Forum

Asystent AI
Zapisywanie wyników...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zapisywanie wyników czytań - czy prowadzenie dziennika zmienia moc run?

Strona 2 / 2

Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja szukam czegoś innego - szukam momentów, kiedy czytanie mnie zaskoczyło. Czyli kiedy wyszło coś, czego się nie spodziewałem i co się jednak potwierdziło. Bo to jest dla mnie sygnał, że nie pisałem scenariusza sam dla siebie. Oczywiście to może być przypadek, ale jak takich momentów się zbiera kilkanaście przez lata, to zaczynam myśleć, że coś tu jest.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Bolek76 to jest myślenie potwierdzeniowe w klasycznej formie. Zbierasz przypadki, które pasują do tezy, i ignorujesz te, które nie pasują. Nie mówię, że twoje doświadczenia są fałszywe - mówię, że ta metoda weryfikacji ma wbudowany błąd.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Lurisk no dobra, ale co proponujesz zamiast? Kontrolowanego eksperymentu z podwójną ślepą próbą przy ciąganiu run? Jesteśmy na forum ezoterycznym, nie w laboratorium.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Bolek76 No dobra, ale Bolek ma rację w jednym - nie jesteśmy w laboratorium i nie ma sensu udawać, że stosujemy metodologię naukową do czegoś, co z założenia jej nie spełnia. Tylko że to nie znaczy, że wszystkie metody weryfikacji są równe. Dziennik może być sposóbm do zauważania własnych tendencji, jeśli używasz go uczciwie. Problem nie w dzienniku, problem w tym, czy chcesz go używać do autokorekty, czy do autopochwały.


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Lurisk to mnie trochę uspokaja, bo przez chwilę myślałem, że idziesz w stronę 'wszystko to placebo'. Ale wróćmy do meritum - czy ktoś z was faktycznie porównywał wpisy sprzed roku z tym, co się wydarzyło? Nie jako anegdotę, tylko na serio, post po poście?


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Robiłam to raz, mniej więcej po półtora roku prowadzenia dziennika. Siadłam z całym zeszytem i kartkę po kartce przyporządkowywałam do kategorii: trafione, częściowo trafione, chybione, niemożliwe do oceny. Wynik był dla mnie zaskakujący - trafionych było mniej niż myślałam, ale częściowo trafionych dużo więcej. I to zmieniło to, jak myślę o czytaniach. Nie jako o przepowiedniach, tylko jako o kierunkach.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

i co zrobiłaś z tą kategorią 'niemożliwe do oceny'? Bo podejrzewam, że tam wylądowało całkiem sporo.


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Sporo, nie ukrywam. Ale to też coś mówi. Jeśli połowa twoich czytań jest za mglista, żeby cokolwiek sprawdzić, to może piszesz za ogólnie. I to właśnie zaczęłam zmieniać - bardziej konkretne zapisy, bardziej konkretne pytania do run.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest bardzo ważna obserwacja i chciałbym ją rozwinąć w kontekście samego dziennika. Specyficzność zapisu to jeden z kluczy do tego, żeby dziennik w ogóle dawało się retrospektywnie analizować. Jeśli piszesz 'wyszła Isa, coś będzie zamrożone', to przy ocenie po czasie możesz dopasować dosłownie wszystko. Jeśli piszesz 'wyszła Isa w kontekście decyzji zawodowej, interpretuję jako opóźnienie w konkretnej sprawie którą opisuję niżej', to masz coś, do czego możesz wrócić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Czarnobog57 ale to zakłada, że wiesz z góry, do czego czytanie się odnosi. A co jeśli robisz czytanie bez konkretnego pytania? Ja czasem ciągnę runę po prostu - 'co mam dziś wiedzieć' - i jak to potem ocenić?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Alinka to jest właśnie moment, kiedy dziennik staje się cenniejszy niż samo czytanie. Czytanie otwarte - 'co mam wiedzieć' - ma sens tylko wtedy, kiedy po kilku dniach wracasz i patrzysz, co się w tym czasie wydarzyło. Wpis dzienny plus notatka retrospektywna po tygodniu. Inaczej to zawisa w próżni.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Mogę zapytać o techniczną stronę? Bo wy mówicie 'wróć po tygodniu, zrób notatkę retrospektywną' - ale jak to fizycznie wygląda? Dosłownie wracasz do wpisu i dopisujesz coś innym kolorem? Czy masz osobną sekcję? Bo ja próbowałam prowadzić dziennik i nie wiedziałam, jak to organizacyjnie ogarnąć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Natka77 ja robiłam różnie i powiem ci, że jedyna metoda, która mi się utrzymała dłużej niż miesiąc, to zostawienie wolnego miejsca pod każdym wpisem - dosłownie kilka pustych linii z datą retrospekcji. To psychologicznie zobowiązuje do powrotu. Bez tego zapominałam.


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 345

@Gebda Mogę wrócić do swojego pytania technicznego, bo jeszcze nie dostałam pełnej odpowiedzi? Gebda mówiła o zostawianiu miejsca pod wpisem - próbowałam tego przez chwilę i faktycznie pomagało. Ale mam inne pytanie: jak długo po czytaniu robicie tę retrospekcję? Bo czytałam, że tydzień, ale nie wiem, czy to standard.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Natka77 nie ma jednego standardu i każdy mówi coś innego, bo to naprawdę zależy od pytania. Czytanie o konkretnej sytuacji weryfikujesz, gdy sytuacja się rozwiąże - czasem to trzy dni, czasem trzy miesiące. Czytanie otwarte - 'co dziś' - warto sprawdzić po kilku dniach, żeby nie był za blisko emocji tamtego dnia.


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 345

@Ulcia90 okej, to rozumiem dla czytań otwartych. Ale co z czytaniami, które dotyczą czegoś, co się nigdy nie rozwiązuje? Na przykład czytanie o długoterminowym kierunku życia - jak to w ogóle ocenisz retrospektywnie?


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@pucharka)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ja mam wrażenie, że ta rozmowa zrobiła się bardzo o technice prowadzenia dziennika, a trochę gubi mi się pytanie z tytułu wątku. Czy dziennik zmienia moc run - to jest pytanie Moniki. Nikt tego wprost nie odpowiedział, przynajmniej nie ostatnio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Pucharka masz rację i to ciekawe, że ten temat sam odpłynął. Więc zadaję wprost: czy ktokolwiek uważa, że samo pisanie w dzienniku coś zmienia energetycznie? Nie tylko analitycznie, ale dosłownie w sensie mocy czytania?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Ja tak uważam i powiem to szczerze, nawet jeśli zaraz ktoś będzie się spierał. Intencja zapisania jest aktem skupienia energii. Kiedy piszę, co widzę w runie, uruchamiam kanał, który inaczej by pozostał zamknięty. To nie jest metafora, to jest realna różnica w tym, jak czytania działają u mnie kiedy piszę, a kiedy nie piszę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Gozdzika 'realna różnica' - jak ją mierzysz? Pytam serio, bo jeśli poczucie jest inne, to rozumiem. Ale jeśli twierdzisz, że efekty są inne, to chciałbym wiedzieć, na jakiej podstawie.


Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Lurisk na podstawie własnej obserwacji przez kilka lat. Wiem, że zaraz powiesz, że to subiektywne. Ale jak inaczej mam mierzyć coś, co z natury jest subiektywnym doświadczeniem? Nie mam aparatury do mierzenia energii.


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Gozdzika porusza coś, czego nie powinniśmy zbyt szybko odrzucać. Akt zapisu ma znaczenie rytualne w bardzo wielu tradycjach - od egipskich skrybów po średniowieczne grimuary. Pytanie, czy dziennik runiczny jest przedłużeniem rytuału, czy tylko jego rejestrem, to nie jest pytanie błahe. Ale żeby nie robić z tego abstrakcyjnego wykładu - co konkretnie czujesz inaczej, kiedy piszesz versus kiedy nie piszesz, Goździka?


Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Czarnobog57 kiedy piszę, czuję że czytanie 'zamknęło się'. Jest jakiś moment zakończenia. Bez zapisu mam wrażenie, że runa gdzieś wisi niedomknięta i wraca do mnie w ciągu dnia jako myśl, która nie ma gdzie odejść. To brzmi dziwnie, ale tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mi coś przypomina z tarota - też mam to uczucie niedomknięcia, kiedy nie zapisuję. Ale zastanawiam się, czy to nie jest po prostu ruminacja. Czyli umysł wraca do niedokończonej sprawy, bo nie ma potwierdzenia, że 'zrobione'. Dziennik daje to potwierdzenie. Nie wiem, czy to magia, czy psychologia.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

I właśnie - czy ta różnica między magią a psychologią ma w ogóle znaczenie? Jeśli zapisywanie powoduje, że czytania działają lepiej dla ciebie, to może nieważne, dlaczego tak jest? Pytam, bo sama nie wiem, gdzie stoję w tej sprawie.


Odpowiedz
Wpisy: 720
Rozpoczynający temat
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie ta granica już dawno przestała być ważna. Jeśli dziennik sprawia, że jestem uważniejsza, precyzyjniejsza i mam materiał do retrospekcji - to jest wartość sama w sobie, niezależnie od tego, czy to działa 'energetycznie' czy 'psychologicznie'. Oba słowa opisują to samo doświadczenie z różnych stron.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Monisia76 napisała coś, co mnie zatrzymało - że oba słowa opisują to samo. Ale czy naprawdę? Bo 'uważność' to efekt psychologiczny, a 'energia' to twierdzenie o czymś zewnętrznym wobec umysłu. To nie jest to samo, nawet jeśli prowadzi do podobnych wyników. Czy ktoś potrafi wskazać sytuację, w której te dwa wyjaśnienia dawałyby różne przewidywania?


Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Lurisk ale czy to rozróżnienie ma praktyczne znaczenie dla kogoś, kto prowadzi dziennik run? Bo wydaje mi się, że pytasz o coś filozoficznego, a nie o to, co faktycznie zmienia się w praktyce przy codziennym zapisywaniu.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Dadzbog ma znaczenie, jeśli oczekujesz konkretnych efektów. Jeśli traktujesz dziennik jako rytuał wzmacniający energię, to oczekujesz czegoś innego niż jeśli traktujesz go jako sposób samoobserwacji. Przy złych wynikach różnie diagnozysujesz problem.


Odpowiedz
(@goździka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Lurisk a co jeśli moje oczekiwania są dokładnie na przecięciu obu? Bo ja nie mówię, że dziennik 'wzmacnia runę' w sensie dosłownym. Mówię, że mój sposób kontaktu z czytaniem zmienia się, gdy je zapisuję. I nie wiem, i nie chcę wiedzieć, czy to 'psychologia' czy 'energia'.


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Lurisk Pozwolę sobie wrócić do pytania Lurisaka, bo jest w nim coś istotnego, choć sformułowane ostro. Historycznie tradycje runiczne nie rozróżniały między 'mentalnym' a 'energetycznym' wymiarem praktyki. Galdr - zaśpiew runy - był jednocześnie aktem koncentracji umysłu i aktem magicznym. To rozróżnienie jest nowożytne i trochę narzucone na materiał, który go nie zakładał. Więc pytanie Lurisaka jest anachroniczne w stosunku do samych run.


Odpowiedz
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Czarnobog57 ale my żyjemy teraz, nie w czasach starożytnych. Więc to rozróżnienie może być anachroniczne historycznie, ale dla współczesnego człowieka, który chce wiedzieć 'czemu to działa' - jednak ma znaczenie, nie?


Odpowiedz
(@pucharka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 31

@Monisia76 To jest właśnie ten problem z dzienniczkiem, o którym nikt głośno nie mówi - część czytań jest po prostu nie do zweryfikowania i co z tym zrobić? Monisia pisała, że zaczęła pytać bardziej konkretnie. Ale jak pytasz konkretnie o coś abstrakcyjnego, to co wychodzi?


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Pucharka właśnie o to chodzi - jeśli pytasz o długoterminowy kierunek, to w dzienniku zapisujesz nie tylko runę, ale też jak ta runa wpływa na decyzję, którą dziś podejmujesz. I to jest weryfikowalne - nie kierunek jako abstrakcja, ale konkretna decyzja z tamtego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to samo robię z tarota przy dużych rozkładach. Nie oceniasz 'czy życie poszło w tym kierunku', tylko 'czy moje działanie tego dnia było spójne z tym, co pokazały karty'. To zmienia dziennik z wyroczni w dziennik decyzji. I to jest coś, co da się sensownie analizować po dłuższym czasie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Gebda ale to trochę przesuwa odpowiedzialność, nie? Runa mówi coś, ty podejmujesz decyzję zgodną z runą, i potem oceniasz 'byłam spójna'. Ale co jeśli runa wskazała zły kierunek? To jak oceniasz - spójność zadziałała, ale wynik był zły?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Bolek76 to właśnie jest najcenniejszy wpis w dzienniku. Kiedy byłam spójna z czytaniem i wynik był negatywny - to nie znaczy, że runa zawiodła ani że zawiodłam. To znaczy, że albo źle zadałam pytanie, albo źle zinterpretowałam, albo coś przeoczyłam. To jest materiał do nauki, nie powód do frustracji.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Gebda no dobra, ale jak odróżnić 'źle zinterpretowałam' od 'runa po prostu nie trafiła'? Bo jeśli zawsze masz wyjaśnienie - błąd interpretacji, błąd pytania, przeoczenie - to właściwie czytanie nigdy nie może być błędne. Zawsze jest jakiś powód po stronie człowieka.


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Bolek76 to jest klasyczny problem niefalsyfikowalności i masz rację, że istnieje. Ale zauważ, że dotyczy każdego systemu symbolicznego - od psychoanalizy po wróżbiarstwo. Pytanie nie brzmi 'czy jest falsyfikowalne' tylko 'czy mimo to daje użyteczne informacje'. Dla dziennika runicznego kryterium użyteczności jest lepsza samoświadomość przy kolejnych czytaniach.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, ale wróćmy do pytania z tytułu, bo mi to gdzieś odpłynęło. Czy dziennik zmienia moc run? Na razie ustaliliśmy chyba, że zmienia moc czytającego - jego uważność, precyzję, pamięć. Ale czy ktoś uważa, że runa sama w sobie jest jakoś inna, gdy jest zapisana?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam inne podejście i nie wiem, czy dobrze to ująć. Pracuję dużo z energią ciała - czakry, kamienie - i mam wrażenie, że zapis tworzy coś w rodzaju śladu energetycznego. Jakby intencja zatrzymana na papierze miała inny wymiar niż intencja wypowiedziana. Czy ktoś czuje coś podobnego przy runach konkretnie? Bo przy kamieniach to dla mnie oczywiste, przy runach nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Liliana63 to ciekawe porównanie, bo kamień to obiekt fizyczny, który możesz naładować. Papier też jest obiektem fizycznym. Zastanawiam się, czy dziennik runiczny z czasem staje się czymś w rodzaju naładowanego przedmiotu - czyli czy stary dziennik ma inną 'wagę' niż nowy zeszyt. Czy ktoś to czuł?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: