Miałam ostatnio coś, o czym długo nie umiaałm nawet mówić. Mój zestaw run, z którym pracowałam przez prawie dwa lata, rozpadł się dosłownie w jeden wieczór. Jedna runa pękła podczas kąpieli oczyszczającej, potem gdzieś przepadła Fehu, a Hagalaz po prostu zniknęła ze stołu i nigdy jej nie znalazłam. To był drewniany zestaw, robiony ręcznie, każdą runę inkubowałam tygodniami. I teraz mam pustkę. Zastanawiam się czy to przypadek, czy zestaw po prostu "odszedł" bo skończyło mu się zadanie? Jak wy to odbieracie, czy ktoś miał podobne doświadczenie z rozpadem runicy?
ojej, to brzmi naprawdę smutno 🙁 ja jestem jeszcze bardzo na początku i mam zestaw kupiony w sklepie, ale nawet do niego zdążyłam się przywiązać. Nie wyobrażam sobie gdyby tak po prostu przepadł. A te runo co zniknęły, szukałaś dosłownie wszędzie? Bo raz mi zginął kamień i po tygodniu znalazłam go w kieszeni kurtki której nie używałam od miesiąca
powiem szczerze, mam mieszane uczucia do całego tego "zestaw odszedł bo skończył zadanie" podejścia. Runa pękła bo drewno peka, szczególnie przy kontakcie z wodą i temperatura. A ta co zniknęła pewnie poprostu spadła gdzieś gdzie jej nie widzisz. Nie mowie że nie ma sensu przywiązywać się do swoich przedmiotow, bo to ma wartość psychologiczną, ale czy naprawdę uważasz że kawałek drewna ma agende?
a ja właśnie myślę że Gwiazdarka trochę upraszcza, bo fizyczna przyczyna i energetyczna mogą istnieć jednocześnie. Kamień pęka z powodów fizycznych ALE może pęknąć właśnie wtedy kiedy nastąpi jakiś przełom. To nie są rzeczy wykluczające się nawzajem. Ja miałam podobnie z kryształem, pękł mi czarny turmalin i przez jakiś czas czułam się jak bez ochrony haha
hmm, tu jest ważna różnica między "zestaw odszedł" a "moja relacja z zestawem dobiegła końca". To drugie jest bardziej o tobie niż o drewnie. I to drugie brzmi dla mnie o wiele sensowniej. Pytanie do autorki tematu, czy przed tym rozpadem czułaś jakieś znużenie w pracy z tymi runami, jakby coś gasło?
to co opisujesz, to bardzo powszechna sprawa wśród osób które pracują z runami dłużej. zestaw nie jest wieczny i nie musi być. Tradycyjnie runy wycinane były często pod konkretny cel albo czas i nie zakładano że jeden zestaw będzie służył całe życie. Problem z dzisiejszym podejściem jest taki że traktujemy je jak relikwię a nie jak żywe sposób do pracy
ale skąd wiadomo że zestaw "skończył" zamiast że po prostu się znudziłam? bo to brzmi trochę jak wymówka zeby kupic nowy 😉 nie zlosliwie pytam, serio chcę rozumieć gdzie jest ta granica
ech, ja miałam taki moment rok temu z moją talią tarota i wiem o czym mówicie. U mnie to się skończyło inaczej, karta po prostu rozłaziła się na dwie warstwy i stwierdziłam że trudno, czas na nową talię. Ale co mnie ciekawi w waszej rozmowie, to czy przy runach jest jakiś rytuał pożegnania? Z kartami można przynajmniej spalić albo zakopać Co się robi z drewnianymi runami ktore są uszkodzone?
w tradycji nordyckiej nie bylo czegos takiego jak formalny rytuał pożegnania runicy, to jest dość wspolczesna interpretacja. ale jeśli chodzi o podejście praktyczne, to zakopanie drewna ma sens, wraca do ziemi, do drzewa z którego pochodzi. Brakujące runo nie wymagają specjalnego działania, jeśli zaginęły to może to być właśnie sygnał że same się "rozwiązały". Nie trzeba kazdego zakonczenia celebrować rytualem
a ja mam pytanie,czy runo wogóle można "stracić" skoro podobno energia pozostaje? bo moj kolega mowi ze stracil kamien a potem go znalazl u siebie w kieszeni bez zadnego wytlumaczenia. moze te runo wróca jak beda chcialy?
zgadzam się z Bogusią, ale dodałabym jedno, jeśli ktoś CZUJE potrzebę rytuału pożegnania, to niech go robi. To nie jest kwestia "musi" tylko "potrzebuje". Praca z przedmiotami magicznymi jest mocno osobista i co dla jednej osoby jest zbędnym teatrem, dla innej może być koniecznym zamknięciem emocjonalnym. amethysta, czy ty czujesz że potrzebujesz jakiegoś zamknięcia czy raczej jesteś ok z tym że zestaw po prostu odszedł?
ta ulga to jest naprawde wazna informacja. Nie ignoruj jej. może zamiast pytać co zrobić z zestawem, warto zapytać siebie co chcesz teraz w tej przestrzeni umieścić
kurde ja nigdy nie mialem run ale to co opisujecie to brzmi jakby ten zestaw byl jak stary przyjaciel co sie przeprowadza smutno ale rozumiesz ze czas. ciekawe czy nowy zestaw "działa" tak samo czy trzeba sie od nowa zaprzyjazniac? bo z snami tak mam ze jak zmieniam sposob notowania to jakby sny sie zmieniaja tez
to co mówi Dyzi... tzn ja haha, no to znaczy że nowy zestaw to trochę jak nowe znajomosci. na początku nie wiesz czy to twój człowiek czy nie. z runami pewnie podobnie? jak długo trzeba czekać zanim zaczną normalnie "gadac"?
ja właśnie mam ten problem bo dostałam zestaw w prezencie i jakoś nie wiem czy go czuję czy nie. może po prostu nie mam punktu odniesienia bo to moje pierwsze runy. jak się w ogóle poznaje że zestaw jest "twój"? bo czytałam różne rzeczy i każde źródło mówi co innego
to że nie czujesz od razu różnicy między zestawem a kawałkiem drewna jest normalne i nikt kto mówi inaczej nie jest z tobą szczery. Wrażliwość na przedmioty magiczne się buduje, to nie jest wyłącznik który się klika. Incantia, daj sobie czas i przestań szukać spektakularnych doznań na starcie
ale ile tego czasu? bo no, kilka tygodni to jedno, ale jeśli po pół roku dalej nic to morze to nie jest dobry zestaw? pytam szczerze bo sama zaczęłam niedawno i trochę mi brakuje jakiegoś... momentu kiedy wiem że to działa
no właśnie, Nagietka trafiła w sedno. efekt potwierdzenia jest tutaj bardzo silny i to nie jest złośliwość z mojej strony tylko obserwacja. Pytamy o związek, dostajemy runę ktura może znaczyć sto rzeczy, i wybieramy tę jedną która pasuje do naszej sytuacji. Amethysta,czy kiedy twoje odczyty zaczęły być "płytkie" to byłaś w stanie powiedzieć dlaczego, czy poprostu tak czułaś? 🙂
i to jest chyba najważniejsze zdanie w całym tym wątku. "Może byłam zamknięta" zamiast "zestaw przestał działać". To rozróżnienie robi ogromną różnicę w tym jak podchodzisz do pracy z jakimkolwiek medium hehe
oj tam, zgadzam się z Ostroiką, ale z drugiej strony nie zapominajmy że Amethysta mówi też o fizycznym rozpadzie zestawu, pęknięte runy, zaginione runy, to nie jest tylko jej stan wewnętrzny. Coś się wydarzylo materialnie. Oba poziomy są wazne nie?
hej przepraszam że wchodzę ale nie do końca rozumiem, jeśli runo pekniete to sie wyrzuca? czy sie chowa? i dlaczego nie mozna uzywac dalej jezeli jeszcze widac co to jest
a co to znaczy "wrocic do ziemi" doslownie sie zakopuuje? czy mozna do doniczki bo nie mam ogródka
dobra ale wracając do Amethysty, bo trochę nam uciekło, te zagubione runy to inny problem niż pęknięte. Z peknietymi wiadomo co robic, ale jak masz dziury w zestawie bez fizycznego elementu do zakopania to co? robisz rytuał in absentia? 😀 brzmi absurdalnie ale serio pytam bo nigdy nie miałam takiej sytuacji z kartami, karty albo są albo ich nie ma i tyle
wlasnie to jest mój konketny dylemat z tym całym zestawem. Mam pękniętą Hagalaz i nie mam dwóch innych któyrch po prostu nie znalazłam. Zakopuję komplet z dziurami i zostawiam tak? czy czekam aż może się znajdą? bo Hagalaz akurat to runa przełomu i chaosu i jakoś śmiesznie to wygląda że to wlasnie ona się połamała 🙂
ha, hagalaz która pęka przy rozpadzie zestawu to jest naprawdę wymowne symbolicznie, cokolwiek myślimy o przypadku. Co do pytania o zakopanie, ja bym nie czekała na zaginione. Jeśli zdecydujesz się zamknąć ten rozdział, zakop to co masz. Brakujące runo nie musi być fizycznie obecne żeby intencja pożegnania była kompletna
no proszę, ale czy w takim razie brakujące runy "wędrują" z intencją razem? to znaczy czy ta intencja je jakos obejmuje mimo że ich nie ma fizycznie? pytam bo to brzmi jak coś ważnego a ja tego nie rozumiem do końca
ok, ale jak to rozumieć w praktyce, ta inteencja obejmuje całość? bo to brzmi troche jak... nie wiem, jak jakby zestaw to był jeden organizm a nie dwadziescia kilka oddzielnych kawałków drewna. czy na prawdę tak to dziala? xD
