Piszemy codziennie. Coraz więcej, coraz dłużej. Czuję że piątek będzie przełomowy.
Spędziliśmy cały wieczór razem. Powiedział że mnie kocha. Aż serce bije szybciej do tej pory 🙂
Pierwsza noc z rytuałem. Spałam okropnie, same koszmary. To normalne?
Wczoraj wieczorem znowu napisała do mnie. Krótka rozmowa ale zawsze coś.
Śnił mi się dzisiaj. Że przyszedł i powiedział że mnie kocha. Było to tak realne że obudziłam się, przez chwilę bardzo szczęśliwa. Aż zdałam sobie sprawę że to tylko sen.
Ja szykuję się na spotkanie. Co ma być, to będzie. Idę na zywioł.
Drugi dzień ciszy od żony. On się zaczyna rozluźniać, jest bardziej obecny.
Jutro spotkanie, nie mogę się już doczekać.
Szósty dzień. Emocje się uspokoiły ale tęsknota została. Czekam na jakikolwiek znak.
Po rozmowie. Powiedziałam mu wszystko. Był zaskoczony. Powiedział że musi to przemyśleć. Nie wiem co o tym myśleć.
Nie spałem całą noc, ciągle myślałem o dzisiejszym spotkaniu. Wcześniej aż tak nie było, nie wiem czemu teraz taki stres.
Drugi dzień, dzisiaj już lepiej ze snem. Tylko dużo o nim myślę. Więcej niż przed samym rytuałem.
Trzeci dzień egipskiego. Rano wysłałam mi emotke, buziaka. Sam z siebie.
Cisza od wczoraj. Pewnie myśli. Żałuję że mu powiedziałam, może wszystko zepsułam.
Piętnasty dzień. Piszemy sobie codziennie. Krótko ale jednak. To postęp.
Trzeci dzień spokoju od żony. On wreszcie się uśmiecha. Zaraz idziemy na kolację.
Ja czekam aż i u mnie coś ruszy. Nie mogę się docekać aż się do mnie odezwie, napsize.
Po spotkaniu, był temat powrotu. Powiedziała że chce wrócić. Jutro znowu się widzimy. Nie wiem co jeszcze mogę napisać, brakuje mi slow
Trzeci dzień. Sen już normalny ale myśli cały czas przy nim. Zastanawiam się czy on też o mnie myśli.
Za godzinę kolejne spotkanie. Teraz już jako para.
Chce się jutro spotkać. Sam zaproponował.
Napisał w końcu. Piszemy. Po dniu ciszy.
Ósmy dzień. Wiem że to za wcześnie ale tak bardzo chciałabym żeby się odezwał. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną.
Po wczorajszej kolacji było cudownie, dzisiaj siedzimy w domu. Rozmawialiśmy do późna. Czwarty dzień bez żony. Może faktycznie separacyjny działa.
Od wtorku zaczęłam rytuał lustra u Pana Roberta. Od początku występują bóle głowy, a moje myśli cały czas kręcą się wokół męża i całej sytuacji. Jak sobie radzicie z trudnymi emocjami?
Zaproponowała żebyśmy pogadali przez telefon, pierwszy raz od rozstania. Jutro mamy się zdzwonić.
Czytam wasze sukcesy i mam nadzieję. Może za miesiąc też będę pisać o powrocie.
