no cóż, hm,ale właśnie ta krótkotrwałość wosku mnie zastanawia. w numerologii jak pracuję z liczbami, to liczba jest stała i niezmienna ale nośnik może się zużywać. wosk który topnieje albo się ściera traci swoją formę relatywnie szybko. czy to nie sprawia że runa woskowa jest z definicji przeznaczona do pracy krótkoterminowej?
ja coś takiego robiłam, nie do końca świadomie, ale miałam dwa zestawy - drewniany stary i zrobiłam sobie gliniane jako eksperyment. i powiem wam że odpowiedzi były spójne tematycznie, ale jakby inaczej rozłożone akcentami. drewniane były bardziej konkretne w odczycie, gliniane bardziej... obrazowe? trudno to opisać słowami
no nie wiem, glina to ciekawy wybor, nie spotkałem się z tym wcześnije. czy to jest gdzieś opisane jako tradycyjna metoda czy to już współczesna improwizacja?
to uczciwa odpowiedź i dużo lepsza niż gdybyś wymyśliła jakieś źródła. glina jako materiał do run jest chyba całkowicie wspolczesna i to nie jest zaden problem, ale warto to zaznaczyc żeby nie mieszać porządków
dobra ale wracając do wosku bo o to chyba chodzi w tym wątku - Monisia mówiła wcześniej że trzyma w pudełku drewnianym i w cieniu. a czy ktos probowal np. zawinąć poszczególne runy w coś? w materiał albo bibułkę? zastanawiam się czy to ma sens przy przechowywaniu czy to przerost formy
nie ma żadnej ugruntowanej tradycji co do orientacji przy przechowywaniu, to jeden z tych detali które każdy praktyk wymyśla sam i potem podaje dalej jako regułę jeśli masz intuicję żeby leżały runami do dołu, to rób tak, ale nie szukaj dla tego historycznego uzasadnienia bo go nie ma
ojej, to bardzo uwalniające to co Wandzisia pisze, serio! bo ja się strasznie spinałam nad takimi detalami i okazuje się że po prostu można kierować się tym co czujemy. dziękuję za ten cały wątek, naprawdę dużo z niego wyniosłam, szczególnie to co Malwinia mówiła o doborze materiału do czasu trwania intencji - to zmienia mi całe myślenie o tych rzeczach
dobra, bo mnie to topieniw run woskowych nurtuje od jakiegoś czasu - Irminka pisała że topienie z intencją daje poczucie zamknięcia. ale co z tymi runami które chcemy zatrzymać długoterminowo? bo wosk jednak nie jest wiezcny, rysy, odciski, temperatura w pokoju latem potrafi namieszać. czy ktoś jakoś zabezpiecza powierzchnię?
lakier do paznokci bezbarwny, albo wosk do drewna rozcieńczony. prosto i działa. zabezpiecza przed rysami i nie zmienia jak runa leży w dłoni. nie ma sensu szukać jakiegoś magicznego rozwiązania jeśli problem jest czysto fizyczny
no właśnie, ta granica między "to ma wpływ energetyczny" a "to jest po prostu fizyczny material" jest bardzo płynna w tej dyskusji i myslę że warto ją jakoś wyznaczyć. bo inaczej każde zetknięcie z runami staje się problemem. dotknelas kluczami? energetyczna ingerencja. leżały blisko teleofnu? zanieczyszczenie. to nie ma konca
no dobra, wracając do wątku o materiałach i ich właściwościach - mnie teraz zastanawia coś innego. Monisia na początku pytała czy wosk zmienia właściwości runy. i przez 60 kilka postów gadaliśmy o tym, ale czy ktoś w ogóle zapytał CO konkretnie Monisia zaobserwowała że skłoniło ją do tego pytania? bo moze poszlismy w złym kierunku?
to co Hiacynt pisze o nastawieniu jest kluczowe i wychodzi poza same materiały. w numerologii często mam ten sam problem - nowa metoda = większa czujność = mniejszy flow. i to nie jest wada materiału, to jest etap oswajania. może runy woskowe po prostu potrzebują czasu żebyś do nich przywyKła
no i to chyba najrozsdaniejszy wniosek w calosci dykusji, nie żeby material był zły ale ze nowe zawsze wymaga oswojenia. moje pierwsze kamienne byly tez "przezroczyste" przez dlugi czas, dopireo po regularnej pracy nabraly charakteru
dodam do tego jeden aspekt który rzadko się pojawia - praca z nowym zesawem to też praca z własną niepewnoscia. ciało to wyczuwa i morze właśnie ta "watowatość" którą Monisia opisuje to nie jest cecha wosku, tylko echo tej niepewności. w medytacji to samo zjawisko - nowa technika działa słabiej nie dlatego że jest gorsza, tylko dlatego że uwaga jest podzielona między treść a metodę
mam pytanie może troche z boku - czy ktoś z was pracowal z runami wylanymi w formach, a nie rzeźbinymi recznie? bo rozumiem że woskowe Monisia robi sama, ale zastanawiam się czy technologia wykonania też ma znaczenie czy tylko materiał
ten wątek o własnoręczności jest stary jak sama magia i pojawia się w mnóstwie tradycji. robisz coś sam = wnosisz siebie w przedmiot. forma silikonowa to trochę jak kupiony w sklepie, nawet jeśli materiał jest dobry. nie mówię że zle, mówię że to jest inny rodzaj relacji z obiektem i warto to świadomie uwzględnić zamiast udawać że nie ma roznicy
mam notatki z trzech zestawów które robiłam - jeden kupiony, jeden z formy, jeden w pełni rzeźbiony. i faktycznie ten rzeźbiony jest najbardziej "mój" w użyciu. ale też spędziłam przy nim najwięcej czasu więc może po prostu go lepiej znam. nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć co robi różnicę
no dobrze, a ja mam pytanie do Monisi bo wróciłam do początku wątku - pisałaś że pytanie o mapę energetycznych szlaków skłoniło cię do myślenia o właściwościach różnych materiałów. czy możesz rozwinąć ten wątek? bo jakoś przez całą rozmowę to zniknęło a mnie to bardzo ciekawi co miałaś na myśli
okej, to teraz rozumiem skąd się wzięło pytanie! i to jest ciekawa perspektywa bo łączy kwestię materiału z kwestią odczytu. czyli nie tylko "czy wosk coś zmienia" ale "co zmienia i w jakim kierunku". masz jakieś konkretne źródło tego podejścia z szlakami czy to twoja własna obserwacja?
ten wątek o szlakach energetycznych i materiałach jest dla mnie spójny z tym co widzę przy pracy z czakrami i kamieniami. różne struktury fizyczne faktycznie inaczej "przepuszczają" impuls. wosk jest miękki, plastyczny, ma komórkową strukturę plastra. to nie jest przypadkowe że pszczoły go tworzą według ściśle określonych wzorów geometrycznych czy to wpływa na odbiór run? nie wiem, ale nie odrzucałabym tego z góry
wracając do pytania Wahadelki - Monisia, czy to podejście z szlakami znalazłaś gdzieś konkretnie, bo znam podobne rzeczy z kontekstu geomancji i ley lines, ale nie spotkałam tego wprost zastosowanego do materiałów runicznych. to byłoby coś nowego
to wlasnie mi się podoba w tym wątku, że Monisia wyraźnie mowi że to jest pytanie, nie twierdzenie. bo dużo dyskusji tutaj kuleje na tym że ktoś obserwację od razu traktuje jak pewnik. a tu mamy robocze pytanie i próbujemy je rozkminić. czy wosk ma inne "właściwości przewodzące" od drewna czy kamienia ,to jest sensowne pytanie nawet jeśli nie mamy na to twardej odpowiedzi
jest jeden aspekt który mnie uderza w kontekście tych "szlaków". wosk pszczeli ma w sobie coś organicznego w bardzo pierwotnym sensie, był wydzielany przez żywe organizmy, był częścią struktury roju. kamień jest mineralny, drewno było rośliną. te trzy kategorie to naprawdę trzy różne porządki "maaterii żywej". i jeśli przyjmujemy że materia ma jakąś pamięć, to te trzy będą pamiętały zupełnie różne rzeczy
mam wrażenie że ta rozmowa dotknęła czegoś ważnego i trochę się gubi w ogólnym. Monisia mówiła o konkretnym odczuciu, że woskowe runy odpowiadały "przez watę". Wierzbinka mówi o różnych porządkach materii. czy ktoś może to połączyć? bo ja probuje i mi się rozjezdza
to jest dla mnie najlepsza metafora w całym wątku, tłumacz ktury się uczy. bo to oddaje i to że przekaz może być, i to że moze być niedokładny na początku. i że to nie jest wada materiału tylko etap
ale zaraz, zatrzymajmy się na chwile. czy "tłumacz" to właściwa metafora? bo tłumacz jest osobny od przekazu, pośredniczy. a w przypadku run chyba chodzi o to że materiał jest częścią przekazu, nie tylko medium. rzeźbiąc runę w drewnie nadajesz jej formę i to drewno jest nie tylko nośnikiem ale i częścią znaczenia?
ok, yew vs oak to jest rzeczywiscie zakorzenione w tradycji. ale pszczeli wosk w kontekście futharku czy macie na to jakiekolwiek historyczne oparcie? pytam poważnie, nie ironicznie, bo jeśli jest, to chętnie przeczytam
