Hej, chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio mocno zastanawia. Czy ktoś z was zauważył, ze czytania runiczne wychodzą inaczej w zależności od etapu cyklu? Bo ja tak mam że w pewnych dniach rzucam runy i doslownie czuje że energia jest jakby na maksa, czytanie przychodzi mi bardzo latwo, intuicja gra, wszystko się skleja. A w innych dniach kompletna blokada, runy jakby milcza. Zaczełam to zestawiać z cyklem i wychodzi mi że ta nadmierna aktywność energetyczna zbiega się z owulacją mniej więcej. czy to możliwe że ciało wpływa tak mocno na pracę z runami?
To bardzo dobre pytanie i cieszę się że ktos w końcu to poruszył, bo temat jest wazny a mało kto o tym mowi wprost. Tak, cykl menstruacyjny ma realne przełożenie na pracę z runami, i nie chodzi tu tylko o nastrój czy samopoczucie fizyczne. Chodzi o to że energia życiowa kobiety faktycznie pulsuje, zmienia natężenie i jakość w różnych fazach cyklu. Faza owulacyjna ktora opisujesz to szczyt tej energii - cialo jest otwarte, gotowe, niejako "nastawione na odbior". W praktyce runistycznej ta otwartość morze znacznie wzmacniać intuicję, ale - i to jest kluczowe - może też sprawiać że interpretacje będą zbyt zabarwione emocjami, za mało klarowne. Masz wrażenie że wasze czytania z tego okresu są bardziej trafne czy wręcz przeciwnie - że potem okazują się mniej precyzyjne?
Szczerze? Trochę sceptycznie do tego podchodzę. bo skąd mamy wiedzieć że to faktycznie energia a nie po prostu nastroj hormonalny ,który sprawia że inaczej odbieramy te same runy? To moze być zwykłe potwierdzenie tego co akurat czujemy, nie żadne glebsze polaczenie z energią. Jakby ktoś był w zlym humorze to i runy wyjda mroczniej, nie?
ja sie tu wtrące bo czytałem sporo o tym i muszę powiedzieć, ze energetycznie cykl kobiecy jest bezposrednio powiazany z fazami księżyca. to jest znane od staroyżtnosci. owulacja odpowiada pelni i to jest moment kiedy kanaly energetyczne sa maksymalnie otwarte. przy wrozeniu runami to moze byc i zaleta i problem bo za duzo energii to tak jakbyś probowal słucać radia przy za dużym sygnale - szumy.
to bardzo konkretne pytanie, dobrze że je zadajesz. Kilka rzeczy które stosuje się w praktyce przed czytaniem przy nadmiernej aktywności energetycznej: najpierw uziemienie, dosłowne - stopy na ziemi, kilka spokojnych oddechów, można trzymac w dłoni kamień uziemiajacy. Po drugie - przed rzutem run warto siedzieć chwilę z nimi w dłoniach w ciszy, nie myśląc o pytaniu, ale po prostu czując ich ciężar. To działa jak wyciszenie głośnika. Sama stosuje też krótką medytacje z Fehu lub Isa przed trudniejszymi czytaniami w "glosniejszych" energetycznie dniach. Isa szczególnie - to runa lodu, zatrzymania, i pięknie działa kiedy wszystko jest za bardzo pobudzone.
Uziemienie jak najbardziej ma sens, ale dorzucę jeszcze kwestię przedmiotów. jeśli macie run zestaw który dużo pracuje, to warto żeby w takich dniach był wcześniej oczyszczony i spoczął jakiś czas - np. w smogu ziołowym albo po prostu w ciemnym woreczku przy oknie na księżyc. Kamienie uziemiające wspominała już Bernadetkaa i potwierdzam - czarny turmalin lub hematyt przy czytaniu potrafi dosłownie zagęścić przestrzeń i przyciągnąć energię w dół. Bez tego w intensywnych dniach runy mogą "uciec" w zbyt szerokie interpretacje.
słyszałam że niektóre kobiety w ogóle nie robią wróżb w czasie menstruacji właśnie ze względu na energię, ale zawsze myślałam że to inaczej działa - że wtedy energia jest niska, wyciszona. a tu piszecie że może być też za duża? to zależy od fazy? bo teraz jestem trochę skonfundowana 🙂
przepraszam że się wtrącę, jeszcze nie bardzo rozumiem jak się w ogóle wie że runy "milczą" albo "krzyczą" - tzn. jak to czuć? bo ja jestem na początku i może dlatego po prostu zawsze mi się wydaje że nie potrafię ich dobrze odczytać, a może to właśnie ta kwestia energii? jak to rozróżnić?
no i wracam do mojego sceptycyzmu bo Zawilec wlasnie opisała coś co brzmi jak zwykłe "mam wenę kontra nie mam weny". każdy twórczy człowiek to zna, pisarze, muzycy, malarze - maja dni kiedy wszystko płynie i dni kiedy nic. i jakoś nie tłumaczą tego fazami owulacji 🙂 nie mówię że to nieprawda, mówię że może przyczyna jest prostsza niż myślimy
a ja mam takie doświadczenie że w karach tarota dokładnie to samo widzę - w różnych dniach te same układy wyglądają dla mnie zupełnie inaczej. i tak samo z numerologią jak obliczam czyjeś liczby to czasem to po prostu widze a czasem jakbym patrzyła i nic. myślę że to jest szersze zjawisko niż tylko runy, dotyczy każdej wróżby
dokładnie to samo z tarotem powiem. sama to obserwuje juz od ponad roku i wyraznie widze ze moje czytania sa lepsze mnie wiecej w poł cyklu przed owulacja potem przez jakis czas mam takie odczucie ze interpretuje zbyt dramatycznie, wszystko wyglada jak kataklizm nawet jak karty nie są złe
o właśnie! Kazia, to jest świetnie powiedziane - "interpretuję zbyt dramatycznie". u mnie tak samo. runy wychodzą mi w tym czasie jakby zawsze bardziej ostrzegawcze, wszystko wydaje się pilne i ważne. potem patrzę po kilku dniach i myślę "no dobra, chyba przeholowałam z tą interpretacją"
no ale skoro to jest znany efekt, tzn. ze w pewnych dniach interpretujemy dramatyczniej, to moze warto po prostu zaznaczac sobie w notatkach kiedy robiłysmy czytanie i w jakiej fazie cyklu? i potem można to zestawiać i widziec wzorzec u siebie. ja tak robie ze snami - zapisuję i potem patrze czy coś sie powtarza albo czy sa wyraźne roznice w roznych okrasach
wiesz co ja mysle ze to tez ma zwiazek z samym typem pytania ktore sie zadaje przy wrozeniu. bo np jak ktos zapyta o sprawy emocjonalne czy relacje to przy podwyzszonej emocjonalnosci moslby interpretowac inaczej niz przy pytaniach finansowych czy o prace. to znaczy ze bledne interpretacje moga wychodzic glownie przy pytaniach emocjonalnych a przy innych tematach ta "nadmiarna enrgia" moze nawet pomagac
ojej to ciekawe co pisze Modest bo ja właśnie głównie pytam runy o pracę i finanse - i nigdy nie myślałam że moment cyklu może mieć znaczenie przy takich pytaniach, myślałam że to chodzi tylko o uczucia. a teraz się zastanawiam czy moje ostatnie czytanie o pracy moglo być przekłamane właśnie przez taki czynnik
no właśnie zastanawiam się teraz nad tym co Modest napisał o typie pytania - bo ja pytałam ostatnio runy o awans i wyszła mi Hagalaz, a potem jeszcze Nauthiz. i myślałam że to katastrofa totalna, że nic z tego nie wyjdzie. ale może po prostu byłam w tym "dramatycznym" trybie o którym Kazia pisała i przesadziłam z interpretacją? bo te runy mogą też znaczyć po prostu "zmiana przez trudności" a nie koniec świata. chyba się trochę nastraszyłam sama
czekaj czekaj, czyli teraz argument jest taki ze jak czytanie wyszło źle to "pewnie byłaś w złym dniu" a jak wyszło dobrze to "no widzisz, runy działają"? bo to trochę tak działa - niepasujące wyniki tłumaczymy stanem energetycznym ,a pasujące bierzemy za potwierdzenie. to jest klasyczny błąd potwierdzenia i powinna się nad tym zastanowić każda osoba tutaj hehe
słuchajcie, ale wracając do mojego pierwotnego pytania - bo trochę odpłynęłyśmy. mnie nie chodzi o to czy runy "działają" czy nie, tylko o to praktyczne: co zrobić kiedy mam wrażenie że jestem nadmiernie nabuzowana i czytanie pewnie wyjdzie przekrzywione. Bernadetkaa pisała o uziemieniu, Turmalinka o oczyszczeniu run - czy to wystarczy? czy może po prostu lepiej odłożyć czytanie na inny dzień?
to zależy od kilku rzeczy i nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. jesli to czytanie dla siebie i nie jest pilne, odłożenie jest często poprostu mądrzejsze. ale jeśli ktoś pyta o coś konkretnego i potrzebuje odpowiedzi teraz, to wtedy warto zrobić najpierw krótkie ćwiczenie uziemienia, potem zacząć od pytania pomocniczego, czegoś prostego i neutralnego, tylko po to żeby zobaczyć jak "idzie". jeśli od razu pierwsze runy dają ci poczucie że wszystko jest jakieś natrętne i głośne, to sygnał żeby jednak poczekać. masz swój zestaw czy pożyczony? haha
np. ciągnij jedną runę z pytaniem "co jest teraz dominujące w mojej energii" albo "jaka energia towarzyszy mi w tej chwili" - to nie jest czytanie docelowe, to tylko kalibracja. jak wyciągniesz coś spokojnego, równoważącego, np. Isa, Jera, Berkana w pewnych kontekstach, to znak że możesz czytac dalej. jak od razu Tiwaz albo Sowilo w bardzo aktywnej odsłonie, to może faktycznie poczekaj. to subiektywne, ale daje ci moment zatrzymania zanim wejdziesz w główne pytanie
ważne co Bernadetkaa mówi o kalibracji. dodam tylko - drewniane runy własnoręczne mają jeszcze silniejszy kontakt energetyczny z osobą niż kupowane, więc są bardziej czułe na twój stan. to jest zaleta na co dzień, ale przy "naładowanych" dniach właśnie dlatego mogą reagować intensywniej. czy oczyszczasz je regularnie czy tylko od czasu do czasu?
przy regularnej pracy raz na tydzień to minimum, szczególnie jeśli czytasz dla innych albo w trudnych emocjonalnie momentach. szałwia jest ok, ale przy drewnianych uważaj żeby nie trzymać zbyt długo w gęstym dymie - wystarczy przeprowadzić przez obłok. możesz też zostawiać je na noc na ametystem albo obsydianie,to działa łagodniej na drewno
obsydian przy runach to ciekawy pomysł, nie myślałam o tym. ja zazwyczaj trzymam swoje kamienie osobno od kart czy run, bo gdzieś czytałam że mogą zakłócać energie. ale może to mit? Turmalinka, co o tym myślisz - czy kamienie mogą przeszkadzać czy tylko pomagają?
przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale ten wątek o kalibracji mnie zaintrygował. tzn. czy to ćwiczenie z pytaniem pomocniczym działa też dla kogoś kto dopiero zaczyna i w ogóle nie wie jeszcze jak runy u niej "brzmią" w normalnym dniu? bo jak mam porównać czy to "głośno" czy "normalnie" skoro nie mam punktu odniesienia?
no wlasnie, dziennik robi róznicę. ja sama go mialam i rzucilam po paru miesiacach i żałuję bo potem sie okazuje ze nie pamietasz czytań sprzed pol roku i nie mozesz nic porownac. teraz wrocilam do notowania i nawet proste rzeczy jak data, nastroj ogolny, jedna runa i co czułam po czytaniu - juz to daje obraz po jakis 2-3 miesiacach
mmm, tutaj chce dodac cos waznego bo widze ze mowimy o sygnalach ale nie o źrodlach. nadmierna aktywnosc energetyczna w cyklu to często kwestia nierownoewagi w czakrze sacral, czyli w okolicy brzucha. jak ta czakra jest zbyt otwarta w czasie owulacji to wszystkie systemy energetyczne sa pobudzone ponad norme i wrozenie staje sie chaotyczne. mozna to zneutralizowac przez polozenie reki na dolnym brzuchu i wyobrazenie niebieskiego swiatla ktore uspokaja ten osrodek, polecam przed kazdym wrozeniem w tych dniach
przeglądałem ten wątek i widzę dużo dobrych obserwacji, ale też trochę przeplatania różnych systemów które ze sobą nie współgrają. runy to tradycja nordycka, czakry to tradycja indyjska, i łączenie ich w jeden system wymaga sporej ostrożności bo można dostać coś niespójnego. to nie znaczy że nic tu nie działa, tylko że warto wiedzieć z jakiej szuflady co się bierze i czy te szufladki w ogóle pasują do jednej szafy. jeśli ktoś pracuje stricte z runami, to w tradycji nordyckiej są pojęcia takie jak hamingja czy megin, czyli osobista siła i szczęście, które bardziej odpowiadają temu o czym tu mówimy niż model czakrowy
