtedy nie wiedział co z tym robić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Serafinka67 Ten tydzień chodzenia jak nieobecna to jest ważny szczegół. To się nazywa czasem 'okno integracji' - kiedy psychika przetwarza to co wyszło. Pytanie do was obu - czy po tym okresie coś konkretnie się zmieniło? Bo to by dużo mówiło o tym czy ten materiał faktycznie się przepracował czy tylko się ujawnił a potem wrócił na swoje miejsce.


Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Sauwak Szczerze? Tak, coś się zmieniło. Tamta sytuacja z dzieciństwa przestała mnie tak ciążyć. Ale żałuję że weszłam w to bez przygotowania, bo te kilka dni po były naprawdę ciężkie. Gdybym wiedziała że tak może być, pewnie inaczej bym się do tego zabrała.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem o czym mówicie, bo sama pracuję z ciałem i energią w kontekście czakr i znam to zjawisko otwierania zablokowanych miejsc. Ale zastanawiam się - czy rytuał był naprawdę przyczyną tego co wyszło, czy może po prostu stworzyłaś sobie warunki skupienia i spokoju, w których psychika i tak by to w końcu wydobyła? Nie podważam że coś się stało, tylko pytam o mechanizm bo to chyba istotne dla tego co robić następnym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym tu dorzucił że jak coś takiego się dzieje w trakcie rytuału to zazwyczaj oznacza że dobrze trafiłaś, nie że coś poszło źle. Wspomnienia wychodzą bo muszą, nie ma co się bać. Wystarczy po rytuałe zjeść coś solidnego i się przyziemić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Kacperek98 'Wystarczy zjeść coś solidnego' - to jest część prawdy, ale duże uproszczenie. Uziemienie przez jedzenie faktycznie działa i to jest sensowna praktyka, ale w sytuacji kiedy ktoś przepłakał rytuał i przez kilka dni nie może się pozbierać, to trochę za mała odpowiedź. Tu chodzi o to żeby wiedzieć przed czym stanęłaś i mieć plan co robić jeśli to się powtórzy, a nie tylko jak zamknąć konkretną sesję.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Mam może głupie pytanie, ale czy ktoś wie czy jest jakaś zasada co do tego kiedy przerywać rytuał a kiedy dociągać do końca mimo trudności? Bo z tego co czytam to Hela dokończyła i coś się przepracowało, ale mogło też pójść w drugą stronę. Skąd wiadomo w momencie kiedy to się dzieje że się idzie w dobrą stronę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Wahadelka.pl To jest naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi bo zależy od kontekstu. Ale jest kilka sygnałów które ja biorę pod uwagę. Jeśli to co wychodzi ma charakter emocjonalny - płacz, smutek, stare wspomnienia - to zazwyczaj rytuał można kontynuować albo spokojnie zamknąć z intencją że praca będzie kontynuowana. Jeśli zaczyna się dezorientacja, zatrata poczucia gdzie jestem i co robię, albo silny lęk - wtedy przerywam natychmiast i uziemiam. Emocje mogą być intensywne ale nie muszą być niebezpieczne. Dezorientacja już jest sygnałem że trzeba wyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, a jak w ogóle powinno wyglądać takie uziemianie po czymś trudnym? Bo Arbogi wspomniał o kotwiczeniu, Kacperek o jedzeniu, ale jak to złożyć razem w coś sensownego? Pytam bo sama czasem po głębszych sesjach z kartami czuję coś podobnego - nie aż tak intensywnego co Hela, ale takie dziwne zawieszenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Julitka94 Zawieszenie po głębszej pracy to normalna reakcja i dobrze że o tym mówisz. Podstawa to sekwencja - najpierw fizyczność: stopy na podłodze, ręce na kolanach, kilka świadomych oddechów do brzucha a nie do klatki. Potem coś konkretnego do zmysłów - zapach, smak, dotyk szorstskiej powierzchni. Jedzenie działa właśnie dlatego - angażuje wiele zmysłów naraz i dosłownie przenosi uwagę w ciało. Ale to jest zamknięcie sesji, nie przepracowanie tego co wyszło. To co wyszło i tak będzie się przetwarzać. Pytanie ile czasu na to dajesz i czy masz kogoś do rozmowy po.


Odpowiedz
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Anahata A to coś konkretnego do zmysłów - to znaczy że lepiej żeby to było coś zimnego czy ciepłego? Ja po tej swojej medytacji ze szkołą piłam herbatę i faktycznie trochę pomagało, ale nie widziałam w tym żadnej sekwencji, po prostu to zrobiłam instynktownie.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Serafinka67 Zimne działa szybciej na układ nerwowy, dosłownie - zimna woda na nadgarstkach albo twarz nad zimną wodą aktywuje odruch nurkowania i zwalnia rytm serca. Ciepłe jest łagodniejsze, działa bardziej przez kojenie. Herbata którą piłaś to był dobry instynkt, ciepło i rytm picia - dwa sygnały bezpieczeństwa naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 152
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

A czy ta sekwencja którą opisujesz ma znaczenie - że najpierw fizyczność, potem zmysły? Bo zastanawiam się czy można to robić odwrotnie albo jednocześnie, czy jest jakiś powód dla tej kolejności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Julitka94 Kolejność ma sens o tyle że układ nerwowy łatwiej się uspokaja jak dajesz mu sygnały od dołu w górę - najpierw ciało, potem zmysły, na końcu myśl. Jak próbujesz uspokoić głowę kiedy ciało jeszcze drży, to jest pod górę. Ale nie ma dogmatu, w praktyce i tak improvizujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do tego co Hela mówiła wcześniej - że gdyby wiedziała co może wyjść, przygotowałaby się inaczej. Ciekawe to bo ja się zastanawiam, czy w ogóle da się z góry wiedzieć co 'siedzi pod spodem'. Mam na myśli że jeśli coś jest zablokowane to właśnie dlatego że nie ma do tego dostępu. Więc jak się przygotować na coś o czym nie wiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest dokładnie moje pytanie do siebie po tym wszystkim. Nie wiedziałam że tam jest. Ale - i tu mam wątpliwość - może nie chodziło o to żeby wiedzieć co wyjdzie, tylko żeby mieć gotowy sposób na 'cokolwiek wyjdzie'. Jakiś plan ogólny, nie plan na konkretne wspomnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie o to mi chodziło kiedy mówiłem o zabezpieczeniu. To nie jest plan na konkretne wspomnienie, bo tego nie wiesz z góry. To jest plan na stan - co robię kiedy przestaję się czuć bezpiecznie, bez względu na to co wywołało ten stan. Słowo kotwiczące, gest, przedmiot - cokolwiek co działa dla ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dodam że w tradycjach gdzie takie praktyki są opisane bardziej systematycznie - szamańskie, pewne linie tantryczne - to przygotowanie to nie są techniki na konkretne scenariusze, tylko budowanie tzw. 'witness self', świadka który obserwuje bez utożsamiania się. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale o to chodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Perun80 Ten 'świadek' - to się da w ogóle zbudować przed rytuałem czy to jest coś co albo się ma albo nie? Bo brzmi jak coś z długotrwałej praktyki medytacyjnej, a nie coś do zrobienia w kilka minut przed rytuałem.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Wahadelka.pl Masz rację że to nie jest coś do zbudowania w pięć minut. Ale można świadomie aktywować - choćby przez intencję 'obserwuję siebie podczas tego procesu' i kilkuminutowy kontakt z własnym oddechem przed wejściem w rytuał. To nie jest pełna zdolność świadkowania, ale to jest sygnał dla psychiki że nie zamierzasz się zatopić bez kontroli.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, trochę mnie bawi ta cała dyskusja o przygotowaniu bo wygląda jakbyśmy mówili że każdy rytuał wymaga wieloetapowego protokołu. Jak sobie to komplikujemy to zaczynamy się bać własnych praktyk.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kacperek98 A co masz na myśli, bo mnie nie bardzo przekonuje ten argument. Hela miała kilka ciężkich dni przez to że weszła bez planu co robić jeśli coś wyjdzie. To nie jest komplikowanie dla komplikowania - to jest zwykłe 'co zrobię jeśli'. Każdy kto jedzie w góry też sprawdza pogodę, to nie znaczy że się boi gór.


Odpowiedz
(@kacperek98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Sauwak No dobrze, rozumiem porównanie. Ale jest różnica między sprawdzeniem pogody a trójgodzinnym protokołem przygotowawczym. Mówię tylko że proporcje.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nikt tu nie mówił o trójgodzinnym protokole. Ale skoro już jesteśmy przy proporcjach - czy masz jakiś realny przykład sytuacji gdzie komuś zaszkodził za duży stopień przygotowania? Bo przykładów za małego mamy tu kilka.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie to trochę z innej strony uderza - czy nie jest tak że te wspomnienia które wyszły u Heli wyszłyby prędzej czy później niezależnie od rytuału? Jak ktoś ma coś emocjonalnie nieprzetworzonego to to szuka wyjścia. Rytuał mógł być po prostu tym momentem kiedy obrona była rozluźniona.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie wiem czy by wyszły same z siebie, bo zanim to zrobiłam to te konkretne rzeczy naprawdę mi nie chodziły po głowie. Może były przetworzone na tyle żeby nie przeszkadzać na co dzień, a nie na tyle żeby całkowicie zniknąć. Ale masz rację że rytuał otworzył coś - tylko pytanie czy to przypadek że akurat ten rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Może głupie pytanie ale jak to wygląda u osób które robią rytuały regularnie? Czy takie rzeczy zdarzają się częściej czy rzadziej? Bo wydawałoby mi się że jak ktoś pracuje z tym systematycznie to może już ma 'puste magazyny', ale nie wiem czy tak to działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Sodalitka86 Nie ma tu prostej zależności. Przy regularnej pracy zdarza się że takie rzeczy wychodzą rzadziej bo są na bieżąco przetwarzane - ale zdarza się też że właśnie regularność dociera do głębszych warstw których się nie spodziewałaś. To nie jest skala gdzie po x latach masz spokój. Raczej zmieniają się warstwy z którymi pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

To co Anahata mówi o warstwach to mi się zgadza z moim doświadczeniem. Ja myślałam po tej medytacji że skoro już przepłakałam tamtą sytuację to się z nią rozliczyłam. A po jakimś czasie coś innego wyszło co było z nią połączone, ale inaczej. Jakby pierwsza sesja odkryła tylko wejście do czegoś głębszego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Serafinka67 I co zrobiłaś kiedy to wyszło po raz drugi? Przerwałaś czy dokończyłaś? Pytam bo z tego co tu czytam to chyba kluczowe jest to żeby mieć jakiś plan - a nie wiem co bym zrobiła w tej sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

Dokończyłam Julitka94, ale szczerze to chyba nie powinnam była. Nie miałam żadnego planu, po prostu siedziałam z tym i jakoś minęło. Dopiero po fakcie zrozumiałam że miałam szczęście że to nie było nic ostrzejszego. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie - myślę że nie ma jednej reguły. Zależy co wychodzi i z jaką siłą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Serafinka67 A jak to poznałaś że 'jakoś minęło'? Że po prostu przestałaś płakać czy było jakieś wyraźne poczucie że to się skończyło? Bo wyobrażam sobie że można by siedzieć z czymś w kółko bez żadnego zamknięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie ten moment gdzie brakuje mi tego świadka o którym Perun pisał. Jak nie ma tej odrobiny dystansu to nie wiadomo czy 'minęło' znaczy 'przetworzyłam' czy 'zamroziłam z powrotem'. Pytanie do Serafinki - czy po tym czułaś się lżej, czy raczej płasko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Anahata Szczerze to płasko. Trochę jak po płakaniu bez powodu, wiesz - oczy piekły ale byłam spokojna. Nie wiem czy to lżej czy to właśnie to zamrożenie. Teraz jak o tym myślę to nie jestem pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

To płaskie uczucie po mnie chodziło przez kilka dni. Nie smutek, nie ulga - takie zawieszenie. I dopiero po tym zaczęłam normalnie funkcjonować. Ale nie mam pewności czy to był jakiś naturalny koniec procesu czy po prostu przeciążenie minęło samo.


Odpowiedz
Wpisy: 450
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja gdzieś czytałam że to co Hela opisuje - to płaskie, zawieszone uczucie - może być objawem niedokończonego procesu. Że ciało zamknęło coś przed czasem bo nie miało zasobów żeby to utrzymać. Nie wiem na ile to prawda ale zastanawiam się czy nie warto by było wrócić do tego świadomie, tym razem z jakimś zabezpieczeniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Iwetka A co znaczy 'wrócić świadomie'? Robić ten sam rytuał jeszcze raz, tym razem z przygotowaniem? Bo dla mnie to brzmi ryzykownie - jakby celowo wchodzić w coś co już raz wybiło z równowagi.


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Wahadelka.pl Nie koniecznie ten sam rytuał, raczej intencjonalna praca z tym co wyszło - ale poza rytuałem, w bezpiecznych warunkach. Jest spora różnica między otwarciem czegoś w trakcie praktyki a podejściem do tego samego materiału kiedy jesteś przygotowana i masz kontrolę nad tempem. Rytuał otworzył drzwi, ale to nie znaczy że tylko rytuał może przez nie przejść.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: