Mam pytanie do wszystkich, którzy czyszczą runy wodą - skąd ją bierzecie? Ostatnio zastanawiam się nad tym bo mam wrażenie, że woda z kranu to jednak trochę słaby pomysł, ale z drugiej strony co innego brać? Chodzi mi o wodę do rytualnego czyszczenia, nie do jakiegos gruntownego szorowania. słyszałam różne rzeczy - że deszczówka, że ze źródła, że ze sklepu ta mineralna. Jakie macie doświadczenia?
sprawa z tą wodą jest bardziej skomplikowana niz sie wydaję. woda z kranu jest chlorowana i energetycznie to jest tragedia, chlor dosłownie zabija te subtelne struktury energetyczne, więc to odpada. woda ze sklepu mineralna to już lepiej, ale problem jest w tym, ze ona siedzi w plastiku czesto miesiącami. plastik oddaje coś od siebie, nazwijmy to energetyczną papką, ktura nie jest neutralna. najlepsze są naturalne źródła - i tu jest clou: woda musi być żywa, płynąca, nie stojąca. jak masz w pobliżu jakiś strumień albo źródełko, to tam jest najlepsze wyjście. deszczowka to sprawa kontrowersyjna, bo deszcz zbiera też to, co jest w powietrzu, a nasze powietrze jest dalekie od czystosci.
oo, temat w sam raz dla mnie bo właśnie zaczęłam zbierać wodę ze źródełka niedaleko domu i jestem ciekawa czy dobrze robię 🙂 Aurelek71 napisał o żywej wodzie i to mnie utwierdza, że idę w dobrym kierunku. ale mam pytanie - czy macie jakiś specjalny pojemnik do tej wody? Bo trzymam ją w szklanym sloiku i nie wiem czy to odpowiednie.
Słuchajcie, zanim pójdziemy za daleko w tę stronę - skąd w ogóle pochodzi ten pomysł, że woda do czyszczenia run musi być czymś specjalnym? Pytam serio, nie złośliwie. Bo jak się popatrzy na praktyki historyczne, to Germanie nie mieli dostępu do żadnych certyfikowanych źródełek, brali wodę gdzie było. Więc to jest w dużej mierze współczesny wymysł, prawda? Mam wrażenie, że czasem nakładamy na stare tradycje nasze własne wyobrażenia o tym, jak powinno być. haha
ja szczerze powiem ze nigdy tego nie czułam 😛 ale może jestem za mało wrażliwa albo za mało doświadczona w runach Mnie bardziej ciekawi to co Aurelek napisal o plastiku bo to by oznaczało, że ta woda butelkowana ze sklepu ktora leży miesiącami w plastiku to jest wlasciwie zupełnie bez sensu energetycznie? A co z wodą w szkle? bo są takie dobre marki w szklanych butelkach.
Muszę się tu wtrącić, bo ta dyskusja o chlorze i plastiku i strukturach energetycznych to trochę miesza porządki. Albo pracujemy w paradygmacie energetycznym, gdzie woda ma swoją energię którą można wyczuc i z którą można pracować, albo wyciagamy argumenty z chemii zeby uzasadnić ezoteryczne przekonania. Jedno i drugie osobno ma sens. Razem to jest trochę pomieszanie z poplątaniem. Co nie zmienia faktu, że woda ze źródła po prostu lepiej smakuje i jeśli to na nas psychologicznie działa, to może być wartościowe samo w sobie. :>
ja używałam deszczowki i mam mieszane odczucia. deszcz zebrany podczas burzy to jest zupełnie co innego niż zwykły mżawek. burzowy jest naladowany, bardzo mocny, do niektorych run super, ale do delikatniejszej pracy już nie bardzo. a deszcz w okolicach pełni to już osobna bajka, taki lubię najbardziej do czyszczenia 🙂 zbierasz do szklanego naczynia i zostawiasz na zewnątrz żeby jeszcze wchłonął trochę księżycowego. potem do przechowywania właśnie słoik szklany z nakrętką.
a czy można użyć wody swieconej z kosciola? bo babcia mi mówi żeby zawsze trzymać w domu i ona chyba jest specjalna jakoś
oo, ciekawe pytanie Terenia 🙂 ja myślę, że intencja jest ważna. woda święcona ma enegrię rytualną, bo ktoś nad nią pracował. ale jak Wickuś mówi, to inne systemy. mnie bardziej ciekawi co Gosiunia myśli o tej deszczówce z pełni, bo chyba to wymaga jakiegoś ustawienia intencji przy zbieraniu, nie?
okej ,ale tu chyba wchodzimy w sedno czegoś ważnego - to jest właśnie to nieświadome pobieranie energii o którym można by długo mówić. bo wychodzisz zebrac tę wodę i masz złe myśli, i ta woda wchlania te złe myśli, a potem czyścisz nią runy i co? przekazujesz runkom swój zły nastrój? brzmi to absurdalnie ale z drugiej strony jeśli przyjąć założenie, że woda w ogóle coś wchłania, to ta konsekwencja jest logiczna. nie wiem czy w to wierzę, ale jest wewnętrznie spójne. haha
właśnie o to chodzi! to jest coś o czym mało kto mówi wprost! ta świadomość przy pobieraniu wody to jest kluczowe, bo możemy nieświadomie zapraszać do naszych narzędzi wszystko co dźwigamy w danej chwili 🙂 ja np. przy zbieraniu wody do czyszczenia zawsze najpierw robię kilka głębokich oddechów i staram się być w miarę spokojna. ale nigdy nie pomyślałam żeby to traktować jako rytuał sam w sobie - Gosiunia, to jest świtne ujęcie!
mam pytanie troche z innej beczki - czy ktoś próbował zbierać wodę ze świętych miejsc? pytam bo byłam gdzies w górach i był tam strumień przy którym ktoś zostawił kamienie i sznurki i wyglądało na jakiś punkt ofiarny czy coś. myślałam żeby wziąć wody stamtąd ale nie wiedziałam czy wypada bez pytania, bez żadnej intencji czy modlitwy. ostatecznie nie wzięłam, ale teraz żałuję trochę.
a wracając do tej wody ze świętych miejsc - mam wrażenie że to ważny wątek bo sama się nad tym zastanawiałam. Gosiunia, kiedy piszesz żeby być uważną przy zbieraniu, to jak to rozumiesz konkretnie? Chodzi o to żeby coś powiedzieć, zapytać o pozwolenie, czy to bardziej kwestia nastawienia wewnętrznego?
okej, to rozumiem. Ale jak w praktyce wygląda to "zapytanie miejsca"? bo to brzmi troche abstrakcyjnie dla kogoś kto to pierwszy raz słyszy, przepraszam że pytam tak podstawowo
ojoj ojoj, no ja to robiłam raz na górskim źródle i powiem szczerze, że poczułam bardzo wyraźnie że mam brać. Stałam chwilę, patrzyłam na wodę, oddychałam i po prostu wiedziałam. Ale zdaję sobie sprawę że dla kogoś kto tego nie czuł to brzmi jak bajka 🙂 Marcelinka,może po prostu zacznij od tego żeby stanąć spokojnie i zobaczyć czy coś czujesz, bez presji że musisz cokolwiek poczuć
no dobrze, to jest właśnie ten problem w tych dyskusjach że nie możemy odróżnić efektu psychologicznego od czegokolwiek innego. i co ciekawsze - dla praktyki to może nie mieć żadnego znaczenia. ale warto wiedzieć co sie robi i dlaczego, nie robić rzeczy magicznie bo ktoś powiedział
a ja mam pytanie ogólne, trochę z boku: to ile tej wody potrzeba do jednego czyszczenia? bo czytalam że kilka kropli wystarczy, a ktos inny pisal że trzeba dosłownie zanurzyć runy. jak to jest? 😀
zależy od materiału run! drewnianych nigdy nie moczę długo bo pęcznieją i się deformują. Kilka kropli na tkaninę albo pędzel i przetarcie - to wystarczy. Kamienne albo ceramiczne mogą trochę dłużej, ale i tak kilka minut maksymalnie, nie godziny.
oo, nie wiedziałam o tym z drewnem! moje pierwsze runy były właśnie drewniane i zastanawiałam się czemu jedna trochę się wykrzywiła... teraz to rozumiem. a z czego są wasze runy? bo może warto powiązać rodzaj wody z materiałem?
moje są z różnych kamieni, każda inna i szczerze to przy kamieniach mam inne podejście niż przy drewnianych. Kamień jest mniej wrażliwy mechanicznie ale za to bardziej wrażliwy energetycznie imo. przynajmniiej tak to czuję przy swojej pracy z czakrami - kamień więcej trzyma w sobie.
o matko, nie wiedziałam o tym z selenitem! mam kilka kamieni z seleitu i kiedyś przyszło mi do głowy żeby je przemyć. dobrze że tego nie zrobilam, albo raczej dobrze że ktoś mi powiedział wcześniej. a czy obsydian może mieć kontakt z wodą? pytam bo mam jedną runę z obsydianu 🙂
dobra ale wróćmy na chwilę do kwestii którą Perzyna poruszyła wcześniej, bo ona mi siedzi w głowie. to nieświadome pobieranie energii przez tego kto zbiera wodę. Jeśli to działa tak jak opisujecie, to wynika z tego że niemal kazda woda którą zbieramy jest w jakims stopniu "skażona" naszym wlasnym stanem. bo który z nas idzie po wodę w stanie absolutnego spokoju? i co z tym zrobić?
ojej, właśnie właśnie!! to jest to o co mi chodziło wcześniej i cieszę się że Filomena to tak jasno postawiła 🙂 Ja wlasnie dlatego przed zbieraniem robię krótką medytację, chociaz pięć minut, żeby nie nieść ze sobą całego dnia. Czy to idealne? pewnie nie, ale coś robi.
a ja mam inne pytanie do tego - co z wodą którą kupujesz w sklepie? bo rozumiem że zbieranie jej samemu to cały rytuał, ale co jeśli ktoś po prostu nie ma dostępu do źródła ani deszczówki, mieszka w bloku, nie ma ogrodu? czy ta woda ze sklepu w ogóle działa do czyszczenia?
hmm,ja się tu trochę gubię. z jednej strony mówicie że woda ma energię zbierającego, z drugiej że chlor w wodzie kranowej wszystko niszczy, z trzeciej że plasik szkodzi... to w koncu co jest decydujace? energia osoby, skład chemiczny czy pojemnik? bo nie można mówić że wszystko naraz jest kluczowe, bo wtedy nic konkretnego z tego nie wynika
to co Gosiunia opisuje ma sens logicznie, ale Cyprysik ma rację że w praktyce jest to trochę nieokreślone. skąd wiesz że ta twoja woda jest wystarczająco dobra? jest jakiś sposób żeby to sprawdzić czy poprostu czujesz?
wlasnie, ja tez tego nie rozumiem do konca. Mam takie wraznie ze kazdy tu mowi inaczej i nie wiadomo co w koncu robic. Jedna mowi meditacja przed zbieraniem, inna ze wystarczy zyczliwosc, jeszcze inna ze miejsce musi byc swiete. to moze poprostu woda to woda i te runy i tak bedziemy czyscic tak samo? 😛 nie zlosliwie pytam, serio
