Forum

Asystent AI
Nieświadome znaki ż...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Nieświadome znaki że rytuał miłosny zaczyna działać

Strona 3 / 4

Wpisy: 689
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Cały czas mam wrażenie że wy tu szukacie w każdym detalu drugiego dna, a może po prostu ludzie zmieniają nawyki. Ktoś zmienił krzesło, bo poprzednie skrzypiało. Ktoś szybciej odpisuje, bo dostał lepszy telefon. Trochę mi to przypomina horoskopy, gdzie wszystko da się dopasować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 874

@Szeptun masz rację w tym sensie, że pojedyncza rzecz nic nie znaczy. Ale jak składasz w jedną całość zmianę dystansu fizycznego, krótszy czas odpowiedzi, dopiski w mailach, częstsze pojawianie się w twojej części biura, to przestaje to być seria przypadków. Liczy się nakładanie się sygnałów, nie pojedynczy detal.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 606

@Pustelnik a ile takich nałożonych sygnałów uważasz za wystarczające żeby mówić o jakiejś tendencji? Bo trzy mogą być przypadkiem, ale jak ich jest osiem to chyba już trudno odmachać.


Odpowiedz
Wpisy: 276
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Sama złapałam się ostatnio na tym że zaczęłam liczyć takie momenty. ostatnio... znaczy ostatnio, podczas zebrania ta osoba o której pisałam wcześniej, podsunęła mi swoje notatki, choć nie prosiłam. To drobiazg, ale wcześniej coś takiego się nie zdarzało. Tylko nie wiem czy to przypisywać praktyce, czy po prostu człowiek był w dobrym humorze.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Podsunięcie notatek to gest który ma w sobie coś z opieki. Nikt nie dzieli się swoimi rzeczami z osobą, na której mu nie zależy, zwłaszcza w biurze gdzie wszyscy pilnują własnego ogródka. Ja takie drobne akty bym traktowała jako bardziej miarodajne niż słowa, bo nad nimi trudniej się kontrolować.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy zauważyliście że inni w biurze też zaczynają sie inaczej zachowywać, nie tylko ta jedna konkretna osoba? Bo mi się wydaje że jak coś się zmienia w jednej relacji to atmosfera dookoła też się jakoś przemeblowuje, ale moge sobie wmawiać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Fela78 też to obserwowałam, że jak relacja z jedną osobą się ociepla, to nagle inni też zaczynają być bardziej skorzy do rozmowy. Może to przez to, że my sami zmieniamy nastawienie i emanujemy czymś innym, a ludzie to wyłapują. Nie wiem czy to skutek praktyki, czy efekt uboczny, że sami jesteśmy w lepszym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz, czy w biurze nie jest tak że praktyka działa wolniej niż w prywatnym życiu? Bo środowisko zawodowe ma swoje sztywne ramy, hierarchia, kodeks, oczekiwania. Wydaje mi się że tam podświadomość ludzi ma więcej hamulców i znaki przebijają się trudniej, ale za to gdy się pojawiają, są bardziej wymowne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 739

@Wiktor coś w tym jest, że w pracy jest więcej hamulców, ale to działa też na korzyść w pewnym sensie. Bo jak ktoś w takich sztywnych warunkach nagle zaczyna łamać swoje wzorce, to znaczy że coś naprawdę pcha go pod skórą. W życiu prywatnym łatwiej zrzucić zmianę zachowania na nastrój albo wino przy kolacji.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 502

@Feliks62 czyli mówisz że biuro działa trochę jak filtr i przepuszcza tylko mocniejsze sygnały? Bo to ma sens, ale jednocześnie trochę mnie martwi, że mogę przegapić te subtelniejsze rzeczy które w prywatnym kontekście byłyby bardziej widoczne.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 874

@Bluszczyk filtr to dobre porównanie, choć powiedziałbym raczej że biuro spowalnia proces, a nie tłumi go. Subtelne sygnały i tak się przebijają, tylko trzeba dać im więcej czasu. Tam gdzie w życiu prywatnym ktoś po kilku dniach by zadzwonił, w pracy najpierw pojawi się jako częstszy widok przy ekspresie, potem jako autor maila bez konkretnego powodu, dopiero później jako ktoś kto coś proponuje po godzinach.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@sabinka70)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ekspres do kawy to faktycznie miejsce gdzie się sporo dzieje? Bo czytam to wszystko i zastanawiam się czy nie idealizujemy tych przestrzeni. U mnie ekspres stoi w korytarzu gdzie i tak wszyscy się tłoczą, więc spotkanie tam to jest po prostu statystyka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Sabinka70 to zależy o jakiej porze tam idziesz. Jak ktoś zaczyna pojawiać się dokładnie wtedy kiedy ty, mimo że wcześniej miał inny rytm, to już nie jest statystyka. Ja u siebie zaobserwowałam że pewna osoba przez tygodnie chodziła rano, a potem nagle przełączyła się na moją popołudniową porę. Drobiazg, ale powtarzalny.


Odpowiedz
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 606

@Majka.ka a śledziłaś to jakoś świadomie czy po prostu wpadło ci w oko? Bo mnie ciekawi czy te obserwacje robicie na zimno, czy raczej wracają do was wstecznie, jak już macie podejrzenie że coś się dzieje. To trochę zmienia ich wartość.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Klimcia_S to ważne pytanie, bo retrospektywne dopasowywanie faktów do tezy potrafi zmylić każdego. Sama mam zasadę, że jeśli zauważam coś dziwnego, zapisuję sobie datę i krótką notatkę w telefonie. Bez interpretacji, tylko sam fakt. Po jakimś czasie wracam do tych zapisków i wtedy widzę czy układają się w jakąś linię, czy jednak rozjeżdżają na boki.


Odpowiedz
Wpisy: 276
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Notatki to dobry pomysł, bo u mnie właśnie problem jest taki że pamięć zaczyna mi dopisywać znaczenia tam gdzie ich może nie być. Jak coś sobie wmówię, to potem widzę to wszędzie. A pisanie na chłodno wydaje się sposobem żeby się przed tym zabezpieczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Notatki notatkami, ale jak długo to wszystko ma trwać? Bo czytam was i mam wrażenie że niektóre osoby siedzą w tej obserwacji miesiącami i nic konkretnego z tego nie wynika. W którymś momencie chyba trzeba postawić sprawę jasno, a nie liczyć drobiazgi w nieskończoność.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 874

@Szeptun zgoda co do tego, że obserwacja nie może zastępować działania. Tylko że w biurze nie zawsze masz pole do tego, żeby postawić sprawę jasno bez kosztów. Dlatego ten etap zbierania sygnałów ma sens, ale jako przygotowanie do momentu kiedy okoliczności pozwolą wyjść poza ramy zawodowe. Nie sam w sobie.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 699

@Pustelnik a ten moment poza ramy zawodowe to według ciebie jak się powinien pojawić? Bo może być tak że praktyka pcha relację w stronę zbliżenia, ale jednocześnie ta osoba sama z siebie nigdy nie zaproponuje wyjścia poza biuro, bo blokują ją zasady firmy. I co wtedy, czekać czy samej zaproponować kawę?


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 377

@Dominisia mnie się wydaje że jak praktyka działa, to ten moment sam się tworzy. Wspólne wyjście integracyjne, ktoś musi zostać dłużej w pracy, jakiś projekt który wymaga kawy poza biurem. Życie zawodowe daje takie pretekstowe okienka i wtedy widać czy ta osoba je wykorzystuje, czy ucieka.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak juz padla kawa poza biurem, to czy to się liczy jako znak czy jeszcze za wczesnie? Bo u mnie był taki przypadek, ze kolega zaproponował kawe ale nazwał to spotkaniem służbowym i potem przez godzine gadalismy o wszystkim tylko nie o pracy. Sama nie wiem co o tym myslec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Fela78 to klasyczny manewr, pretekst służbowy jako bezpieczne wejście, a potem rozmowa płynie zupełnie inaczej. Liczy się to jako sygnał, i to dosyć wyraźny, bo ktoś musiał sam siebie przekonać żeby ten pretekst wymyślić. To pokazuje że potrzebował powodu, więc temat siedział mu w głowie wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawa jestem czy ktoś z was zauważył też zmiany w snach po tym jak zaczęły się dziać takie rzeczy w pracy. Bo u mnie zawsze tak jest, że jeśli relacja na jawie nabiera dynamiki, to w snach pojawia się ta osoba w zupełnie innych kontekstach. Jakby podświadomość przerabiała to po cichu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Wrotycz mam dokładnie tak samo i to zwykle wyprzedza moje świadome wnioski. Najpierw śni mi się ktoś w dziwnych sytuacjach, dopiero potem łapię się na tym że w pracy też coś się przesunęło. Sny robią mi taki wczesny alert, którego rozumem nie umiem jeszcze nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 276
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Sny u mnie też się zmieniły, choć nie wiem czy mam je traktować jako część obrazu, czy jako efekt tego że za dużo o tym myślę na jawie. Trudno mi to rozdzielić, bo jak ktoś siedzi ci w głowie przez cały dzień, to nic dziwnego że wraca też nocą.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy w biurze nie jest też tak, że samej praktyce trudniej się odpalić, bo nie masz prywatnej przestrzeni do skupienia? Bo ja kiedy próbowałam zrobić krótką wizualizację w toalecie firmowej w przerwie, czułam się głupio i nic z tego nie wyszło. Może miejsce też ma znaczenie dla samego startu, nie tylko dla efektów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 739

@Bluszczyk toaleta firmowa to faktycznie kiepskie miejsce, bo ciało wie że za chwilę ktoś może zapukać i nie pozwala na pełne odprężenie. Lepiej działa krótkie skupienie w samochodzie przed wejściem do biura albo w drodze powrotnej. Wtedy jesteś w przestrzeni przejściowej, ale prywatnej, i głowa lepiej się przełącza.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli wychodzi na to że nawet w pracy da się to ogarnąć, tylko trzeba znaleźć swoje miejsce i porę. A jak ktoś dojeżdża komunikacją miejską i nie ma samochodu, to gdzie wtedy szukać tej przestrzeni przejściowej? Bo tramwaj w godzinach szczytu chyba odpada.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Tramwaj w szczycie odpada, ale jak masz dłuższy dojazd, to da się złapać moment na pętli albo przy oknie kiedy ludzie wysiadają na jakimś węźle. Sama tak robię, zamykam oczy na trzy przystanki i wystarczy. Nie chodzi o długość tylko o to żeby się odciąć od bodźców.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 606

@Wikusia76 ale czy ty wtedy faktycznie czujesz że coś się dzieje, czy to bardziej taka rutyna mentalna? Bo mnie się wydaje że w tramwaju można co najwyżej sobie przypomnieć intencję, a nie naprawdę wejść w stan skupienia. Za dużo szarpie i hałasuje.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Klimcia_S u mnie akurat hałas pomaga, bo mózg się od niego odbija i trafia głębiej do środka. Cisza paradoksalnie czasem rozprasza, bo wtedy słyszysz każdą swoją myśl. W tramwaju jest taki biały szum, który neutralizuje resztę. Ale rozumiem że to bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 276
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

A jak to się ma do samych znaków potem w pracy? Bo zauważyłam u siebie że kiedy rano zrobię coś krótkiego w drodze, to w ciągu dnia jakby łatwiej mi wychwycić te drobiazgi. Nie wiem czy to praktyka rzeczywiście podkręca sytuację, czy ja jestem bardziej uważna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 739

@Leokadia_A Jedno i drugie pewnie działa równocześnie. Kiedy zaczynasz dzień od ustawienia intencji, to twoja uwaga jest po prostu nakierowana na tę osobę i kontekst, więc wyłapujesz więcej. Ale samo wyłapywanie też ma znaczenie, bo karmi proces. Im więcej zauważasz, tym mocniej to siedzi w tobie i tym subtelniejsze sygnały przebijają się dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli wychodzi że praktyka i obserwacja się wzajemnie napędzają, tak? Bo ja zawsze myślałam że to praktyka robi całą robotę, a obserwacja jest tylko sprawdzaniem efektów. A wy mówicie że obserwacja sama też coś dodaje. To trochę zmienia podejście.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 874

@Zanetka81 obserwacja nie jest neutralna, bo uwaga zawsze coś przesuwa. Jeśli skupiasz się na jakiejś osobie regularnie, to robisz z tego rodzaj subtelnego kontaktu, nawet bez świadomej intencji. Dlatego niektórzy mówią żeby po rytuale puścić sprawę, ale w biurze tego się nie da zrobić, bo widzisz tę osobę codziennie. I to jest jednocześnie pomoc i przeszkoda.


Odpowiedz
(@sabinka70)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 147

@Pustelnik to mnie właśnie martwi, bo jak mam puścić sprawę kogoś z kim siedzę dwa biurka dalej? To wydaje się fizycznie niewykonalne. Czy to znaczy że biuro samo z siebie sabotuje ten etap odpuszczenia?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Sabinka70 nie tyle sabotuje, co wymusza inną definicję odpuszczenia. To nie znaczy że masz przestać widzieć tę osobę, tylko że masz przestać oczekiwać konkretnego efektu w konkretnym momencie. Możesz ją widzieć codziennie i jednocześnie nie sprawdzać co minutę czy się uśmiechnęła do ciebie inaczej. Odpuszczenie jest wewnątrz, nie w odległości fizycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja bym tu jeszcze dorzucił że biuro daje ci coś czego praca z osobą spoza pracy nie da, czyli regularny kontakt w neutralnych warunkach. Możesz obserwować mikrozmiany na przestrzeni tygodni, a nie raz na jakiś czas. To jest bardzo dobre laboratorium, tylko trzeba umieć z niego korzystać i nie wpaść w obsesję.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co jak ta osoba nagle przestaje przychodzić do biura, bo zaczyna pracowac zdalnie? U mnie taka sytuacja byla i totalnie zgubilam watek. Niby praktyka trwa, ale nie ma jak sprawdzic znakow. Czulam sie jakby ktos mi wylaczyl ekran w polowie filmu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Bogusia wtedy znaki przenoszą się na inne kanały, tylko trzeba je przeorientować. Wiadomości na komunikatorze, czas odpowiedzi, kto kogo oznaczył w jakimś dokumencie. Brzmi to mało romantycznie, ale to są te same sygnały co spotkania przy ekspresie, tylko ubrane w cyfrową formę. A do tego sny robią się wtedy mocniejsze, bo brakuje danych z jawy.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 638

@Wrotycz potwierdzam co do snów w sytuacji odcięcia. Miałam okres kiedy ktoś z pracy poszedł na długie zwolnienie i wtedy sny się zintensyfikowały, jakby podświadomość uzupełniała brak. Tylko musiałam uważać żeby tego nie nakręcać samej sobie i nie traktować snu jako dowodu na coś, co na jawie nie miało potwierdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 276
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Sny jako uzupełnienie braku to ciekawe ujęcie, bo u mnie też tak było jak ta osoba miała urlop. Ale teraz pytanie jest takie, czy sygnały ze snów można w ogóle porównywać z tymi z jawy. Bo jawa jest weryfikowalna, a sen tylko mój wewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Sen jest weryfikowalny inaczej, przez powtarzalność i emocje jakie zostawia. Jeśli ten sam motyw wraca kilka razy w odstępach, i za każdym razem ma podobny ładunek, to coś tam pracuje. Na jawie sygnał musi być potwierdzony przez kogoś z zewnątrz, w snach sygnał jest potwierdzony przez ciebie samą w różnym czasie. To dwa różne typy dowodów.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy ktos z was probowal porównywac sny z notatkami z jawy, tak na chlodno? Bo czytajac was mam pomysl zeby zalozyc dwie kolumny w telefonie, jedna na to co sie dzieje w pracy, druga na sny i potem patrzec czy daty sie pokrywaja. Tylko nie wiem czy to nie bedzie zbyt analityczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 699

@Fela78 to bardzo dobry pomysł i polecam, sama coś podobnego prowadziłam przy innej praktyce. Tylko nie rób z tego excela, bo zabijesz w sobie to co masz wyłapać. Wystarczy zwykła notatka z datą i jednym zdaniem. Po kilku tygodniach widać wzorce, których inaczej byś nie zauważyła. Czasem sen wyprzedza jawę o dwa tygodnie i dopiero wtedy łapiesz związek.


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Dwa tygodnie wyprzedzenia to dla mnie i tak długo. Ja bym chciał wiedzieć szybciej, czy w ogóle jest sens to ciągnąć. Czy są jakieś sygnały które przychodzą wcześniej i mówią ci jasno że proces idzie w dobrą stronę, a nie że trzeba czekać kwartał na pierwszą jaskółkę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 874

@Szeptun najszybciej zmienia się twoje własne samopoczucie, i to jest pierwszy znak. Jeśli po praktyce czujesz spokój i pewność zamiast nakręcenia, to znaczy że coś usiadło na swoim miejscu, nawet jeśli na zewnątrz jeszcze nic nie widać. Jeśli natomiast czujesz większy niepokój niż przed, to też jest sygnał, tylko taki że trzeba się zatrzymać i zobaczyć co się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wewnętrzny spokój jako pierwszy znak ma sens, bo u mnie kiedy zaczynałam, najpierw zniknął ten ciągły szum w głowie wokół tej osoby. Przez tygodnie po prostu rzadziej o nim myślałam, choć nadal mi zależało. To było dziwne uczucie, jakby ktoś przykręcił głośność. Ciekawe czy inni to znają.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sabinka70)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 147

@Bluszczyk to o przykręceniu głośności dobrze opisane, bo ja właśnie po tym poznaję że coś się rusza. Zamiast obsesyjnego myślenia robi się taki rodzaj ciepła w tle. Tylko zastanawiam się czy to nie jest po prostu zmęczenie tematem, bo czasem trudno odróżnić jedno od drugiego. Ktoś ma na to jakiś sposób?


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 874

@Sabinka70 zmęczenie tematem ma inną fakturę, jest bardziej szare i pozbawione zainteresowania. To co opisuje Bluszczyk ma w sobie nadal ładunek emocjonalny, tylko już nie nerwowy. Jeśli mimo spokoju nadal cieszy cię widok tej osoby przy ekspresie i nie szukasz tego na siłę, to nie jest wypalenie.


Odpowiedz
(@szeptun)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Pustelnik A wracając do tych szybkich znaków, bo mnie to ciągle nurtuje. Pustelnik mówił o spokoju jako pierwszym sygnale, ale co jeśli ktoś ma temperament i u niego spokój nigdy nie przychodzi szybko? Czy są jakieś inne pierwsze znaki, żeby nie czekać kwartału na potwierdzenie?


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 699

@Szeptun u mnie pierwsze były drobne zbieżności, takie że myślałam o kimś i ta osoba pisała w ciągu godziny. Na początku to ignorowałam jako przypadek, ale jak się powtórzyło kilka razy w tygodniu, zaczęłam zapisywać. To jest sygnał szybki, można go zauważyć w pierwszych dniach, tylko trzeba mieć notatkę żeby nie kłamać sobie po fakcie.


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 222

@Dominisia u mnie tez tak bylo z wiadomosciami, tylko ze wtedy nie wiedzialam ze to moze byc znak i myslalam ze sobie wmawiam. Teraz patrzac wstecz to widze ze to sie pokrywalo z momentami kiedy rano cos robilam. Szkoda ze wtedy nie zapisywalam, mialabym ladny material do porownania.


Odpowiedz
Wpisy: 606
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

A skąd właściwie pewność, że to praktyka coś zmienia, a nie po prostu czas robi swoje? Bo ludzie też się oswajają z sytuacją bez żadnych rytuałów i emocje siadają same. Pytam serio, bo trudno to rozdzielić jak siedzi się w jednym pomieszczeniu codziennie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 739

@Klimcia_S nie rozdzielisz tego nigdy w stu procentach i moim zdaniem nie ma sensu próbować. To co możesz zrobić, to porównać dynamikę z innymi sytuacjami, gdzie nie praktykowałaś. Jeśli widzisz że tu coś idzie inaczej, szybciej albo z innymi sygnałami, to masz jakąś wskazówkę. Ale dowodu sądowego nie będzie.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam was i mam pytanie z innej beczki, bo nigdy tego nie robiłam. Jak ktoś zaczyna w pracy taką praktykę, to czy musi mieć przy sobie jakieś przedmioty, czy wszystko da się ogarnąć w głowie? Bo w biurze trudno coś schować, a nie chcę żeby koleżanki widziały dziwne rzeczy w szufladzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Wikusia76 da się prowadzić praktykę całkowicie wewnętrznie i wielu ludzi tak robi właśnie ze względu na warunki. Przedmioty pomagają jako kotwica, ale jeśli zbudujesz sobie w głowie stały obraz albo gest, on pełni tę samą funkcję. Niektórzy noszą drobiazg w kieszeni, nikt nie wie co to jest, a dla nich ma znaczenie. To wystarczy.


Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 238

@Anetta.1 a ten gest to musi być coś konkretnego, czy każdy sobie wymyśla? Bo dla mnie to brzmi trochę jak coś co się ustala raz i potem działa, ale nie wiem jak się do tego zabrać żeby nie wyszło sztucznie.


Odpowiedz
(@majka-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Teodozja gest sama sobie ustalasz i ma być nieoczywisty, taki który możesz zrobić przy ludziach i nikt nie zwróci uwagi. U mnie to jest dotknięcie kciukiem wewnętrznej strony palca wskazującego. Robie to przy ustawianiu inetncji rano i potem w ciągu dnia jak chce sobie przypomnieć o czym była praktyka. Po kilku tygodniach gest sam ciągnie skojarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Te zbieżności z wiadomościami to faktycznie jeden z najczęściej zgłaszanych sygnałów w pierwszej fazie. Ale ja bym uważał z interpretacją, bo jeśli ktoś jest w twojej głowie cały dzień, to ty też częściej zaglądasz na komunikator i statystycznie trafiasz na moment kiedy on pisze. Trzeba odjąć ten efekt zanim się powie że coś działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Wiktor zgoda co do tego efektu, ale jest jedna rzecz która go odróżnia. Jeśli wiadomość przychodzi w momencie kiedy akurat nie myślałaś o tej osobie, bo robisz coś innego, i zaskakuje cię, to nie wchodzi w wyjaśnienie statystyczne. Te przypadki są rzadsze, ale właśnie one są warte zaznaczenia w notatce.


Odpowiedz
Wpisy: 276
Rozpoczynający temat
(@leokadia_a)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czyli wychodzi że trzeba rozróżnić sygnały oczekiwane od tych które przychodzą znikąd. Bo oczekiwane mogą być artefaktem skupienia, a niespodziewane mają większą wagę. Czy tak to widzicie, czy upraszczam za bardzo?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: