no dobra ale Gwiazdarka ma rację że nie mamy dostępu do snów tej osoby — ale to nie znaczy że nie możemy wyciągać żadnych wniosków. Bo jednak mamy te relacje kiedy ludzie sami mówią co śnili. I z tego co słyszałem to w przypadku tych 'twardszych' rytuałów o których pisała Ludwinia te sny są opisywane inaczej — bardziej natarczywe, powtarzające się, i osoba często nie rozumie skąd. Czy ktoś z was słyszał takie relacje z pierwszej ręki, nie z internetu?
ja słyszałam od jednej osoby że śniła o kimś prawie codzien przez ponad tydzień i nie miała z tym człowiekiem żadnego kontaktu, totalnie wypadł z jej zycia. Nie wiedziała o żadnym rytuale, ale ta druga strona potem przyznała że coś robiła. Nie wiem czy to dowód ale jest o czym myśleć.
tu jest jeszcze jeden wątek który mnie od jakiegoś czasu zastanawia w tym temacie. Jest taka teoria w psychologii głębi — u Junga konkretnie — że w snach pojawiają się postaci które reprezentują nasze własne nieprzetworzone treści, nie koniecznie są 'transmisją' od zewnątrz. Czyli ta osoba która śni o nas może po prostu przerabiać własne emocje w których my jesteśmy projekcją czegoś. To nie wyklucza że rytuał coś uruchomił — ale uruchomił może w samym śniącym, nie przyszedł z zewnątrz.
ale chwila — to w tym drugim modelu który Jaromir opisuje rytuał jest po prostu formą pracy nad sobą? jak bardzo intensywna autosugestia? to wtedy nie ma żadnej magii jako takiej, tylko psychologia?
mnie bardzo zaciekawił ten wątek Bylicy o tym że rytuał wzmacnia coś co już jest. Bo jeśli tak, to czy sny tej osoby docelowej byłyby rodzajem sygnału że ta nić naprawdę istnieje? znaczy — jeśli ktoś zaczął śnić o nas po rytuale to może to nie jest efekt rytuału, tylko dowód że połączenie było, a rytuał je tylko ujawnił?
