Forum

Asystent AI
Co robić gdy rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić gdy rytuał kompletnie nie zadziałał jak się spodziewaliśmy

Strona 1 / 5

Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Miałam ostatnio sytuację, która trochę mnie zaskoczyła i chciałam się zapytać, czy ktoś z was miał podobnie. Robiłam rytuał oczyszczający, który powtarzam regularnie od jakiegoś czasu, zawsze w ten sam sposób, z zachowaniem tych samych kroków. I tym razem... kompletnie nic. Nie żeby coś poszło nie tak po zewnętrznej stronie, tzn. świece się paliły, kadzidło dymilo jak powinno, słowa były te same. Ale w środku - zero. Jakby ktoś wyłączył prąd. Zamiast spokoju mam teraz w głowie jeszcze większy chaos niż przed. Zastanawiam się, czy to ja coś spieprowałam, czy może rytuał po prostu przestaje działać jeśli robi się go za często? Czy on traci wtedy coś... nie wiem jak to nazwać... swoją moc? Albo może ja tracę na niego wrażliwość?


Odpowiedz
275 odpowiedzi
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Też tak miałam i przez długi czas nie umiałam tego zrozumieć. U mnie to było z rytuałem przed tarotem, zawsze robiłam to samo, zapalałam świecę, oddechy, skupienie, i przez wiele miesięcy działało. Potem nagle podczas czytania zaczęłam czuć jakiś opór, jakby karty były tylko kartami. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że robiłam to mechanicznie. To znaczy fizycznie wszystko się zgadzało, ale ja byłam myślami zupełnie gdzie indziej. Pytanie jest takie: czy to w ogóle wtedy ma sens to robić, czy lepiej odpuścić na jakiś czas?


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujecie to jest naprawdę częsty problem i myślę, że jest tu kilka różnych rzeczy naraz, które warto od siebie oddzielić. Bo jedno to kwestia mechaniczności, o której pisze Strzaska, a drugie to pytanie, które zadała autorka tematu - czy rytuał traci coś przez częste powtarzanie. I tu mam trochę inne zdanie niż mogłoby się wydawać. Powtarzanie samo w sobie nie niszczy rytuału. W tradycjach liturgicznych, w shintoizmie, w praktykach buddyjskich - tam powtarzanie jest właśnie sednem. Problem pojawia się wtedy, kiedy nasze oczekiwania wobec rytuału się rozjeżdżają z tym, co on faktycznie ma robić. Jak przychodzisz do rytuału po konkretny rezultat, a nie po sam proces, to czasem właśnie to blokuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Martusia61 ale czy to nie jest trochę za proste wyjaśnienie? Bo ja wiem, że robiłam to z intencją, byłam skupiona, nie myślałam o zakupach ani o pracy. A mimo to nic. I właśnie to mnie zastanawia, bo wcześniej podobny stan skupienia dawał efekty, a teraz jakby coś wyparowało. Może to jest kwestia jakiegoś cyklu? Słyszałam, że niektóre praktyki mają swoje naturalne okresy aktywności i wyciszenia, ale nie wiem czy to nie jest za duże upraszczanie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam takie spostrzeżenie z własnej praktyki z runami. Czasem robiłam galdr, wypowiadałam imiona run, i czułam że coś się dzieje. A innym razem te same runy, ten sam głos, i cisza. Zaczełam zapisywać kiedy tak się dzieje i okazało się, że u mnie mocno koreluje to z tym co sie dzieje w życiu zewnętrznym. Jak byłam w środku jakiegoś dużego emocjonalnego przesilenia, rytuał jakby nie znajdował miejsca do osadzenia sie. Jak fala trafia na inne fale i sie znoszą. Nie wiem czy to jest dobra analogia ale tak to czułam.


Odpowiedz
Wpisy: 517
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokładnie, i tu jest kwestia faz księżyca, bo większość takich blokad zdarza mi się przy księżycu w nowiu bezpośrednio przechodzącym przez znaki wodne, szczególnie przy Rybach. Czytałem że energie są wtedy mocno introwertyczne i skierowane do środka, więc zewnętrzne rytuały po prostu nie mają wyjścia, jakby. Polecam sprawdzić jaki był układ podczas nieudanego rytuału.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Wiktor to jest bardzo ogólna interpretacja i nie do końca tak to działa. Nów księżyca w Rybach nie jest żadnym automatycznym blokerem rytuałów, wręcz przeciwnie, w niektórych tradycjach to jest moment do pracy z podświadomością i intuicją. Nie polecałabym szukać przyczyny w układzie planet jako pierwszym kroku, bo to może odciągnąć uwagę od czegoś bardziej przyziemnego i konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Perydotka napisała coś, co mnie zatrzymało. To o falach, które się znoszą. Ja mam podobne obserwacje, ale tłumaczyłam to sobie inaczej, że rytuał w momencie wewnętrznego przesilenia nie przestaje działać, on po prostu pracuje inaczej. Nie daje tego co oczekujemy, ale może robi coś zupełnie innego. Mam na myśli, że może celowo nie poczułaś spokoju, bo ta energia poszła gdzie indziej - na stabilizację czegoś, czego jeszcze nie widać. Ale zaznaczam, to jest moje doświadczenie z konkretną ścieżką, nie twierdzę, że to reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam pytanie do Mimozy, bo zaczęłam się zastanawiać. Napisałaś, że robiłaś ten rytuał regularnie od jakiegoś czasu. I teraz mam pytanie, czy przez ten czas zmieniło się coś w twoim życiu? Mówię o dużych rzeczach, przeprowadzka, praca, relacje, cokolwiek. Bo zastanawiam się, czy może sam rytuał nie zawiódł, tylko ty w tym momencie potrzebujesz innego rytuału. Jakby twoja sytuacja zmieniła się, a forma którą stosujesz pozostała ta sama. To może być jak stare ubranie, które ci kiedyś dobrze pasowało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Ninka_S o tak, zmieniło się całkiem sporo. Zmiana pracy, duże napięcia w domu, ogólnie ostatnie miesiące były dość ciężkie. I teraz kiedy o tym piszę, myślę, że może właśnie o to chodzi. Robiłam ten rytuał jak coś stałego, jak kotwicę, po części dlatego właśnie żeby mieć w tym wszystkim jeden punkt niezmienności. Ale może właśnie ten punkt niezmienności przestał odpowiadać temu, czego naprawdę potrzebuję.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co piszesz o kotwicy jest bardzo ciekawe i myślę, że tu jest sedno tego wątku. Bo rytuały właśnie często pełnią tę funkcję, coś stałego kiedy wszystko się rusza. Tylko pytanie, czy ta kotwica ma trzymać statek w miejscu, czy ma być punktem odniesienia kiedy płyniesz dalej? Bo to są dwa zupełnie różne podejścia do tego, czym rytuał jest.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtracam, bo trochę gubię się w tej rozmowie. Chciałem zapytać bardzo konkretnie: jak w ogóle rozpoznać, że rytuał nie zadziałał, a nie że po prostu wyniki są opóźnione albo niewidoczne? Bo czytam wasze posty i zastanawiam się, skąd wiadomo, że coś naprawdę nie wyszło, a nie że po prostu efekt przyjdzie później albo inaczej niż się spodziewasz?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

To jest dobre pytanie, Goris, i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale z własnego doświadczenia powiem tyle: kiedy rytuał działa, nawet jeśli efekty są odroczone, to w momencie samego działania jest jakieś poczucie zamknięcia, zakończenia czegoś. Nie chodzi o emocje ani euforię, bardziej o neutralny spokój albo poczucie że coś zostało oddane. Kiedy tego nie ma, kiedy wychodzisz z rytuału z tym samym niepokojem z jakim wchodziłaś, to jest sygnał. Chociaż nawet wtedy nie nazwałabym tego porażką, bardziej informacją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosieczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 117

@Perzyna właśnie to poczucie informacji mnie zastanawia. Bo co w takim razie ta informacja mówi? Że coś poszło nie tak technicznie, że czas był zły, że sama jesteś w złym stanie, czy może po prostu że nie czas na ten konkretny rytuał? Jak w ogóle to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

To rozróżnienie o którym pisze Tosieczkaa jest moim zdaniem kluczowe. Sama przez długi czas mieszałam te przyczyny i szukałam błędów technicznych tam, gdzie problem był zupełnie gdzie indziej. Zaczęłam się z tym bardziej systematycznie przyglądać i doszłam do wniosku, że dla mnie osobiście największym sygnałem jest to, czy przed rytuałem jest jakaś klarowność intencji. Nie chodzi o to, żeby wiedzieć dokładnie czego chcesz, ale o to, żeby nie wchodzić w rytuał z mgłą w głowie. Kiedy sama nie wiem do końca po co to robię w tej chwili, to potem efekty są dokładnie tak rozmyte jak ta mgła.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak długo czekać? Serio pytam, bo robiłam coś ostatnio i nie wiem czy mam czekać, robić kolejny, czy zupełnie to odpuścić. Bo ta niepewność mnie wykańcza bardziej niż samo niedziałanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Zaneta74 i to jest chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy, bo nie ma dobrej odpowiedzi na to w sensie konkretnej liczby dni. Ja sama przez długi czas robiłam błąd polegający na tym, że kiedy nie widziałam efektów to albo od razu powtarzałam, albo wchodziłam w spiralę analizowania co poszło nie tak. I jedno i drugie było bez sensu, bo przeszkadzało temu co może się dziać pod powierzchnią. Ale rozumiem ten niepokój, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Patrząc na tę rozmowę mam wrażenie, że mieszamy ze sobą kilka różnych problemów. Jest kwestia techniczna czyli czy rytuał został przeprowadzony zgodnie z zamierzeniem. Jest kwestia psychologiczna czyli stan osoby robiącej rytuał. I jest kwestia, powiem to wprost, metafizyczna czyli czy cokolwiek się w ogóle wydarzyło poza naszym odczuciem. I ta trzecia kwestia jest najtrudniejsza, bo nie mamy żadnego zewnętrznego wskaźnika. Możemy czuć że nic się nie stało, a coś się stało. Albo czuć że coś się stało, a nie wydarzyło się nic poza naszymi emocjami. Jak sobie z tym radzicie?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@stribog)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie przez tę trzecią kwestię, którą opisuje Astaria, sam mam problem z oceną czegokolwiek co robię. Skąd mam wiedzieć czy coś zadziałało jeśli nie mam żadnego punktu odniesienia? Może wszystko co przypisuję rytuałowi i tak by się wydarzyło, albo odwrotnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Stribog i to jest uczciwe pytanie, które zadaje sobie chyba każdy kto praktykuje dłużej. Nie sądzę żeby była jakaś metoda na stuprocentowe rozróżnienie, bo to jest jeden z fundamentalnych problemów każdej praktyki ezoterycznej. Ale właśnie dlatego, wracając do wątku który tu się przewija, rytuał jako kotwica w czasie zmian ma może wartość niezależną od tego czy zadziałał metafizycznie. Sam akt powtarzania, budowania jakiegoś rytmu, może stabilizować nawet jeśli nie wierzymy w mechanizm. A kiedy ta kotwica nagle przestaje dawać poczucie stabilności, tak jak u Mimozy, to może być sygnał że coś w życiu tej osoby wymaga głębszej zmiany niż może dać jakikolwiek rytuał.


Odpowiedz
(@tosieczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 117

@Martusia61 ale jak to działa w praktyce z tym punktem odniesienia? Bo rozumiem co mówisz o dzienniku, ale jeśli ktoś zaczyna prowadzić notatki właśnie w momencie, kiedy coś przestało działać, to nie ma żadnej bazy do porównania. Co wtedy?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam ten dziennik od dłuższego czasu i nawet mnie to zaskoczyło jak zaczęłam go przeglądać. Są takie okresy, gdzie zapisałam pięć rytuałów z rzędu i przy każdym dopisałam 'brak odczuć' albo 'cisza'. I zawsze, ale to zawsze, jak potem patrzyłam wstecz, to coś w tamtym czasie się u mnie działo wewnętrznie, co wtedy w ogóle nie kojarzyłam z praktyką. Więc to nie było tak, że rytuały nie działały, raczej że ja byłam poza zasięgiem, jeśli można tak to powiedzieć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Strzaska57 'poza zasięgiem' to ciekawe określenie. Co przez to rozumiesz? Że nie byłaś w stanie odebrać efektów, czy że efektów w ogóle nie było?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Goris szczerze? Nie wiem. I to jest właśnie ten problem, że nie da się tego rozdzielić z pozycji uczestnika. Możliwe, że efekty były i ja nie byłam w stanie ich zobaczyć. Możliwe, że naprawdę nic się nie zadziało. Jedyne co wiem, to że w takich momentach rytaułu lepiej nie forsować, bo to nic nie dawało i tylko zacierało mi to poczucie różnicy między 'działa' a 'nie działa'.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to o zacieraniu granicy jest chyba najtrafniejsze z tego co tu padło. Bo ja teraz jak próbuję ocenić swój rytuał, to nie wiem już co czułam rok temu, a co teraz. To się zlewa. I dlatego pytanie Gorisa o to jak rozpoznać że nie zadziałało jest takie trudne, bo ja po prostu nie mam punktu zerowego do porównania.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisuje Mimoza ma swój odpowiednik w nordyckiej koncepcji wyrd, czyli splotu losów, bo tam też nie ma czegoś takiego jak izolowany skutek izolowanej przyczyny. Każde działanie jest częścią sieci i ocenianie pojedynczego rytuału w oderwaniu od całej reszty jest trochę jak ocenianie jednej nitki bez patrzenia na tkaninę. Nie mówię że to rozwiązuje pytanie Gorisa, ale może zmienia sposób w jaki w ogóle to pytanie stawiamy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Berkana ale wyrd to bardziej koncepcja przeznaczenia niż skuteczności działań magicznych, nie? Znaczy, jeśli wszystko jest z góry wplecione w sieć, to po co w ogóle robić rytuały?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Wiktor to jest częste nieporozumienie. Wyrd to nie przeznaczenie w sensie fatum, to bardziej coś co mogłoby być przetłumaczone jako 'to co się staje' albo 'to co wynika'. Runy w tradycji nordyckiej są właśnie po to żeby w tę sieć aktywnie wchodzić, nie żeby ją tylko obserwować. Ale to nas trochę odciąga od tematu Mimozy.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co powiedziała Strzaska o forsowaniu, ja też przez długi czas robiłam ten błąd. Powtarzałam galdr kiedy nic nie czułam i zamiast efektów dostawałam coraz głębsze zniechęcenie. Dopiero jak odpuściłam na jakiś czas, to po powrocie znowu poczułam różnicę. Jakby przerwa była potrzebna żeby się zresetować. Chociaż nie wiem czy to dobry termin na to co opisuję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Perydotka ile ta przerwa trwała? Bo ja nie wiem jak długo mam czekać i to jest właśnie mój problem. Mimoza też wcześniej o tym pisała, że nie ma konkretnej odpowiedzi, ale mnie ta niepewność dosłownie nie daje spać.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Zaneta74 u mnie wyszło jakieś trzy tygodnie, ale to nie był plan, po prostu miałam dużo innych rzeczy i nie miałam głowy do praktyki. Jak wróciłam to było inaczej. Nie mówię że trzy tygodnie to jakaś reguła, po prostu tyle mi zajęło żeby przestać myśleć o tym z pozycji wymuszania czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zastanawia mnie czy ta przerwa działa podobnie jak z tarotem, gdzie jak nie możesz oderwać się od jednego pytania i ciągasz karty co dwa dni w tej samej sprawie, to w pewnym momencie karty zaczynają odpowiadać twoim lękiem a nie odpowiedzią. Nie wiem czy to analogia ma sens ale jakoś mi to łączy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Ninka_S ta analogia ma sens i jest nawet szerzej stosowana, bo w zasadzie każda metoda diagnostyczna, czy to tarot, runy, numerologia, przestaje być miarodajna gdy pytający jest zbyt zaangażowany emocjonalnie w wynik. To nie jest żaden sekret, mówi się o tym w kontekście 'question fatigue', czyli zmęczenia pytaniem. W rytuałach jest podobnie, bo energetycznie robi się coraz więcej szumu wokół jednego tematu i trudno cokolwiek odczytać albo skierować.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@stribog)
Połączone: 1 rok temu

A to 'question fatigue' to brzmi jak coś z psychologii, nie ezoteryki. Tzn. mówię to bez złośliwości, po prostu zastanawiam się czy tłumaczenie braku efektów rytuału przez psychologię to jest wyjaśnienie ezoteryczne czy jednak obejście problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Stribog i to jest uczciwe spostrzeżenie. Myślę że to nie musi być jedno albo drugie. Psychologiczne wyjaśnienie i ezoteryczne mogą opisywać tę samą rzecz z różnych stron. Jeśli twój stan psychiczny wpływa na to jak prowadzisz rytuał i co z niego wynosisz, to nieważne jak to nazwiemy, efekt jest ten sam. Problem pojawia się kiedy ktoś tłumaczy każdy brak efektu przez 'to był mój zły stan' i nigdy nie dochodzi do pytania czy sam rytuał albo podejście do niego wymaga zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Martusia o zmianie podejścia do rytuału, to chyba jest właśnie to, o co mi chodzi od początku tego wątku. Bo ja nie pytałam tylko o to czemu nie zadziałało, tylko co z tym robić. I teraz zastanawiam się, czy odpowiedzią jest przerwa, zmiana formy, zmiana intencji, czy może coś zupełnie innego. Macie jakiś pomysł jak to w ogóle zacząć rozkładać?


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Pytasz jak zacząć rozkładać, ale czy masz poczucie, że sam rytuał był dobrze dobrany do tego czego szukałaś? Pytam serio, bo czasem nie działa nie dlatego że coś poszło nie tak w trakcie, ale dlatego że forma była po prostu nie ta dla danej sprawy albo danej osoby w danym momencie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Berkana to jest pytanie, na które nie mam pewnej odpowiedzi. Robiłam go od dłuższego czasu i wcześniej czułam że jest odpowiedni. Ale może właśnie to zmiana, o której pisała Ninka, zmieniłam się na tyle, że ten sam rytuał już po prostu do mnie nie pasuje. Nie odrzucam tej myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, może naiwne. Czy w ogóle macie wrażenie że rytuał jako taka stała forma, coś co się robi tak samo za każdym razem, nie jest trochę sprzeczne z tym, że my sami się zmieniamy? Znaczy, jeśli ja za rok jestem inną osobą, to ten sam rytuał robi inna osoba. Może to jest właśnie ten moment o którym mówi Mimoza.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Czarodka to nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. W tradycjach rytualnych, na przykład w szamanizmie syberyjskim, bardzo wyraźnie rozróżnia się między formą rytuału a jego duchem. Forma może być stała, ale to co się w niej dzieje jest zawsze inne, bo uczestnik jest zawsze inny. Kiedy ta różnica przestaje być widoczna, rytuał staje się czystą mechanicznością. I wtedy właśnie może przestać 'działać', bo naprawdę przestaje być żywy.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Czarodka ale to co mówisz trochę podważa sens całego rytuału jako czegoś stałego. Jeśli ja się zmieniam i rytuał się musi zmieniać razem ze mną, to w którym momencie to przestaje być ten sam rytuał? Bo jak zmienię wszystkie elementy, to czy to nadal jest ta sama praktyka?


Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 513

@Wiktor to jest paradoks statku Tezeusza, tylko w wersji rytualnej. I wydaje mi się że odpowiedź jest taka sama, czyli nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Forma może się zmieniać stopniowo i nadal być tym samym rytuałem dla osoby która go praktykuje, bo ciągłość jest w intencji, nie w elementach.


Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Strzaska57 ciągłość intencji brzmi ładnie, ale co jeśli intencja też się zmieniła? Mimoza na początku wątku pisała że robiła rytuał 'od dłuższego czasu' i wcześniej czuła że jest odpowiedni. Teraz nie czuje. Może właśnie i intencja i forma wymagają rewizji, a nie tylko jedna z nich?


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to jest sedno. Jak oba elementy się rozsynchronizują, to rytuał przestaje pełnić swoją funkcję nie dlatego że jest zły, tylko dlatego że człowiek który go stworzył już go przerósł albo poszedł w inną stronę. Nie wiem czy to porażka rytuału, to raczej sygnał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Martusia61 sygnał czego konkretnie? Że trzeba ten rytuał porzucić, zmodyfikować, czy że coś zewnętrznego się zmieniło i wymaga zupełnie nowego podejścia? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że każde z tych wyjaśnień mogłoby pasować do tej samej sytuacji.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Goris właśnie to jest trudne do rozstrzygnięcia bez znajomości konkretnej praktyki. Inaczej wygląda sytuacja kiedy ktoś pracuje z runami i odczytuje brak skuteczności jako znak że trzeba zmienić rune, a inaczej jeśli chodzi o rozbudowany rytuał sezonowy gdzie pewne elementy są nienaruszalne ze względu na tradycję. Czy mógłbyś powiedzieć o jakiej praktyce mówisz?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Berkana nie mam konkretnej swojej praktyki na myśli, pytałem ogólnie. Jestem bardziej obserwatorem tej rozmowy i staram się zrozumieć jak w ogóle rozróżniacie te sytuacje, bo z zewnątrz to nie jest oczywiste.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co mówi Goris o rozróżnianiu mnie też zastanawia. Bo w tarocie mam bardzo wyraźne poczucie kiedy karta 'odpowiada' a kiedy dostaje tylko echo własnego pytania. W rytuałach tego poczucia nie mam tak wyostrzonego. Zastanawiam się czy to kwestia praktyki, czy może rytuały z natury są mniej czytelne jeśli chodzi o informację zwrotną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Ninka_S myśle że chodzi o to że tarota widzisz od razu, masz kartę w ręku i możesz powiedziec tak albo nie. Rytuał działa przez czas i skutki są rozlane po wielu tygodniach czy miesiącach, więc nie ma tego jednego momentu gdzie możesz ocenić. To nie znaczy że jest gorszy, po prostu zupełnie inna logika.


Odpowiedz
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 142

@Perydotka no właśnie i to jest mój problem od początku tej rozmowy. Jak mam czekać miesiącami to skąd wiem że w ogóle czekam na właściwą rzecz? Bo może to co miało przyjść już przyszło i ja tego nie rozpoznałam.


Odpowiedz
Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Zaneta, to jest pytanie które ja sobie zadaję od kiedy zaczęłam ten wątek. I szczerze to nie mam na nie odpowiedzi. Jedyne co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, to że jak efekt rzeczywiście przyszedł w przeszłości, to wiedziałam. Nie było wątpliwości. A jak mam wątpliwości, to zazwyczaj coś jeszcze jest w toku albo w ogóle nie zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@stribog)
Połączone: 1 rok temu

ale to co opisujesz brzmi jak potwierdzenie przez następstwo. Czujesz że zadziałało, gdy coś się stało. A co jeśli to co się stało stałoby się bez rytuału? Jak to odróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Stribog nie odróżniam. I chyba nauczyłam się z tym żyć. Nie udowodnię że rytuał cokolwiek zmienił. Ale też nie udowodnię że nie zmienił. W pewnym momencie to rozróżnienie przestaje być tym co mnie interesuje, bo interesuje mnie jak żyć, a nie jak udowodnić.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: