czytam ten watek od początku i mam takie może trochę z boku pytanie - czy w ogóle są jakieś badania albo choćby rzetelne źródła historyczne które potwierdzają że runy używane jako amulety działają? nie prowokuję, naprawdę pytam bo lubię wiedzieć na czym stoję
dobra, to wracam do tej dezynfekcji bo nie odpuściłam tematu 🙂 Bronislawa_N napisała że sól przez kilka nocy przy nodze łóżka. ale mam pytanie praktyczne, a co z samym tatuażem zanim się zagoi? bo rozumiem że świeży tatuaż to rana, skóra jest podrażniona, i wtedy też można to robić? czy trzeba czekać aż się zagoi najpierw?
kwestia dezynfekcji energetycznej świeżego tatuażu to w ogóle osobny rozdział. Przez pierwsze tygodnie runa jest jakby w procesie zakorzenienia, łączy się ze skórą, z ciałem, i na tym etapie lepiej po prostu nie ingerować. Żadnego oczyszczania, żadnego ładowania, żadnych rytuałów. Dać jej się osadzić. Oczyszczanie robi się po zagojeniu, kiedy znak jest już naprawdę twój.
a jak długo trwa to zagojenie? bo różnie słyszałam, tatuażysta mi mówił ze 2 tygodnie, ale koleżanka mówiła że jej kostka goiła się ponad miesiąc bo gorzej dochodzi tam krew czy coś takiego
Astaria_J to pytanie do tatuażysty, nie do forum ezoterycznego 😉 gojenie to kwestia fizyczna, zalezy od skóry, miejsca, pielegnacji. ale energetycznie powiedziałabym: jak skóra nie łuszczy się już i nie ciągnie, to znak że też od tamtej strony jest gotowe. to takie uproszczenie ale działa
cała dyskusja o dezynfekcji energetycznej zakłada że w ogóle istnieje coś co trzeba dezynfekować. chcę to powiedzieć wprost bo tu wszyscy to traktują jak oczywistość. historycznie runy były przez kowali, mistrzów i skaldów wycinane, ryte i noszone bez żadnych protokołów oczyszczania opisanych choćby w Eddzie. to współczesna praktyka, głównie po 1970, nie starogermańska tradycja
hej, trochę z boku, ale właśnie czytam ten watek od jakiegoś czasu i mam jedno proste pytanie, mam nadzieję ze nie głupie. ta dezynfekcja energetyczna to jest coś co robi się raz, po zagojeniu, i wystarczy? czy trzeba to regularnie powtarzać? bo jak tatuaż jest na stałe to zastanawiam się czy energia w nim zakodowana też jest stała czy się rozładowuje
to zależy co rozumiemy przez rozładowanie. sama runa jako symbol nie traci mocy przez czas, symbol jest symbolem. ale nasze ciało, otoczenie, sytuacja życiowa się zmieniają i to może wpływać na to jak ten symbol z nami współgra. dlatego część praktyków zaleca odnawianie intencji raz do roku, przy nowiu albo przełomie roku, nie dlatego że runa się 'kończy', ale żeby relacja z nią była świadoma
nawiązując do tej dyskusji o odnawianiu, kiedyś słyszałam o tzw. aktywacji runy w nów i pełnię, ale to się wydaje mocno wymagające jeśli ktoś ma tatuaż na co dzień i po prostu go nosi. chyba że ktoś jest z tych co serio pracuje z runą a nie tylko ją nosi jak ozdobę
a co jeśli ktoś jest gdzieś pośrodku? tzn. nie traktuję tego czysto jako ozdoby, bo mi na tym znaczeniu zależy, ale też nie zamierzam robić rytuałów co nów i pełnię bo to trochę za dużo dla mnie 😀 jest jakiś rozsądny środek?
środek jest i jest to najczęstsze podejście. wystarczy że masz świadomość co ta runa oznacza i jaką intencję w nią wkładasz. Nie musisz być rytualistką. Możesz raz w roku albo kiedy czujesz potrzebę, dotknąć tatuażu, przez chwilę się skupić i przypomniec sobie po co jest. to nie musi być rytuał z świecami i solą, może być trzydzieści sekund świadomości. to wystarczy dla większości ludzi.
o matko, to jest tak pięknie powiedziane przez Wioletka_Z. właśnie tego szukałam bo sama mam kamień który gdzieś kiedyś kupiłam i kompletnie przestałam pamiętać po co. może z runą byłoby tak samo jakby nie była świadoma. mam pytanie trochę inne, czy ta świadomość którą opisujesz działa tak samo jeśli runa jest w miejscu które na co dzień jest zasłonięte ubraniem i w ogóle się o niej nie myśli przez cały dzień?
czytam ten wątek i zastanawiam się czy ktoś tu w ogóle wie na pewno że to działa czy to wszystko są przekonania? nie mówię tego złośliwie, naprawdę mam wątpliwości. Blazej pytał wcześniej o źródła i dostał odpowiedź że historyczne inskrypcje są, ale ze działanie w sensie magicznym nikt nie potwierdził. to jak rozumiecie sens tatuażu runowego jeśli nie wiadomo czy ma moc?
no wlasnie, dobra odpowiedź Znachorka. irytuje mnie kiedy na takich forach ludzie traktują wiare jako pewnosc i piszą 'runa chroni' zamiast 'wierzę że runa chroni'. to jest różnica i jest istotna bo nie oszukujemy ani siebie ani innych
ale właśnie się zastanawiam, czy tatuaż runiczny w ogóle działa tak samo jak runa na amulecie który możesz zdjąć? bo z amuletami słyszałam że ważne jest że możesz je zdjąć kiedy nie chcesz ich energii, a tatuaż jest już na zawsze. czy to nie jest trochę jednostronne zobowiązanie? 😀
haha dobra, czas się przyznać, tatuaż jest już umówiony na przyszły miesiąc 😀 więc tak, trochę za późno na 'popracuj najpierw z amuletem'. ale właśnie dlatego tu jestem, żeby być gotowa energetycznie zanim to zrobię, nie po
no to właśnie jest ten moment kiedy warto się skupić. masz miesiąc i to jest naprawdę wystarczająco dużo żeby nawiązać kontakt z runą zanim ona wejdzie w twoje ciało na stałe. polecam w tym czasie trzymać ją przy sobie w jakiejś formie, czy to kamień, czy kartonik z narysowaną runą, cokolwiek. nie jako substytut, tylko jako pierwsze zaproszenie
dokładnie to miałam powiedzieć. miesiąc to dobry czas na oswojenie. można w tym czasie rankiem przez chwilę posiedzieć z runą, nie medytować godzinami, po prostu patrzeć na nią i zobaczyć co się pojawia. skojarzenia, uczucia, opór. jeśli pojawi się opór to też jest informacja i nie należy jej ignorować przed takim krokiem jak tatuaż
albo ktoś czuje opór bo runa jest dobra ale trudna, bo wywołuje zmianę której się boimy, a niekoniecznie złą. Laguz na przykład potrafi tak działać, jest związana z wodą i przepływem i dla kogoś kto chce kontroli to może być bardzo niekomfortowe, ale to nie znaczy że nie powinna z nią pracować
wracając trochę do kwestii energetycznej dezynfekcji bo przez te posty trochę zeszliśmy na 'jak czytać swoje uczucia'. to jest ciekawy temat ale inny temat. ktoś wcześniej pytał o sól do dezynfekcji, ktoś o dym. pytanie praktyczne: jeśli ktoś NAPRAWDĘ chce zrobić taki rytuał oczyszczenia, to kiedy jest na to najlepszy moment? zaraz po zagojeniu? przed tatuażem? w jakimś konkretnym dniu?
mnie bardziej niż moment interesuje pytanie czym. bo dym to dym, sól to sól, ale nie każdy ma w domu kadzidło do run albo wie co wgl wybrać. są jakieś preferencje co do konkretnych roślin czy substancji? słyszałem że jałowiec jest tradycyjnie nordycki, ale nie wiem czy to prawda czy kolejna narracja New Age
oj jak się cieszę że ktoś to napisał bo ja nie mam dostępu do żadnych specjalnych ziół i już się bałam że mój tatuaż będzie energetycznie 'pusty' bo nie mogę zrobić porządnego oczyszczenia. a mam podobnie jak Astaria, runy mnie bardzo ciągną i też myślę o tatuażu, choć jeszcze nie wiem który symbol
nie głupie ale trochę dziwne, bo po co mieć na sobie na zawsze symbol którego znaczenia nie znasz? to jak tatuowanie słowa w języku którego nie rozumiesz. wiem że to trywializuję ale serio, nie rozumiem tej logiki
a jakie runy są tak wgl najbezpieczniejsze do tatuażu? bo słyszałem że niektóre są niebezpieczne
ale na różnych stronach piszą żeby np Thurisaz nie tatuować bo przyciąga konflikty. to prawda czy nie?
no właśnie, te straszące listy 'niebezpiecznych run' są zwykle pisane przez kogoś kto przeczytał jedną książkę i uważa że zna odpowiedź. Thurisaz wymaga szacunku i świadomości, ale nie jest zakazana. żadna nie jest
wracając do Astarii i jej tatuażu, nikt jeszcze nie zapytał: a którą runę wybierasz i na co? bo może by nam pomogło o tym porozmawiać konkretniej zamiast w kółko o tym czy czyścić solą czy dymem 😀
