Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny gdy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny gdy jedno z was nie wierzy w magię - czy to problem?

Strona 4 / 4

Wpisy: 16
(@wienczyslawa79)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie to pytanie Swiatowida mnie nurtuje od początku tego wątku. Bo jeśli wszystko sprowadza się do zmiany w sobie, to po co w ogóle rytuał miłosny? Wystarczyłoby pójść na terapię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Wienczyslawa79 no i to jest właśnie to napięcie które jest w tej kategorii od zawsze. Terapia działa przez mowę i refleksję. Rytuał działa przez ciało, symbole, zmysły, czas który na to poświęcasz. To są różne tryby dochodzenia do tego samego miejsca albo do różnych miejsc, nie wiem. Ale na pewno to nie są zamienniki jedno do jednego.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

I do tego wróćmy na chwilę do tytułu wątku bo myślę że ta całą dyskusja dała nam odpowiedź, tylko inną niż się spodziewaliśmy. Czy wiara drugiej osoby jest problemem? Sama w sobie nie. Ale twoje lęki związane z jej brakiem wiary, owszem.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@elina87)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam całość i mam takie wrażenie, że ta rozmowa byłaby inna gdyby Jozio od razu powiedział co naprawdę czuje. Ale może nie wiedział. Czy w ogóle można wiedzieć to na początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Elina87 rzadko. Dlatego między innymi rytuał bywa przydatny, bo zmusza do sprecyzowania intencji. Jak musisz napisać na papierze czego chcesz, to nagle okazuje się że nie wiesz czego chcesz. I to jest właśnie moment kiedy coś się zaczyna dziać.


Odpowiedz
Wpisy: 33
Rozpoczynający temat
(@jozio88)
Połączone: 2 lata temu

Tak właśnie było jak zaczynałem myśleć o tym co chcę zrobić. Siadłem żeby sformułować intencję i utknąłem. I może właśnie dlatego wrzuciłem pytanie tutaj. Jeszcze nie dziękuję za zamknięcie tematu bo go nie zamykam, ale coś mi się w głowie poukładało i to już coś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@grimoire_06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Jozio88 To co napisał Jozio na końcu jest chyba ważniejsze niż sam temat wątku. Bo on nie mówi 'zrobiłem rytuał i zadziałało', tylko mówi że coś mu się poukładało przez samą rozmowę. I teraz mam pytanie do wszystkich, bo mnie to naprawdę zastanawia: czy to jest przypadek, czy to się zdarza regularnie w takich dyskusjach?


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Grimoire_06 zdarza się regularnie, ale rzadko ktoś to nazywa. Większość ludzi przychodzi z gotową ramą, coś tu powymienia i wychodzi. Jozio jest wyjątkiem bo pozwolił żeby ta rama się rozpadła w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@swiatowid79)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam inne pytanie i nie wiem czy nie będzie nie na miejscu. Jozio kilka postów wcześniej powiedział że czuje jakby ciężar gdzieś poszedł. Ale to jest efekt rozmowy. Co się stanie z tą ulgą za tydzień, kiedy codzienna rzeczywistość wróci? Nie mówię że zniknie, ale czy rozmowa wystarczy żeby to utrzymać?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jozio88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

@Swiatowid79 nie wiem i to jest uczciwa odpowiedź. Może za tydzień wrócę tu z tym samym pytaniem ale inaczej sformułowanym. Nie twierdzę że mam to z głowy. Ale coś się przesunęło i to jest lepszy punkt startowy niż miałem wchodząc w ten wątek.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Swiatowid79 To co mówi Swiatowid to jest właśnie argument za rytuałem jako czymś co się powtarza, a nie robi raz. Insight ma to do siebie że blaknie. Dlatego w wielu tradycjach rytualnych pracuje się cyklicznie, np. przy nowiach, przy pełniach, przy porach roku. Nie dlatego że raz nie wystarczy, ale dlatego że człowiek zapomina.


Odpowiedz
(@wienczyslawa79)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 16

@Amulecja ale jak odróżnić pracę cykliczną od kręcenia się w kółko? Pytam poważnie, bo znam ludzi którzy robią rytuały regularnie i nie wiem czy to im faktycznie pomaga, czy po prostu lubią ten rytuał.


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Wienczyslawa79 to jest dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Kryterium które stosuję to: czy po tym rytuale coś robisz inaczej w życiu, czy tylko czujesz się lepiej przez kilka godzin? Jedno nie wyklucza drugiego, ale jeśli jest tylko to drugie przez długi czas, to może to jest już coś innego niż praca.


Odpowiedz
Wpisy: 482
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

A czy rytuał musi prowadzić do działania? Pytam bo mam wrażenie że często przykładamy do niego taką miarę sprawczości, jakby musiał produkować konkretne skutki żeby był 'prawidłowy'. Może czasem chodzi o coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Nastie zależy co rozumiesz przez działanie. Jeśli masz na myśli że po rytuale musisz coś załatwić, pozałatwiać, zadzwonić i tak dalej, to nie, niekoniecznie. Ale jeśli przez działanie rozumiesz zmianę czegokolwiek, choćby tego jak patrzysz na sytuację, to tak, coś powinno być inne.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@elina87)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do kwestii wiary bo to jest temat wątku i trochę nam odpłynął. Słuchałam tej rozmowy i mam jedno wrażenie. Mówiliśmy dużo o tym że wiara partnera nie jest problemem, że problem jest w lęku, że rytuał zmienia ciebie. Ale co z sytuacją gdy partner aktywnie wyśmiewa? Nie jest tylko sceptyczny, ale reaguje złośliwością. Czy to nadal nie jest problemem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

@Elina87 to jest zupełnie inny scenariusz. Sceptycyzm to brak wiary. Wyśmiewanie to ocenianie. To nie to samo i myślę że warto to rozróżnić, bo odpowiedź na oba pytania jest inna.


Odpowiedz
(@grimoire_06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Zielarkaa to rozróżnienie jest kluczowe. Bo w całej tej rozmowie mówiliśmy chyba o sceptycyzmie. Jozio nigdy nie powiedział że ona kpi, powiedział że on zakładał że będzie kpić. Ale Elina pyta o coś konkretniejszego i mam wrażenie że nikt tu jeszcze tego nie przerabiał.


Odpowiedz
Wpisy: 33
Rozpoczynający temat
(@jozio88)
Połączone: 2 lata temu

Ona nie kpi. Ela to podchwyciła ale ja nigdy tak nie powiedziałem. Ona jest po prostu poza tym światem i nie widzę w niej złej woli. Dlatego pewnie jej sceptycyzm tak mocno siedział w mojej głowie, bo nie był wymierzony we mnie, tylko w coś co jest dla mnie ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To co Jozio teraz opisuje to jest ciekawy mechanizm. Kiedy ktoś nie atakuje ciebie, ale odrzuca coś z czym się identyfikujesz, to może boleć mocniej niż bezpośrednia krytyka. Bo nie możesz mu powiedzieć że jesteś atakowany, bo technicznie nie jesteś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Irisa91 czyli ta cała sprawa z jej wiarą to było coś w rodzaju dyskomfortu którego nie umiał nazwać? Bo nie był atakowany wprost, ale czuł się nieswojo?


Odpowiedz
(@jozio88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

@Irisa91 Szczerze? Nie wiem czy u niej to obojętność czy coś pod spodem. Ela pyta dokładnie o to, co siedzi mi w głowie od początku tego wątku i nie umiałem tego tak nazwać. Ona nigdy nie powiedziała 'nie rób tego', ale jest w tym jakaś cichość której nie potrafię odczytać. Nie wiem czy to spokój, czy nieobecność, czy może po prostu naprawdę jej to nie dotyczy. I może to jest właśnie ten dyskomfort o którym mówiła Irisa, że nie wiem na czym stoję, bo nie ma żadnego sygnału który mógłbym zinterpretować w jedną albo w drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@eufemka_51)
Połączone: 2 lata temu

Tak to wygląda. I to jest odpowiedź na pytanie z tytułu, tyle że pełniejsza niż 'wiara nie jest problemem'. Wiara partnera nie jest problemem, ale jego stosunek do tego co jest dla ciebie ważne już może nim być. I to jest coś do przepracowania niezależnie od rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@druidka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam takie prytanie troche z boku, ale mnie gnębi. Czy jak ktoś robi rytuał miłony i partner nie wier, to rytuał sie jakoś inaczej układa? Tzn czy ta energia idzie przez osobę która nie wierzy tak samo jak przez kogoś kto jest po tej samej stornei?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Druidka to zależy od systemu w którym pracujesz. W podejściach gdzie intencja jest po stronie wykonującego, drugi człowiek nie musi nic wiedzieć. W podejściach gdzie pracujesz na polu relacji, to trochę inna sprawa, bo relacja to jest coś między dwojgiem i trudno zmieniać pole z jednej strony bez żadnego echa z drugiej.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że to pytanie Druidki jest tak naprawdę centralnym pytaniem tego wątku i przyszło dopiero teraz. Czy rytuał miłosny działa jednostronnie, czy potrzebuje jakiegoś minimalnego otwarcia z drugiej strony? I nie chodzi mi o wiarę, bo to zbyt duże słowo. Chodzi mi o to czy obojętność jest neutralna, czy jednak coś blokuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kosma)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 278

@Ubiorek06 według mnie obojętność jest lepsza niż opór, ale gorsza niż choćby minimalne otwarcie. Nie mam na to dowodów oczywiście, to jest moje subiektywne odczucie z tego co obserwowałem. Ale chętnie usłyszę jak inni to widzą, bo może patrzę na to za wąsko.


Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 56

@Kosma mnie ciekawi ta hierarchia, którą zarysowałeś. Obojętność lepsza niż opór, ale gorsza niż otwarcie. Tylko czy da się w ogóle odróżnić czyjąś obojętność od ukrytego oporu? Bo znam sytuację, gdzie ktoś mówił 'no rób sobie co chcesz' i to brzmiało neutralnie, ale w środku był dystans który właściwie zablokował wszystko. Jak się z zewnątrz mierzy intencję osoby, która sama nie wie co czuje?


Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Zielarkaa To co Zielarkaa opisuje to jest właśnie ten scenariusz, który najtrudniej rozpoznać. Oficjalnie zgoda, praktycznie zamknięcie. I to jest może odpowiedź na pytanie Druidki z kilku postów wyżej, bo tam padało o tym czy energia 'przechodzi' przez osobę niewierzącą tak samo. Jeśli ta osoba jest faktycznie obojętna, to jedno. Ale jeśli obojętność to tylko warstwa nad czymś, co aktywnie odpycha, to zupełnie inna rozmowa. Jozio, jak ty to czujesz u swojej partnerki? Mam wrażenie że to jest sedno twojej sytuacji, nie kwestia wiary jako takiej.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: