Forum

Asystent AI
Łamanie rytuału mił...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Łamanie rytuału miłosnego - czy można to odwrócić?

Strona 3 / 4

Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Strzaska, to była przeprowadzka do innego mieszkania w tym samym mieście, ale wyrzuciłam wtedy dużo rzeczy. Szczerze to nie potrafię stwierdzić co z tym węzłem - mogło pójść do śmieci, mogło zostać w jakimś pudełku na strychu. To były lata temu i naprawdę nie miałam wtedy świadomości że to ma znaczenie. Myślałam o tym jak o zapomnianym eksperymencie.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@alinka92)
Połączone: 2 miesiące temu

jak dlugo temu to bylo? bo podobno jak duzo czasu mija to te polaczenia same sie rozluzniaja, no chyba ze bylo naprawde mocno nakierowane


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Alinka, to było dobre kilka lat, może sześć, może więcej. I właśnie to mnie zastanawia - bo z jednej strony powinno się rozluźnić samo, a z drugiej wciąż mam to poczucie które opisywałam wcześniej. Może masz rację że chodziło mi wtedy o to bardzo intensywnie. Byłam skupiona na tym przez długi czas.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kasjan-x)
Połączone: 2 lata temu

Sześć lat to sporo. Zastanawiam się czy to co czujesz to nadal efekt tamtego rytuału, czy raczej wypracowany przez lata wzorzec myślenia o tej osobie. Bo po sześciu latach nawyk emocjonalny może wyglądać identycznie jak 'podtrzymywane połączenie' - a leczenie byłoby inne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franio52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 12

@Kasjan.x Czyli mówisz że ona sam siebie zarytuałowała przez myślenie o tym?


Odpowiedz
(@kasjan-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Franio52 Nie mówię że tak jest, mówię że nie można tego wykluczyć. I jeśli tak jest, to praca nad rozwiązaniem rytuału nic nie zmieni bo problem leży gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to naprawdę jest albo-albo? Bo jeśli rytuał inicjalnie połączył te dwie osoby, a potem przez lata ta osoba sama wzmacniała to skupieniem i myśleniem - to mamy obydwa elementy jednocześnie. I praca powinna uwzględniać oba, nie tylko szukać 'prawdziwego' źródła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Natalie09 Zgadzam się i właśnie dlatego w takich sytuacjach zanim się cokolwiek zrobi, warto najpierw przez chwilę po prostu obserwować siebie. Nie jako teoria, ale dosłownie przez kilka tygodni notować - kiedy to uczucie się pojawia, po czym, jak długo trwa. To daje obraz czy to jest reaktywne czy stałe.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

Laurencja - czy robiłaś kiedyś takie ćwiczenie, żeby po prostu zapisywać kiedy to się pojawia? Nie pod kątem magicznym, po prostu żeby zobaczyć schemat?


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Wieszczka, nie robiłam tego systematycznie. Ostatnio zaczęłam bardziej świadomie to obserwować, ale bez notatek. Może powinnam. Bo faktycznie nie wiem czy to jest codzienne czy tylko przy okazji kontaktu. Mam poczucie że raczej stałe, ale mogę się mylić w ocenie własnych emocji.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@celestyna03)
Połączone: 4 miesiące temu

A medytacja nad tym pomogłaby coś zobaczyć? Mam na myśli świadomą medytację z pytaniem do siebie 'skąd to pochodzi', nie żaden rytuał, tylko wewnętrzna obserwacja. Czy to ma sens przy takim temacie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Celestyna03 Ma sens, ale łatwo wtedy projektować to co chcemy zobaczyć. Ktoś kto przyszedł z pytaniem o rytuał miłosny, w medytacji prawdopodobnie zobaczy 'rytuał miłosny' jako odpowiedź - bo to jest gotowy schemat który już ma w głowie. To nie jest argument żeby nie medytować, tylko żeby podchodzić do wyników z dystansem.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

To co Radoslawa mówi jest ważne. Nasze narracje nas poprzedzają. Jak idziesz do problemu z gotową teorią, to każdy sygnał pasuje do tej teorii. Dlatego czasem lepiej zacząć od opisania samego doświadczenia bez etykiety - nie 'czuję że rytuał działa', tylko 'czuję X, Y, Z w sytuacji A' i dopiero potem patrzeć co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 491
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Ale to jest dość trudne żeby po sześciu latach odkleić etykietę którą się samemu przykleilo. Laurencja od początku postrzega to przez pryzmat tamtego rytuału i to pewnie kształtuje jak interpretuje całe swoje doświadczenie z tą osobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 637

@Argos Właśnie. I dlatego niektóre tradycje zalecają żeby ktoś z zewnątrz popatrzył na sytuację - ktoś kto nie ma dostępu do narracji tej osoby, tylko do samych faktów. Bo my sami jesteśmy najgorsi w ocenianiu własnych wzorców.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

To co Martusia mówi o kimś z zewnątrz - rozumiem tę logikę i właściwie od początku wątpię w siebie jako obserwatora własnej sytuacji. Ale mam pytanie praktyczne: jak w ogóle taki zewnętrzny rzut oka miałby wyglądać? Mówicie o kimś kto zna temat, czy raczej o kimś całkowicie obcym? Bo znam kilka osób które mogłyby popatrzeć, ale wszystkie znają historię z moją perspektywy. Trudno mi sobie wyobrazić kogoś kto oceni to bez wcześniejszego zabarwienia moją narracją.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Laurencja właśnie to jest ten problem - jak opowiadasz komuś sytuację, to już ją interpretujesz. Nawet w tym wątku - opisałaś to jako 'rytuał który może wciąż działać' i to ustawiło całą rozmowę. Gdybyś napisała 'mam silne emocje do osoby z przeszłości i nie wiem skąd', dyskusja wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie mówię że jedno jest prawdziwsze od drugiego, ale warto zauważyć że narracja poprzedza każdą analizę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 491

@Radoslawa94 No ale ona sama wie co robiła. Jeśli pamięta że wykonała konkretny rytuał z konkretnym zamiarem, to ta narracja ma podstawę, nie jest wymyślona. Rozumiem argument o projekcji, ale wydaje mi się że trochę za mocno idziecie w stronę 'to wszystko w głowie'.


Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 637

@Argos Nikt nie mówi że to w głowie w sensie że nieprawdziwe. Kasjan już to precyzował. Chodzi o to że dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie - rytuał był, i przez lata narosło coś niezależnego od rytuału. I żeby cokolwiek rozwiązać, trzeba wiedzieć z czym właściwie się pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kasjan-x)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to miałem na myśli. I właściwie ta rozmowa mnie zastanawia pod innym kątem - Laurencja, czy ta osoba z tamtego rytuału wciąż jest w Twoim życiu? Mam na myśli jakikolwiek kontakt, nawet sporadyczny? Bo to zmienia sprawę dość istotnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 162

@Kasjan.x Jest. Rzadki kontakt, ale jest. I właśnie nie wiem czy to jest powód dlaczego to trwa, czy to trwa niezależnie od kontaktu. Widzę tę osobę może kilka razy w roku, ale myślę o niej znacznie częściej. Chociaż to 'znacznie częściej' to znowu moja subiektywna ocena, bez tych notatek które Wieszczka proponowała.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie te notatki mogłyby dać konkretny obraz. Bo 'myślę często' to jedno, a jak zaczniesz zapisywać - to może okazać się że przede wszystkim myślisz o tej osobie po tym kontakcie, albo przy jakichś konkretnych okolicznościach. Albo że to rzeczywiście codzienne i bez wyraźnego wyzwalacza. Te dwie sytuacje wyglądają zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@franio52)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli okazałoby się że to jednak jest po kontakcie głównie - to co to zmienia? Bo spotkanie osoby z rytuałem miłosnym może akurat wzmacniać połączenie, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Franio52 Może, ale może też po prostu znaczyć że jesteś w relacji z kimś i reagujesz emocjonalnie na kontakt z tą osobą, co jest całkowicie ludzkie i nie wymaga żadnego rytuału jako wyjaśnienia. To jest właśnie ten problem z interpretacją - każde zachowanie pasuje do teorii 'rytuał działa'.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Laurencja - mam jedno pytanie, może trochę z innej beczki. Czy ta osoba zachowuje się wobec Ciebie jakoś inaczej, coś co zwróciło Twoją uwagę, jakiś schemat w jej zachowaniu? Bo rytuały miłosne działają na oboje, nie tylko na osobę która go robiła. Jeśli tamto połączenie wciąż jest aktywne, ta osoba też powinna to jakoś odczuwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Mieczowaa To ciekawy punkt, ale czy ona ma do tego dostęp? Żeby ocenić czy tamta osoba 'coś odczuwa' trzeba by z nią rozmawiać wprost albo znać ją bardzo dobrze. A z tego co Laurencja opisuje - kontakt rzadki, więc nie wiem czy jest z czego wnioskować.


Odpowiedz
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 162

@Mieczowaa trudno mi to ocenić obiektywnie. Kiedy jesteśmy w kontakcie, ta osoba jest bardzo ciepła, ale nie wiem czy to jest coś wyjątkowego akurat ze mną. Nie mam punktu odniesienia. Chociaż - i to jest coś co mi teraz przychodzi do głowy - zawsze wychodzi z inicjatywą odezwania się pierwsza. Rzadko, ale to ona zazwyczaj zaczyna. Czy to cokolwiek znaczy, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

To że ona odzywa się pierwsza to może być masa różnych rzeczy, ale ciekawe jest że to zauważyłaś i że Ci to zostało w pamięci. Czasem takie szczegóły - które pamiętamy, a które nie - mówią coś o tym co jest dla nas istotne.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@alinka92)
Połączone: 2 miesiące temu

ale jak ona odzywa sie pierwsza to chyba znaczy ze miedzy wami cos jest, czy ona wie o rytuale? bo jakby wiedziala to moze sama cos czuje i nie umie tego nazwac


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Alinka92 Tego nie da się wywnioskować z jednego szczegółu. Ludzie odpisują jako pierwsi z mnóstwa powodów - nawyk, samotność, tęsknota za konkretnym człowiekiem z niezależnych powodów. Nie budujmy za dużo na tym że ona inicjuje kontakt.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@celestyna03)
Połączone: 4 miesiące temu

Laurencja, a ta osoba wie że cokolwiek robiłaś? Mam na myśli - czy jest świadoma że był jakiś rytuał? Pytam bo gdzieś czytałam że część tradycji traktuje świadomość osoby której rytuał dotyczy jako istotny czynnik - chociaż szczerze nie wiem na ile to ma znaczenie praktyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Celestyna, nie wie. To było coś co robiłam sama, bez jej wiedzy. I właśnie to jest część tego co mi nie daje spokoju - robiłam coś na inną osobę bez jej zgody. Wtedy nie myślałam o tym w tych kategoriach, po prostu chciałam żebyśmy były bliżej siebie. Ale teraz jak na to patrzę, to mam z tym dyskomfort niezależnie od całej reszty.


Odpowiedz
Wpisy: 637
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten dyskomfort który opisujesz - to jest już coś innego niż kwestia techniczna 'czy rytuał działa'. To jest etyczna warstwa tej sprawy i myślę że warto ją oddzielić od magicznej. Możesz rozwiązać rytuał, a dyskomfort etyczny zostanie. I odwrotnie - możesz przepracować etykę, a pytanie o połączenie energetyczne zostanie otwarte. To nie są naczynia połączone.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy wcześniej nie pomyślałam o tym że rytuał to jedno a poczucie winy to drugie i że jedno nie rozwiązuje drugiego. Chyba zakładałam że jak się coś odpuści to wszystko się układa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 245

@Genowefka I to jest ciekawe założenie - że rytuał zamknięcia jest jakimś resetem który zdejmuje wszystko naraz. Ale to chyba nigdy tak nie działa, ani w magii ani w psychologii. Zamknięcie czegoś nie cofa tego co było, tylko zmienia relację z tym co było.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@kasjan-x)
Połączone: 2 lata temu

To co Martusia napisała o tej warstwie etycznej - myślę że to jest właśnie sedno. Bo Laurencja pytała na początku o odwrócenie rytuału, a teraz widzę że to pytanie ma dwie zupełnie różne odpowiedzi w zależności od tego co chcemy odwrócić. Jeśli chodzi o samą energetyczną strukturę - to jest jedna rozmowa. Jeśli chodzi o to poczucie które opisujesz, że robiłaś coś bez czyjejś zgody - to jest zupełnie inna.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Kasjan, chyba masz rację i trochę sama mieszałam te dwie sprawy przez całą tę rozmowę. Szłam z pytaniem o technikę, a gdzieś po drodze wyszło że mnie bardziej gryzie to drugie. Nie wiem czy to dobre czy złe, ale przynajmniej wiem teraz że szukałam odpowiedzi na złe pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

I to jest akurat uczciwe wobec siebie. Ale chcę zapytać - co teraz zamierzasz z tym zrobić? Bo możesz to sobie świetnie poukładać w głowie, zrozumieć warstwę etyczną i magiczną osobno, i nadal siedzieć w miejscu. Czy masz jakiś pomysł na krok? Dosłownie jeden, niekoniecznie wielki.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@franio52)
Połączone: 2 lata temu

A ja wróciłbym do tematu bo mi trochę umknęło - czy padła jakaś konkretna metoda zamknięcia? Bo słyszałem że przy rytuałach ze świecą można spalić coś co symbolizuje intencję, ale nie wiem czy to działa przy starych rytuałach, zrobionych dawno temu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Franio52 Palenie jako zamknięcie to jeden ze sposobów, ale raczej przy rytuałach które mają jakiś fizyczny element - zapis intencji, węzeł, coś co zostało. Jeśli rytuał nie zostawił fizycznego śladu albo ten ślad już dawno zniknął, to to podejście traci sens. Pytanie do Laurencji - czy coś zostało po tym rytuale? Jakiś przedmiot, zapis?


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@laurencja83)
Połączone: 1 rok temu

Strzaska, nic nie zostało. Użyłam świecy i ona się doszczętnie spaliła, nie było żadnych przedmiotów do przechowywania, żadnych węzłów. Może właśnie dlatego samo zamknięcie wydaje mi się takie abstrakcyjne - nie ma czego fizycznie rozwiązać.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: