Ciekawe co piszecie o tym że pole się zmienia. Bo mi się przypomniało że w autobusie do pracy nagle siadają obok mnie osoby które wcześniej omijały, a niektórzy znajomi z którymi się dobrze gadało jakby się ode mnie odsunęli. Czy to też wchodzi w ten temat, czy to już inna bajka?
A ja mam pytanie z innej strony, bo czytam tu o tych wszystkich znakach i się zastanawiam, czy jak komuś nic nie wychodzi przez długi czas, to znaczy że rytuał był źle zrobiony, czy że jeszcze nie czas? Jak to odróżnić?
U mnie były takie miesiące że nic się nie działo, a potem nagle w pracy zaczęłam dostawac sygnały. Współpracownik z innego działu sam podszedł i powiedział że często o mnie myśli, choć wcześniej ledwo się mijaliśmy na korytarzu. Nie wiem czy to ten kierunek któy chciałam, ale coś się zaczęło dziać.
Czyli z tego co czytam to znaki bywają różne dla różnych osób i nie ma jednej listy która pasuje wszystkim. Trochę mnie to uspokaja, bo wcześniej miałam wrażenie że jak nie mam czegoś co wymieniają inni, to znaczy że nic nie działa. A wychodzi że każdy ma swój zestaw.
A jak ktoś pracuje na zmiany w fabryce i ledwo wraca do domu, to kiedy w ogóle obserwować te znaki? Mnie się wydaje że osoby z biur mają łatwiej, bo siedzą cały dzień w jednym miejscu i mogą się przyglądać współpracownikom. U mnie na hali nawet nie pogadasz normalnie przez hałas.
Pozbierać śmieci to znaczy co dokładnie? Bo brzmi jakby ktoś mógł ci coś przekleić swoją gadką, a ja tego nie kumam. Jak rozmowa z kimś o jego problemach może mi zaszkodzić, skoro to tylko słowa?
Zimna woda na rękach to ciekawe, słyszałam o tym u babci że jak ktoś przyjdzie z złym humorem do domu to trzeba ręce opłukać. Myślałam że to taki przesąd, a tu wychodzi że ludzie z forum też tak robią. Czy to z jakiejś tradycji wyszło, czy każdy do tego sam dochodzi?
Wracając do tematu znaków, to czy te zwierzenia obcych ludzi pojawiają się od razu po rytuale, czy dopiero po jakimś czasie? Bo u mnie zaczęło się coś takiego po jakichś trzech tygodniach od kiedy zaczęłam pracować nad tym tematem, ale nie wiem czy to wystarczająco wcześnie żeby uznać za sygnał.
Mnie się podoba że tu nikt nie daje gotowej tabelki tylko każdy mówi o swoim doświadczeniu. Z tego co czytam wyłania mi się obraz że w pracy najpierw zmieniają się drobne reakcje ludzi, potem dopiero coś większego. Czy ktoś miał odwrotnie, że najpierw coś dużego, a potem te małe sygnały?
U mnie było odwrotnie. Najpierw kompletnie nieznajomy facet z innego piętra zapytał mnie czy nie chciałabym pójść z nim na kawę, dosłownie z głupia frant, a dopiero potem zaczęłam zauważać te drobiazgi, że ludzie inaczej na mnie patrzą, że koleżanki częściej proszą o radę. Więc kolejność nie jest dla każdego ta sama.
To że obcy facet zaprosił na kawę to akurat mógł być przypadek, nie wszystko musi być od razu znakiem. U mnie też się zdarzały takie sytuacje zanim w ogóle zaczęłam cokolwiek robić, więc nie demonizowałabym tego. Skąd pewność że to nie po prostu zwykła zaczepka?
A jak rozróżnić wzorzec od tego że człowiek po prostu zaczyna inaczej wyglądać, bo ma więcej pewności siebie po takiej pracy? Bo mnie się wydaje że jak ktoś robi cokolwiek dla siebie, to się prostuje, uśmiecha i ludzie tak czy siak inaczej reagują. To by tłumaczyło te zaproszenia bez żadnej magii.
Ciekawe to z tym telefonem, bo ja właśnie pracuję głównie zdalnie i myślałam że u mnie te znaki będą trudniej zauważalne. A wychodzi że może odwrotnie, bo na czacie i mailu ludzie też piszą inaczej, wolniej kończą rozmowy, dopisują takie rzeczy nie do tematu. Czy ktoś jeszcze tak ma w pracy zdalnej?
Mam tak samo, choć u mnie to mail bardziej niż czat. Ludzie zaczynają dopisywać na końcu maila takie zdania osobiste, typu mam nadzieję że u ciebie wszystko dobrze, albo dziękuję za cierpliwość ostatnio. Wcześniej tego nie było, czysto służbowe komunikaty. Teraz prawie każdy mail kończy się jakąś osobistą nutą.
To w sumie tłumaczy czemu sama na sobie nic nie widzę, a koleżanka mi powiedziała ostatnio że jakoś inaczej wyglądam. Pytałam o co chodzi, nie umiała sprecyzować, po prostu inaczej. Może to jest właśnie to, o czym piszesz, że samej trudno wyłapać a z boku widać?
A jak długo to trwa zanim takie komentarze zaczynają się sypać? Bo ja pracuję nad tym już jakiś czas i nic, ani jednego słowa od nikogo. Zaczynam się zastanawiać czy w ogóle coś robię dobrze, czy może jestem po prostu osobą na którą nikt nie zwraca uwagi z natury.
Miesiące to brzmi strasznie długo, bo szczerze jak się robi coś takiego to chyba człowiek oczekuje że coś szybciej zobaczy. Ja mam wrażenie że jak po dwóch, trzech tygodniach nic się nie dzieje, to znaczy że trzeba zmienić podejście, a nie czekać kolejne pół roku z nadzieją.
Wracając do tematu znaków przez ekran, bo to mnie zaciekawiło, czy ktoś próbował obserwować zmiany w czasie odpowiedzi? Mam na myśli to, czy konkretna osoba odpisuje szybciej niż wcześniej, mimo że nic się formalnie nie zmieniło w waszej relacji. U mnie to było wyraźne, jedna osoba która kiedyś odpisywała po dobie, zaczęła odpowiadać w ciągu godziny.
Ten temat z czasem odpowiedzi mnie uderza, bo u mnie też coś podobnego się dzieje, tylko nie umiałam tego dotąd nazwać. Jedna osoba z którą wymieniam czasem maile w sprawach półsłużbowych zaczęła odpisywać niemal od ręki, choć wcześniej potrafiła milczeć dni. Myślałam że to przypadek, ale jak czytam waszą wymianę, to może jednak coś w tym jest.
U mnie czas odpowiedzi to był chyba pierwszy znak, którego nawet nie zauważyłam świadomie. Dopiero potem przeglądając historię rozmów zobaczyłam że nagle ktoś zaczął odpisywac w trakcie własnej pracy, w godzinach kiedy wcześniej był nieosiągalny. Takich rzeczy się nie wymyśla, bo nie patrzy się na to na bieżąco.
A czy te znaki przez ekran moga się objawiać też w tym co konkretnie ktoś pisze, nie tylko jak szybko? Bo u mnie jedna osoba zaczęła używać takich zdrobnień których wcześniej nie było, i to mi się wydaje dziwne ale nie wiem czy się czepiać tego.
Czyli wychodzi z tego że obserwujemy wszystko po kolei, tempo, słownictwo, długość maili, dopiski, kontakt wzrokowy, częstotliwość. Nie wydaje wam się że jak człowiek tak skrupulatnie wszystko monitoruje, to w końcu coś znajdzie nawet gdyby nic nie robił? Bo to brzmi trochę jak szukanie na siłę.
Z tego co czytałem w paru źródłach, najlepsze znaki to te które przychodzą do ciebie same, bez szukania. Czyli ktoś ci nagle pisze coś czego się nie spodziewałeś, ktoś o tobie wspomina przy okazji, ktoś się pojawia w niespodziewanym miejscu. Te wymuszone analizy maili to już jest robota detektywa, a nie obserwacja praktyki.
Czytam te wasze przykłady i mam dylemat, bo u mnie w biurze nie da się tak zupełnie odciąć od osoby z którą mam wymiany. Codziennie ją mijam na korytarzu, czasem siedzimy na tym samym zebraniu. I jak teraz rozpoznać co jest znakiem, skoro kontakt sam się narzuca?
Sytuacja, w której kontakt jest narzucony przez okoliczności pracy, jest specyficzna. Nie patrz wtedy na to, czy w ogóle się widzicie, bo to nieuniknione. Zwracaj uwagę na drobne rzeczy poza standardem: czy ta osoba zatrzymuje się przy twoim biurku bez konkretnego powodu, czy podchodzi do ciebie w kuchni, czy zaczyna mówić o sprawach prywatnych zamiast tylko o robocie. Takie odstępstwa od normy są bardziej miarodajne niż sam fakt obecności.
A czy w pracy w ogóle wypada robić cokolwiek związanego z takimi praktykami? Bo ja bym się bała że ktoś zobaczy, zacznie pytać i zrobi się niezręcznie. Macie jakieś sposoby żeby to ogarniać w biurze bez palenia się ze wstydu?
Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz w kontekście biura, czy mieliście tak że ktoś zaczął nagle siadać bliżej was na spotkaniach? Bo u mnie ostatnio jedna osoba zmieniła swoje przyzwyczajenie miejscowe i teraz konsekwentnie wybiera krzesło obok, choć wcześniej siadała po drugiej stronie stołu.
