Hej, mam takie pytanie bo ostatnio zrobiłam rytuał na pewnego faceta i zastanawiam się czy to co obserwuję u niego to może mieć związek. Znaczy, po kilku dniach od rytuału zaczął się skarżyć na bóle głowy, był jakiś rozkojarzony, mówił że nie może spać. Czy ktoś miał podobne obserwacje? Czy to normalne że osoba na którą jest robiony rytuał czuje się jakoś fizycznie?
To dość częste zjawisko, choć ludzie rzadko o tym mówią otwarcie. Kiedy pracujesz energetycznie z czyjąś aurą czy energią, ta osoba to na różne sposoby odczuwa. Bóle głowy, bezsenność, rozdrażnienie albo wręcz przeciwnie nagłe rozluźnienie i senność. Zależy od rodzaju rytuału i od tego jak bardzo ta osoba jest energetycznie wrażliwa. Jakie to był rytuał, jeśli mogę zapytać? Chodzi mi o to czy to był rytuał przyciągania, połączenia, czy coś mocniejszego.
Dokładnie to samo miałam, chłopak po rytuale był jakiś taki dziwny, przestał spać normalnie i skarżył się na ucisk w klatce. Myślałam że to zbieg okoliczności ale to się dzieje zbyt często żeby to był przypadek. Choć muszę przyznać że nie wiem dokładnie dlaczego akurat fizycznie to odczuwają, myślałam że to bardziej na poziome emocjonalnym będzie widoczne.
Moim zdaniem to w ogóle wynika z tego, że energia musi gdzieś znaleźć ujście. Jak robisz rytuał połączenia to wysyłasz energię w stronę tej osoby i jej system energetyczny musi to jakoś przetworzyć. Stąd właśnie te objawy fizyczne, to jest dosłownie przeciążenie. Czytałam o tym w kontekście pracy z czakrami, że nagły napływ energii z zewnątrz może wywołać coś w rodzaju kryzysu uzdrawiającego.
ja mam pytanie bo niedawno zrobiłam coś prostego, tylko świeczkę i intencję, nic skomplikowanego, i on po tym był strasznie rozdrażniony na mnie przez kilka dni?? to znaczy że coś nie wyszlo czy że wyszło za dobrze lol, serio nie wiem jak to interpretwoać
Słuchajcie, bo jestem tu raczej sceptyczna wobec tych rzeczy, ale to co opisujecie z tym fizycznym odczuwaniem to mnie zastanawia. Czy nie jest tak, że my po prostu zaczynamy bardziej obserwować tę osobę po rytuale i każdy jej gorszy dzień interpretujemy jako efekt? Bo co do zasady ludzie mają bóle głowy i problemy ze snem z miliona powodów.
a to w ogóle jest tak że te objawy mijają po jakimś czasie czy mogą się utrzymywać? pytam bo gdzieś czytałam że to może trwać dopóki rytuał działa
Patrząc na różne przypadki które obserwowałam, te objawy zwykle są przejściowe, kilka dni góra kilka tygodni. Ale tu jest ważna rzecz, o której mało kto mówi: intensywność tych objawów może też zależeć od tego jak bardzo ta osoba opiera się energii. Jak ktoś bardzo blokuje zbliżenie emocjonalne to ta praca energetyczna może wywoływać u niego większy dyskomfort, bo niejako wymusza coś na co on nie jest gotowy. I tu właśnie pojawia się pytanie etyczne, ale to chyba osobny temat.
Okej to ja dopytam, bo mi to zależy na zrozumieniu. Czyli te bóle głowy i bezsenność to jest w jakimś sensie dobry znak, że coś działa? Czy to może być też sygnał że coś idzie nie tak z rytuałem?
Szczerze, nie ma jednej odpowiedzi. Próbowałam to przez lata jakoś usystematyzować i doszłam do wniosku że nie da się. Objawy fizyczne mogą świadczyć i o tym że rytuał pracuje, i o tym że wywołał za duże zamieszanie energetyczne. Bóle głowy to akurat kojarzyłam częściej z intensywną pracą na poziomie czakry czołowej, jakaś komunikacja czy przebudzenie myślowe. Ale to nie jest regułka, to jest obserwacja.
ja myślę że jeśli te objawy są krótkie i po nich następuje jakaś zmiana w zachowaniu tej osoby, to jest to raczej znak że coś się poruszyło. Gorzej jeśli objawy trwają długo i nie ma żadnej zmiany, to może znaczyć że energia gdzieś utknęła.
W dawnej tradycji słowiańskiej ten rodzaj pracy, nazwijmy to wpływaniem na czyjąś wolę czy uczucia, był traktowany bardzo ostrożnie właśnie dlatego, że te powrotne reakcje fizyczne były znane i opisywane. Wiedźma czy znachorka wiedziała, że jeśli obiekt za bardzo się opiera, energia wraca i może dotknąć też osobę wykonującą rytuał. To się nazywało różnie, ale zasada była prosta: im więcej oporu, tym więcej zamieszania po obu stronach.
Przeczytałem cały wątek i mam pytanie bo sam jestem w trakcie czegoś podobnego. Czy te objawy u osoby docelowej można jakoś rozróżnić od zwykłego złego samopoczucia? Bo mój znajomy ostatnio miał gorączkę i zastanawiam się czy to mogłoby mieć związek, ale z drugiej strony to może po prostu przeziębienie.
A mnie zastanawia co Ziemislaw.1 robił dokładnie w tym rytuale, bo to jednak robi różnicę. Inaczej reaguje ciało na pracę z ogniem i intencją, inaczej na pracę z runami. Przy runach, szczególnie tych z grupy Hagalaz i powiązanych, zdarza mi się obserwować reakcje bardziej gwałtowne i szybsze.
a wracając do mojego przypadku z tym rozdrażnieniem, to Felicja84 wspominałaś wcześniej że opór tej osoby wpływa na intensywność objawów, to rozdrażnienie właśnie by pasowało? bo on jest raczej typem zamkniętym, ciężko do niego dotrzeć i zawsze tak było
ale to by znaczyło że jak on był rozdrażniony TO był efekt, tak? to wychodzi na to że powinnaś robić coś dalej czy raczej czekać?
Przy takiej pracy to przerwa nie musi oznaczać że efekt zniknął. Energia którą wysłałaś nadal gdzieś jest, tylko może potrzebować czasu żeby się osadzić. Sama miałam sytuację gdzie po kilku tygodniach od zakończenia pracy coś zaczęło się dziać, bez żadnego dodatkowego impulsu z mojej strony.
a jak ten reset wygląda? masz na myśli przerwę w robieniu rytuałów czy coś bardziej konkretnego, bo o tym jeszcze nie czytałam
Reset to dla mnie dosłownie kilka tygodni bez żadnej aktywnej pracy z tematem i bez analizowania każdego ruchu tej osoby. Chodzi o to żeby twój własny system energetyczny się wyciszył i żebyś mogła ocenić sytuację bez tego ciągłego napięcia związanego z oczekiwaniem. Bez tego zaczynasz widzieć znaki wszędzie i to nie jest dobre ani dla ciebie ani dla skuteczności samej pracy.
I tu wchodzimy w temat, który w takich wątkach jest zwykle pomijany, a jest ważny. Kiedy ta osoba zaczyna odczuwać coś niepokojącego i sygnalizuje to nawet nie wprost, to pytanie o etykę nie jest abstrakcyjne. Nie twierdzę że trzeba od razu przerywać, ale warto mieć w głowie że to nie jest jednostronna sprawa.
a czy to rozdrażnienie może trwać długo? bo u mojego to było chyba z tydzień albo i dłużej, nie tylko jeden dzień, i znika z chwilą gdy wychodzi na spacer czy cos takiego
a co to znaczy bez zewnętrznego powodu? skąd wiadomo co jest powodem zewnętrznym a co nie, bo życie jest nieprzewidywalne
to jest chyba pierwszy raz jak ktoś tu mówi wprost o decyzji a nie tylko o technikach. bo ja jak zaczynałam ten wątek to myslałam tylko o tym czy on czuje, nie myślałam o tym co ja z tym zrobię jeśli poczuje
to jest w ogóle ciekawe co piszesz, bo dużo osób wchodzi w tę pracę z pytaniem czy działa, a dopiero jak zaczyna działać to pojawia się pytanie co dalej. I nie oceniam, sama przez to przechodziłam, ale to jest naprawdę moment kiedy warto mieć jakieś przemyślenia wcześniej.
no ale jak masz to przemyśleć zanim zaczniesz, skoro nie wiesz czy w ogóle cokolwiek poczuje? to brzmi jak że trzeba mieć gotowy plan na coś co może się nie wydarzyć
sama tego doświadczyłam i powiem szczerze że byłam zaskoczona kiedy zobaczyłam reakcję której się nie spodziewałam. Pracowałam spokojnie z afirmacjami i wizualizacją, bez żadnych mocniejszych technik, i osoba zaczęła się zachowywać dziwnie - szukała kontaktu którego wcześniej unikała. To był taki moment że nie wiedziałam czy cieszyć się czy się bać.
hej, to trochę mnie zaskoczyło bo myslałam że afirmacje to jest ok bo nie ingerujesz w kogos bezposrednio tylko wyobrażasz sobie, to jest inaczej niż rytual z ogniem czy woskiem?
