Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne a o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne a osoby z psychicznymi blokami emocjonalnymi

Strona 1 / 3

Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam temat, który chodzi mi po głowie od dłuższego czasu i chciałabym usłyszeć inne zdania. Czy rytuały miłosne w ogóle mają sens u osób, które mają ewidentne blokady emocjonalne? Pytam, bo znam dziewczynę, która od lat nie potrafi się przywiązać do nikogo, była w terapii, ale dalej coś ją trzyma w środku. I teraz krąży wokół tematu rytuałów na miłość, jakby to miało coś zmienić. Ja sama jestem sceptyczna, ale ciekawi mnie, czy ktoś próbował robić takie rzeczy mając w sobie taki mur. Bo mam wrażenie, że to trochę jak lać wodę na zamarznięty kran.


Odpowiedz
173 odpowiedzi
Wpisy: 510
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Z mojego doświadczenia rytuał w takiej sytuacji często działa odwrotnie niż się ludzie spodziewają. Zamiast przyciągnąć kogoś z zewnątrz, wyciąga na wierzch to, co siedzi pod spodem. Czyli ta twoja znajoma może po takim rytuale dostać falę wspomnień, snów, dziwnych spotkań z przeszłością. I jeśli nie jest na to gotowa, to się wycofa jeszcze bardziej. Praca z sercem, kiedy ono jest zamknięte, najpierw boli, a dopiero potem ewentualnie coś otwiera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 200

@Azalia a skąd wiesz, że najpierw boli? Czytałam dużo o świecach różowych, miodach, takich klasykach i nikt nie pisze, że to ma boleć. Wszędzie piszą, że ma być przyjemnie i lekko. To teraz nie wiem komu wierzyć.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Wiesia91 bo poradniki w internecie piszą ludzie, którzy sprzedają kursy. Sama robiłam kilka takich rytuałów u siebie i u znajomych, i za każdym razem gdy ktoś miał historię trudnych związków albo coś nieprzepracowanego z dzieciństwa, to po rytuale przychodziła faza dziwnego rozbicia. Sny o byłych, telefony od osób, o których się zapomniało. Dopiero potem zaczynało się jakieś realne otwieranie.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Azalia to co opisujesz pokrywa się z tym, jak na takie sprawy patrzyli dawniej w wielu tradycjach. W kulturach słowiańskich, ale też u Greków, rytuały miłosne nie były pierwszym krokiem. Najpierw szło się do kogoś, kto oczyszczał, kąpiele, posty, czasem odosobnienie. Dopiero potem właściwy obrzęd. Dziś ludzie pomijają tę pierwszą część i dziwią się, że nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli rozumiem, że jak ktoś jest po trudnym rozstaniu i ma w sobie żal, to nie powinien w ogóle podchodzić do takich rzeczy? Bo to mniej więcej moja sytuacja i właśnie się zastanawiałam, czy spróbować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Kocanka u mnie podobnie zresztą, dlatego założyłam temat. Tylko że ja już doszłam do wniosku, że najpierw trzeba ogarnąć siebie, a dopiero potem cokolwiek robić. Ale ciągle mam wątpliwości, bo niektórzy piszą, że właśnie rytuał może pomóc to wszystko domknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja kiedyś zrobiłam rytuał z miodem i świecą, bo wszystko było rozpisane w sieci krok po kroku. Efekt po dwóch tygodniach żaden, a ja byłam wściekła. Może faktycznie coś we mnie blokowało, ale wtedy myślałam, że to bzdura. Teraz czytając was zastanawiam się, czy nie odpuściłam za szybko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Wera_K a co czułaś podczas samego rytuału? Bo to często mówi więcej niż efekt po tygodniach. Jeśli było ci niewygodnie, chciało ci się płakać albo śmiać bez powodu, to znaczy, że coś jednak zaczęło się ruszać. A jeśli nic, kompletna obojętność, to faktycznie blok był mocny.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 378

@Azalia szczerze mówiąc nic nie czułam. Zapaliłam świecę, powiedziałam co miałam powiedzieć i poszłam spać. Może o to chodzi, że potraktowałam to jak listę zakupów.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czekajcie, ja tu czytam i mam pytanie z innej beczki. Skąd wy wiecie, że to są blokady emocjonalne, a nie po prostu brak chemii z odpowiednią osobą? Bo mam wrażenie, że teraz wszystko się tłumaczy traumami i blokami, a czasem ludzie po prostu nie trafili na właściwą osobę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Darek_69 dobre pytanie i sama się nad tym czasem zastanawiam. Tyle że jak ktoś od piętnastu lat nie umie nikogo wpuścić bliżej niż na trzy randki, to chyba nie jest kwestia chemii, tylko czegoś głębszego. Ale rozumiem twój punkt.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Darek_69 w starych tradycjach nie rozdzielano tego tak jak my dzisiaj. Jeśli ktoś nie mógł znaleźć partnera, zakładano, że albo ród go obciąża, albo on sam ma w sobie coś, co odpycha. I rytuał był robiony na oba te poziomy jednocześnie. Nie pytano, czy to wina psychiki, czy energii, bo to było dla nich to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie ciekawi inna sprawa. Robiłam ostatnio rozkład tarota znajomej, która ewidentnie ma jakiś mur w środku, i karty mi pokazywały głównie pentakle, dwójka mieczy w centrum, czyli klasyczne zablokowanie wyboru. Pytanie, czy w takiej sytuacji rytuał miłosny w ogóle ma się o co zaczepić, czy on potrzebuje jakiejś emocji jako paliwa, której ta osoba po prostu nie wytwarza.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Malgosia87 dotykasz ważnej rzeczy. Rytuał potrzebuje emocji, intencji, pragnienia. Jeśli ktoś jest w stanie odcięcia, to nie ma czego rozpalać. Dlatego u takich osób ja zawsze najpierw proponuję pracę z czakrą serca, oddech, ciało. Cokolwiek, co najpierw przywróci im kontakt z czuciem. Bez tego świeca to tylko wosk.


Odpowiedz
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 200

@Azalia a jak konkretnie poznać, że czakra serca jest zamknięta? Bo czytam o tym dużo, ale to są takie ogólniki, że można sobie wmówić wszystko.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Wiesia91 też mnie to interesuje, bo akurat siedzę w temacie czakr od jakiegoś czasu i widzę, że pół internetu pisze sprzeczne rzeczy. Jedni mówią, że zamknięta czakra serca to ciągłe rozdawanie wszystkim wokół, drudzy, że wręcz przeciwnie, niemożność dania nic. To w końcu jak?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Zielarka jedno i drugie może być objawem zaburzenia, tylko w różną stronę. Nadaktywna czakra to rozdawanie się bez granic i potem wypalenie. Niedoczynna to właśnie ten mur, niemożność wpuszczenia kogoś. Sprawdza się to ciałem, gdzie czujesz napięcie, jak oddychasz, czy klatka jest swobodna czy ściśnięta. Nie przez test w internecie.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czyli w sumie wychodzi na to, że zanim w ogóle pomyśli się o rytuale, trzeba zrobić sporo roboty samemu. To mnie trochę zniechęca, bo myślałam, że to jednak coś szybszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 378

@Kocanka mnie też to denerwuje, nie ukrywam. Wszędzie obiecują, że po jednym rytuale życie się zmieni, a tu się okazuje, że trzeba miesiącami czyścić siebie. Może dlatego mi nie zadziałało, ale dalej mam nadzieję, że istnieje jakaś krótsza droga.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Wera_K krótszej drogi nie ma, ale można to mądrzej rozłożyć. Niektóre rzeczy da się robić równolegle. Praca z ciałem i drobne rytuały oczyszczające w jednym czasie, a dopiero potem ten właściwy rytuał. Tylko że ludzie chcą od razu skakać do końca, a to się mści.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam was od godziny i mam mętlik w głowie. Czy ktoś mógłby mi po ludzku wyjaśnić, co to znaczy oczyścić siebie przed rytuałem? Bo dla mnie to brzmi jak puste hasło, kąpiel z solą czy co?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Stellina sól to jeden z elementów, ale samo wejście do wanny niczego nie załatwi, jeśli głowa dalej kręci się wokół byłego partnera albo żalu do matki. Oczyszczanie to bardziej proces, w którym przyglądasz się temu, co nosisz, i świadomie odkładasz. Czasem przez tygodnie. Kąpiel jest dopiero przypieczętowaniem.


Odpowiedz
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 322

@Azalia ciekawe co piszesz, bo u mnie akurat było odwrotnie. Zrobiłem rytuał bez wielkiego przygotowania, na czuja, i dopiero po nim zaczęły mi wychodzić sprawy z dzieciństwa. Czyli rytuał sam wyciągnął to, co miało wyjść. Może to też kwestia tego, że niektórzy potrzebują iskry, żeby w ogóle ruszyć temat?


Odpowiedz
Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To trochę kłóci się z tym, co pisała wcześniej Azalia. Bo z jednej strony mówicie, że bez przygotowania nie ma sensu, a z drugiej, że rytuał sam może coś otworzyć. Jak to w końcu jest? Bo dla osoby, która stoi z boku i próbuje zdecydować, to jest mocno mylące.


Odpowiedz
Wpisy: 820
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

to nie jest sprzeczność, tylko dwie różne ścieżki. W tradycjach, które znam, były obie. Jedna polegała na długim przygotowaniu, posty, modlitwy, odosobnienie, i dopiero potem działanie. Druga była gwałtowna, bardziej szamańska, gdzie rytuał miał wstrząsnąć człowiekiem. Tylko że ta druga była zawsze prowadzona przez kogoś z zewnątrz, kto pilnował, żeby osoba się nie rozsypała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 562

@Wedrowiec a kto dzisiaj pilnuje? Bo jak ktoś sobie sam w domu odpala świece z YouTube'a, to nikt go nie trzyma za rękę, gdy wszystko wypłynie. To chyba dlatego tyle osób potem pisze, że im się życie posypało po rytuale.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Malgosia87 dokładnie o to chodzi. Dawniej w wioskach była zielarka, baba, ktoś kto znał daną osobę i jej rodzinę. Wiedział, czego nie ruszać. Dzisiaj ten kontekst zniknął i każdy działa po omacku.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy w tym oczyszczaniu pomagają jakieś konkretne przedmioty? Pytam, bo widziałem u kogoś czarny obsydian na półce i mówił, że nosi go zawsze przed czymś ważnym. Ma to sens, czy raczej placebo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Rysiek82 obsydian rzeczywiście jest używany do takich rzeczy, ale sam kamień nic nie zrobi, jeśli osoba go nosząca nie ma intencji ani świadomości. To bardziej wsparcie niż sprawca. Mnie u osób z blokami emocjonalnymi częściej sprawdza się hematyt albo czarny turmalin do uziemienia, bo one mają tendencję do uciekania w głowę.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Azalia a co z różowym kwarcem, bo wszędzie jest podawany jako pierwszy wybór przy sprawach sercowych. Czy on faktycznie pomaga tej zamkniętej czakrze serca, czy to taki marketing kamieniarski?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Zielarka kwarc różowy działa łagodnie, ale jeśli ktoś ma naprawdę szczelny mur, to mu nim nie ruszy. To kamień bardziej do podtrzymywania otwartości, którą już się ma. Do rozbijania blokad bym sięgnęła po coś mocniejszego, choćby morganit albo rodonit, ale to też zależy od osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, a czy ktoś tu kiedyś próbował zrobić rytuał na siebie, nie na konkretną osobę, tylko na otwarcie się w ogóle? Bo zaczynam myśleć, że może to byłby pierwszy krok przed czymkolwiek innym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 378

@Kocanka ja kiedyś coś takiego próbowałam, ale to było raczej improwizowane. Zapaliłam świecę i poprosiłam o to, żebym była gotowa kogoś przyjąć. Efektu nie zauważyłam, ale może też nie wiedziałam, czego szukać. Może ktoś z większym doświadczeniem podpowie, jak to się robi porządnie?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wera_K przy takich rytuałach na siebie problem jest taki, że trzeba być z sobą bardzo szczera. Jeśli mówisz, że chcesz się otworzyć, a w środku trzymasz jeszcze kogoś z przeszłości, to rytuał wyłapie tę sprzeczność i nic z tego nie wyjdzie. Karty często pokazują takie rozdarcia, dwójka mieczy albo siódemka kielichów, jak ktoś sam nie wie, czego chce.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

A skąd wiadomo, że karty cokolwiek pokazują, a nie że to ktoś sobie wmawia? Pytam serio, bo gdy ktoś jest w rozsypce emocjonalnej, to widzi w kartach wszystko, czego się boi albo na co liczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 562

@Darek_69 to jest ryzyko każdego rozkładu robionego na siebie, kiedy jesteś w środku sprawy. Dlatego ja sobie sama nie kładę, gdy coś we mnie buzuje, tylko proszę kogoś z boku. Wtedy interpretacja jest mniej skrzywiona własnymi nadziejami.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja kiedys probowalam rozkład na to czemu ciągle trafiam na takich samych facetów i wyszły same dwórki, mieczy, kielichów i pentakli. Znajoma mi powiedziala że to znak żeby się zatrzymać i nic nie robić przez jakiś czas. Ma to sens w kontekście tego o czym tu piszecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Fela78 dużo dwójek to faktycznie sygnał wyboru i pauzy. Karty ci mówiły, że jesteś w punkcie, w którym żadna decyzja podjęta na gorąco nie będzie dobra. To się ładnie wpisuje w to, co tu mówimy o blokach, bo dwójki często wychodzą u osób, które utknęły między starym a nowym i nie umieją puścić.


Odpowiedz
Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czyli wracając do mojego pytania z początku wątku, wychodzi na to, że jak ktoś ma w sobie zator, to zanim ruszy z rytuałem miłosnym, powinien zrobić sobie rozkład diagnostyczny, popracować z ciałem, ewentualnie wziąć kogoś do pomocy. Tylko że to wszystko trwa miesiącami i kosztuje. A ja się zastanawiam, czy są jakieś sygnały, po których można poznać, że jest się już gotowym do takiego rytuału, czy to się czuje samemu?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 200

@Glogowa, czyli w sumie wychodzi, że taki rytuał miłosny to ostatni etap, a nie pierwszy. Tylko mam pytanie, bo dużo osób tu pisze o pracy z ciałem, ale nikt konkretnie nie powiedział, co to znaczy. Joga? Masaż? Bo to są bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Wiesia91 u mnie to zwykle oddech i praca z napięciem w konkretnych miejscach. Biodra, przepona, szczęka. Tam siedzi najwięcej rzeczy, które blokują czakrę serca od dołu. Joga może pomóc, ale jeśli ktoś robi ją jak gimnastykę, to nic z tego nie wyjdzie. Chodzi o świadomość, gdzie się trzymasz.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Azalia szczęka serio? Pierwszy raz słyszę, żeby szczęka miała coś wspólnego z miłością. Skąd to się bierze?


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Darek_69 ze szczęką ludzie trzymają wszystko, czego nie powiedzieli. Niewypowiedziane pretensje, krzyki, prośby. Jak masz zaciśniętą żuchwę przez lata, to twoje gardło i serce są odcięte od reszty. Spróbuj sobie kiedyś świadomie rozluźnić szczękę na pięć minut i zobacz, co się dzieje z oddechem.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Azalia ja tak miałam ostatnio u fizjoterapeuty, dotknął mi karku przy szczęce i się rozpłakałam bez powodu. Czyli to chyba o to chodzi? Bo wtedy nawet się zdziwiłam, skąd to się wzięło.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Kocanka to dokładnie ten mechanizm. Ciało puszcza, gdy ktoś inny mu pozwoli. Dlatego niektórzy, zanim ruszą jakikolwiek rytuał, idą najpierw na kilka takich sesji. To nie magia, ale czyści grunt pod magię.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy są jakieś konkretne ćwiczenia oddechowe, które można sobie zrobić w domu przed rytuałem? Bo nie każdy ma kasę na fizjoterapeutę co tydzień.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Rysiek82 najprostsze to oddech przeponowy, długi wydech, dłuższy niż wdech. Cztery sekundy wdech, osiem wydech. Robione codziennie przez dwa tygodnie potrafi sporo poprzestawiać. Stary trik z tradycji wschodnich, ale działa też bez całej otoczki.


Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Wedrowiec a czy to nie jest tak że jak ktoś ma ataki paniki to mu się od tego pogorszy? Bo czytałam gdzieś że niektórym wolne oddychanie podkręca lęk zamiast go uspakajać.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Fela78 zdarza się, szczególnie u osób z traumą. Wtedy lepiej zacząć od krótkich sesji, dwie minuty, i obserwować reakcję. Jeśli ktoś czuje, że mu się robi gorzej, trzeba odpuścić i poszukać innej drogi. Nie ma jednej metody dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 313
Rozpoczynający temat
(@glogowa)
Połączone: 7 miesięcy temu

To w sumie ciekawe, bo wychodzi na to, że nawet samo przygotowanie do rytuału może być dla kogoś z blokadą za trudne. Czyli co robi osoba, która nie jest w stanie nawet posiedzieć w ciszy pięciu minut, bo jej głowa eksploduje?


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Tu bym powiedział, że ruch przed ciszą. Spacer, taniec, cokolwiek co rozładowuje. Ja sam nigdy nie umiałem od razu siedzieć w bezruchu, dopiero jak się zmęczę fizycznie, to głowa odpuszcza. Może to nie jest klasyczne przygotowanie do rytuału, ale u mnie działa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 378

@Oskar a ile to wszystko zajmuje? Bo ja jak czytam ten wątek, to wychodzi na to, że zanim w ogóle pomyślę o rytuale, to mi zejdzie pół roku. Nie ma czegoś szybszego?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wera_K i tu właśnie wpadasz w pułapkę, o której rozmawiamy od początku. Chcesz szybciej, bo coś cię uwiera, ale to uwieranie jest właśnie tym, co blokuje. Im bardziej napierasz, tym bardziej się zaciska.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 562

@Wera_K ja kiedyś miałam tak samo. Chciałam wszystko od razu i każdy rytuał kończył się rozczarowaniem. Dopiero jak odpuściłam to ciśnienie, to się zaczęło coś dziać. Paradoks, ale tak to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie z innej beczki, bo tu się pojawiało, że rodzina i pokoleniowe rzeczy też się wpychają w temat. Czy ktoś wie, jak to rozpoznać u siebie? Bo łatwo powiedzieć blokada po babci, ale skąd wiadomo, że to nie moje własne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Zielarka są takie schematy, które się powtarzają u kobiet w rodzinie i nagle ty robisz to samo, choć nigdy nie chciałaś. Trzy pokolenia samotnych matek, trzy pokolenia związków z alkoholikami, trzy pokolenia rozwodów po siedmiu latach. Wtedy raczej nie ty to wymyśliłaś.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Wrozanka u mnie tak jest z tym, że kobiety w rodzinie zawsze są tymi, które wszystko ciągną. Mama, babcia, ciotki. I ja też wpadłam w to samo, choć przysięgałam sobie, że nigdy. Pytanie, czy rytuał może to ruszyć, czy to już sprawa dla terapeuty.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Hortensja_66 jedno nie wyklucza drugiego. Terapia pracuje z głową i ze świadomym poziomem, rytuał działa na innym piętrze. Czasem trzeba obu naraz. U mnie najlepsze efekty były wtedy, gdy te dwa torsy szły równolegle, a nie zamiast siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, a jak to wszystko się ma do osoby, na którą ktoś chciałby ten rytuał wykonać? Bo cały czas mówimy o pracy nad sobą, ale przecież rytuał miłosny zakłada, że jest jakiś ktoś po drugiej stronie. Czy on też powinien być jakoś przygotowany, czy to nie ma znaczenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Stellina to zależy, jaki rytuał. Jeśli mówimy o pracy nad sobą i otwieraniu się na bliskość, to druga osoba w ogóle nie musi nic robić, bo zmiana zachodzi w tobie i to ty zaczynasz inaczej wchodzić w relacje. Jeśli mówimy o rytuałach kierowanych na konkretną osobę, to wchodzimy w grząski grunt i tam też blokady tej drugiej strony mogą wszystko zablokować.


Odpowiedz
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 200

@Wedrowiec a jak rozpoznać, że ktoś ma takie blokady po drugiej stronie? Bo z zewnątrz nie zawsze widać. Niektórzy chodzą uśmiechnięci a w środku zamknięci na cztery spusty.


Odpowiedz
(@malgosia87)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 562

@Wiesia91 po tym jak reaguje na bliskość. Jeśli ktoś ucieka po pierwszej rozmowie o uczuciach, zmienia temat, śmieje się żeby rozładować, to są sygnały. Też po tym jak mówi o swojej rodzinie, bo to często wychodzi mimochodem.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mój były tak miał. Jak tylko zaczynałam mówić poważnie, to nagle musiał iść do łazienki albo dzwonił telefon. Wtedy myślałam, że to przypadek, teraz wiem, że to była ucieczka.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Kocanka albo facet po prostu nie chciał gadać, nie wszystko musi być od razu blokadą. Czasem chłop wraca po robocie i chce mieć spokój, nie sesję terapeutyczną przy kolacji.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Darek_69 jedno drugiego nie wyklucza. Potrzeba spokoju jest normalna, ale jak ktoś rok po roku unika każdej głębszej rozmowy, to już nie jest zmęczenie po pracy. To wzorzec.


Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Azalia Mam pytanie troche z boku, ale wraca mi to do tego co Azalia pisała o szczęce. Czy te napięcia w ciele zmieniaja się od fazy cyklu? Bo ja mam tak że przed okresem wszysko mnie boli inaczej i jestem bardziej zamknięta.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Fela78 zmieniają się i to bardzo. W drugiej fazie cyklu, przed okresem, ciało jest bardziej napięte, bardziej wycofane. To nie przypadek, że dawniej kobiety w tym czasie się wycofywały z grupy. Praca nad blokadami w tym okresie idzie inaczej niż w fazie owulacyjnej.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Azalia a możesz coś więcej powiedzieć o tym wycofywaniu w dawnych kulturach? Bo słyszałam o jakichś chatach menstruacyjnych, ale nie wiem ile w tym prawdy a ile romantyzowania.


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Zielarka u rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej istniało coś takiego jak moon lodge, gdzie kobiety szły na czas miesiączki. Nie było to wykluczenie, jak się czasem mówi, tylko czas odpoczynku od obowiązków i wspólnego śnienia. U Indian Lakota traktowano to jako okres silnej wizji.


Odpowiedz
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 275

@Wrozanka czyli to nie było traktowane jako coś nieczystego? Bo w mojej rodzinie babcia zawsze mówiła, że jak ma się okres, to nie wolno kwiatów zasadzać ani ciasta robić, bo nie wyrośnie. Brzmi jak czysty zabobon, ale skądś to przyszło.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Obsydiana to jest miks różnych wpływów. W kulturach europejskich po wpływie chrześcijaństwa miesiączkę zaczęto traktować jako coś nieczystego, ale wcześniej w wielu miejscach była uznawana za czas mocy. Babcine zakazy to często echo tego mieszania, gdzie zakaz został, a sens się zgubił. Pytanie jakie współczesne kobiety próbują wracać do tych praktyk, bo coś się w tej kwestii dzieje, ale nie jestem pewien czy w dobrą stronę.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 358

@Wedrowiec ciekawe, bo to by tłumaczyło dlaczego u nas na wsiach jeszcze do niedawna kobieta w okresie nie szła do kościoła. To nie była jej decyzja, tylko presja otoczenia. A jednocześnie te same babki znały zioła i wiedziały, że w tym czasie ciało potrzebuje innych mieszanek.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawia mnie jedno. Skoro tyle osób ma te blokady, to czy w ogóle są ludzie bez nich? Bo wychodzi na to, że każdy coś nosi i każdy ma jakieś pokoleniowe zaszłości.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Zaintrygowana nie ma ludzi bez żadnych zaszłości, ale jest różnica w tym, na ile ktoś sobie z tym poradził. Niektórzy noszą bagaż i o nim wiedzą, więc on im już tak nie steruje. Inni wypierają i wtedy bagaż prowadzi za rękę.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 215

@Wrozanka czyli świadomość blokady to już połowa roboty? Bo ja czasem czuję, że coś jest nie tak, ale nie umiem tego nazwać. To się liczy czy muszę dokładnie wiedzieć co i skąd?


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Rysiek82 nazwanie pomaga, ale samo wyczucie też ma sens. Ciało często wie wcześniej niż głowa. Jeśli czujesz dyskomfort w konkretnych sytuacjach, to już jest informacja, nawet jeśli nie umiesz jej rozpisać na czynniki pierwsze.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

A wracając do tej drugiej strony, bo mi to nie daje spokoju. Czyli jeżeli ja zrobię rytuał na siebie, a ten ktoś ma swoje mury, to i tak nic z tego nie będzie? Czy moja zmiana może go jakoś poruszyć?


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Tu nie ma jednej odpowiedzi. Czasem twoja zmiana wybija drugą osobę z rutyny i ona też zaczyna się ruszać, bo stara dynamika już nie pasuje. Czasem druga strona jeszcze bardziej się zamyka, bo nie wie co z tobą zrobić. Loteria.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 378

@Oskar czyli znowu wszystko zależy od drugiego człowieka, na którego nie mam wpływu. Trochę demotywujące to wszystko, bo robisz, robisz, a koniec końców i tak nie ty decydujesz.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Wera_K ale nie decydujesz o nim, decydujesz o sobie. I to chyba jest pointa. Jak się ruszysz wewnętrznie, to znajdziesz albo tego samego człowieka w lepszej wersji, albo zupełnie kogoś innego, kto będzie pasował do tej nowej ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@stellina)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam pytanie do tej całej dyskusji o cyklu. Skoro praca nad blokadami idzie inaczej w różnych fazach, to znaczy, że rytuał miłosny zrobiony w złym momencie cyklu może w ogóle nie zadziałać? Czy raczej zadziała inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 510

@Stellina zadziała inaczej. Przed okresem bardziej idziesz w głąb, w to co wyparte, w żale. Po okresie i przy owulacji łatwiej o pracę nad otwarciem, przyciąganiem, pokazaniem się światu. Nie ma złego momentu, jest moment do innej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@wiesia91)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli jak chcę rytuał na przyciągnięcie nowej osoby, to lepiej w okolicy owulacji, a jak na odpuszczenie byłego to przed okresem? Dobrze rozumiem czy upraszczam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 369

@Wiesia91 upraszczasz, ale w dobrą stronę. To nie jest sztywna reguła, że tylko wtedy i koniec. Bardziej chodzi o to, że ciało samo ci podpowiada co teraz jest dostępne. Przed okresem jesteś bliżej tego co bolesne, więc łatwiej to wyciągnąć i puścić.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@kocanka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mi to się nawet pokrywa z tym co czuję. Przed okresem mam takie dni, że płaczę bez powodu i wszystko mi się przypomina, każdy chłop który mnie skrzywdził. Może to nie głupota hormonów, tylko ciało chce żeby to wyszło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rysiek82)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 215

@Kocanka chłopu ciężko się w tej rozmowie odnaleźć, ale przyznam że mnie to ciekawi z innej strony. Skoro u kobiet jest cykl, to czy u facetów też coś takiego rytmicznego jest? Bo my niby jedziemy płasko, ale chyba też mamy swoje dołki.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Rysiek82 są badania o cyklach testosteronu, dobowych i sezonowych. Rano wyżej, wieczorem niżej, zimą inaczej niż latem. Nie ma takiej wyraźnej fazowości jak u kobiet, ale rytm istnieje. W niektórych tradycjach mężczyźni mieli swoje odosobnienia związane z księżycem albo porami roku.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: