To akurat trochę mnie uspokaja, bo bałam się że jak będę nadal o nim myśleć to znaczy że nic nie zrobiłam dobrze. Ale wciąż nie wiem jak odróżnić że zamknięcie zadziałało, bo ten ciężar jest nadal i nie wiem czy to z rytuału czy już tylko moje.
Myślę że odpowiedź na to pytanie przyjdzie z czasem, nie od razu po samym geście zamknięcia. Obserwowałam u siebie że zmiana następuje stopniowo, jakby coś traciło na ostrości. Myśl jest, ale bez tego napięcia które było wcześniej, bez tego że wracasz do niej dziesięć razy dziennie mimo woli.
A czy ktoś próbował zrobic jakis rytuał oczyszczający po zamknięciu tego właściwego? Gdzieś czytałem że samo zamknięcie to jedno, ale potem warto jeszcze 'oczyścić przestrzeń' żeby nie zostawiać resztek. Nie wiem czy to ma sens czy to już przerost formy.
Dobra, a co to miałoby być konkretnie to oczyszczenie? Pytam bez ironii, bo te pojęcia bywają dla mnie niejasne.
Fumigacja przestrzeni po rytuale to jest stara praktyka, nie tylko w kontekście miłosnym. Różne tradycje mają różne materiały, biała szałwia, kadzidło żywiczne, ziele. Chodzi o to żeby gest był kompletny, nie żeby 'zmyć' coś złego, tylko żeby symbolicznie zaznaczyć że sprawa należy do przeszłości.
Ja tego nie robiłam po swoim zamknięciu i zastanawiam się teraz czy to coś zmienia. Nie miałam złych odczuć po, ale może po prostu nie wiedziałam na co zwracać uwagę.
To że można to zrobić etapami, najpierw zamknięcie, potem oczyszczenie, jakoś mi ułatwia myślenie o tym. Jakby nie trzeba było zrobić wszystkiego naraz i idealnie. Ale wracając do tej świecy którą mam, nie wiedziałam że moment spalenia sam w sobie jest tym zamknięciem. Myślałam że to tylko... symbol?
Symbol jest zamknięciem, jeśli stoi za nim intencja. Gesty rytualne działają właśnie dlatego że skupiają wolę w konkretnym momencie. Świeca dotlenia intencję, ogień kończy. Ale jeśli podczas spalania myślisz 'mam nadzieję że to zadziała', to jest życzenie, tak jak Ismer wcześniej mówił. Jak myślisz 'kończę to', to jest działanie.
A co z osobą której dotyczył rytuał? Czy ona w jakiś sposób odczuwa to zamknięcie, czy to tylko twoja wewnętrzna sprawa?
To jest jedno z trudniejszych pytań w tym temacie, bo odpowiedź zależy od tego w jakiej tradycji się poruszasz. W części podejść uważa się że osoba nie czuje absolutnie nic, bo rytuał operuje na poziomie twojej intencji i twojego pola, nie jej. W innych zakłada się że połączenie energetyczne jest dwustronne i zamknięcie go może wywołać u niej jakieś niezdefiniowane poczucie, coś jak zmiana nastroju albo myśl o tobie bez wyraźnego powodu. Ale to są bardziej obserwacje z praktyki niż cokolwiek co można zweryfikować.
Właśnie o tym myślałam, ten zbieg okoliczności. Sama miałam sytuację gdzie osoba która miała być oddalona napisała do mnie dosłownie chwilę po tym jak powiedziałam w głowie że kończę. Trudno mi to zignorować, ale też wiem że mogłam to zapamiętać właśnie dlatego że się zbiegło.
To brzmi bardzo racjonalnie i rozumiem ten argument, ale skoro podchodzimy tak sceptycznie, to właściwie po co w ogóle te zamknięcia? Nie zarzucam, serio pytam. Jeżeli cała mechanika jest w twojej głowie, to zamknięcie też jest tylko w twojej głowie i wystarczy po prostu zdecydować że koniec.
Też mnie to zastanawia. Słucham tej rozmowy i nie wiem już co myśleć o tym co robiłam. Zaczęłam to jako coś co miało działać na zewnątrz, a teraz wychodzi że może cały czas działało tylko na mnie. I nie wiem czy to mnie uspokaja czy bardziej przeraża.
