Ja tu trochę gubię się w tym rozróżnieniu między poziomem energetycznym a psychologicznym, bo to co opisujecie brzmi jakby to był ciągły splot i nie dało się tych rzeczy rozdzielić. Czy w ogóle warto próbować je rozdzielać żeby wiedzieć nad czym pracować?
a wracajac do Agnisi, bo troche zginelo to co pisala. Jak rozumiem to co czujesz mozna by opisac ze niby widzisz ze ktos jest okej, ale jakby sygnaly nie docieraja do srodka? To nie jest tak ze ta osoba ci sie po prostu nie podoba, tylko cos jest jakby zablokowane?
Mam pytanie, czy to dotyczy wszystkich nowych osób tak samo, czy jednak są jakieś wyjątki? Pytam bo przy pracy z czakrą serca widziałam że blokada rzadko kiedy jest totalna, zwykle jest jakiś wyjątek który pokazuje gdzie jest przejście.
To co opisuje Agnisia i to co mówi Orlikowa to dwie strony tego samego. Wyjątki nie zaprzeczają blokadzie, one ją mapują. Pokazują gdzie wzorzec jest słabszy albo gdzie nowa energia była na tyle inna że filtr jej nie rozpoznał jako zagrożenia.
to jest spójne z tym co wcześniej mówiłem o intensywności. Im bardziej rytuał był skupiony na konkretnej osobie, a nie na abstrakcyjnej relacji czy uczuciu, tym węższa pętla się tworzy. Szeroka intencja zostawia więcej przestrzeni energetycznej.
wlasnie to jest to o czym pisalam wczesniej, ze nie kazdy kojarzy co sie dzieje. Agnisia nie skojarzyła wiec nie robiła żadnych domknień, a czas leci. Czy to nie sprawia ze problem sie pogłebia sam z siebie?
Agnisiu, to co Nekromanta opisuje, czy to pasuje do ciebie? Czy chcesz relacji jako takiej i masz na to przestrzeń, tylko nowe osoby coś nie trafiają, czy w ogóle jakoś nie czujesz że tego potrzebujesz?
chcę wrocić do tego co mówoła Renia o szablonie energetycznym. Jeśli wzorzec szuka czegóś konkretnego i ignoruje reszte, to czy to znaczy ze samo spotkanie kogoś bardzo innego jest ważniejsze niż jakikolwiek rytuał oczyszczajacy? Trochę jak że życie samo to przepracuje jeśli trafi sie właściwa osoba?
ale czy to nie jest troche tak ze im subtelniejsze tym głębsze? Czytałam gdzies ze zmiany które wchodzą stopniowo w sposób niezauważony mają tendencje do korzenienia się na poziomach których szybkie rytualy oczyszczające nie sięgają
Coś w tym jest, ale nie powiedziałabym że to reguła. Widziałam sytuacje gdzie subtelne wejście zostawiało bardzo płytki ślad, który sam z siebie bladł. Głębokość zależy raczej od tego ile razy wzorzec był wzmacniany, niż od sposobu wejścia.
Mam pytanie bo trochę zgubiłem wątek. To aktywne zasilanie wzorca, jak ono wygląda? Czy chodzi o dosłowne powtarzanie rytuału, czy też o coś bardziej codziennego jak na przykład ciągłe myślenie o tej osobie, wracanie do wspomnień?
czekajcie ale to troche przeraźające co mówicie. Bo wg tego logika jest taka ze jak dużo myślisz o kimś po rozstaniu, co chyba każdy robi, to przedłużasz jakiś energetyczny kontakt z tą osobą? I to niezależnie od tego czy był rytuał czy nie?
ale jak to rozróżnić praktycznie? Bo te dwa stany mogą przechodzic jeden w drugi. Zaczynam od analizowania, a kończę na myśleniu o osobie. To sie nie da tak łatwo rozgraniczyc.
Mam wrażenie że ten wątek trochę odszedł od tego skąd wychodził. Zaczęliśmy od tego że rytuał może blokować możliwości z innymi osobami, a teraz rozmawiamy już prawie wyłącznie o mechanizmie trwania połączenia. Agnisia, jak ty to czujesz, czy twoje pytanie dotyczyło bardziej tego dlaczego nowe relacje się nie zawiązują, czy bardziej tego jak długo ta stara sytuacja będzie działać?
A jak wygląda ta reakcja na nowe znajomości? Pytam bo to może być kilka różnych rzeczy. Brak zainteresowania, brak przestrzeni emocjonalnej, aktywne porównywanie, czy coś zupełnie innego?
To co opisuje Agnisia, to ta obecność w tle, dla mnie brzmi jak niezamknięty węzeł na poziomie czakry serca. Nie mówię że to na pewno z rytuału, bo to może być czysto psychologiczne. Ale ten mechanizm, że coś wiesz głową a emocje nie nadążają, jest bardzo charakterystyczny kiedy serce jest jakby zajęte. Pracowałam z kilkoma osobami które miały dokładnie taki opis.
Orlikowa, a jak sie pracuje nad tym węzłem? Czy to wymaga wiedziec z czego pochodzi, czy można podejsc do tego niezaleznie od przyczyny?
to jak Agnisia ma wiedziec ktore podejście jest dla niej lepsze? bo obie macie rację i jednocześnie mówicie cos trochę innego
Agnisia, a próbowałaś kiedyś nie tyle budować skupienie na nowym, ile po prostu zostawić lukę? Nie wypełniać jej niczym celowo, tylko pozwolić żeby była? Bo to co opisujesz, że stare zajmuje miejsce, może wynikać właśnie z tego, że próbujesz aktywnie coś na to miejsce wstawić, a to nie działa kiedy tamto jeszcze jest żywe.
ale co to znaczy w praktyce zostawić lukę? pytam serio, bo dla mnie to brzmi jak nic nierobienie, a z własnego doświadczenia wiem że samo nic nierobienie nic nie zmienia, wręcz odwrotnie
Dla mnie kluczowa różnica jest taka: normalna emocjonalna pamięć zazwyczaj wycisza się w czasie i pojawia się głównie przy konkretnych bodźcach, które kojarzą się z tamtą osobą. Aktywne połączenie, zwłaszcza po rytuale, działa bardziej niezależnie od kontekstu. Pojawia się jakby samo, bez wyraźnego wyzwalacza.
Orlikowa, a to że pojawia sie bez wyzwalaacza to zawsze zła rzecz? może to po prostu silna więź emocjonalna, nie koniecznie rytualna
właśnie, trochę sie tu kręcimy i kręcimy, Agnisia pyta jak zacząc budowac skupienie na nowym a my wciąż wracamy do analizowania starego, może to jest odpowiedz sama w sobie 🙂
