Mam takie pytanie do wszystkich, którzy regularnie ciągają runy - czy wy jecie przed sesją czy po? Bo ostatnio zauważyłam, że jak siadam na pusty żołądek rano, to odczyty są jakby ostrzejsze, bardziej czytelne. Ale z drugiej strony zdarza mi się, że po kawie i śniadaniu też mi jakoś idzie. Ciekawa jestem, czy to w ogóle ma znaczenie, czy to tylko moje wyobrażenie.
Mnie uczono, że na czczo jest lepiej, bo umysł jest czystszy i nie skupia się na trawieniu. Ale potem ktoś mi powiedział, że to mit i że chodzi o stan skupienia, nie o żołądek. Szczerze? Sama nie wiem. Jak za mocno głodna siadam do run, to myślę o jedzeniu, nie o pytaniu.
W tradycjach szamańskich post przed rytuałem był czymś zupełnie normalnym, ale tam chodziło o kilkanaście godzin, nie o pominięcie śniadania. Myślę, że porównywanie tego do porannego losowania run to trochę duże uproszczenie. Chociaż rozumiem, skąd ten pomysł.
To ciekawe, bo ja nigdy o tym nie myślałam. Jak ja próbowałam ciągnąć karty tarota (wiem, nie to samo), to raz zrobiłam to po obiedzie i wszystko mi wychodziło dziwnie. Ale może to był zbieg okoliczności. Czy runy i tarot rządzą się w tym sensie tymi samymi zasadami?
Wracając do run - ja mam wrażenie, że bardziej niż jedzenie liczy się to, czy przed sesją nie robiłam czegoś stresującego. Po kłótni albo po ciężkiej rozmowie telefon rozłożone przeze mnie runy są jakby chaotyczne w przekazie. Czy ktoś jeszcze ma tak?
Dobra, ale czy jest jakaś zasada, że tak lub nie? Bo tu każdy mówi co innego i nie wiem, co stosować. Wolę konkrety.
Ja gdzieś czytałam, że chodzi też o to, żeby nie pić kawy przed odczytem, bo pobudza za mocno i trudniej wyciszyć myśli. Ktoś próbował porównać sesję z kawą i bez?
Czytam ten wątek i mam wrażenie, że mieszacie dwie rzeczy - fizjologię i nastawienie. Jedno i drugie pewnie ma wpływ, ale nie wiadomo, które bardziej. Nie da się tego oddzielić w normalnych warunkach, bo jak jesz rano, to jednocześnie zaczynasz dzień z jakimś rytmem, nastawieniem i tak dalej.
Mnie zastanawia jeszcze jedno - czy ktoś z was próbował robić odczyt wieczorem, po całym dniu jedzenia i pracy? Bo ja właśnie tak robię i jakoś mi wychodzi, ale ciekawa jestem, czy poranki faktycznie coś zmieniają.
To ciekawe, co mówisz o bodźcach. Ja właśnie myślałam, że może poranek działa nie dlatego, że żołądek jest pusty, ale dlatego, że głowa jest jeszcze mniej zaśmiecona. Nie zdążyłaś się zestresować, nie zdążyłaś poczytać newsów, nie zdążyłaś pokłócić się z kimś przez telefon.
Hej, wracam do tego, co mówiłam wcześniej o stanie emocjonalnym. To, co opisuje Wrotycz i Feliks73, bardzo mi pasuje. Wieczorem mam za dużo w głowie. Ale mam pytanie - co z tymi, którzy pracują zmianowo albo nie mają stałego rytmu dnia? Dla nich poranek nie istnieje jako coś spokojnego.
Ok, ale wróćmy do samego jedzenia, bo mi się teraz plącze. Czy wy mówicie, że jedzenie w ogóle nie ma znaczenia, tylko stan głowy? Bo na początku tego wątku chodziło właśnie o jedzenie.
Słuchajcie, ja się trochę gubię. Czy wy mówicie, że to wszystko jest subiektywne i każdy musi sam sprawdzić, czy jest jakaś ogólna zasada, której się trzymacie? Bo jak czytam ten wątek, to mam wrażenie, że każdy mówi co innego.
Szczerze? Oboje. Jest kilka rzeczy, które powtarzają się u większości - lekkość w żołądku pomaga, spokój w głowie pomaga. Ale szczegóły są już indywidualne. Nie ma jednego przepisu i raczej nie będzie.
A mnie zastanawia coś innego - dlaczego w ogóle zakładamy, że stan ciała ma bezpośredni wpływ na to, co runy 'powiedzą'? Jeśli ktoś wierzy, że runy pokazują coś obiektywnego, niezależnego od czytającego, to stan żołądka nie powinien mieć znaczenia, prawda?
Ja prowadzę dziennik odczytów od jakichś dwóch lat. I faktycznie widać różnicę - sesje robione przy pełnym spokoju i lekkości fizycznej są zwykle bardziej spójne w retrospekcji. Ale zapisuję też warunki - co jadłam, jak spałam, jaki był dzień. Polecam.
O, to jest świetny pomysł z tym dziennikiem, dziękuję że to piszesz! Nie pomyślałabym żeby zapisywać co jadłam przed sesją. A czy zapisujesz też np. pogodę albo fazę księżyca? Bo słyszałam, że to też może mieć wpływ.
To 'za bardzo tu, za bardzo fizycznie' - rozumiem dokładnie co masz na myśli. Ja bym to nazwała pewnym zakorzenionością w ciele, która blokuje coś bardziej ulotnego. Ale zastanawiam się - czy to dotyczy tylko mięsa, czy też np. ciężkich nabiałowych rzeczy? Bo u mnie sery twarde działają podobnie.
A możecie mi powiedzieć - bo ja dopiero zaczynam z runami - czy to w ogóle ma znaczenie przy prostych odczytach? Bo na razie robię tylko jedną runę dziennie, nie jakieś rozbudowane układy. Czy przy jednej runie też tak bardzo czuć różnicę?
Bardzo dziękuję za tę rozmowę, czytam i chłonę! Mam jedno małe pytanie - czy ktoś z was próbował robić odczyt np. zaraz po medytacji, na czczo? Bo czytałam o połączeniu medytacji z runami i zastanawiam się, czy to nie byłoby idealne warunki, skoro mówimy o spokoju i lekkości jednocześnie.
Właśnie to mnie zastanawia od początku tego wątku. Czy ktokolwiek z nas jest w stanie w stu procentach odróżnić co pochodzi od runy, a co od nas samych? Przy tarocie mam ten sam problem. Nie pytam złośliwie, po prostu sama z tym się zmagam.
Chcę tylko dodać jedną rzecz, bo słyszę w tym wątku wiele dobrych intuicji, ale też pewne uproszczenia. To, że coś działa na kogoś po posiłku mięsnym, niekoniecznie musi znaczyć że mięso jest złe do czytania. To może być kwestia tego, jak dany człowiek trawi, ile je, o jakiej porze. Szukanie ogólnej reguły dla jedzenia jest według mnie ślepą uliczką.
Może mało mądre pytanie, ale - a czy ktoś w ogóle próbował jeść podczas sesji? Jak to wpływa? Bo ja raz robiłam odczyt przy kawie i herbatnikach i nie zauważyłam nic szczególnego, ale może robiłam za prostą sesję żeby poczuć różnicę.
Właśnie, bo ja raz robiłam odczyt przy kawie i herbatnikach i nie zauważyłam nic szczególnego, ale może robiłam za prostą sesję żeby poczuć różnicę.
Ja nie wyobrażam sobie jeść podczas sesji. To znaczy technicznie można, ale runami się zwykle operuje rękami, coś ciągasz, kładziesz. Chyba że ktoś ma ustawiony układ i tylko patrzy, to wtedy może pić herbatę bez problemu.
A co to zmienia, czy się trzyma runy w rękach czy patrzy na ułożone? Chodzi o kontakt fizyczny, czy to tylko kwestia praktyczna?
Ja nie testowałam celowo przy runach, ale przy snach mam podobny mechanizm - jeśli coś piję albo jem tuż przed zaśnięciem, to sny są wyraźniejsze, ale chaotyczne. Może tu jest podobna logika? Aktywność metaboliczna jako szum tła?
