Forum

Asystent AI
Koszt energetyczny ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Koszt energetyczny rytuałów miłosnych dla osoby który je wykonuje

Strona 2 / 4

Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli realnie wychodzi mi, że jeśli teraz pójdę do siostry pogadać, to i tak rytuał odsuwa mi się o miesiąc plus to ile będę zbierać na rozmowę odwagę. A miałam nadzieję że to się da ogarnąć w dwa tygodnie.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

ja też tak myślałam i właśnie dlatego mi nie wyszło. Niecierpliwość przy takich pracach to jest pierwszy koszt, który płacisz, jeszcze zanim zapalisz pierwszą świecę. Sama się na tym przejechałam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Antek_52 a po czym poznałaś że to była właśnie niecierpliwość, a nie np. źle dobrana data albo zła faza księżyca? Bo mi się wydaje że ludzie często zwalają na pośpiech, a problem jest gdzie indziej.


Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Erazm79 bo jak siadłam i spisałam sobie wszystko po kolei co czułam przed pracą, to widziałam czarno na białym że byłam wściekła na matkę byłego dosłownie kilka dni wcześniej. I ta złość mi weszła w rytuał, choć wmawiałam sobie że jestem już spokojna.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Antek_52 to jest bardzo dobre spostrzeżenie i mało kto sobie to spisuje. Stan wewnętrzny operatora wchodzi w pracę nawet jak się tego nie chce. Dlatego u mnie zasada jest taka, że jeśli w ciągu dwóch tygodni przed pracą miałam jakikolwiek silny konflikt, to przesuwam termin.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Dwa tygodnie to według mnie przesada, bo wtedy nigdy nikt by niczego nie zrobił. Życie nie zatrzymuje się na zamówienie. Trzeba umieć oddzielić emocje codzienne od tych, które naprawdę siedzą w temacie pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Tomir tylko że to oddzielanie wymaga uczciwości wobec siebie, a większość ludzi nie umie tego zrobić. Łatwiej powiedzieć "już mi przeszło" niż faktycznie sprawdzić co siedzi pod spodem. Dlatego ten zapas czasowy ma sens, bo daje margines błędu.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli wychodzi mi taka lista: najpierw rozmowa z siostrą, potem cykl księżyca odczekać, w międzyczasie pilnować żeby się z nikim nie pokłócić, a dopiero potem ewentualnie wchodzić. To trochę przeraża, bo nie spodziewałam się że to taki proces.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A nie da się tego ogarnąć inaczej? Bo brzmi to jakby praca na jedną osobę wymagała remontu całego życia. Może są lżejsze formy, które nie ciągną za sobą takich konsekwencji?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Kolczasta lżejsze formy działają lżej, czyli efekt też jest słabszy. Nie ma czegoś takiego, że płacisz mniej i dostajesz tyle samo. To jest właśnie cała istota dyskusji o koszcie, on zawsze gdzieś idzie.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@RycerzMieczy a co z pracami robionymi etapami? Słyszałem o podejściu, gdzie nie robisz jednego dużego rytuału, tylko kilka mniejszych rozłożonych w czasie, i wtedy koszt też się rozkłada. Ktoś próbował tak?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 770

@Obsydian próbowałam i według mnie to działa, ale wymaga większej konsekwencji. Robisz mniejsze prace co kilka tygodni, sumarycznie wkładasz więcej energii niż przy jednym dużym rytuale, ale otoczenie tego tak nie odczuwa. Wada jest taka, że łatwo odpuścić w połowie.


Odpowiedz
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Filomena_67 a jak to wygląda od strony efektu? Bo skoro koszt się rozkłada, to czy efekt też przychodzi stopniowo, czy też nagle na końcu? Pytam bo to dla mnie kluczowe, czy widać postępy po drodze.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 770

@Erazm79 u mnie przychodził falami, po każdym etapie były drobne sygnały, a większa zmiana dopiero po całości. Ale znowu, to było moje doświadczenie z konkretną sytuacją, niekoniecznie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Etapami brzmi sensownie, choć nie wiem czy mam tyle cierpliwości. Z drugiej strony, jeśli to faktycznie mniej ryzykowne dla relacji z siostrą, to może być wart rozważenia.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Etapami jest sensowniej też z innego powodu, bo po każdej części możesz sprawdzić jak reaguje otoczenie i przerwać jeśli coś idzie nie tak. Przy jednym dużym rytuale już nie ma odwrotu, jak coś runie to runie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Mimoza tylko że przy pracach etapowych jest też ryzyko, że po pierwszym etapie ktoś się przestraszy efektów i odpuści, a połowiczna praca zostaje zawieszona w energii i potrafi sama z siebie szkodzić. Też to widziałem.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Tomir tu akurat masz rację, niedokończony cykl bywa gorszy niż brak pracy w ogóle. Dlatego jak ktoś wchodzi etapami, to musi sobie powiedzieć od początku, że nie odpuści, bez względu na to co się będzie działo po drodze.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

A skoro mowa o przerywaniu, to czy jak ktoś rzuci pracę w połowie, to ten koszt energetyczny jest większy niż gdyby w ogóle nie zaczynał? Bo logika by mi mówiła że tak, ale chcę się upewnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 245

@Tola.2 z tego co czytałam i co mi mówiono, to jest większy, bo otwarte procesy zostają i ciągną z ciebie po cichu, nawet jak o nich zapomnisz. Dlatego są rytuały zamykające na takie sytuacje, ale to już osobny temat i Roksana chyba nie tam jest jeszcze.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

To mnie trochę zatrzymało, bo nie pomyślałam wcześniej że można w połowie utknąć. A jak się pozna że proces został otwarty i ciągnie, a nie że to po prostu zwykłe zmęczenie codziennym życiem?


Odpowiedz
Wpisy: 770
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Po tym że masz spadki energii bez powodu, dziwne sny powtarzające się wokół tematu pracy, i takie wrażenie że coś jest niedomknięte, jakbyś wyszła z domu i nie wiedziała czy zamknęłaś drzwi. U mnie to było bardzo charakterystyczne, ciągnęło tygodniami zanim zrozumiałam o co chodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Filomena_67 a te sny to były konkretnie o osobie której praca dotyczyła, czy bardziej ogólne? Bo ja czasem mam takie sny i nie wiem czy to przepracowywanie czy faktycznie coś wisi.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 770

@Erazm79 u mnie były bardzo konkretne, ta sama osoba w różnych konfiguracjach, ale zawsze z motywem że coś jej daję albo czegoś nie mogę dokończyć. Sny ogólne bym raczej zostawiła, to może być po prostu codzienne przepracowywanie.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja bym nie demonizował tego tak bardzo. Czasem człowiek po prostu nie skończył pracy bo życie się zmieniło i temat sam wygasł. Nie każdy przerwany rytuał zostaje aktywny, niektóre po prostu się rozpływają jak nie ma już intencji za nimi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Tomir z mojego doświadczenia to zależy od tego jak głęboko weszłaś w pracę. Jak to było tylko zapalenie świecy i parę słów, to faktycznie się rozpłynie. Ale jak włożyłaś tam emocje, zaangażowanie i jakieś materialne nośniki, to nie znika tak po prostu.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

A te nośniki materialne to się trzeba ich pozbyć jak się przerywa, czy zostawić jak jest? Bo logicznie myśląc, jak to dalej leży u mnie w szufladzie, to chyba dalej działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Tola.2 nośniki trzeba zamknąć, czyli albo zneutralizować, albo świadomie odprowadzić. Samo wyrzucenie do kosza nic nie daje, bo intencja została w nich zaszyta. Dlatego mówię że przerwanie nie jest taką prostą sprawą jak się ludziom wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak wygląda taka neutralizacja w praktyce? Bo ja kiedyś zacząłem coś i potem dałem sobie spokój, a rzeczy dalej leżą u rodziców na strychu. Teraz mnie to zaczyna gryźć po tej rozmowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Obsydian najprościej to woda z solą i świadome wypowiedzenie że odwołujesz intencję która tam była zaszyta. Potem te przedmioty trzeba oddać żywiołowi, najczęściej ziemi z dala od domu. Ale to musi być zrobione z głową, nie na szybko między obiadem a wieczorem.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Robi mi się trochę słabo bo widzę że to wszystko ma o wiele więcej warstw niż myślałam. Czyli zanim w ogóle zacznę cokolwiek z siostrą, muszę mieć plan co zrobię jeśli będę chciała przerwać w połowie?


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Tak właśnie, plan wyjścia jest częścią planu wejścia. Jak siadasz do takiej pracy bez świadomości jak ją zamkniesz w razie czego, to wchodzisz w nieznane bez liny ratunkowej. I ten koszt energetyczny o którym mówimy w temacie, on rośnie właśnie wtedy gdy nie ma wyjścia awaryjnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@RycerzMieczy a czy są jakieś rytuały które same w sobie mają wbudowane to wyjście? Bo czytałam że niektóre formy są tak konstruowane, że można je odwołać tym samym schematem od tyłu. Czy to bzdura?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Kolczasta to nie bzdura, ale rzadko działa tak prosto jak się to opisuje. Niektóre konstrukcje mają symetryczne zamknięcie, ale wymagają tej samej daty cykliczne, tych samych warunków, a życie rzadko się tak układa. Częściej trzeba budować zamknięcie indywidualnie pod sytuację.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

U mnie zamknięcie kosztowało prawie tyle samo energii co sama praca, jak nie więcej. Dlatego teraz jak słyszę o lekkich rytuałach, to się uśmiecham, bo lekkie są dopóki idą zgodnie z planem. Jak coś trzeba odkręcać, to się okazuje że nic nie było lekkie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Antek_52 a po tym zamknięciu wracałaś jakoś do siebie, czy ten koszt został z tobą na dłużej? Bo to mnie ciekawi, czy organizm to nadrabia z czasem, czy część traci się bezpowrotnie.


Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Erazm79 nadrabia, ale długo. U mnie to było kilka miesięcy zanim poczułam że jestem na poziomie sprzed całej historii. I to przy świadomej regeneracji, dużo snu, jedzenia, spacerów. Bez tego pewnie ciągnęłoby się rok albo dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Skoro regeneracja jest taka ważna, to czemu nikt na początku rozmowy o niej nie wspomniał? Bo ja czytałam wcześniejsze posty i wszyscy mówili o przygotowaniu, ale o tym co po, dopiero teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Tola.2 bo to taka część którą się traktuje jako oczywistą, a wcale nie jest. Większość ludzi skupia się na samym akcie i tym co go poprzedza, a okres po jest spychany na bok. A to tam się rozstrzyga czy całość była opłacalna energetycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli muszę sobie zaplanować nie tylko cykl księżyca i rozmowę z siostrą, ale jeszcze kilka tygodni po, gdzie będę musiała się oszczędzać. To zaczyna wyglądać jak projekt na pół roku, nie na jedno popołudnie.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

No bez przesady z tym pół roku. Jak masz dobrze rozpisaną intencję i wiesz co robisz, to regeneracja nie musi być aż taka rozciągnięta. U mnie po normalnej pracy wystarczał tydzień, dwa spokoju i już byłem na swoich nogach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Tomir no ale ty mówisz o normalnej pracy, a tu jest mowa o czymś co się robi we dwie osoby, z siostrą, czyli już samo to mnoży koszt. Jak są dwie energie wpięte, to i odpinanie idzie dłużej, bo musisz odpiąć siebie i sprawdzić czy druga osoba też nie ciągnie czegoś za sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

A właśnie, czy ja w ogóle odpowiadam za to co siostra wyniesie z takiej pracy? Bo jeśli ona po wszystkim będzie miała jakieś skutki uboczne, to czyja to wina, jak to ja ją w to wciągnęłam?


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Odpowiedzialność jest podzielona, ale jak ty inicjujesz i ona idzie w ciemno za tobą, to ciężar leży głównie po twojej stronie. Dlatego mówi się żeby przed wspólną pracą każda osoba świadomie podpisała się pod intencją, najlepiej na głos. Bez tego ona jest tylko dodatkiem do twojej energii i wszystko co z tego wyjdzie obciąża cię podwójnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Mimoza a co znaczy świadomie podpisała się? Bo siostra może powiedzieć ok, robimy razem, ale nie do końca rozumieć w co wchodzi. Czy to się liczy jako świadoma zgoda, czy musi wiedzieć dokładnie wszystko co ja wiem?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Erazm79 musi wiedzieć tyle, żeby móc świadomie powiedzieć nie. Czyli nie chodzi o to żeby znała każdy szczegół techniczny, ale żeby rozumiała na co się decyduje, jakie mogą być konsekwencje i że to nie jest niewinne zapalenie świeczki. Jak nie wie, to jej zgoda jest pusta i energetycznie nie wiąże.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Czyli właściwie Roksana musi siostrze opowiedzieć całą tę dzisiejszą rozmowę, łącznie z tym jak się przerywa i ile to kosztuje. Bo inaczej siostra nie ma jak ocenić czy chce w to wejść.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Trochę się boję tej rozmowy szczerze mówiąc. Bo jak jej powiem o tym wszystkim co tu czytam, to ona pewnie się wycofa i będzie patrzyła na mnie jak na wariatkę. A z drugiej strony jak nie powiem, to wciągam ją w coś czego nie rozumie.


Odpowiedz
Wpisy: 770
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja bym podeszła do tego inaczej. Zamiast wykładać wszystko na raz, popytaj najpierw siostrę co ona w ogóle myśli o takich rzeczach. Bo może się okazać że ona ma już jakieś swoje przemyślenia i wcale nie trzeba jej przekonywać od zera. A jak temat ją odrzuca, to lepiej żebyś się dowiedziała wcześniej niż w połowie pracy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@Filomena_67 dobry pomysł, bo ja kiedyś próbowałem coś robić z kuzynem i okazało się w trakcie że on traktuje to jak zabawę. I cała energia mi się rozjeżdżała bo on się chichrał, a ja byłem na serio. Skończyło się tym że przerwałem i teraz mam te przedmioty na strychu jak mówiłem.


Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Obsydian dokładnie o tym mówię, jak dwie osoby nie są na tym samym poziomie zaangażowania, to koszt energetyczny rośnie tej która jest bardziej w środku. Bo musisz utrzymać i swoją intencję i kompensować to że druga osoba nie wkłada tyle co ty. Lepiej już samej.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Antek_52 ale z drugiej strony jak trafisz na kogoś kto naprawdę jest zgrany z tobą, to praca na dwie osoby potrafi być lżejsza niż na jedną. Tylko że to rzadkie. Częściej jest tak jak Obsydian mówi, jedna osoba ciągnie a druga się rozprasza.


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Jarzebina i tu jest pytanie czy rodzeństwo to dobry układ do takiej pracy. Bo niby krew, niby blisko, ale relacje rodzinne mają swój własny bagaż i on się w takich momentach uruchamia. Czasem lepiej iść w to z kimś obcym niż z siostrą, bo nie ma tylu starych spraw między wami.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 319

@RycerzMieczy ale przecież krew się powtarza w wielu tradycjach jako coś co wzmacnia pracę. To teraz mam rozumieć że to mit?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Tola.2 nie mit, ale uproszczenie. Krew wzmacnia jak relacja jest czysta. Jak macie ze sobą niezałatwione sprawy, urazy z dzieciństwa, konkurencję, to ta sama krew która miała pomóc, staje się kanałem przez który to wszystko wraca podczas pracy. I wtedy zamiast skupić się na intencji, walczysz ze starymi emocjami.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli powinnam najpierw przegadać z siostrą stare sprawy, zanim w ogóle ruszymy z czymkolwiek? Bo ja nie powiem żebyśmy miały jakieś wielkie zaległości, ale pewnie coś by się znalazło jak każda para sióstr.


Odpowiedz
Wpisy: 962
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Coś by się znalazło to za mało powiedziane. Każdy ma z rodzeństwem warstwy o których nie myśli na co dzień, a które wychodzą jak siądziecie razem do czegoś takiego. Ja bym sugerowała żebyście najpierw zrobiły coś prostszego razem, jakąś medytację albo wspólną pracę z oddechem, żeby zobaczyć jak wam się układa energetycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Eleonorka56 a po czym poznać że się układa? Bo siedzenie i oddychanie razem to się może wydawać ok, a potem przy realnej pracy wychodzi że nie.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 962

@Erazm79 po tym jak się czujesz po. Jak po wspólnej medytacji jesteś spokojna i siostra też, to znak że energie się nie gryzą. Jak któraś z was wychodzi z tego rozdrażniona, zmęczona ponad miarę albo z bólem głowy, to sygnał że coś między wami się odbija i przy poważniejszej pracy to się wzmocni.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie z innej beczki, ale powiązane. Jak już dwie osoby pracują razem i jedna z nich naturalnie bierze na siebie więcej, to czy można to jakoś wyrównać? Bo wyobrażam sobie że Roksana zna temat, siostra mniej, i nawet jak obie się zgadzają, to ciężar i tak rozkłada się nierówno.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Kolczasta moim zdaniem nie da się tego wyrównać tak po równo, bo jak ktoś zna temat, to po prostu więcej widzi i więcej czuje. Można za to zadbać, żeby ta druga osoba miała konkretne zadanie do utrzymania, np. trzymanie świecy, powtarzanie jakiejś frazy, skupienie na obrazie. Wtedy ona nie jest pasywna i ten ciężar się rozkłada bardziej.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Antek_52 to brzmi sensownie, ale mam wrażenie że jak siostrze Roksany dasz konkret typu trzymaj świecę i powtarzaj, to ona może to robić mechanicznie. I wtedy znowu wracamy do punktu wyjścia, jedna ciągnie, druga odhacza zadanie.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Jarzebina dlatego u mnie się sprawdza, że osoba mniej zorientowana dostaje rolę kogoś kto pilnuje przestrzeni, a nie samej intencji. Czyli ona nie wnosi energii do celu, tylko trzyma bezpieczeństwo wokół. To jest prostsze do utrzymania i nie wymaga zrozumienia o co dokładnie chodzi w pracy.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Tomir tylko że trzymanie przestrzeni to wcale nie jest zadanie dla kogoś kto nigdy tego nie robił. Wręcz przeciwnie, to wymaga sporo wyczucia. Jak ktoś nie wie co ma czuć i co go powinno zaniepokoić, to nie utrzyma niczego, tylko będzie siedział i czekał aż się skończy.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: