Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a se...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a senność - czemu czuję się zmęczony po wykonaniu?

Strona 1 / 3

Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zrobiłam ostatnio pierwszy rytuał miłosny i zaskoczył mnie jeden efekt, którego kompletnie się nie spodziewałam. Po wszystkim byłam tak zmęczona, że zasnęłam właściwie od razu i spałam chyba z 11 godzin. Myślałam, że może to zbieg okoliczności, ale powtórzyło się przy kolejnym. Nie wiem czy to normalne, czy może coś zrobiłam nie tak. Ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
164 odpowiedzi
Wpisy: 135
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Mnie też to spotykało na początku. Szczerze to byłem przekonany, że coś jem, jakiś wirus łapię albo po prostu za mało sypiam. Dopiero jak kilka razy z rzędu wyglądało tak samo, to zacząłem kojarzyć, że to ma związek z pracą energetyczną. Teraz traktuję tę senność jako sygnał, że coś faktycznie się dzieje, a nie że rytuał nie zadziałał.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co konkretnie robiłaś podczas tego rytuału? Bo senność senności nierówna i zależy trochę od tego, jak głęboko wchodzisz w taką pracę. Pytam bo sama ostatni raz czułam się nie tyle senna, ile po prostu wyprana, jakby ktoś wyciągnął ze mnie całe powietrze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Rdestowa Świece, kilka afirmacji, wizualizacja. Nic specjalnie skomplikowanego przynajmniej tak mi się wydawało. Ale właśnie ten stan 'wyprania' to chyba dobre słowo na to co czułam. Jakby ktoś odkręcił jakiś zawór i po prostu wszystko wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wizualizacja to nie jest taka błaha sprawa jak wygląda z zewnątrz. Jak naprawdę wchodzisz w to co robisz, to mózg robi mnustwo roboty, której nie widać. Czytałem gdzieś że aktywna wyobraźnia angażuje te same obszary co realne doświadczenie, więc energetycznie to może być naprawde dużo. Nie dziwię się że potem pada.


Odpowiedz
Wpisy: 31
 Felo
(@felo)
Połączone: 2 lata temu

Hej, przeczytałem i jestem szczerze ciekawy - bo to chyba pierwszy raz słyszę o takim efekcie ubocznym. Mam głupie pytanie: a to jest zmęczenie takie fizyczne, jak po treningu, czy bardziej psychiczne? Bo zastanawiam się czy to w ogóle da się rozróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Felo Dla mnie to zawsze było bardziej takie 'środkowe'. Ani czysto fizyczne, ani czysto psychiczne. Nogi ciężkie, głowa pusta, ale jednocześnie coś jakby ulga albo spokój. Różni się od zwykłego zmęczenia tym, że nie masz tego natrętnego myślenia, które towarzyszy np. po stresującym dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujecie to po prostu wyczerpanie ciała astralnego. Po rytuałach miłosnych wychodzimy z siebie energetycznie i nawiązujemy połączenie z inną osobą, więc logiczne że potem trzeba się zregenerować. Ja zawsze po takich rzeczach jem coś konkretnego, mięso albo ziemniaki, i kładę się spać. Uziemienie przez jedzenie działa lepiej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Wahadelka Tylko skąd założenie, że koniecznie 'wychodzimy z siebie'? Ja tego tak nie postrzegam. Można pracować energetycznie bez żadnego opuszczania ciała. Senność bardziej kojarzy mi się ze zwykłym drenażem, jak wtedy gdy dużo skupienia pójdzie w jedno miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że miesza się tu kilka różnych rzeczy. Zmęczenie po rytuałach to nie jest jeden typ zjawiska. Inaczej reaguje ciało jak pracujesz krótko ale intensywnie, inaczej jak siedzisz przy świecach godzinę i robisz coś spokojnego. Pokrzywka_H, ile mniej więcej trwał ten rytuał i o której to robiłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Anastazjaa Może z 40 minut, wieczorem, gdzieś po 21. Ale nie byłam wtedy wcześniej zmęczona, normalnie przeszłam dzień. Stąd moje zdziwienie.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@diaspor)
Połączone: 2 lata temu

40 minut to całkiem długo jeśli naprawdę byłaś skupiona przez cały ten czas. Ludzie nie doceniają ile kosztuje utrzymanie koncentracji w takim stanie, kiedy próbujesz odciąć zewnętrzne myśli i zostać w tym co robisz. Mnie zdarza się to samo po długich, spokojnych sesjach - i właśnie te spokojne, ciągnące się długo, wyczerpują bardziej niż intensywne ale krótkie.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

A czy to zmęczenie mija szybko? Pytam bo czytam i zastanawiam się czy to jest coś co trwa jeden wieczór, czy może ciągnie się kilka dni.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

U mnie zwykle jeden sen wystarczył. Następnego dnia rano normalnie. Chyba że robiłem kilka rzeczy z rzędu, to wtedy mogło trochę dłużej trwać to rozleniwienie. Ale to były skrajne przypadki.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Jeden sen to raczej minimum. Serio polecam nie robić nic następego dnia jeśli mozna, bo jak ciało mówi 'stop' to warto go posłuchać. Raz zignorowałem to i robiłem kolejną sesję po kilku dniach odpoczynku, i efekty były słabe, jakby nic się nie kleiło. Nie wiem czy to kwestia energii czy skupienia, ale coś nie grało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Leszek81 No właśnie, i to jest argument za tym, że chodzi o zasoby energetyczne, a nie tylko o skupienie umysłu. Jeśli byłoby to czysto psychiczne, to dwie doby powinny wystarczyć na reset. A skoro nie wystarczyły, to znaczy że coś głębszego potrzebuje czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@pytonissa77)
Połączone: 2 lata temu

Tylko jak wy w ogóle mierzycie te 'zasoby energetyczne'? Pytam poważnie, bo mam wrażenie że to trochę koło - skąd wiadomo że jest ich mało, jeśli jedynym wskaźnikiem jest zmęczenie? Zmęczenie może być z tysiąca powodów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Pytonissa77 No właśnie to jest dobre pytanie. Ja sama nie wiem jak to odróżnić precyzyjnie. Ale dla mnie sygnałem jest to że to zmeżenie pojawia się konsekwentnie po rytuałach a nie po innych aktywnościach które trwają tyle samo czasu. Nie po czytaniu przez 40 minut, nie po medytacji, tylko po rytuałach. To jakaś korelacja przynajmniej.


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Pytonissa77 ma rację że nie da się tego zmierzyć klasycznie, ale Rdestowa też ma rację z tą korelacją. Mnie to nigdy nie przekonało że 'energia jest policzalna', ale zauważam wzorce. I wzorzec senności po rytuałach jest zbyt regularny żeby go ignorować jako przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od góry i mam jedno pytanie które mnie gryzie - a co jeśli ta sennosc to nie zmeczenie tylko cos w rodzaju sygnalu ze rytuał zadziałał? Jakis rodzaj potwierdzenia? Spotkałam się gdzies z taką interpretacja ze ciało zasypia bo cos w nim sie zmienia i potrzebuje czasu żeby to przetworzyć. Ale nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Ta myśl o sygnale ze rytuał zadziałał mnie trochę zatrzymała. Bo nigdy tak na to nie patrzyłam, zawsze zakładałam że senność to koszt, nie informacja. Ale jak pomyślę o tym inaczej - ciało coś robi w czasie rytuału, potem potrzebuje czasu, żeby to przetworzyć, i daje sygnał przez właśnie to zasypianie. Może oba te wyjaśnienia nie wykluczają się nawzajem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Czarna00 To ciekawe rozróżnienie, ale zastanawiam się czy nie za szybko łączymy dwie rzeczy. To że coś zadziałało i to że ciało jest wyczerpane to mogą być równoległe procesy, niekoniecznie jedno jest dowodem na drugie. Senność po rytuałach sama w sobie nic nie mówi o skuteczności, przynajmniej z mojego doświadczenia.


Odpowiedz
(@pytonissa77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Anastazjaa A skąd w takim razie wiadomo że rytuał zadziałał? Serio pytam, bo mam wrażenie że tu zaczyna się błędne koło - jeśli coś się spełni to zadziałał, jeśli nie to może zadziałał ale coś przeszkodziło. Jak to w ogóle sprawdzić?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

No i tutaj wchodzimy w filozofię magii w ogóle, nie tylko rytuałów miłosnych. Pytonissa słusznie pyta, ale to pytanie chyba trochę wykracza poza senność 🙂 Wracając do tematu - mnie interesuje właśnie ten aspekt fizyczny. Czy ktoś próbował porównać zmęczenie po rytuałach robionych rano kontra wieczorem? Bo podejrzewam że pora dnia robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Sam zawsze robiłem wieczorami i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby porównać. Ale logika jest - jeśli zaczynasz już zmęczony po całym dniu, to pewnie efekt jest silniejszy albo trudniej go odróżnić od zwykłego wieczornego wyczerpania. Pokrzywka_H też robiła po 21, więc ten kontekst mógłby być ważny.


Odpowiedz
Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

No właśnie, myślałam o tym potem. Może gdybym robiła to samo rano to by mnie tak nie zmęczyło, albo zmęczyłoby inaczej. Problem w tym że nie bardzo mam warunki rano, mieszkam z rodziną i potrzebuję ciszy i prywatności. Wieczór to jedyna opcja.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

A czy ta cisza i prywatność ma dla Ciebie znaczenie na poziomie skupienia, czy bardziej chodzi o to żeby nikt nie przeszkadzał technicznie? Pytam bo to dwa różne rodzaje potrzeb i zastanawiam się czy przez to nie dokładasz sobie dodatkowego napięcia - coś w stylu 'muszę zdążyć zanim ktoś wróci'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Leszek81 Hm, szczerze to chyba trochę obydwa. Skupienie zdecydowanie, ale masz rację że jest też ten element pośpiechu. Nie myślałam że to może coś zmieniać w samym wydatku energetycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Napięcie przed rytuałem zdecydowanie wpływa na to co się dzieje w trakcie i po. Jak wchodzisz w to z lękiem że ktoś cię nakryje, to nie jesteś naprawdę otwarta i ciało musi pracować podwójnie - i nad rytuałem, i nad tym napięciem. To może tłumaczyć część zmęczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Wahadelka Ale czy 'otwarta' to jest warunek konieczny? Bo miałam sytuacje gdzie byłam totalnie zestresowana zanim zaczęłam, a mimo to czułam że coś się działo i efekt był. Nie wiem czy to napięcie tak bardzo blokuje jak mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@diaspor)
Połączone: 2 lata temu

Może napięcie nie blokuje, ale zmienia rodzaj pracy? Jak robisz coś w trybie 'przeżyć bez wpadki' to mózg inaczej przetwarza niż gdy siedzisz spokojnie i masz czas. Obydwa mogą dawać jakiś efekt, ale koszty mogą być zupełnie różne. Trochę jak sprint kontra maraton do tego samego miejsca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Felo
(@felo)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Diaspor To porównanie do sprintu i maratonu jest chyba najlepszym co tu padło, bo jako osoba z zewnątrz tego tematu od razu rozumiem o co chodzi. Ale mam pytanie - czy da się w ogóle nauczyć robić to samo bez tego napięcia? Czy to jest kwestia doświadczenia czy temperamentu?


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Obie te rzeczy, ale doświadczenie daje więcej. Z czasem mniej myślisz o tym co robisz technicznie, a więcej po prostu jesteś w tym. To zmniejsza koszty. Chociaż temperament rzeczywiście robi różnicę - jedni z natury łatwiej się wyciszają, inni potrzebują lat pracy nad tym.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

A można jakoś skrócić czas wyciszania się przed? Pytam bo mnie też często dopadają myśli z całego dnia i mam wrażenie że pierwsze kilkanaście minut to walka z tymi myślami bardziej niż sam rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Jowitka79 Mnie pomogło kilka głebokich oddechów i takie małe 'przejście przez próg' - dosłownie, wejście do pokoju i zamknięcie drzwi z intencją że zostawiam za sobą resztę. Głupie, ale mózg to lubi kiedy dostaje jasny sygnał. To samo możebyć zapalenie świecy.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Ja kiedyś przeczytałem o technice skanowania ciała przed - zaczynasz od stóp i powoli 'sprawdzasz' każdą część, co zajmuje może 5 minut. To nie jest żadna duchowość, to po prostu propriocepcja i działa na wyciszenie myśli całkiem dobrze. Potem wejście w rytuał jest łatwiejsze bo głowa jest już zajęta czymś konkretnym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Kacperek.x Nie słyszałam o tym, ale brzmi sensownie. I wracając trochę do tego co Czarna00 pisała wcześniej - jak jesteś bardziej wyciszona wchodząc, to może też potem lepiej 'czujesz' ten sygnał o którym mówiłam? To nie jest tylko kwestia oszczędzania energii ale też odbioru.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Śledziłem ten wątek i mam inne pytanie - czy ta senność jest zawsze? Znaczy, czy zdarzają się rytuały miłosne po których czujecie się normalnie, bez tego wyprania? Czy to jest reguła czy wyjątek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Obsydian Dla mnie to nie jest zawsze. Krótsze, prostsze rzeczy nie dają takiego efektu. Czuję różnicę między tym gdy coś robiłam przez kwadrans bez większej intensywności, a długą sesją z naprawdę dużym skupieniem emocjonalnym. Ta druga zawsze kończy się tym zmęczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie podobnie, ale mam wrażenie że emocje robią tu więcej roboty niż czas trwania. Raz robiłam coś stosunkowo krótko ale byłam w środku bardzo naładowana uczuciami i potem ledwo dotarłam do łóżka. A inny raz siedziałam dłużej ale spokojniej i skończyłam się tylko lekkim wyciszeniem, bez tej typowej senności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Felo
(@felo)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Rdestowa To co Rdestowa pisze o emocjach jest dla mnie ciekawe, bo zastanawiam się czy to jest w ogóle mierzalne. Tzn. subiektywnie możesz powiedzieć 'byłam naładowana uczuciami' ale skąd wiadomo ile to kosztuje energetycznie? Czy to jest tak że im silniejsze emocje tym większe zmęczenie zawsze, czy może jest jakiś pułap?


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie, ale nie ma tu prostej odpowiedzi. Emocje nie są liniowe - nie jest tak że podwójnie silne emocje dają podwójne zmęczenie. Czasem stan bardzo intensywny ale czysty, bez walki wewnętrznej, kosztuje mniej niż słabsze ale poszarpane. Jakbyś porównał płakanie z żalu kontra płakanie z ulgi - obydwa intensywne, ale to pierwsze zostawia człowieka wyczerpanym a drugie dziwnie odciążonym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Anastazjaa To o czym mówisz z tym 'czystym' stanem kontra 'poszarpanym' - mam wrażenie że dokładnie tak to u mnie wygląda. Ten raz kiedy ledwo dotarłam do łóżka, to były emocje bardzo mieszane. Tęsknota, ale też złość i nadzieja i lęk jednocześnie. A kiedy wychodziłam spokojniej, to może właśnie dlatego że to był jeden konkretny stan a nie kilka naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

No ale jak robisz rytuał miłosny to trudno nie mieć mieszanych emocji, serio. To nie jest sytuacja w której siadasz z jednym czystym uczuciem i wszystko inne znika. Zazwyczaj jest właśnie ta mieszanina i może to jest normalne, a nie błąd?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Wahadelka Zgadzam się że to normalne, ale chyba różnica jest między mieszaniną która jest jak harmonia kilku dźwięków a taką która jest jak kilka źle nastrojonych instrumentów jednocześnie. Obydwie są mieszane, ale jedna brzmi spójnie. Może właśnie o to chodzi z tym co Anastazjaa nazwała 'czystym'.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: