Kurcze a wracajac do tej karty jako punktu skupienia podczas rytuału, bo to mnie zainteresowalo. Czy chodzi o to że wybierasz kartę z góry na przykład Kochankowie albo Cesarzowa, i kladziesz ją na ołtarzu? Czy losuje się ją wcześniej i ta wylosowana staje się tą kartą?
To ma sens. Bo jak losujesz, to pytasz, a jak wybierasz, to stwierdzasz. I to są dwa różne gesty wewnetrzne prawda?
E tam no ale wracając do mojego pytania sprzed kilku postow bo jeszcze nie mam jasnosci. jeśli po rytuale ide do tarota i pytam "co teraz działa" to jakie uklady wchodzą w gre? Trojka kart krzyz celtycki? Bo nie chcę robić pelnego rozkladu jeśli to nie jest potrzebne.
Jedna karta wydaje się mało, nie? Szczególnie jak pytasz o coś takiego. Ale jednocześnie jak za dużo kart to człowiek się gubi w interpretacji. Sam miałem raz sytuację gdzie wyciagnalem dziesiec kart i nie wiedzialem w ogole gdzie patrzec.
Kurcze no dobra, to dzieki za tę wskazówkę z trzema kartai i konkretnymi pozycjami. Tylko mam jedno pytanie - to przypisanie pozycji wymyslam sama przed wyciągnięciem, tak? Bo mi sie zdarza że wyciagam i potem dopiero kombinuję co to może oznaczać w kontekscie sytuacji i chyba to jest błąd.
A ja wlasnie nie wiem jak sformułować pytanie po rytuale miłosnym, żeby nie brzmiało jak blaganie o odpowiedź jakiej chce. Bo jak pytam "czy to zadziała" to chyba sama sobie sabotuje odczytanie.
To jest dobra analogia ale mi sie wydaje że zalezy kieyd zaglądasz. Jak sprawdzasz ciasto po pięciu minutach to faktycznie głupota ale jak po trzydziestu to już chyba rozsadek. Więc może chodzi o to żeby z tym tarocianiem po rytuale poczekac jakiś czas?
Ten problem z "kiedy sprawdzac" wynika z braku rozróżnienia między rytualem jako jednorazowym aktem a rytualem jako procesem rozlozonym w czasie. W tradycji thelemic na przykład zakłada się, że efekty moga pojawiać się w oknach czasowych wyznaczonych przez planetarne godziny użyte podczas pracy. Sprawdzanie tarota ma sens dopiero po zamknieciu takiego okna, nie w jego trakcie.
Pozwole sobie wtracic z takim pytaniem po tym wszystkim co tu napisano, ale czy ktos probowal po prostu uzcy tarota w trakcie samego rytualu, nie przed i nie po tyklo dosłownie w środku? Nie wiem czy to ma jakiś sens, ale mi przysszło do głowy skoro ktoś mowil że karta moze lezec na oltarzu.
Mnie intuicja mówi, że to by rozbiło skupienie. Rytuał wymaga pewnej spójności stanu wewnetrznego, a wyciąganie karty i próba jej odczytania to jednak angazuje inną część głowy, tę analityczną. Ale nie mam na to żadnego potwierdzenia poza własnym odczuciem.
Ech, to jest ciekawe ujecie, ale mam pytanie bo sama jestem w tej kwestii kompletnie zielona - czy ten "tryb analityczny" przy tarocie to jest cos co mozna wyłączyć? Znaczy, czy można ciągnąć kartę i jej nie analizować tylko po prostu... zobaczyć?
Obserwuję tę rozmowę od dluzszego czasu i mam wrazenie, że dyskutujecie o trzech różnych rzeczach jednoczesnie: o tym czy laczyc tarot z rytualem w ogóle, o tym jak to technicznie zrobic i o tym dlaczego to jest psychologicznie trudne. Może dlatego nie ma jednej odpowiedzi. 😀
Wlasnie o to mi chodzilo wczesniej. Nie mam żadnej struktury i pytam z potrzeby a nie z wiedzy i to chyba jest problem ale nie wiem jak to naprawić skoro rytuał juz zrobiłam.
Ale czy to nie jest trochę omijanie problemu? Bo i tak w głowie wiesz że pytasz o to czy zadziałało, tylko inaczej to formujesz. Karty chyba to widza skoro maja odzwierciedlać stan energii nie tylko slowa?
To jest znany problem w psychologii decyzji, nazywany confirmation bias, i w kontekście magii bywa poważny. Crowley pisał że adetp powinien być w stanie obserwować wlasna pracę tak jak zewnetrzny swiadek. Większość ludzi tego nie potrafi, szczegolnie w sprawach emocjonalnych. I dlaego właśśnie niektóre tradycje rozdzielają wykonawcę rytualu od wrozbity, to są dwie różne osoby z różnych powodów.
A czy ktoś tu kiedyś faktycznie prosil kogos innego żeby poczytał karty po swoim rytuale? Ciekawi mnie jak to w praktyce wygląda bo mowicie o tym teoretycznie ale nie wiem czy to ktos stosuje.
Zdarzało mi się czytać kartę dla kogoś po jego pracy rytualnej. Szczerze mówiąc to jest specyficzne, bo ta osoba często jest naładowana emocjonalnie i chce konkretnej odpowiedzi. Muszę wtedy wyraźnie zaznaczyć, że karty nie powiedzą "tak zadziałało" albo "nie zadziałało", bo to nie jest ich rola. Mówię że mogę powiedzieć co widać w energii tej sytuacji, a oni sami muszą zdecydować co z tym zrobić.
No to jest właśniie ta granica. Ludzie chcą zeby tarto potwierdził rytuał, a nie żeby pokazal co faktycznie jest. i to stawia pod znakiem zapytania czy w ogóle warto łączyć te dwie rzeczy jesli efektem końcowym jest albo samo-potwierdzenie albo rozczarowanie.
To jest dosyc celna riposta. Ale chyba różnica jest taka że lekarz ma obiektywny wynik badania a tarot zależy od odczytującego i jego interpretacji. Więc porownanie trochę kuleje.
Slucham tej rozmowy i mam jedno pytanie bo mnnie to naprawdę dotyczy. Jak znaleźć kogos takiego kto przeczyta uczciwie a nie powie mi tylko to co chce uslyszec? Bo poowa wrzek które znam po prostu mowi że "energia idzie dobrze" niezaleznie od karty.
I to jest bardzo dobry punkt do zatrzymania się, nie żeby kończyć rozmowę, ale żeby zobaczyć gdzie jestesmy. zaczęliśmy od pytania czy tarot i rytuały się uzupełniają, a skończyliśmy na tym że kluczowe jest kto czyta i w jakim stanie emocjonalnym. To chyba mowi coś o tym jak bardzo ta kombinacja jest uzależniona od czynnika ludzkiego, a nie od samych technik. 😉
Oj to jest właściwie stary spór między podejściem tradycyjnym a tym bardziej terapeutycznym. W podejściu tradycyjnym czytający nie powinien wiedzieć nic bo to ogranicza projekcje. W podejściu psychologicznym, bliskim Jungowi kontekst jest niezbędny bo tarot to lustro dla psychiki pytajacego, a bez wiedzy o co pyta, lustro nic nie pokazuje oba podejscia mają sens ale wymagaja roznej oceny ze strony osoby korzystajacej.
O matko, poczekajcie, bo chcę się upewnic że dobrze rozumiem. To znaczy że jak podejscie jest tradycyjne, to czytajacy nie powinien wiedzieć nawet że zrobilam rytuał? Mam po prostu przyjść i zapytac o coś ogólnie nie mówiąc skąd to pytanie?
Ale to trochę uczciwe? Iść z neipełną informacja coś przemilczeć żeby dostać "czystszy" odczyt? Mam wrazenie że wtedy manipuluję procesem, tylko że inaczej niz przez oczekiwania
Mam wrażenie że ta rozmowa coraz bardziej kręci sie wokół samego tarota a troche odplynela od rytualow chcialam zapytac o cos konkretnego: czy ktoś z was miał taka sytucaje że zrobił rytuał milosny i zanim cokolwiek nastąpiło zrobil odczyt, a karty pokazały cos kompletnie sprzecznego z intencja rytuału? I co z tym zrobił?
Tak, dokładnie taka sytuacja mnie spotkała. Robiłam pracce pod Wenus, intencja była jasna, a wyciągnęłam wieżę i ośmiu mieczy. Najpierw się trochę zawiesiłam, a potem stwierdziłam że to niekoniecznie zaprzeczenie rytuału, tylko informacja o tym co stio na drodze. Zmieniło moje podejście do całej pracy
A to jest w ogole mozliwe, że karty pokauja przeszkode nie wynik? Zawsze myślałam że tarot odpowiada na pytanie a tu wychodzi że moze odpowiadać na inne pytanie niz zadałam? 😛
