Teodozja postawiła to bardzo dobrze - zmiana interpretacji ze względu na własny rozwój a 'można czytać wszystko' to jest różnica, którą czujesz, ale ciężko ją zwerbalizować. Mam jedno pytanie do wszystkich tutaj: czy wasza interpretacja danej runy zmieniła się bo czegoś nowego się nauczyliście, czy dlatego że chcieliście żeby wychodziło inaczej niż wychodziło? Bo to jest chyba jedyne kryterium jakie mam.
A ja mam pytanie do Walaa bo to mnie nurtuje od jej poprzedniego posta - kiedy wracasz do starych notatek i czytasz inaczej, to ta nowa interpretacja wydaje ci się lepsza, czy po prostu inna? Bo dla mnie 'inna' i 'lepsza' to nie jest to samo i chyba to jest sedno tego co Pelagiusza pytała.
To co Walaa opisuje jest właściwie argumentem za wypisywaniem, tylko odwróconym. Zamiast 'wypisuję żeby zapamiętać', wychodzi 'wypisuję żeby mieć świadka własnych interpretacji'. Dwie różne funkcje notatki, ale obie działają. Czy ktoś używa ich w ten sposób celowo, tzn. robi notatki właśnie po to żeby nie 'ucieczać' od własnych odczytów?
Helenka pyta o coś co mnie bardzo uderzyło na początku. Hagalaz w odczycie jak byłam w środku trudnego okresu miała inną 'wagę' niż ta sama Hagalaz rok później. Znaczenie w książce to samo. Ale coś inaczej siadało. I nie wiem czy to jest postęp czy projekcja. To pytanie mnie prześladuje za każdym razem jak otwieram stare notatki.
Czytam tę wymianę i zastanawiam się czy nie jest tak że ta zmiana 'ciężaru' o której mówi Teodozja jest normalna i nie trzeba jej oceniać jako błąd albo postęp. Przy snach i kartach mam podobnie - ten sam symbol znaczy coś inaczej w zależności od momentu życia. Czy runy mają być mniej podatne na to niż inne systemy?
Jacek powiedział coś ważnego i chcę do tego wrócić - 'zakorzenione w konkretnych źródłach'. Jakich źródłach? Bo to jest pytanie które rzadko pada w takich dyskusjach. Większość z nas uczy się run z jednej albo dwóch współczesnych książek i traktuje to jako tradycję. Czy ktoś tutaj świadomie sięga do starszych źródeł przy interpretacji?
Wracam do tematu bo mam wrażenie że gdzieś zgubiłyśmy główny wątek. Zaczęłyśmy od pytania czy wypisywanie pomaga zapamiętać czy się czyta z pamięci, a teraz rozmawiamy o dzienniku praktyki i źródłach historycznych. Dla mnie odpowiedź na oryginalne pytanie jest taka - wypisywanie pomaga zapamiętać, ale nie w taki sposób jak się zwykle myśli. Zapamiętuje się sam akt pisania, a nie tekst.
Dorotka pyta o ręczne versus klawiatura i to jest akurat coś co sprawdzałam. Ręczne zdecydowanie inaczej zostaje - nie wiem czy to mechanizm neurologiczny czy coś innego, ale moje notatki z run które pisałam ręcznie pamiętam lepiej. Problem jest taki że są mniej czytelne i trudniej do nich wrócić. Więc mam dwa zeszyty - jeden brudownik ręczny i jeden przepisany cyfrowo. Czy to jest przesada czy ktoś robi podobnie?
Teodozja poruszyła coś o ręcznym pisaniu i mam do tego jedno konkretne pytanie - czy jak piszesz ręcznie, to wypisujesz samo znaczenie runy, czy też coś więcej? Bo ja zaczęłam od przepisywania definicji z książki i to mi w ogóle nie zostawało. Dopiero jak zaczęłam zapisywać własne skojarzenia i to co czułam podczas ciągnienia, to coś zaczęło się kleić. Ale nie wiem czy to zasługa ręcznego pisania czy zmiany tego co piszę.
Dorotka, właśnie o tym - piszę własne skojarzenia, nie przepisuję definicji. Definicje i tak mam w książce więc po co je kopiować. Notatka jest dla mnie o tym co ta runa zrobiła ze mną, nie co o niej napisał ktoś inny. Ale to chyba odpowiada na twoje pytanie i sugeruje że forma pisania może być wtórna wobec tego co się pisze?
Chcę się tu wtrącić bo mam inne zdanie. Forma i treść nie są u mnie rozdzielne - kiedy piszę ręcznie, to piszę wolniej i to wymusza pewien rodzaj refleksji którego nie mam przy klawiaturze. Przy klawiaturze myśl jest szybsza niż pisanie, więc idę do przodu. Przy ręcznym pisaniu reka goni za myślą i to gdzieś w tym spowalnianiu dzieje się coś ważnego. Teodozja, czy twoje notatki ręczne są dłuższe czy krótsze od tych co ewentualnie piszesz na klawiaturze?
To co mówisz o skracaniu - czy nie jest tak że wybierasz co jest 'najważniejsze' przez filtr tego co już wiesz albo czego się spodziewasz? Pytam uczciwie, bo mam wrażenie że moje własne notatki ręczne są w jakimś sensie bardziej skrzywione niż te pisane na komputerze, właśnie dlatego że są skrócone. Selekcja to też interpretacja.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że zaczynamy mieszać dwa pytania, które są różne. Pierwsze: czy wypisywanie pomaga zapamiętać znaczenie run? Drugie: jak prowadzić dziennik żeby był użyteczny? To są powiązane tematy ale nie te same. Bo można zapamiętać runę bez żadnych notatek, a można mieć perfekcyjnie prowadzony dziennik i nadal nie rozumieć co runa do ciebie mówi w konkretnym odczycie.
To co Pelagiusza opisuje z medytacją i dotykiem - czy mogłabyś powiedzieć więcej jak to wyglądało w praktyce? Bo jestem wzrokowcem i mój naturalny odruch to właśnie notatki, ale zastanawiam się czy nie blokuję przez to jakiejś innej drogi do tych znaczeń.
