Forum

Asystent AI
Koszt energetyczny ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Koszt energetyczny rytuałów miłosnych dla osoby który je wykonuje

Strona 1 / 4

Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Zastanawiam się nad zrobieniem rytuału na powrót byłego i wszędzie czytam, że trzeba uważać, bo to zabiera siły. Ale konkretnie co to znaczy? Bo jedni piszą, że po prostu człowiek jest zmęczony, inni straszą, że można się rozchorować. Ktoś to realnie odczuł na sobie?


Odpowiedz
202 odpowiedzi
Wpisy: 319
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

U mnie po świecowym rytuale na zgodę z chłopakiem padłam jak kłoda na trzy dni, bolała mnie głowa i nie mogłam się skupić w pracy. Chyba każdy tak ma, prawda? Robiłaś już cokolwiek wcześniej czy to ma być pierwszy raz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Tola.2 to chyba zależy od tego co konkretnie robiłaś, bo ja po prostym rytuale z różą i miodem nic nie czułem poza tym, że byłem trochę wyciszony wieczorem. Może chodzi o to, że twój był mocniejszy, z wezwaniem konkretnych sił?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Erazm79 różnica między miodem a wezwaniem to przepaść, nie ma się co dziwić. Jak ktoś tylko robi słodzenie na słoiku to zużywa głównie skupienie i intencję, a jak ktoś faktycznie sięga po istoty albo żywioły, to płaci czymś więcej. Roksana, jaki konkretnie rytuał miałaś na oku?


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 135

@Jarzebina znalazłam coś z czerwoną świecą, włosami i fotografią, do tego inwokacja do jakiejś bogini, ale nazwy nie podam bo nie chcę żeby się tu rozeszło. Wygląda na poważniejsze niż słoik z miodem, dlatego pytam o ten koszt.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

jeśli to faktycznie inwokacja do bóstwa, to nie chodzi tylko o zmęczenie. Tam płaci się uwagą tej istoty przez kolejne tygodnie i czasem trzeba potem coś oddać, jakieś podziękowanie, ofiara, cokolwiek. Sama świeca to drobiazg, ale otwierasz drzwi i potem nie zawsze umiesz je zamknąć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Tomir a skąd właściwie wiesz, że trzeba coś oddać? Bo ja słyszałam różne wersje, jedni mówią że bóstwa same biorą co im się należy, inni że trzeba świadomie złożyć ofiarę. To się jakoś rozpoznaje czy każdy robi po swojemu?


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Kolczasta po swojemu, ale jak nie złożysz świadomie to ono samo się obsłuży i niekoniecznie tym co byś chciała oddać. U mnie znajoma straciła pracę po rytuale na miłość i była przekonana, że to przypadek. Może i przypadek, ale ja bym tak nie ryzykował.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Tomir nie zgodzę się, że każde bóstwo "samo bierze". To trochę straszenie. W większości tradycji, które znam, jeśli nie ma umowy ani zobowiązania, to nie ma długu. Inna sprawa, że ludzie często składają w rytuale obietnice, których nie pamiętają, bo robią je w emocjach. I to się potem zwraca.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli rozumiem, że gorzej jak coś obiecam i nie dotrzymam, niż jakbym po prostu zrobiła rytuał i nic nie obiecywała? Bo w tej instrukcji którą mam są takie słowa "oddam ci serce moje na zawsze" i teraz się boję to mówić.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

ja bym takich słów nie wypowiadała bez zastanowienia. "Na zawsze" to bardzo długo, a serce to nie jest pusta metafora w kontekście rytualnym. Możesz zmienić formułę na coś w stylu "oddam ci cześć i wdzięczność za pomoc w tej sprawie" i to już brzmi zupełnie inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy to nie jest tak, że jak się zmienia tekst to rytuał przestaje działać? Bo wszędzie piszą żeby trzymać się dokładnie tego co napisane, słowo w słowo. Sama chciałam coś robić na chłopaka i miałam ten sam problem, że formuła mi nie pasowała.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Antek_52 to mit powtarzany przez kogoś kto nie rozumie z czego rytuał się składa. Słowa mają znaczenie, ale liczy się intencja i konstrukcja, a nie to czy powiedziałaś "oddam" czy "daruję". Jeśli zmieniasz coś, co zmienia sens zobowiązania, to dopiero wtedy modyfikujesz strukturę.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@RycerzMieczy a co z tym kosztem energetycznym, o który pyta autorka? Bo ja kiedyś robiłem coś prostego na pojednanie z byłą i przez kilka dni miałem koszmary, jakbym brnął przez bagno. To się liczy jako koszt czy to było coś innego?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Obsydian koszmary po rytuale miłosnym to często odbicie tego, co sami w siebie wkładamy. Robisz coś z obsesją, ze złością na tę osobę, z poczuciem krzywdy, i to wszystko ci wraca w snach. Nie nazwałbym tego kosztem rytuału, tylko kosztem twojego stanu w momencie robienia.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 319

@Obsydian u mnie też były dziwne sny po świecowym, ale potem przeszły. Ciekawe czy to znaczy, że rytuał się "odpalił" i pracuje? Bo niby skutek miał być na byłym, a ja czułam to wszystko u siebie.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Tola.2 to dość typowe. Część osób uważa, że rytuał najpierw przerabia ciebie, a dopiero potem to, co masz na zewnątrz. Czyli sny, zmęczenie, rozdrażnienie to nie są skutki uboczne, tylko sama praca. Druga osoba może długo nic nie czuć, a u ciebie się wszystko dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Czyli wychodzi na to, że im bardziej rytuał celuje w drugą osobę, tym więcej kosztuje wykonawcę? Bo to jakby pożyczać siłę z siebie, żeby wepchnąć ją w kogoś, kto tego nie chce. Tak to można rozumieć?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Erazm79 mniej więcej tak. Im silniejszy opór po drugiej stronie, tym więcej własnej energii zostaje zużyte na przepchnięcie tej intencji. Dlatego rytuały na osobę, która już ci sprzyja, są praktycznie bez kosztów, a te na kogoś kto cię zostawił z hukiem potrafią naprawdę wyczerpać.


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 135

@Mimoza no właśnie u mnie sytuacja jest taka, że on odszedł i nie chce mieć ze mną kontaktu. Czyli z tego co piszecie wynika, że to będzie mnie bardzo dużo kosztować. A czy jest jakiś sposób, żeby się przed tym zabezpieczyć przed rytuałem, czymś się wzmocnić wcześniej?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Roksana79 Wracając do kosztu, bo trochę odpłynęliśmy. Roksana pytała o wzmocnienie przed rytuałem i myślę że oprócz tego co Mimoza pisała, dobrze jest kilka dni wcześniej nie kłócić się z nikim. To brzmi głupio, ale każda awantura zostawia w tobie dziurę, przez którą potem ucieka energia w trakcie pracy. U mnie najgorsze rytuały były zawsze po sprzeczce z matką.


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 135

@Jarzebina o matko, no to mam problem, bo właśnie pokłóciłam się z siostrą i jest mi z tym ciężko. Czyli teraz powinnam to odsunąć w czasie? Bo termin miałam wybrany na konkretną fazę księżyca i nie chcę go przesuwać o cały miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

zabezpieczenie to nie jest jedna formuła, raczej kilka rzeczy razem. Po pierwsze odpocznij przed rytuałem, najlepiej kilka dni bez stresu i bez kontaktu z tematem. Po drugie zjedz coś konkretnego wcześniej, nie rób tego na głodno bo wtedy ciało samo zaczyna oddawać. Po trzecie wyznacz sobie granicę czego nie oddasz, np. zdrowia dziecka, pracy, relacji z rodziną. To brzmi banalnie, ale jak nie nazwiesz tego sobie wcześniej, to potem nie masz argumentu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Mimoza granica brzmi sensownie, tylko jak ją technicznie ustawić? Bo można sobie pomyśleć "nie oddam pracy", a to nic nie znaczy jak nie ma tego w samym rytuale. Trzeba to chyba powiedzieć na głos w trakcie, czy wystarczy intencja przed?


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Tomir u mnie to działa tak, że przed inwokacją mówię na głos co jest poza zasięgiem tej sprawy. Krótko, bez ozdobników, w stylu "to i to nie jest częścią umowy". Niektórzy zapisują to na kartce i kładą obok świecy. Sama intencja bez wypowiedzenia bywa za słaba, bo w trakcie rytuału głowa odpływa i nie pamiętasz o czym chciałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy te ograniczenia nie osłabiają samego rytuału? Bo skoro mówisz "nie tknij mi pracy", to bóstwo czy co tam wzywasz może uznać, że skoro stawiasz warunki, to nie warto się angażować. Trochę jak negocjacje, gdzie jedna strona z góry odpada.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Erazm79 to nie są negocjacje w takim sensie. Ograniczenie nie osłabia intencji głównej, tylko zamyka boczne drzwi. Jak prosisz o powrót konkretnej osoby, to praca idzie w tę konkretną osobę, a nie w "cokolwiek co przybliży cię do miłości". Bez granic rytuał czasem realizuje cel po linii najmniejszego oporu, czyli np. odbiera ci coś co cię trzyma w obecnym życiu, żeby zrobić miejsce.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@RycerzMieczy czyli to chyba mi się stało jak miałem te koszmary. Wtedy miałem pracę której nienawidziłem i kilka tygodni po rytuale dostałem wypowiedzenie. Wziąłem to za dobry znak, ale teraz myślę, że może to było właśnie "robienie miejsca" o którym piszesz.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Obsydian a wróciła była czy nie? Bo jeśli straciłeś pracę i nie odzyskałeś tej osoby, to wyszło na to, że zapłaciłeś za nic. To trochę przerażające jak się tak na to patrzy.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@Kolczasta wróciła na chwilę, potem znowu odeszła. Więc tak, w sumie zapłaciłem za parę miesięcy iluzji. Dlatego teraz wolę nie robić nic samodzielnie, bo widzę że nie rozumiem co tam się dzieje pod spodem.


Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Obsydian a powiedz, ile czasu minęło między rytuałem a tym że wróciła? Bo ja czekam już dłuższy czas i nic, zaczynam się zastanawiać czy to w ogóle ruszyło.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@Antek_52 jakieś trzy tygodnie chyba. Ale nie chcę cię nakręcać, bo u każdego inaczej. U mnie to zresztą nie był rytuał na powrót tylko na pojednanie, czyli trochę inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

jeśli czujesz że temat z siostrą siedzi ci w głowie, to przesuń. Faza księżyca wróci, a ty wejdziesz w rytuał z dziurą i z myślami nie tam gdzie trzeba. Lepiej później i czysto, niż na czas i połowicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 319

@Mimoza a czy nie jest tak, że jak się odkłada zbyt długo, to traci się ten moment kiedy się chciało? U mnie tak było, że odłożyłam pierwszy raz, drugi raz, i potem już nie miałam siły w ogóle podejść do tego.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 770

@Tola.2 to też prawda, że odkładanie czasem oznacza po prostu że temat już nie jest tak ważny jak ci się wydawało. I to dobry sygnał, nie zły. Jeśli rytuał na kogoś ci się rozmywa w głowie po dwóch przesunięciach, to może odpowiedź już do ciebie przyszła tylko nie tą drogą której chciałaś.


Odpowiedz
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Filomena_67 albo po prostu siła woli się wyczerpała, a sprawa nadal boli. Nie każde odkładanie to znak. Czasem to po prostu lenistwo albo strach przed konsekwencjami, o których tu rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

To jak się rozróżnia czy odpuściłam bo mi przeszło, czy odpuściłam bo się boję? Bo to brzmi podobnie z zewnątrz, a w środku to dwie różne sprawy. Ktoś ma sposób żeby to sobie sprawdzić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Kolczasta najprostszy test to wyobraź sobie że ta osoba teraz wraca sama z siebie, bez żadnej pracy z twojej strony. Jeśli czujesz ulgę i radość, to nie odpuściłaś. Jeśli czujesz lekkie napięcie albo myśl "o nie, znowu to", to temat się w tobie domknął, tylko głowa jeszcze nie nadgoniła.


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 135

@RycerzMieczy zrobiłam tak jak piszesz i czuję radość, więc chyba jednak nie odpuściłam. Tylko teraz pytanie czy ten koszt o którym mówicie jest tego wart, bo zaczynam się zastanawiać czy nie lepiej poczekać aż sam zatęskni.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

ja czekałam pół roku aż sam zatęskni i się nie doczekałam, dlatego w końcu sięgnęłam po rytuał. Ale teraz jak czytam co tu piszą o kosztach, to sama nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może to czekanie jednak nie było takie złe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Antek_52 pół roku to nie jest długo jak na takie sprawy. Ludzie czasem wracają po dwóch latach sami z siebie, jak im się ułoży i przypomni co stracili. Ale rozumiem niecierpliwość, sam tak miałem i też w końcu coś zrobiłem, potem żałowałem.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czego konkretnie żałowałeś? Bo czytam tu i każdy mówi o jakimś koszcie, ale mało kto pisze co dokładnie u niego się posypało. Chciałabym wiedzieć na co się piszę, a nie tylko że "będzie ciężko".


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Roksana79 Czy to nie jest tak, że jak się skupiamy na ziołach po rytuale, to trochę uciekamy od głównego pytania? Roksana pytała czy w ogóle warto wchodzić w ten koszt, a my jej podpowiadamy jak się leczyć potem. Może najpierw odpowiedź na to pierwsze pytanie.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@Kolczasta racja, ja bym dziś już nie wchodził. Patrząc z dystansu, te parę miesięcy że wróciła, nie były warte tego co potem. Lepiej było odpuścić od razu i się rozsypać raz a porządnie, niż przedłużać agonię w ratach.


Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@Obsydian ale ty mówisz z perspektywy kogoś, kto już wie jak się skończyło. Gdybyś wtedy wiedział, że wróci na chwilę i zapłacisz pracą, to też byś nie zrobił. A jak nie wiesz, to nadzieja przeważa nad strachem.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

U mnie poszło zdrowie, konkretnie żołądek. Pół roku chodziłem po lekarzach, badania nic nie wykazywały, a brzuch mnie bolał codziennie. Po jakimś czasie odpuściłem temat tej dziewczyny i bóle ustąpiły. Nie mówię że to na pewno przez rytuał, ale zbieżność była.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Erazm79 żołądek i splot słoneczny to często pierwsze miejsce, gdzie siada nadmiar pracy w sprawie uczuciowej. U mnie znajoma miała to samo, dopiero jak zaczęła pić napary z melisy i robić wieczorem ciszę przez tydzień, to puściło.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Jarzebina melisa to za mało jak ktoś już ma rozjechany splot po rytuale. Trzeba wtedy coś mocniejszego, ja polecam dziurawiec, ale uważać bo nie wolno go łączyć z lekami. I dobrze jest spać z dłonią na brzuchu przez parę nocy, to wyciąga.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Tomir dziurawiec na splot po rytuale to nie jest dobry pomysł, bo on uwrażliwia na słońce i ogólnie podkręca emocje. Jak ktoś już jest rozedrgany po pracy, to dziurawiec mu tego nie wyciszy, tylko wzmocni. Melisa albo lawenda są lepsze.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Mimoza no nie wiem, u mnie dziurawiec działał świetnie po jednej takiej historii. Może to kwestia indywidualna, ale na pewno nie odradzałbym go z góry. Każdy organizm inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie zastanawia jedna rzecz w tym wszystkim. Czy ten koszt energetyczny da się jakoś rozłożyć w czasie, czy on zawsze spada w jednym momencie? Bo jak czytam, to u jednych zdrowie poszło od razu, u innych dopiero po tygodniach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Aurelinda zwykle to nie spada od razu w całości, tylko sączy się przez kilka tygodni do paru miesięcy, zależnie jak duża była praca. Najgorsze są dwa pierwsze tygodnie po, potem zwykle łagodnieje, ale efekty uboczne mogą wracać w fali jeszcze długo.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jak mam się przygotować na te dwa tygodnie po? Bo widzę że temat z siostrą powinnam najpierw domknąć, ale chciałabym też wiedzieć co po. Mam wziąć wolne w pracy, czy raczej normalnie funkcjonować i się nie wycofywać z życia?


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wolne nie jest złym pomysłem na pierwsze parę dni, ale nie izoluj się całkowicie. Najgorzej jest siedzieć samej i mielić w głowie "czy zadziała, czy nie zadziała". Praca albo jakieś normalne obowiązki trzymają cię w rzeczywistości, a to akurat jest pomocne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 770

@RycerzMieczy a co z relacjami z bliskimi w tym czasie? Bo ja po jednej takiej pracy byłam strasznie drażliwa i pokłóciłam się z połową rodziny, dopiero potem skojarzyłam że to nie był przypadek. Ostrzegałbyś przed tym kogoś przed rytuałem?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Filomena_67 tak, to się zdarza bardzo często. Po pracy emocje są bliżej skóry i każde głupie słowo od kogoś bliskiego potrafi wybić z równowagi. Dlatego mówię, żeby nie wchodzić w ważne rozmowy z rodziną przez pierwszy tydzień, jeśli można odłożyć.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli wychodzi na to, że ten koszt to nie jest jednorazowa zapłata, tylko taki ciągnący się ogon przez parę tygodni. Trochę zniechęcające jak się to wszystko zbierze do kupy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Tola.2 dlatego dużo osób tego nie powtarza po jednym razie. Statystycznie, z tego co widzę u znajomych, jeden rytuał miłosny w życiu robi większość, drugi może co dziesiąty, a trzeci to już naprawdę rzadkość. Sama cena cię odpycha.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@kondzio)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam to wszystko i mam pytanie z boku. Czy ten koszt jest taki sam jak rytuał robi się na siebie, w sensie na otwarcie się na miłość ogólnie, czy tylko gdy się celuje w konkretną osobę? Bo to chyba dwie różne sprawy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Kondzio przy pracy na siebie koszt jest dużo niższy, bo nie wchodzisz w niczyją wolną wolę i nie wyciągasz nikogo z jego życia. Wtedy płaci się raczej dyskomfortem emocjonalnym, takim że wychodzą stare sprawy do przepracowania. Ale to inna kategoria pracy i chyba zasługuje na osobny wątek.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@kondzio)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czyli jak dobrze rozumiem, praca na siebie to bardziej taka terapia z dodatkiem rytuału, a praca na konkretną osobę to już wchodzenie komuś w głowę. Trochę to zmienia perspektywę, bo część osób reklamuje to jako jedno i to samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Kondzio no właśnie reklamuje, i to jest mylące. Ktoś idzie po rytuał "na otwarcie serca", a dostaje pracę celowaną w konkretnego eks. Potem się dziwi, że płaci jakby zrobił klasyczny przywoływany, bo de facto tak było. Pytanie tylko zawsze brzmi: czy operator powiedział ci jasno, co robi.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 319

@Mimoza a da się to w ogóle sprawdzić? Bo jak ktoś mówi że robi pracę na otwarcie, to skąd mam wiedzieć czy nie wpisuje tam imienia mojego byłego po cichu? Naiwne pytanie pewnie, ale realne.


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 266

@Tola.2 nie jest naiwne, sama intuicja po rytuale ci to podpowie. Jak po pracy "na siebie" nagle masz natrętne myśli o jednej konkretnej osobie, sny z nią, znaki, to znaczy że ktoś dorzucił imię. Czysta praca na otwarcie nie generuje takiej fiksacji.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracając do mojego tematu, bo trochę odjechaliśmy. Domyślam się że u mnie miałaby być praca celowana, nie na otwarcie. Jak rozumiem koszt będzie pełny. Pytanie czy ktoś robił rytuał na osobę z którą ma niedomknięte sprawy rodzinne w tle, bo u mnie siostra i były wspólny znajomy.


Odpowiedz
Wpisy: 770
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Sprawy rodzinne w tle to dodatkowy ciężar, bo nie wyciągasz jednej osoby, tylko szarpiesz cały układ. Robiłam coś podobnego parę lat wstecz, sytuacja z byłym kolegi mojej kuzynki. Skończyło się tak, że pokłóciłam się z kuzynką na pół roku, a z facetem i tak nic nie wyszło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 499

@Filomena_67 a wiedziałaś wcześniej, że tak to się rozłoży? Bo to brzmi jakbyś zapłaciła dwa razy, raz zdrowiem czy czym tam, a drugi raz relacją z kuzynką. Czy operator cię ostrzegał o tym drugim?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 770

@Erazm79 ostrzegała mnie ogólnikowo, że "mogą być reperkusje w otoczeniu". Wtedy machnęłam ręką, bo myślałam że chodzi o plotki. A wyszło że jak ciągniesz za jedną nitkę, to cała pajęczyna się rusza. I to są te ukryte koszty, o których mało kto mówi przed.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 113

@Filomena_67 u mnie podobnie, tylko z bratem. On się kumplował z tym facetem, a po rytuale brat zaczął się dziwnie ode mnie odsuwać. Nie umiem powiedzieć czy to zbieg, ale przestaliśmy się widywać tak często jak wcześniej. Może ten ciężar się rozkłada po ludziach z otoczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi jak coś, co powinno się mówić na samym początku, a nie dopiero gdy ktoś zapyta. Bo Roksana mogła w ogóle nie pomyśleć, że jej relacja z siostrą może oberwać. A widać że w takich konfiguracjach to jest typowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 135

@Kolczasta No właśnie teraz mi się zapaliła lampka. Z siostrą i tak mamy delikatną sytuację po historii z mężczyzną którego obie znałyśmy. Jak teraz dorzucę rytuał, to mogę ją stracić zupełnie. Trochę mi to przewartościowuje całą sprawę.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Można to zminimalizować jeśli przed pracą zrobisz osobny rytuał na ochronę bliskich. Świeca biała, sól, imię siostry zapisane na karteczce schowanej pod świecznikiem. To nie eliminuje ryzyka, ale rozprasza część fali idącej w jej stronę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 649

@Tomir z całym szacunkiem, ale to mit. Nie ochronisz kogoś przed skutkami pracy, w którą sama wchodzisz świadomie. To trochę tak jakbyś rzucił kamień w wodę i postawił karteczkę z imieniem żaby, żeby fala jej ominęła. Energia tak nie działa.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Mimoza u mnie i u dwóch znajomych pomagało, więc nie wmówisz mi że to mit. Może nie eliminuje w stu procentach, ale wyciszało reakcje otoczenia. Może po prostu są różne szkoły i nie wszystko trzeba od razu spisywać na straty.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy nie jest tak, że jak Roksana ma już napiętą relację z siostrą, to ta siostra będzie najsłabszym ogniwem i tam pójdzie najwięcej? Tam gdzie już są pęknięcia, łatwiej się rozłazi. To by tłumaczyło dlaczego u Filomeny poszło w kuzynkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 770

@Aurelinda dokładnie tak to widzę z perspektywy czasu. Z kuzynką już wcześniej mieliśmy zadrę o coś innego, a ta praca tylko to rozkroiła do końca. Tak jakby rytuał szedł po linii najmniejszego oporu i wybierał miejsca już osłabione.


Odpowiedz
Wpisy: 135
Rozpoczynający temat
(@roksana79)
Połączone: 3 tygodnie temu

To w sumie pytanie, czy nie powinnam najpierw pogodzić się z siostrą po ludzku, normalnie spotkać się i pogadać, a dopiero potem ewentualnie myśleć o rytuale. Bo jeśli to pójdzie po pęknięciach, to teraz byłoby najgorsze możliwe okno.


Odpowiedz
Wpisy: 266
(@rycerzmieczy)
Połączone: 4 tygodnie temu

Brzmi rozsądnie. Domknięcie po ludzku tego co da się domknąć po ludzku, zawsze przed pracą. Inaczej zostawiasz furtki, którymi koszt ucieknie tam gdzie nie chcesz. A ile czasu trzeba odczekać po takiej rozmowie z siostrą, zanim zaczniesz cokolwiek - to już zależy jak rozmowa pójdzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 215

@RycerzMieczy a ile to zwykle trwa, takie domykanie po ludzku przed rytuałem? Bo ja w swoim przypadku czekałam tylko tydzień po rozmowie z matką byłego i chyba za szybko weszłam, bo wszystko wróciło ze zdwojoną siłą.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 513

@Antek_52 tydzień to faktycznie mało, u mnie zasada jest taka, że co najmniej jeden pełny cykl księżyca po domknięciu, żeby emocje opadły i wróciły do bazy. Inaczej wchodzisz w pracę z resztkami konfliktu w sobie i one się przyklejają do efektu. Choć nie wiem czy to reguła, czy tylko moje doświadczenie.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: