Ja szukam czegoś innego - szukam momentów, kiedy czytanie mnie zaskoczyło. Czyli kiedy wyszło coś, czego się nie spodziewałem i co się jednak potwierdziło. Bo to jest dla mnie sygnał, że nie pisałem scenariusza sam dla siebie. Oczywiście to może być przypadek, ale jak takich momentów się zbiera kilkanaście przez lata, to zaczynam myśleć, że coś tu jest.
Robiłam to raz, mniej więcej po półtora roku prowadzenia dziennika. Siadłam z całym zeszytem i kartkę po kartce przyporządkowywałam do kategorii: trafione, częściowo trafione, chybione, niemożliwe do oceny. Wynik był dla mnie zaskakujący - trafionych było mniej niż myślałam, ale częściowo trafionych dużo więcej. I to zmieniło to, jak myślę o czytaniach. Nie jako o przepowiedniach, tylko jako o kierunkach.
i co zrobiłaś z tą kategorią 'niemożliwe do oceny'? Bo podejrzewam, że tam wylądowało całkiem sporo.
Sporo, nie ukrywam. Ale to też coś mówi. Jeśli połowa twoich czytań jest za mglista, żeby cokolwiek sprawdzić, to może piszesz za ogólnie. I to właśnie zaczęłam zmieniać - bardziej konkretne zapisy, bardziej konkretne pytania do run.
To jest bardzo ważna obserwacja i chciałbym ją rozwinąć w kontekście samego dziennika. Specyficzność zapisu to jeden z kluczy do tego, żeby dziennik w ogóle dawało się retrospektywnie analizować. Jeśli piszesz 'wyszła Isa, coś będzie zamrożone', to przy ocenie po czasie możesz dopasować dosłownie wszystko. Jeśli piszesz 'wyszła Isa w kontekście decyzji zawodowej, interpretuję jako opóźnienie w konkretnej sprawie którą opisuję niżej', to masz coś, do czego możesz wrócić.
Mogę zapytać o techniczną stronę? Bo wy mówicie 'wróć po tygodniu, zrób notatkę retrospektywną' - ale jak to fizycznie wygląda? Dosłownie wracasz do wpisu i dopisujesz coś innym kolorem? Czy masz osobną sekcję? Bo ja próbowałam prowadzić dziennik i nie wiedziałam, jak to organizacyjnie ogarnąć.
Słuchajcie, ja mam wrażenie, że ta rozmowa zrobiła się bardzo o technice prowadzenia dziennika, a trochę gubi mi się pytanie z tytułu wątku. Czy dziennik zmienia moc run - to jest pytanie Moniki. Nikt tego wprost nie odpowiedział, przynajmniej nie ostatnio.
Ja tak uważam i powiem to szczerze, nawet jeśli zaraz ktoś będzie się spierał. Intencja zapisania jest aktem skupienia energii. Kiedy piszę, co widzę w runie, uruchamiam kanał, który inaczej by pozostał zamknięty. To nie jest metafora, to jest realna różnica w tym, jak czytania działają u mnie kiedy piszę, a kiedy nie piszę.
To mi coś przypomina z tarota - też mam to uczucie niedomknięcia, kiedy nie zapisuję. Ale zastanawiam się, czy to nie jest po prostu ruminacja. Czyli umysł wraca do niedokończonej sprawy, bo nie ma potwierdzenia, że 'zrobione'. Dziennik daje to potwierdzenie. Nie wiem, czy to magia, czy psychologia.
I właśnie - czy ta różnica między magią a psychologią ma w ogóle znaczenie? Jeśli zapisywanie powoduje, że czytania działają lepiej dla ciebie, to może nieważne, dlaczego tak jest? Pytam, bo sama nie wiem, gdzie stoję w tej sprawie.
Mnie ta granica już dawno przestała być ważna. Jeśli dziennik sprawia, że jestem uważniejsza, precyzyjniejsza i mam materiał do retrospekcji - to jest wartość sama w sobie, niezależnie od tego, czy to działa 'energetycznie' czy 'psychologicznie'. Oba słowa opisują to samo doświadczenie z różnych stron.
Dokładnie to samo robię z tarota przy dużych rozkładach. Nie oceniasz 'czy życie poszło w tym kierunku', tylko 'czy moje działanie tego dnia było spójne z tym, co pokazały karty'. To zmienia dziennik z wyroczni w dziennik decyzji. I to jest coś, co da się sensownie analizować po dłuższym czasie.
Słuchajcie, ale wróćmy do pytania z tytułu, bo mi to gdzieś odpłynęło. Czy dziennik zmienia moc run? Na razie ustaliliśmy chyba, że zmienia moc czytającego - jego uważność, precyzję, pamięć. Ale czy ktoś uważa, że runa sama w sobie jest jakoś inna, gdy jest zapisana?
Mam inne podejście i nie wiem, czy dobrze to ująć. Pracuję dużo z energią ciała - czakry, kamienie - i mam wrażenie, że zapis tworzy coś w rodzaju śladu energetycznego. Jakby intencja zatrzymana na papierze miała inny wymiar niż intencja wypowiedziana. Czy ktoś czuje coś podobnego przy runach konkretnie? Bo przy kamieniach to dla mnie oczywiste, przy runach nie wiem.
