To co mówi Radosława jest ważne, bo przesuwa ciężar z pytania 'co zrobić z przedmiotami' na pytanie 'jaka jest moja intencja teraz'. Ale mam wątpliwość - co z rytuałami robionymi przez kogoś innego, na czyjąś prośbę albo bez wiedzy osoby? Tam trudno mówić o 'twojej wewnętrznej pracy', bo osoba która chce coś zamknąć, mogła nie być nawet świadoma że coś zostało na niej wykonane.
A skąd w ogóle wiadomo że ktoś coś na tobie zrobił? Że to nie jest zwykłe przywiązanie do osoby które każdy ma?
Daty i zbieżności to akurat coś, w czym astrologia mogłaby pomóc. Jeśli te stany nasilają się przy konkretnych tranzytach albo pełniach, to daje jakiś punkt odniesienia. Choć oczywiście to nadal nie rozstrzyga czy to rytuał czy coś innego.
ale co jesli sie po prostu nie pamięta kiedy to sie zaczelo? laurencja mowilas ze robilas ten rytual 'parę lat temu' - to jak teraz masz to zamknac skoro nie pamietasz dokladnie kiedy i jakie byly warunki?
Alinka, właśnie to mnie najbardziej trapi. Pamiętam ogólnie co robiłam - świeca, węzły, zdjęcie - ale nie pamiętam daty, nie pamiętam fazy księżyca, nie pamiętam czy był konkretny dzień tygodnia. Robiłam to spontanicznie i nie prowadziłam wtedy żadnych notatek. Teraz siedzę i próbuję odtworzyć coś, z czego mam tylko fragmenty.
Laurencja, to może być akurat dobra informacja. Jeśli robiłaś to spontanicznie i bez głębszego zakorzenienia w jakimś systemie, to jest szansa że ten rytuał nie miał aż tak solidnych fundamentów. Spontaniczność działa w obie strony - mniej warstw do rozplątania, ale też mniej precyzji w działaniu od początku.
To jest coś, o czym rzadko się mówi wprost, ale emocje w momencie wykonania są przez wiele tradycji uważane za główny 'paliwo' rytuału. Hoodoo, niektóre gałęzie witchcraft - wszędzie pojawia się ten wątek że silna emocja w momencie działania ma większe znaczenie niż poprawna technika. Więc to co mówi Wieszczka jest zasadne - nie możemy ocenić siły rytuału Laurencji na podstawie tego że był spontaniczny.
Byłam wtedy naprawdę nakręcona. Emocjonalnie to był jeden z trudniejszych momentów. Więc chyba to nie jest tak, że 'słaby rytuał' i można go olać.
A czakry wchodzą w to jakoś? Pytam bo czytałam że czakra serca i splotu słonecznego są szczególnie narażone przy rytuałach miłosnych i że blokada w tych obszarach może być sygnałem że coś zostało naruszone. Czy ktoś miał takie objawy fizyczne albo energetyczne?
Wracając do tego co mówiła Radosława o wewnętrznym haku - zastanawiam się czy w ogóle da się to zamknąć jeśli ta osoba nadal jest w twoim życiu. Laurencja, czy ty nadal masz kontakt z tą osobą z rytuału?
Mam pytanie które może być głupie, ale - czy w ogóle trzeba wiedzieć skąd pochodzi połączenie żeby je zamknąć? Znaczy, czy nie można po prostu zadziałać na sam fakt połączenia, niezależnie od jego źródła? Jakiś rytuał cięcia nici albo coś w tym stylu.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno spostrzeżenie - dużo tu mówimy o tym co zrobić z przedmiotami, jak czyścić, jak ciąć. A nikt nie zapytał Laurencji o jedno: czego ona tak naprawdę chce. Zamknięcia bo chce iść dalej? Bo czuje się uwięziona? Bo ta osoba zrobiła jej krzywdę? To nie jest neutralne pytanie, bo odpowiedź zmienia to jak podejść do całej sprawy.
To już jest coś konkretnego. Bo jeśli chodzi o uwięzienie a nie o przyciąganie, to pytanie o zamknięcie brzmi inaczej niż na początku tego wątku. Uwięzienie sugeruje że coś blokuje, a nie że coś ciągnie. Zastanawiam się czy te dwa stany wymagają innych podejść.
W tradycji hoodoo jest taki podział na prace 'uncrossing' i prace 'road opening' i zazwyczaj robi się je w tej kolejności. Najpierw zdejmujesz co blokuje, potem otwierasz drogę. Nie na odwrót, bo otwieranie zablokowanej ścieżki jest bez sensu.
Wróćmy do Laurencji na chwilę - mówiłaś że masz sporadyczny kontakt z tą osobą. Czy te uczucia uwięzienia nasilają się po takich kontaktach? Czy są raczej stałe w tle niezależnie od tego czy się widzicie?
Wieszczka, właśnie nad tym się zastanawiałam. Chyba stałe w tle, ale po kontakcie jakby się odświeżają. Nie wiem czy to wynik rytuału czy po prostu normalny mechanizm kontaktu z kimś z kogo kiedyś próbowałaś kogoś zrobić.
To co opisujesz Laurencja - odświeżenie po kontakcie - jest w astrologii trochę jak tranzyt, który cię dotyczy tylko gdy jest aktywny. Zastanawiam się czy to nie jest po prostu twoja własna emocja która się uaktywnia przy bodźcu, a nie efekt zewnętrzny.
No właśnie, bo jak Kasjan mówi to zaczyna brzmieć jakby to był po prostu zwykły problem psychologiczny, nie magiczny. I wtedy cały ten wątek o łamaniu rytuału jest bez sensu bo nie ma co łamać.
Zgadzam się z Natalie. Poza tym - nawet jeśli ktoś zdecyduje że to psychologiczne a nie magiczne, to rytuał zamknięcia może zadziałać jako forma symbolicznego pożegnania. Psychologia zna moc symbolu i rytuału w przetwarzaniu relacji. Niekoniecznie trzeba wierzyć w magię żeby rytuał coś dał.
A co z energetyką samego miejsca gdzie się kontaktujecie? Jeśli to jest np. miejsce pracy albo jakieś wspólne środowisko, to tam mogą być ślady tej relacji w sensie energetycznym. Zastanawiam się czy oczyszczenie miejsca mogłoby coś zmienić.
laurencja a wiesz gdzie sa te wezly teraz? znaczy to zdjecie i swieca? bo jesli gdzies sa caly czas to moga 'trzymac' to polaczenie aktywne bez wzgledu na to ile czasu mineło
Alinka, nie mam pojęcia. I to jest właśnie problem - mówiłam wcześniej że nie wiem co się stało z tymi przedmiotami. Albo wyrzuciłam albo przepakowałam przy przeprowadzce i gdzieś leżą. Nie pamiętam i nie byłam wtedy tak uważna żeby to śledzić.
To może być kluczowe. Jeśli te przedmioty gdzieś są i nadal fizycznie istnieją, to niezależnie od wszystkich innych pytań o intencje i emocje - one mogą podtrzymywać coś co inaczej by się już rozwiązało samo z upływem czasu.
I to jest chyba centralne pytanie tego wątku które przez 60 postów trochę krążyło wokół, a teraz w końcu wybrzmiało wprost. Co robisz gdy nie masz dostępu do przedmiotów, nie pamiętasz szczegółów, a jedyne co masz to poczucie że coś jest? Ciekawa jestem jak inni do tego podchodzą.
I to jest chyba sedno całej tej rozmowy - co robisz gdy nie masz dostępu do fizycznych obiektów? Bo większość opisów pracy z węzłami i świecami zakłada że masz to przy sobie, że możesz to rozwiązać, zakopać, spalić. A co kiedy nie wiesz gdzie to jest albo w ogóle nie masz pewności że to jeszcze istnieje?
W tradycjach gdzie pracuje się z fizycznymi nośnikami istnieje pojęcie pracy na 'reprezentacji' - tworzysz nowy obiekt który symbolizuje stary, nieodnaleziony, i z nim pracujesz. Używa się tego np. gdy ktoś inny wykonał robotę i ty nie masz dostępu do oryginalnych przedmiotów. To nie jest obejście, to jest odrębna technika.
Laurencja, wracam do tego co mówiłaś o przeprowadzce - czy to była duża przeprowadzka, zmiana miasta, czy raczej lokalna? Pytam bo jeśli te przedmioty mogły zostać fizycznie w poprzednim miejscu, to może masz jakąś możliwość ustalenia co się z nimi stało.
