...i dosłownie kilka run wyskoczyło mi z dłoni jak je tasowałam. Wylądowały gdzieś pod kanapą, jedna się znalazła dopiero po dłuższym szukaniu. No i co - odczyt był totalnie do niczego, bo bylam roztrzęsiona i skupiona na zbieraniu run, a nie na pytaniu. Zamknęłam okno i powtórzyłam - poszło dużo lepiej. Tylko że nie wiem czy to kwestia energii czy poprostu tego że byłam spokojniejsza, rozumiecie?
a jednak, haha Eteryda ale to jest trochę jak z tą żarówką co się pali jeśli ją przykręcić - no tak, działa, ale dlatego że przykręciłaś a nie dlatego że energia wróciła na miejsce 😀 serio, to co opisujesz to chyba bardziej kwestia że się zdenerwowałaś i rozproszył ci się focus, nie?
weeeź, to jest akurat ciekawe pytanie bo co z runami które wypadły. w tarocie jest zasada że karta ktura wypadła ze stosu może być znacząca albo nie, zależy od czytającego. przy runach chyba podobnie? czyli samo wypadnięcie to nie jest od razu zły omen. 😛
no właśnie, i to jest roznica którą warto rozróżnić - warunki fizyczne które wpływają na technikę (wiatr rozrzuca runy) to nie to samo co warunki energetyczne które wpływają na odzcyt. te pierwsze są realne i mierzalne, te drugie są kwestią wiary. Eteryda miała problem z tymi pierwszymi, nie koniecznie z tymi drugimi. Czemu wszyscy wrzucamy to do jednego worka?
Władysława ma rację i dobrze to rozróżnia! ja też myślę że to dwa osobne pytania, tylko w tym wątku troche się pomieszaly. bo zamknięcie okna żeby runy nie latały po pokoju to jest czysto praktyczne, a zamknięcie okna bo "wiatr wnosi obce energie" to już jest twierdzenie energetyczne. i te dwie rzeczy wymagają różnych odpowiedzi
ale one mogą być jednocześnie prawdziwe! jeśli zamykam okno bo wiatr mi przeszkadza praktycznie, to przy okazji też zmieniam energetykę przestrzeni, nie? to się wzajemnie nie wyklucza. trochę to jak mówienie że sól chroni bo to tradycja albo że chroni bo tworzy barierę symboliczną - może jedno i drugie? 🙂
tylko że to jest wlasnie ten problem z takim myśleniem - jak wszystko może być jednocześnie prawdziwe i się nie wykluczać, to w zasadzie nie można nic falsyfikować. a skoro nie można, to jak odróżnić co faktycznie działa od tego co nam się tylko zdaje że działa? pytam serio, nie złośliwie.
to jest realny problem ktury Pawelek podnosi brak kryterium odrozniajacego zasady zakorzenione od tych przypadkowych powoduje inflację "regul". w piśmiennictwie runologicznym widzę to wyraźnie - kazde pokolenie dorzuca warstwy które nie mają oparcia w pierwotnych źródłach, a po kilku dekadach wygladaja jak tradycja. okno to akurat banalny przyklad ale mechanizm jest wazny.
ale jeśli zasada działa dla wielu osób niezależnie, to czy to nie jest jakiś rodzaj weryfikacji? nie naukowej, ok, ale praktycznej? bo rozumiem co Nasiegniew mówi o źródłach, ale jeśli setki ludzi przez lata stosują coś z podobnym efektem, to chyba coś tam jest?
hmm, ok to trochę nad moją głową ta dyskusja o falsyfikowalności, ale chcialem zapytać o coś konkretniejszego - czy ktoś z was ma jakiś sprawdzony sposób na to żeby sprawdzic czy przestrzeń jest "gotowa" do odczytu, bez względu na okno? bo czytałem o czyszczeniu szałwią ale niewiem czy to nie jest znowu kolejna warstwa rzeczy do kupienia i zrobienia przed i czy nie przesadzam już na starcie
a czy do czyszczenia przestrzeni można użyć czegoś innego niż szalwia? bo u mnie w mieszkaniu dym by był problem, mam małe dzieci i nie chcę na to stawiać. czytałam że można używać dźwięku, np. dzwonek albo miska tybetańska, ale nie wiem czy to nie są już zupełnie inne tradycje pomieszane ze sobą
to ciekawe że nikt tu jeszcze nie powiedział o kierunku - tzn. czy wiatr wiejacy do pokoju, od ulicy, jest gorszy niż wiatr wiejacy z pokoju na zewnątrz? bo jakos intuicyjnie myślę że wiatr który "wchodzi" wnosi coś ze sobą a wiatr który wychodzi może wynosić coś z odczytu. czy to ma sens czy wymyślam?
kwestia kierunku wiatru którą Sliwowa podniosła - nie trafiłem na nic w źródłach pierwotnych co by to rozróżniaoł. to co mam to ogólna zasada że otwarta przestrzeń sprzyja rozproszeniu, zamknięta skupieniu. ale żaden ze znanych mi tekstów nie przypisuje innego znaczenia wiatrowi wchodzącemu vs wychodzącemu. jeśli ktoś ma inne dane, chętnie zobaczę skąd to pochodzi.
ha, ok, to może to był tylko mój tok myślenia a nie jakaś zasada, po prostu intuicyjnie mi tak wyszło. ale to ciekawe że nie ma na to nic w źródłach, bo wydaje mi się że ludzie to czują - jakby coś wchodziło z wiatrem z zewnątrz. nie wiem jak to opisac inaczej
eh, ale może właśnie dlatego każdy musi sprawdzić co u niego działa?? to nie jest astrologia gdzie masz wzory i obliczenia, przy runach dużo zalezy od osoby ktura czyta. więc może Sliwowa ma rację że wiatr z zewnątrz jej coś wnosi i to nie musi być prawda dla wszystkich haha
wiecie co, ja sie tu trochę gubię bo jedna strona mówi że zasady muszą mieć źródła, druga że każdy ma robić po swojemu, a ja jako osoba która zaczęła się interesować runami całkiem niedawno nie wiem co z tym zrobić. tzn dosłownie - od czego zaczynam jeśli nie wiem co moje a co tradycja?
no i tu wracamy do tego samego kółka - jak nie ma jednej odpowiedzi i każdy robi po swojemu, to jak ktokolwiek morze komukolwiek doradzać? pytanie Damienka jest jak najbardziej sensowne i zasługuje na konkretną odpowiedź, a nie filozofię o "szukaniu własnej drogi"
z tym się zgodzę. wątek o oknie jest ciekawy ale gdzieś się zapomniało że to są pytania dla kogoś kto już praktykuje, a nie punkt statowy. Damianek ma rację że to może być dezorientujace
a ja mam pytanie trochę z boku - czy jest jakis roznica miedzy odczytem dla siebie a odczytem dla kogoś innego jeśli chodzi o przestrzen? bo jak czytam dla kumpela ktury jest obok to czy ta energia "cudzosci" w pokoju zmienia cos?
to ciekawe pytanie Lidzia, bo przy tarociee się mówi że energia pytającego powinna być obecna - on ma tasować albo przynajmniej dotknąć kart. przy runach nie wiem czy jest analogia,ale intuicyjnie ma sens że kiedy czytasz dla kogoś to cała przestrzen zmenia charakter, juz nie twoja prywatna sfera a trochę wspolna
