No i właśnie to jest problem z całym tym samoobserwowaniem — nie wiesz nigdy czy to twoja praktyka coś zmieniła, czy po prostu zrobiłeś to po obiedzie a nie przed. Zmiennych jest za dużo żeby cokolwiek z tego wyciągnąć bez kontroli.
Mam wrażenie że ta dyskusja trochę zbiega do pytania czy w ogóle możemy cokolwiek sensownie obserwować o sobie bez aparatury naukowej. I chyba odpowiedź brzmi — możemy, tylko z innym poziomem pewności. To jest obserwacja, nie dowód.
Tylko wróćmy na chwilę do tytułu wątku. 'Czy ciało mówi nam o działaniu.' Jeśli przez 'działanie' rozumiemy ten efekt wewnętrzny — to ciało jak najbardziej może coś sygnalizować. Ale jeśli pytamy o efekt zewnętrzny, że coś ruszyło się w relacji, w świecie — to żaden biofeedback ci tego nie powie. I właściwie cały wątek przez kilkadziesiąt postów krążył wokół tego nierozróżnienia.
Czytam od początku i właściwie dopiero teraz jest mi jasne że te dwa pytania to są zupełnie osobne sprawy. Przez długi czas myślałam że dyskutujecie o tym samym i miałam wrażenie że się kłócicie o słowa. A to były po prostu dwa równoległe wątki.
